” ..do ya know what ya doing, doing to me? “

No i stało się. Odgrażałam się, biłam z myślami, kilkakrotnie zostałam z toru spychana, dyskutowaliśmy czy na pewno, rozważaliśmy za i przeciw, aż jak już zdecydowałam się, że to najwyraźniej nie to miejsce i nie ten czas – grom  z jasnego nieba. W zeszły piątek nasze psie stado powiększyło się o drugiego merlaka – tym razem sukę 🙂 Jest w dość hardcorowym okresie swojego życia – bo i ma 9 miesięcy i do tego jest przed pierwszą cieczką 😛 Ze względu na swój dość wybuchowy charakter (wiadomo, jak to rude :P) została nazwana Ruby – imię demona z serialu namiętnie przez nas oglądanego  ( miała co prawda być Rory,  z innego serialu, mojej guilty pleasure Gilmore Girls, ale mamy zaprzyjaźnioną Nori, a imiona te praktycznie tak samo brzmią 🙂 ).

Jesteśmy już razem tydzień, więc udało mi co nieco zaobserwować i skrzętnie zanotować, nad czym będziemy musiały popracować:

Przede wszystkim, i to głównie dla zdrowia psychicznego Baloo musimy stonować pilnowanie zasobów, które Ru ma na poziomie hard. Nawet przez chwilkę zastanawialiśmy się z Panem Mężem czy nie nazwać suki Karma, ze względu na znane wszystkim sformułowanie “Karma is a bitch“, gdyż swego czasu Baloo był “zabieraczem” i w końcu Bala karma dopadła – jest ciorany za spojrzenie na jedzenie, które należy do Ruby. Objawia się to wrzaskiem na dramatycznie wysokiej nucie pt “MOJEEEEE!!!!” i próbą kłapnięcia 😉 Na tą chwilę mam wrażenie że moje siermiężne opr i wysyłanie na karnego jeżyka dało lekkie efekty – epizody wrzasku i kłapania zdarzają się nieco rzadziej, poza tym już nie ma problemu, żeby pić ze wspólnej michy na wodę, oraz dostawać smaki obok siebie (pod warunkiem wymówienia odpowiedniego imienia, inaczej, z automatu każdy smakołyk nie wędrujący w rudo białą japę jest uznawany za objaw rażącej niesprawiedliwości i trzeba piszczeć i przeżywać). Psiaki natomiast jedzą w osobnych klatkach, Każdy zamknięty w swojej, jakiekolwiek gryzaki czy inne fanty również do klatek są wydzielane. Wciąż będziemy nad tym pracować, choć najprawdopodobniej będzie to siedziało w psie całe życie.
Tutaj mój wybuch entuzjazmu, gdyż łaskawie zezwoliła Baloo na picie wody. W pobliżu. Jeśli przyjrzycie się dobrze, zobaczycie kucyki biegnące po tęczy z radości! 🙂

Natomiast samo imię ma wiele pozytywów – fizycznie nie jestem w stanie przywołać Ruby jednorazowo, po imieniu. Zawsze jest “Ruby Ruby Ruby Rubyyyyyy” a w mózgu dochodzi “aaaAAAAAAaaaa” 😛 ( idea o tu ).|Taki bonus – nie potrafię być zła przy przywołaniu. Głupiutka całość wprowadza mnie w głupkowaty nastrój 😛 Natomiast przywołanie jest jako takie. Oczywiście głównym tego powodem jest to, że Bal ma bardzo dobrze zrobione i Ru widząc, że łaciaty niebieski leci co sił w łapkach do mnie, siłą rzeczy robi to samo, bo żarcie dają. Dziś jednak nie zadziałało, co zmusiło mnie do głębszych refleksji i próbie rozplanowania programu naprawczego 🙂 Otóż w polu jakiś rolnik zaorał jakieś zwierzę. Nie wiem co to było, ale wiem, że psy z lubością złapały za ochłap i próbowały wyszarpać go z ziemi. Beczką miodu okazało się to, że Baloo po sekundzie zastanowienia porzucił ochłap i popędził w moją stronę, a łyżką dziegciu to, że Ru stwierdziła, że chromoli mnie i moje smaczki, a parówkę mogę sobie wrazić wiadomo gdzie, bo ona ma tu ZWIERZĘ.

 

Dzika impreza, pierwszego dnia po przyjeździe 🙂

Wokalizacja, opanowanie emocji – sucz nie uznaje sformułowania “czekaj”, nie jest cierpliwa. Wszystko musi się odbywać JUŻZARAZNATYCHMIAST. Jeśli nie to skacze, zaczyna popiskiwać, jojczeć i generalnie rozpaczać. Jeśli i to zawodzi, to zaczyna rozwiązywać problem jak przeciętny kark – czyli bierze sprawę z klaty, taranem. Na tą chwilę suczy mózg paruje się i przegrzewa, ale dupka potrafi usiedzieć już 2 – 3 sekundy. Wytrzymuje też mikrouchylenie drzwi ( wcześniej sucz przebijała się przez moje piszczele z subtelnością słonicy, miałam przykre wrażenie, że kolana zaczynają zginać się w drugą stronę, a jak wszyscy wiemy, takie coś nie powinno mieć miejsca 🙂 ). Powoli idziemy do przodu, ale długa i wyboista droga nas czeka.

 

W pakiecie mamy idiotyczny wyraz pyska 😉

“Jak mi ktoś zagradza drogę, i zachowuje się jak bydło, to i jak potraktuję go jak bydło – czyli upominające cap!”. Niestety – jak przekonała się Ru mnie się nie “capie” i nie będzie “capać” 😛

 

 
Z czasem zdarza się coraz więcej wspólnych drzemek 🙂

Klikanie. Na razie powoli próbujemy klikać targetowanie piegowatym noskiem ręki, klikam też klatkę, i planuję wprowadzić zaniedługo kontakt wzrokowy 🙂

Nauczenie się zostawania spokojnie samej w pokoju, podczas gdy w drugim pomieszczeniu kształtujemy sobie coś z Balem. Na tą chwilę jest wrzask i płacz połączony z próbą przeciśnięcia się przez otwór dylatacyjny. Pozostawienie z kongiem niewiele daje, w obliczu takiej tragedii jest wzgardzony. Breaking news  – małż właśnie myje podłogę, oba psy zostały zamknięte w klatkach, Ru kilka rasy pisnęła, ale jest nieźle!

Dzisiejsze Jin i Jang 🙂

Próba oswojenia  z bokserami – na tą chwilę jest czarna rozpacz, przerażenie i ataki na Bogu ducha winnych (i lekko zszkowanych, że we własnym domu biją!) brzydali.

A oprócz tego Ru musi schudnąć 🙂 Ma nieco nadmiarów do kochania 😉

 

 

42 komentarzy na temat “” ..do ya know what ya doing, doing to me? “

  1. jejku, ślicznie z Balem wyglądają! i piękny pyszczek ma! koniecznie daj znać jak pracujecie nad bronieniem zasobów i co jest u was skuteczne. mnie czasem odwiedza sucz mojego mężczyzny czym Bado jest na początku baaaardzo zniesmaczony i muszę jej jedynie trzymać gębę żeby go nie gryzła, wtedy i on się na nią nie rzuca 😀 ale przy zabawkach i żarciu jest baardzo ciężko, kończy się na tym że Bado siedzi w klatce a królewna biega po pokoju. no i muszę się pozbyć tego bronienia jak najszybciej bo mam skrytą nadzieję, że zawita u nas mała czekokulka :3

  2. O ww. serialu dotarłam jak na razie do połowy 9. sezonu; w weekend zamierzam nadrobić swoje skandaliczne braki, aby wyjść na prostą. 😉 Zakładam, że mówimy o tym samym serialu… 😛

    Ruby jest cudna, a widząc ją obok Bala aż trudno uwierzyć, że musi pozbyć się nadmiaru tłuszczyku; ewentualnie masz talent to pokazywania psiej modeli w jak najlepszym świetle. 😉
    Faktycznie, macie sporo rzeczy do przepracowania, mam nadzieję, że szczegółowo opiszesz tu postępy Ruby i życie z dwoma psami. Bardzo jestem ciekawa, bo sama mam nadzieję, że moje stado kiedyś się powiększy… Powodzenia w walce z Ruby, niech się Wam wszystko dobrze układa. 🙂

    1. O Supernatural mówimy 😉 Ale mam smutne wrażenie, że 9 i 10 sezon już słabiutki jest 🙁

      Dziękuje ślicznie za miłe słowa! Na pewno będę pisała o postępach (albo – regresach). Mamy multum rzeczy do zrobienia! 🙂

  3. Ojejkuojejku <3 czy tylko ja nie mogę się doczekać drugiego Sierściaka?
    Śliczna jest, a jak to się stało że trafiła do Was w takim wieku? Rodowodowa jest?
    Powodzenia w Waszej pracy! 🙂

    1. Ja też już jajko znosiłam! 🙂 Splot okoliczności – na grupie naszej aussikowej koleżanka dała ogłoszenie, że suczka poszukuje domu. Akurat w taki dzień, że miałam dyżur rano i wieczorem mogłam pojechać, akurat miejscowość pół godziny drogi od naszego miasta 🙂 Rodowodowa nie, ma metrykę (ale Balu też ostał się na metryce, bo mnie wystawy nie nęciły, szkoda mi było kasy, wolę seminaria :P), więc jakbym chciała – mogę rodowód wyrobić. Ale ma wadę wyglądu, która dyskwalifikuje z wystaw – nie ma pełnej maski, jedno oko jest "łyse" ( mismark to się nazywa). Także jest rozkosznym (albo i nie:P) petem 🙂

  4. Gratulujemy!
    Choć ja zawsze biorę szczeniaki, białe kartki, a tu 9 miesięczny już ma coś swojego za uszami. Hahaha, cieczki, to coś co mnie przeraża w mieszanym stadzie. Ale mnie ostatnio nawiedzają myśli, że może jeszcze raz spróbować z suką w stadzie…
    Powodzenia życzymy:)

    1. Ja przeciwnie – zawsze miałam psy z historią, to Balu był pierwszym szczeniakiem z "pierwszej ręki". Reszta to właśnie takie przygarnięte psiaki ( Gandalf był odwiązany od drzewa w lesie, Mojito zabrana z prosektorium na uczelni, Ouzo jest z fundacji pomocy bokserom a Ruby od poprzednich właścicieli), więc poniekąd to dla mnie norma 🙂 także 9 miesięcy to stosunkowo niedużo 🙂

  5. Gratuluję nowego członka rodziny! Ruby jest śliczna!
    Śliczne filmiki, psiaki świetnie razem wyglądają, a Ruby jest duża jak na swój wiek 🙂
    Co do jedzenia obok siebie – w przypadku moich psów, Tosia musi być sama, chyba, że je suchą karmę, wtedy obcy pies może brać jej żarcie, a ona jeszcze się cieszy. Tropek może jeść w towarzystwie obu suczek (Tosi i Tary), ale jak któraś się zbliży, to zawarczy, a Tara je wyłącznie w towarzystwie Tropka 😀

  6. Piękna sucz i świetne imię 😀 Na pewno dużo pracy przed wami, ale tym większa potem satysfakcja. No i dwa owczary to przecież marzenie ^^

  7. Piesek jest prze-sło-dki 😀 Ciekawa jestem jak będziesz panowała nad jego zasobami 😀 I chyba wymyśliłam już na to odpowiednią nazwę… Dog resource management 😀

  8. Ruby… Hm… Ruby, Ruby, Ruby, Rubyyyyyyy – tak, moje pierwsze skojarzenie 😀 Też bym nie mogła wołać "jednoimiennie", hahaha. Gratuluję nowego źwierza i życzę powodzenia w pracy 🙂

  9. Moim marzeniem od zawsze jest posiadanie większej liczby psów niż jednego, fajnie, że Wam się udało. 🙂 Powodzenia w pracy nad nowym członkiem rodziny.
    w-psim-wymiarze.bloog.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *