[top for dog] Frogg Dumbell – zabawka na jedzenie

Na pewno wiecie, że lubię utrudniać moim psom życie w wyrafinowany sposób. Przede wszystkim, staram się możliwie utrudnić im pobieranie pokarmu. Wbrew pozorom nie jest to kwestia mojej perfidii, a faktu, że psy, nawet te najbardziej kanapowe, potrzebują wyzwań dnia codziennego. Każdy sposób inny niż “tępe” pobieranie pokarmu z płaskiej michy wzbogaca rutynę dnia codziennego i sprawia, że muszą włożyć trochę więcej pracy i wysilić nieco więcej główki aby dostać się do jedzenia.

Dlatego tak chętnie testuje przeróżne zabawki mające na celu taką właśnie stymulację. Tym razem dla Top for dog przetestowałam zabawkę FROGG DUMBELL od O Fiu Fiu. Jesteście ciekawi mojej opinii? Czytajcie dalej! 🙂

Czytaj dalej…

Akcesoria Uszy.to

Od dłuższego czasu szukałam obroży w stylu boho – pięknego połączenia kolorowych sznurków, tasiemek, obszyć tak, żeby cieszyło oko, wyglądało jakby pies miał się wybrać zaraz na koncert Lany na Coachelli. Niestety wszelkie komplety na jakie natrafiałam okazywały się być poza moimi możliwościami finansowymi (my toxic trait is…muszę mieć komplety dla każdego psa z jednej parafii :D). A potem koleżanka moja od pasienia wrzuciła…zdjęcia tych kompletów.

Czytaj dalej…

[Top for dog] Petbiom – probiotyk

O probiotykach mówi się ostatnio często. Zasłużyły na swoją dobrą passę tym, że nie tylko wspomagają trawienie, ale też działają osłonowo na przewód pokarmowy, sprzyjają budowaniu odporności (jak się okazuje – nie tylko tej miejscowej w jelitach), mogą wpływać na przemianę materii, ostatnimi czasy pojawiły się również badania (jak dotąd – tylko “ludzkie”) opisujące pozytywny wpływ mikrobioty na poprawę funkcjonowania ludzi z problemami psychiatrycznymi ( obniżają intensywność zachowań depresyjnych i lękowych).

Moje psy są na BARF, która opiera się na podawaniu surowego mięsa z dodatkiem podrobów, kości i suplementów. Z przyczyn oczywistych, jest to dieta bardziej wymagająca dla psiego układu odpornościowego, z tego też powodu podawanie mikrobioty to u nas coś, co włączam do regularnej profilaktyki. Dodatkowo, mamy małe dziecko na składzie, a małe dziecko oznacza regularne odrobaczenia. Jeśli i w Waszym domu znajdują się dzieciaki do lat 5, osoby starsze lub takie, które zmagają się z deficytami odporności – rozważcie regularne odrobaczenia i wzmacnianie przewodu pokarmowego mikrobiotą trochę częściej niż przy antybiotykoterapii 🙂 Wsłuchując się również w wykłady z Kongresu Żywieniowego organizowanego przez Dog&Sport dowiedziałam się, że mikrobiota mogą też mieć całkiem duży wpływ na alergie pokarmowe, więc jeśli macie pieski, które zmagają się z wszelkiego rodzaju nadwrażliwościami, warto rozważyć i tego typu pomoc.

Petbiom to probiotyk dedykowany małym zwierzętom (producent, ku mojemu zdziwieniu, deklaruje jego użyteczność nawet przy gryzoniach i zajęczakach!). Zawiera w sobie dwa szczepy bakterii: Lactobacillus plantarum i Bifidobacterium animalis. Szczepy uzyskały status GRAS (generally recognised as safe), który jest potwierdzeniem bezpieczeństwa tego preparatu. Unikatowość szczepów została potwierdzona przez urzędy patentowe w Europie i USA.

Produkt, jak wiele “ludzkich” probiotyków, wymaga przechowywania w temperaturze chłodniczej od 2-8 stopni Celsjusza. Petbiom jest zapakowany w kartoniki (każdy zawiera w sobie 7 saszetek, po 3 g każda). Sam proszek przypomina wyglądem mąkę ziemniaczaną, nie ma wyraźnego zapachu, więc łatwo go wmieszać niepostrzeżenie w posiłek 🙂 Dla mnie minusem, przy którym się nielicho nadenerwowałam był sposób otwierania – 7/10 razy obsypałam blat kuchni podejrzanym białym proszkiem 😀 Dla mnie to nieidealne zamknięcie, nie ukrywam 😀

Kiedy zatem warto stosować Petbiom? W przypadku upośledzenia wchłaniania mikro- i makroelementów z jelit (na przykład długotrwałe rozwolnienia i biegunki), przy obniżonej odporności, problemach z wypróżnianiem, antybiotykoterapii, długotrwałym stresie. To bezpieczny preparat, który można stosować jako element profilaktyki (choć, jeśli Wasze zwierzaki są problematyczne, mogą być alergikami, reagują biegunką, gdy się na nich krzywo popatrzy – warto wtedy skonsultować się z lekarzem prowadzącym Waszego zwierzaka).

Nie byłabym sobą, gdybym nie pokusiła się o przemycenie swojej przemądrzałości 😀 Oto i one:

  • Pamiętajcie proszę, że według najnowszych doniesień – im dłużej go podajecie, tym lepiej! Dlatego przy podawaniu tego typu preparatów ważna jest konsekwencja. Taka terapia powinna trwać przynajmniej 4 tygodnie.
  • Jeśli podajecie probiotyk w celu ponownego zasiedlenia prawidłową florą, w trakcie długotrwałej antybiotykoterapii zawsze zachowajcie odstęp (przynajmniej dwie godziny) pomiędzy podaniem antybiotyku a probiotyku.
  • Fizjologiczne flory bakteryjne różnią się pomiędzy poszczególnymi psimi osobnikami, dlatego co jakiś czas warto zmieniać probiotyk na taki, który zawiera inne kultury bakterii.

Podsumowując – probiotykoterapię warto włączyć do schematu profilaktyki każdego, nawet najzdrowszego zwierzaka. Okazuje się, że niepozorna mikroflora jest ważniejsza niż się wydaje, a naukowcy co rusz znajdują kolejne korzyści z posiadania pożytecznej armii w jelitach. Dajcie znać, czy macie jakieś przemyślenia w tym temacie!