7 prostych kroków do oswojenia wizyt u lekarza weterynarii!


Przebywanie w gabinecie weterynaryjnym to  bardzo umiarkowana przyjemność. Częściej pies jest zestresowany niż niecierpliwie oczekujący wizyty (choć historia zna takie przypadki kompletnie niewyjaśnionej ślepej i głuchej poddańczej miłości do kolorowego fartucha). Najczęściej też próg tolerancji jest niski – i Wasz i Waszego czworonożnego przyjaciela. Ból, złe samopoczucie, wszechobecnych zapach leku, zestresowane, często wokalizujące psy, które wyglądają dziwnie  – kołnierze ochronne, kubraki, opatrunki w przeróżnych miejscach, dziwne zapachy krwi, wydzielin, leków – ja w szpitalach również odczuwam niepokój, więc kompletnie nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że pies tym bardziej się boi. Zapraszam na garść porad dotyczących poprawienia jakości wizyt u lekarza weterynarii – to nie jest tak, że wszystko można zwalić na nieprzyjemne zabiegi 🙂 To naprawdę nietrudne – pomóc i oswoić psa z lekarzem. O ile zadziałacie szybko i nie pozwolicie eskalować stresowi – o wiele ciężej odkręcić traumę psa niż spróbować pracować u podstaw.

Czytaj dalej…

W poszukiwaniu świętego Graala. Produkty z 2017, które zasłużyły na moje najwyższe uszanowanko!

Większość z Was – czytających te słowa wie, ze lubię kupować przeróżne gadżety pieskom. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi zeszłorocznymi bezapelacyjnym hitami – takimi, które ułatwiły moje życie, umiliły je, albo stały się kompletnym psim hitem. Takie Top for Dog, tylko Top for hartczakra 😛 Na razie pracuję nad nazwą – może macie jakieś propozycje? Chciałabym zrobić z tego coroczną tradycję. Myślałam, nad nazwą Uszanowanka [tu wstaw rok], jako że pieseł i szacuneczek i w ogóle, ale chyba to za suche nawet dla Szanownych Czytelników Hartczakrowa, co nie? 😀

Czytaj dalej…

Podsumowanie roku 2017

Jakoś zawsze unikałam tego typu postów, jednak na fali mojego zainteresowania bullet journal poczytałam jaką wartość tego typu zestawienia mogą mieć. Oczywiście wszyscy wiedzą, że tak naprawdę na przestrzeni 31 grudnia a 1 stycznia nie zmienia się wiele, jednak wiele osób ( w tym ja) potrzebują oddzielić sobie przeszłość grubą krechą i wziąć się do roboty od nowa. Zupełnie na czysto. I doskonale wiem, że życie to mieszanka tych złych i tych dobrych momentów, ale akurat w tym rozdaniu komuś gdzieś sypnęło się za dużo. Prywatnie 2017 nie był dla mnie szczęśliwy. Ba, w przeróżny sposób, pracowicie usiłował mnie gdzieś tam udowodnić mnie, że “gorzej już nie będzie” to tylko czcze słowa i owszem, będzie, niech no tylko potrzymam temu roku piwo. W każdym razie – nie uszczęśliwił mnie, nie radowałam się i bez żalu pożegnałam się z nim niczym z nieprzyjemnym gościem Tym niemniej zapraszam Was na moje podsumowanie roku.

Czytaj dalej…