“Każdy ma jakiegoś bzika…”

“…każdy jakieś hobby ma..” 

Jeśli chodzi o tę piosenkę to choć w moim przypadku sprawdza się równiez jej dalsza część (” a ja w domu mam królika, kota, rybki oraz psa…” 🙂 ) jednak dziś mowa będzie o stricte materialnej, dość kosztownej fascynacji, w której dosłownie kasa “idzie z dymem”.

 

Przypatrzcie się tej nazwie. A potem ją zapomnijcie. Szybko, zanim będzie za późno.

Wcześniej, ( jakieś 1,5 roku temu) od czasu do czasu widywałam zestawy świec tej firmy. Uznawałam jednak za kuriozalne wydawać TAKIE pieniądze na kawałek parafiny.  Do czasu.

Kochany, odświeżający zapach z bardzo fotogenicznym kloszem.

Wspominałam wcześniej, że jednym z moich, niegroźnych na szczęście zboczeń jest uwielbienie do pewnego specjalnego koloru oświetlenia (większość lamp w naszym domu jest papierowych, właśnie z tego względu). Do tego uważam, że nie ma nic przytulniejszego niż światło świec. Jestem też fanką ładnych zapachów. Teraz wystarczy dodać a do b i c i już wiemy, że wpadnięcie w sidła świec było tylko kwestią czasu.

One są takie fotogeniczne! 

Rozpoczęło się niewinnie – zaczęło mnie nurtować w czym te świece są lepsze niż Brise Glade, czy ukochany zestaw ciasteczkowy z IKEA…Och, teraźniejsza ja zrywa w duchu boki z byłej ja! 😛

W momencie, w którym ja zainteresowałam się firmą, jeszcze nie było to tak popularne jak jest teraz – pamiętam czasy, gdzie sklepów online było bardzo niewiele ( z najwcześniejszych pamiętam 3, z których korzystam do dziś).

Moje dwa białe kruki! <3

Na początku zżymałam się z cen świec, dlatego też na pierwszy ogień poszły woski i samplery. Do dziś pamiętam swoje dwa pierwsze zapachy – Creamy Caramel i Strawberry Buttercream, nawiasem mówiąc oba nieudane i nie przepadam za nimi do tej pory. Z czasem (i stopniem zaawansowania yankeemaniactwa) zaczęłam polować na okazję i szaleć ze słojami.

Jeden z ukochanych zapachów świątecznych, illuma-lid Pinecone i klosz Winter Bird Crakle

Coż takiego specjalnego jest w tej firmie? Otóż przede wszystkim multum przeróżnych, prawdziwych, trwałych zapachów. Do tego estetyczne opakowania, promocje, akcesoria, edycje limitowane, estetyka…i większość kobiet – sroczek wymięka. W tym ja 🙂

A teraz ad rem, z czym to się je:

Woski i samplery:

Standardowe woski, czyli fachowo rzecz nazywając  – tarty.
 

To są takie próbki zapachu. Tarty służą do topienia w kominku – nie musi to być oryginalny kominek od YC, wystarczy taki zwykły do olejków. W zależności od metrażu pomieszczenia i tolerancji na intensywność zapachu można ją podzielić na kawałki, lub topić w całości. Ja osobiście palę zazwyczaj od 1/4 -1/2 tarty w foremce silikonowej, dzięki czemu łatwiej mi oddzielić wosk od kominka po wystygnięciu. Woski bardzo intensywnie pachną i często nawet dzień później można je poczuć w pokoju. Ich cena to zazwyczaj 6 złotych.

Jeden z losowych kominków z magicznego sklepiku w drodze do Rodziców:)
 
Oprócz tego, jeśli dopiero próbujemy zapachy  możemy sięgnąć po samplery. Ich cena oscyluje wokół 8 złotych, jednak jeśli chodzi o intensywność zapachu, zdecydowanie ustępują tartom. Mój sposób na samplery to krojenie ich w taki sam sposób jak tarty, dzięki czemu nie denerwuję się, że zapach jest słaby.
Samplery – nie jest to moja ulubiona forma zapachów, mam ich najmniej
Świece:
Świece występują w trzech wielkościach – mała, średnia i duża, i w trzech wariantach – słoje, tumblery i pilary. Tumblery, ku mojej rozpaczy, są wycofywane (są moimi faworytami ze względu na to, że ładnie się spalają, mają bardzo intensywny zapach i pięknie wyglądają podczas palenia – mają po dwa knoty, niestety nie pasuje do nich większość akcesoriów). Ze świecami sprawa jest o tyle trudniejsza, że podczas ich palenia trzeba zwracać uwagę, czy wosk roztapia się równo do ścianek (przy dużej świecy, podczas pierwszego rozpalania trzeba poświęcić na to nawet trzy godziny!).
Duży tumbler pierwszy z lewej, następnie dwie duże świece i klosz na duże i średnie świece Vintage Blue.
Do podstawowych serii zapachów zaliczamy:
linię Fresh – zapachy świeże i rześkie
linię Food & Spice – zapachy kuchenne, słodkie, wypieki, łakocie
linię Fruit – zapachy owoców, koktajli
linię Floral – zapachy kwiatowe
linię Festive – zapachy świąteczne
Linia Fresh w moim wykonaniu – widać tu duże i małe słoje, średnie i duże tumblery oraz woski
Tak, dokładnie tak! Mają osobną linię dla świątecznych zapachów – między innymi dlatego mnie kupili 🙂
Moimi faworytami są linie Fresh i Festive, nie pogardzę też Food & Spice. Nie przepadam za kwiatowymi zapachami z linii Floral. Co roku część zapachów jest wycofywanych, a co kwartał wprowadzane są nowe zapachy oznaczone odpowiednio Q1, Q2, Q3 i Q4. Oprócz tego co roku wprowadzają serie limitowane.

 

Linia Food&Spice – duży słój, średnie słoje, sampler i tarty (już nieaktualne zdjęcie 😉 )
Niestety nie wszystkie zapachy produkowane w Stanach Zjednoczonych są dostępne w Polsce.
Akcesoria:
Yankee Candle oprócz świetnej jakości świec produkuje też przeróżne dodatki. Do najpopularniejszych zalicza się klosze ( dzięki nim płomień spala się efektywniej i wolniej, łatwiej też dopalać wosk do ścianek), illuma lidy (coś podobnego do kloszy, tylko w formie przykrywki), podstawki pod świece czy świeczniki…również  z motywami bożonarodzeniowymi czy halloweenowymi.
Myślę, że nie wyczerpałam tematu, dlatego też zapraszam na forum , gdzie jest więcej informacji o tych cackach 🙂
Ja też bardzo chętnie odpowiem na każde pytania.;)
PS. Już planuję drugą część ślubnych inspiracji – na świeżo, jestem po przymiarce 😉 Ale chyba wcześniej zaczniemy z świątecznymi pierdółkami – wszak jeszcze tylko 30 dni!!

7 komentarzy na temat ““Każdy ma jakiegoś bzika…”

  1. No tak, czytasz w moich myślach. Przeczytałam na Wizażu o tych świeczkach i już kombi kombi, jak to zrobić domowym sposobem. Olejki nie kłopot, chyba widziałaś. 😉 Dzięki za wzmocnienie motywacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *