Aussie? Dlaczego NIE! 7 powodów dla których nie chcesz owczarka australijskiego :)

– Fajni jesteśmy, nie?
– NIE!
Planujesz zakup owczarka australijskiego (tego typu amerykańskiego)? Hola, hola! Lepiej najpierw poczytaj! 🙂

Dziś postanowiłam przedstawić Wam 7 racjonalnych powodów dlaczego jednak może by pomyśleć o innej rasie? 😛 Dzisiejszy wpis sponsorują Psie Sucharki (czy ktoś jeszcze ich nie zna?), które cechują się niesamowitą trafnością obserwacji! 🙂
Zapraszam dziś na totalnie nieobiektywny, subiektywny i stereotypowy wpis na temat dość trudnych przywar moich kochanych futrzaków.

1. Elegant.

Jak to ktoś na forum mądrze napisał :

 “Właściciele aussie kochają włoszczyznę 🙂 włosy w oczach, włosy w jedzeniu, włosy na ubraniach 🙂 “. 

Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile małych, zapasowych psów znajdzie się w Twoim domu. I to niekoniecznie w gorącym okresie linienia (choć wtedy co więksi pedanci rwą włosy z głowy i chcąc nie chcąc dokładają się do i tak znacznej ilości owłosienia na metr kwadratowy pomieszczenia). Najlepiej i najłatwiej byłoby poruszać się w domu w gustownym foliowym kombinezonie.
Aussie Dlaczego NIE

 

W momencie, w którym staniesz się posiadaczem owczarka australijskiego ten oto piękny cytat“…Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,. Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił…” 

nabierze nowego znaczenia. Bynajmniej nie dlatego, że – jak to owczarki – kochają przewodnika całym sercem ( oj nie, nie, o tym będzie poniżej :P). Odnajdziesz psie włosy na brwiach swojego męża ( odwieczne pytanie  – czy to już pierwszy siwy włos? Czy efekt tego, że Bal przed chwilą przebiegł przez przedpokój?).
Także jeśli kawa z kłakami (i już od dziś rozumiecie jak potrzebowaliśmy tych kubków! 🙂 ), poranne przecieranie oczu z kłaków, przedzieranie się przez kłaki do toalety, wyjmowanie z portfela najpierw kłaków, potem pieniędzy, ukradkowe czyszczenie czarnych spodni w sekundę po wyjściu z domu, następnie po wejściu do auta, po wyjściu z auta, przed wejściem do budynku i w łazience w punkcie docelowym ci nie straszna… może lepiej przeczytaj kolejne podpunkty.

2. Gaduła

Aussie Dlaczego NIE
Jest wizja, na szczęście dla Waszych uszu nie ma fonii
“Kocham cię bardzo no kocham kocham!”

 “AAAA ALARM ALARM SROKA W OGRÓDKU ZŁODZIEJ!!!! ZŁODZIEJ !!! UWAGAAAAA!!!”
“Mnie też tul 🙁 HALO TU JESTEM!!!”
“MASZ RYBKĘ? WIEM ŻE MASZ RYBKĘ, CZUJĘ RYBKĘ W KIESZENI WYSKAKUJ Z RYBKI ZŁODZIEJU !!!”
“A ONA MI PIŁKĘ ZABRAŁA!!!”
“NIE LUBIĘ CIĘ OBCY CZŁOWIEKU! IĆ STONT!!  ”

 “JACIE JACIE ROBIMY FRISBEE? POWIEDZIAŁAŚ FRISBEE? NIE PRZESŁYSZAŁEM SIĘ? NA PEWNO FRISBEE? JACIE JACIE NIE KAŻ MI SIADAĆ FRISBEEEEEEEE!!!”
To tylko kilka fraz z życia. Pieseczki lubią popiskiwać, muczeć, mruczeć, poburkiwać, poszczekiwać, szczekać, burczeć, burkać, pruć się, wokalizować, zagadywać, miauczeć, jojczeć, piłować ryja…Po prostu są bardzo ekspresyjne w swoim bycie. Oprócz mowy per se dochodzi mowa ciała – przeróżne ułożenia uszu, wyraz oczu, machanie ogonem, kręcenie dupką, uśmiechy, zmarszczenia pyska…Cały wachlarz możliwości, którzy nie zaznajomionych może przyprawiać o ból głowy.

3. Koneser.

Aussie Dlaczego NIE
HEJ! Na blacie jest JEDZENIE!

Pierwsza, niepisana zasada aussie to : “jeżeli coś da się podzielić na mniejsze kawałki/mieści się w przełyku/ leży na podłodze, należy to zjeść“.Zasada ta ma szerokie zastosowanie – czy jest to gruz, patyki, rachunki, paragony, obierki, suchy makaron, suchy ryż, suchy chleb, pianka, szminka, krem do rąk, krem do nóg, słuchawki, długopis. Do zjedzenia nadaje się wszystko – psa ogranicza tylko wyobraźnia (i – zły właściciel – w naszym przypadku :P). Doskonale nauczyłam się chować wszelkie kremidła i smarowidła  przed psim nosem, gdyż są one uważane za wspaniałą przekąskę na samotny pobyt w domu – coś w typie konga. Pycha!

Aussie Dlaczego NIE

 

Na spacerze mamy większe wyzwanie – wiele właścicieli aussików (poważnie, to sprawa globalna jest) ma koneserów kup. Osobiście nie pomnę, czy to ludzkie, czy psie – Balu nigdy takiego zainteresowania nie przejawiał, natomiast Ruby…oj Ru to prawdziwy znawca. Pobiera “witaminkę G” chętnie i w miarę możliwości często, choć – plus dla nas – od smakowania takich delicji już daje się odwołać. Smacznego!
 Odrębną kwestią jest wbudowana opcja “MOJE”. Która ni więcej ni mniej oznacza, że pilnować będziem aż po grób. W wersji optymistycznej jest to zabijanie wzrokiem czterołapnego śmiałka, który odważy się przejść obok kartów z ozdobami choinkowymi lub koszem z brudnym praniem (Bal). W wersji mało optymistycznej może kończyć się rzucaniem się do gardła (początki w puczinkowym świecie).
Aussie Dlaczego NIE
Nie widzę na oczy, nie mam władzy w łapach, ale na kaloryferze rozmraża się MIĘSO. Także jestem. Czuwam. Pilnuję.

4. Wrażliwiec / Łobuz.

Aussie Dlaczego NIE
Nałożyli mi szelki. To oznacza, że jestem smutny. Smutny aussie wygląda tak o.

Czy ja coś zrobiłem źle? Nie podobał Ci się ten skok? Źle kombinuję? Ej powiedz, bo ostatnie czterdzieści razy strasznie się cieszyłaś, a za czterdziestym pierwszym wcale nie chwalisz. To ja nie robię. Pójdę sobie żuć szarpak”.

SPACER! BIERZE SMYCZ IDZIEMY NA SPACER. TO JUŻ!! SZCZĘŚCIE!! NIE BYLIŚMY NA DWORZE DWADZIEŚCIA MINUT!!!

Dlaczego ja muszę tu siedzieć, skoro inne pieski mogą się bawić? Nie masz prawa mi zabraniać, to niesprawiedliwe! NIE JESTEŚ MOJĄ PRAWDZIWĄ MAMĄ !!!”

Zabiję!!! ZAMORDUJĘ CIE KUNDLU CZEGO SIĘ NA MNIE DRZESZ!!! TAKI KOZAK JESTEŚ ZA PŁOTEM?? TAKI KOZAK? TO DAWAJ!!! TY I JA! NA ULICY!!! JUŻ!!!

Bardzo szybko człowiek uczy się zarządzać emocjami. Swoimi i psa. Wystarczy lekko zmienić intonację, czy zasygnalizować podczas sesji, że nie do końca nam o dane zachowanie chodziło i dzieje się dramat. Dosłownie pies zbiera zabawki, idzie do innej piaskownicy.
Kilka razy psu nie uda złapać się dysku, gaśnie, coraz mniej chętnie wyskakuje, coraz więcej dysków spada. Wystarczy chwila prostych rzutów, mega chwalenie, szarpanie – pies nówka sztuka, nowa wiara w siebie, gotowy na wyzwania.
Druga strona medalu to natychmiastowe dochodzenie do wrzenia – temperatura uczuć nigdy nie jest letnia. Albo miłość po grób, albo nienawiść. Żadnych półśrodków. Pies oszczekuje zza płotu? Jedynym logicznym rozwiązaniem jest wdać się w pyskówkę z cwaniakiem. Idziemy na spacer – napieprzam na smyczy, żeby tylko jak najszybciej, już teraz, natychmiast znaleźć się na spacerze. Nie rozumiem, po co stajesz, po co się cofasz, po co burczysz, po co klikasz. SPACER!
Walka o powrót mózgu rozemocjonowanego psa to naprawdę nie lada wyzwanie – zawsze czuję się jak po przebytym maratonie. Samemu trzeba być spokojnym jak anioł cmentarny, a jednocześnie trzeba pląsać na fali odpowiedniego pobudzenia u psa. Tak, żeby nie było zbyt nudno, ale jednocześnie żeby nurt i szał nas nie porwał. Dodatkowy bonus – dwa psy nakręcające siebie nawzajem na spacer. Powodzenia dla mnie ! (choć muszę przyznać, że już coraz częściej oziki odnajdują zagubiony mózg po kilku pierwszych sekundach euforii za furtką!).

 

5. Kochaś.

Zawsze tam gdzie ty…uuuuuuu“.

I tak po kres Twojej wytrzymałości. Wspomniałam już o kłakach w zamkniętym hermetycznie jogurcie, portfelu i od wewnętrznej strony powieki. Teraz kilka słów o…miłości. Miłość australijczyka jest obfita. Po grób. Silna. Niezłomna. I ciężka.

Aussie Dlaczego NIE
Ćwiczysz?! Wspaniale, pomożemy!
Nieważne, czy mopujesz podłogę na kolanach pies wciśnie się pod twoją klatkę piersiową, dokładnie między rękę a szmatę (“cześć, co robisz?“), czy obierasz ziemniaki do kosza na śmieci (“OMNOMNOM“), pielisz ogródek (“ja wyrwę, ja wiem, ja potrafię ja ! ja!“), odśnieżasz podwórko (“ja pomogę, ja odkopie!!“), jesteś w toalecie (“nie domknęłaś drzwi, troszkę nosem podważyłem. I JESTEM Z TOBĄ. DASZ RADĘ!!! “), śpisz (nos w oku), próbujesz ćwiczyć (“o jeżu myślałam że masz zawał! Usiądę na tobie, ważny jest ucisk!“), odkurzasz z kłaków samochód (“zauważyłem, że trochę kłaków nam ubyło. Zaraz to naprawię!“), czy czytasz (“ej na co się wgapiasz? Popatrz jaki jestem śliczny lepiej!!!“). Z tego względu czasem człowiekowi żal wstać z kanapy zrobić herbatę, bo niechybnie pies się obudzi i przejdzie za nim te 2 metry, żeby położyć się koło czajnika. A następnie powtórzyć całą wędrówkę. Dodatkowy bonus pies dostaje, jak którąkolwiek częścią ciała dotyka przewodnika.
Aussie Dlaczego NIE
Sztrasznie się pocisz, wiesz? A może jednak pomóc?

6. Pływak

Aussie Dlaczego NIE
WODA!one!11!!
Oziki na pewno mają coś z wydr. I nowofunlandów. I gąbki. Mam swoją teorię, którą spróbuję przeforsować na forum publicznym 🙂 Otóż psy te mają niesamowity pociąg do wody. Czy to kałuża, czy rów z przecudnie pachnącą zawartością, czy zwykłe błotko, jezioro, morze, basen. Wejdą po pas, po szyję lub, w miarę możliwości i głębokości danego zbiornika, li i jedynie po kolanka. Cóż z tego powiecie, wiele psów ( w tym praktycznie wszelkie retrivery) posiada tę cechę.
Ale ale! Unikalną ciekawostką jest fakt, że wraz ze stopniowym wilgotnieniem sierści dochodzi do odwracalnych zmian w psim mózgu. Mówię całkiem poważnie! 🙂 Rozmaka jak gąbka i doprowadza do skrajnej euforii połączonej z totalnym odłączeniem jakichkolwiek połączeń w mózgu – pies lata jak oparzony bez kontaktu z bazą, Świadczy o tym wywalony jęzor, prędkość, jakby ktoś nasypał pieprzu pod ogon, zataczanie kół dookoła właściciela, zbliżając się niebezpiecznie do prędkości światła. Błędny wzrok. Brak koordynacji i połączeń stawowych.
Wycieranie się w trawę, ścianę, krzaki, właściciela, drugiego mokrego psa, pościel, dywan, wycieraczkę, kafelki, próby wycierania się w błoto. Co ciekawe, stopniowo, wraz z ustępowaniem nasączenia sierści mózg powoli wraca 🙂 Do czasu, aż radar owczarka wykryje kolejny akwen. Żeby nie było, że nie ostrzegałam!

7. Anioł Stróż.

I znów posilę się obrazkiem od Psich Sucharków 🙂
Macie zbyt mocny sen? Lubicie dreszczyk emocji? Polecam aussie. Jeśli jakiś zakazany kot o 2 w nocy będzie próbował przejść przez wasze podwórko, wierzcie mi – dowiecie się o tym jako pierwsi. No, drudzy, zaraz po psach.

Aussie Dlaczego NIEUwaga, anegdotka : pierwszej nocy w odremontowanym domu mieliśmy dużo przygód – średnio co pół godzinki – godzinkę Balu zrywał się z dojmującym jazgotem, bo właśnie coś usłyszał. Łączyło się to z tym, że zrywał się ze swojego posłania, i jednocześnie uruchamiał czujkę ruchu w korytarzu, co skutkowało rozbłyskiem światła. Po kilku godzinach takiej imprezy byłam bliska epizodu padaczkowego.

Podobnie każdy kurier zostanie odpowiednio zaanonsowany (dlatego aż tak bardzo nie przeszkadza nam brak dzwonka), wszelkiego zwierza pojawiającego się na ekranie telewizora znacząco upomną. Na szczęście udało mi się wprowadzić komendę “wystarczy” która sznuruje pyski. Nie na długo, też ze względu na punkt 4.
We wzorcu już mają wpisaną nieufność wobec obcych – co mnie, szczerze powiedziawszy bardzo odpowiada. Dla osób lubiących psy – przylepy niestety już nie jest to cecha pożądana. Baloo obce osoby omija, jeśli robią się zbyt nachalne z zapoznawaniem się, obszczekuje. Po prostu nie życzy sobie. I już. Nigdy tego nie odpracowywałam, bo sama zdecydowanie sobie nie życzę, aby ktoś pchał łapy do mojego psa bez pytania 🙂 Natomiast rudy demon, diaboł i Belzebub wcielony mówi : “CZŁOWIEK! Kocham cię, kimkolwiek jesteś!”.
Zdarza im się najeżyć i naburmuszyć, bo, dajmy na to panowie spece od kanalizacji na naszej ulicy postawili tam baterię rur, których akurat wczoraj nie było. Należy wtedy podejść ostrożnie, z bardzo zjeżonym grzbietem, na sztywnych łapach, następnie stanąć w miejscu i nie ruszając się z niego na bardzo wyciągniętym nosku próbować zwietrzyć co zacz. Ale najlepiej obszczekać. Profilaktycznie (patrz podpunkt 2.).
Dlatego też samotne spacery wieczorem polegają na tym, że gdy tylko Balu zauważy gdzieś majaczący cień człowieka burknie raz i patrzy pytająco : “Widziałaś go? Robimy coś z tym?” – najczęściej wystarczy powiedzieć mu “jest ok” i przyjmuje do wiadomości. Choć, jestem pewna, że jeśli dana osoba próbowałaby podejść do mnie, rozległby się jazgot już na serio.



I jak tam? Wciąż nie daliście się zniechęcić? W takim razie zapraszam tu 🙂

76 komentarzy na temat “Aussie? Dlaczego NIE! 7 powodów dla których nie chcesz owczarka australijskiego :)

  1. Podejrzewam, że gdybym chciała aussika nic by mnie nie zachęciło bo tak to już jest z wymarzonym psem, ale aussika nie planuję :D.
    A co do tego przemieszczania się psa wszędzie za mną, to mnie to wkurza jeśli mam być szczera. Wiele osób mówi, że to takie słodkie, że pies wszędzie za Tobą chodzi. Ale kiedy jest u mnie taka jedna suczka, dostaję szału – tylko wstanę a ona już rozmerdana koło mnie. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do mojego niezależnego psa który człowieka ma gdzieś chyba że go o coś poproszę, a tak to nigdzie się za mną nie ruszy. Z drugiej strony taki charakter sprawia sporo kłopotów, chociażby uciekanie do wszystkiego kilometr ode mnie. Nie wiem co lepsze, ale zapewne taki miziasty pies w domu też mnie czeka skoro tak pragnę psa lubiącego pracę z człowiekiem :P.
    A post świetny 😀

    1. Dziękuję 😉 Mnie też to drażni – bo chcąc nie chcąc odkładam na przykład zrobienie sobie herbaty, bo szkoda mi psa forsować 😛 Kiedyś zdarzyło mi się Bala zamknąć w łazience, bo się malowałam do pracy, nie zauważyłam, że wlazł za mną i tak sobie wyszłam a on bidok został 😛 Potem go znaleźć nie mogłam, bo wie, że w domu piłować ryja nie wolno i jak się zamknie go w klatce/pokoju to jazgot nic nie da. Więc ja go sobie wołałam, on siedział za drzwiami łazienki i cicho wzdychał 😛

    2. Hahaha to ja takie sytuacje miewam z zamykaniem kotów w garderobie albo czasem w …. szafce na garnki 😛 Tylko koty akurat głośno dopominają się po pewnym czasie o wypuszczenie 🙂

  2. Post jest genialny! Dawno się tak nie uśmiałam! 😀
    "Z tego względu czasem człowiekowi żal wstać z kanapy zrobić herbatę, bo niechybnie pies się obudzi i przejdzie za nim te 2 metry, żeby położyć się koło czajnika." To i całą masę podanych wyżej przykładów posiada mój Terror, doprawdy świetnie się o tym czyta..A tu za chwilę taka refleksja – ojć przecież u mnie wygląda to tak samo, pomimo że nie mam Aussika 😛

  3. Uff, całe szczęście nie choruję na owsiki, żeby teraz tak się rozczarować 😉 Ale mamy nieco podobnie jeśli chodzi o sierść – jest wszędzie! W dopiero co otwartym jogurcie, na i w muffinkach, które upiekłam i rozdaję w pracy, w oku nie znajduję swoich rzęs, tylko psie kudły, w maśle, w kajzerce, którą dopiero co kupiłam i takie tam. Bohun też koneser "witaminy G" 😀 padłam. Zamoczyć trzeba się zawsze, choćby to była najczarniejsza mulasta woda (woda?), a jej napicie skutkuje natychmiastową sraczką, ale trzeba się otrzepać i biec dalej. Dżizas i to szczekanie w środku nocy! Bo ktoś ośmielił się szurnąć butem na klatce, bo 3 piętra wyżej w mieszkaniu zadzwoni domofon i to zawsze kiedy śpimy lub panuje głucha cisza, zawału można dostać, szczególnie, że jak pies przyjdzie ze spaceru, to leży w jednym miejscu i nie robi zamieszania, a tu nagle WŁEWŁEWŁE! No ale aussikom, poza tym, że dla ciebie są najukochańsze i najcudowniejsze, to dla mnie są po prostu przepiękne! Uwielbiam takie marmurkowe psiaki, kiedyś sobie kupię jakiegoś merle, może collie smooth? 🙂

    1. Poważnie? Bohuniałke nie wygląda na takiego włoskiego! 😛 U nas żołądki z tytanu i żadnych sraczek nie obserwuję 🙂 Natomiast lubią zjeść na szybciora mięso (żeby ten drugi nie zżarł wcześniej!) a następnie wyrzygać i zjeść ponownie. Podobno tak barfy mają, cóż, wolą lekko podgrzane 😛

      Ale dzięki temu możesz się czuć bezpieczna moja droga! 😛

      Bardzo dziękuję, też lubię tą maść 🙂 AAA collie smooth – optimum sierściowe!:D

  4. No cóż dla mnie owczarek niemiecki w zupełności starcza, razem z sobą przyniósł dość sporo obowiązków i problemów, co tydzień nowa piłeczka, no i tak jak w przypadku aussi co tylko znajdzie się na podłodze znika w ułamku sekundy… Zapraszamy do nas

  5. Nie sądziłam że te psy są aż….takie 🙂 Nigdy nie interesowałam się Aussie czy innymi psami w tym typie, bo to nie moja liga. Czytając ten tekst doszłam do wniosku że dziękuję losowi za Malamuta, który nazwany jest psem trudnym, ale z powyższych zgadzają nam się tylko kłaki. Za to dochodzą nam problemy ze słuchem na spacerach, oraz nazbyt wylewna miłość.
    Całe życie mam psy, od kundli, przez Pudle i Dobermany aż po północniaka teraz, ale nigdy nie spotkałam się z żarciem kup, ujadaniem na cień czy głupawką wodną.
    Takie to piękne, marmurkowe, a takie destrukcyjne. Jak wy sobie z takimi zwierzami radzicie? Postradaliście zmysły?
    Teraz dla równowagi wyjaśnij proszę, dlaczego TAK? 🙂

    1. Ja z kolei nie mogłabym mieć północniaków – zupełnie inna praca, zupełnie inne popędy i motywy. Jestem w 100% pewna, że oziki to moja rasa i taka zostanie na amen 🙂 Kocham je nawet za te ich okropnie wkurzające wady 😉 Za chęć do pracy, miłość do człowieka, energię, pozytywne nastawienie, oj ciekawy temat, może popełnię notkę kiedyś?

  6. Czytając post zaczęłam się zastanawiać, czy mój Habs jest goldenem, czy aussikiem, bo mają ze sobą wiele wspólnego. Kłaki, woda, witamina G, ehhhh, to tylko część podobieństw 😉 Anegdota z dnia dzisiejszego, Habs leży koło mnie, coś mu się śni, coś, w co jest bardzo zaangażowany, bo warczy, szczeka, piszczy, skacze i inne cuda. Ja muszę do toalety, ale wiem, że jak się ruszę Rudzielec się obudzi i dylemat, wstać, czy nie? Przecież coś mu się śni, nawet macha ogonem, no nic siedzę. Pomijam fakt, że prawie się zesikałam, ale przecież psiaka nie można obudzić, a że chwilę później dosłownie biegłam do ubikacji, no cóż, takie życie 😉

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs

  7. Cztery punkty z tej listy mogłabym spokojnie przepisać do notki ,,dlaczego nie chcesz wyżła,,. przynajmniej nie mam sierściowego problemu…

    1. Ale z kolei miałam boksery – i wiem, ze krótkowłosa sierść francowato wbija się w tapicerkę i potem za nic nie można jej usunąć (poza wybuchem granatu ręcznego:P)

  8. OBI WAN KENOBI
    Witajcie w Klubie. My belgomaniacy mamy to wszystko plus nadwrażliwość na wszystko co nas otacza. Mamy belgowe strachy i odruchowe kłapanie do obcej wyciągniętej ręki. Wrażliwość na stany psychiczne właściciela na poziomie wprost nieprawdopodobnym, wodne szaleństwa lub kompletna niechęć do zamoczenia łapek. No i głupawkę na każdym kroku, woda niepotrzebna.

  9. Po przeczytaniu tego postu, zastanawiam się, czy Tosia nie ma czegoś z aussie… Bo oprócz zamiłowania do wody i frisbee wszystko się zgadza 😀

  10. Jestem szczęśliwą posiadaczka aussika i właściwie wszystko, o czym mowa w poście ma u nas zastosowanie. Nie odbieram tego jednak jako wadę ( no, może poza witaminą G ), lecz jako kolejny aspekt, który wzbogaca nasze życie.Bo czy można w kategorii wad rozpatrywać fakt,że pies nas kocha=stara się być cały czas w naszym towarzystwie,że miewa głupawki, które rozweselą największego ponuraka,że ma tak bogaty repertuar min i dźwięków,że chowajcie się kabarety,że jest zaangażowany w każdą sytuację rodzinną- przecież to jest cudne! Poza tym nikt nie mówił,że będzie łatwo, a wielbicielom sterylnej czystości polecam……pluszaka, tylko w/g mnie, atmosfera w domu bez zwierząt jest również STERYLNA. Pozdrawiam wszystkich właścicieli i wielbicieli zwierzaków 🙂

    1. Otóż to! 🙂 Każda z tych wad najczęściej doprowadza mnie do śmiechu 🙂 Nie wyobrażam sobie mieć innej rasy, jestem pewna, że trafiłam w 'swoją' w 100% 🙂 Nic tylko się cieszyć 🙂

      Ja od 10 roku życia w domu mam zwierzęta, nie wyobrażam sobie inaczej! 🙂

  11. Świetny, zabawny wpis! Chociaż akurat gubienie sierści zakwalifikowałabym jako cechę po prostu psią – wiem, że jedne rasy produkują więcej zapasowych psów, drugie mniej, ale jednak decydując się na czworonoga trzeba się liczyć z tym problemem.
    Ogólnie, nic mnie nie odstrasza poza szczekaniem. Nie znoszę psów drących ryja, szczególnie w domu. Co ciekawe, aussie naszej trenerki został oduczony szczekania tak skutecznie, że jest cichszy od T. 😛
    Do ozikowych wad dodałabym jeszcze mnogość kolorów – bo weź tu człowieku się zdecyduj! Potem jeszcze większa polka, żeby kupić to umaszczenie, które się najbardziej podoba, bo przecież żaden rozsądny hodowca nie pozwoli wybrać szczeniaka tylko po kolorze, wszak pierwsze miejsce mają charakter i predyspozycje (bla, bla, bla… dawać mojego merlaczka z niebieskimi oczami!!!!). 😉

    1. Oj to prawda z linieniem jest – ale jako, że mam psy od lat 17 dla mnie to po prostu naturalna rzecz w domu, wiem, że innych może to odstraszać 😛

      No najgorzej, bo mi się dla odmiany marzy czekolada:P a dla hodowców faktycznie to mega problem, ja nie miałam preferencji kolorystycznej czy płciowej, ale nie chciałam tylko black tri 😛

    2. Haha, mnie też się black tri nie podobają. Jestem natomiast fanką pleśni, ale takiej z minimalną ilością bieli i super mocno wybarwionej (przykładowo Dala z Keep Smiling to jest mój typ kolorystyczny).

    3. A, dziękuję. Od jakiegoś czasu zbieram się do napisania tekstu o stowarzyszeniach kynologicznych, ale nie chciałabym traktować tematu tak płytko jak robi to wiele osób: "tylko FCI, nic innego się nie liczy". A oziki to ciekawy przykład rasy, która ma więcej niż jedno poważne stowarzyszenie. W ramach researchu sprawdzałam hodowle ASCA w Europie. Przy okazji doszłam do wniosku, że to jest jednak szalenie nierówna rasa – można mieć dosłownie dowolny kolor i kształt psa w pewnych szerokich granicach, tylko ciężko się orientować na tyle żeby wiedzieć na pewno, co z danego szczeniaka wyrośnie. Ogólnie, te małe, wypłoszowate suki z Fairoaksów to całkiem, całkiem. 😛

  12. Popłakałam się ze śmiechu 😀
    Ale powiem Ci, ze Śledzie również są z nami ciągle, najlepiej na dotyk jakiejkolwiek częsci ciała 😀 Teraz jako, że mam nogi na krześle, to 2 Śledzie dotykają głowami nóg krzesła, a trzeci dotyka Kamila…. 😀

    1. przyjrzyj się jej dobrze! Bo kurczę z tego co wiem, to oziki black tri bywają mylone z bernami 😛 akurat dotyk jest bardzo rozczulający…chyba, że człowiek już naprawdę musi się wysikać a pies skutecznie to udaremnia 😛

  13. Wit G… jak jedzą to jeszcze (ludzie owszem, mniam i to suka i pies, psie nie, zwierzyny z lasu to przepyszne snacki na zakąskę zawsze i wszędzie), ale jak się ludzką moja suka ACD naciera… taką Pana Budowlańca albo spacerowicza co w lesie nei dał rady…. JEzu nie nawidze tego potem z niej czyscic… sarnie kupki czy konskie spoko… ale te ludzkie to masakra 😉

    1. PS bardzo fajny i przydatny artykuł, skutecznie zniechecilas mnie do Ozzikow, zostane przy przywarach moich kotletow 😉 1) włoszczyzna zdecydowanie tez 🙂 i żałuję że wczesniej nie odkryłam furminatora… 2) chyba są jednak mniej gadatliwe co nie znaczy ze nie umieja szczekac a jak juz zaczna szczekac z ekscytacji np bo chca piłeczke albo frisbee ablo widza kota na meblach u Babci Krysi albo chca wyjsc z klateczki jak sa szczeniaczkiem do innego pieska albo czlowieka to robia to tak: PS nalezy włączyc glosniki na maksa a i tak efekt nie odda rzeczywistosci… https://youtu.be/FhdbzUpAr9M ALE jak wzielam szczeniaka z ulicy niewiadomego pochodzenia to uderzyla mnie jego glosnosc i gadatliwosc i wogole… i stwierdzilam wtedy BOze jakie moje katle są ciche i malo gadatliwe (w porownaniu)! dzieki ci Boze 😉 3) Koneser no poza szczeniakami to chyba az tak nie zjadaja , nie polykaja, gryza do 2.5 roku, w wieku 1.5 roku potrafi sie im zdarzyc ze jak cos zapomnisz schowac to moze to przetrwa. oczywiscie sa tez psy ktore nie niszcza za bardzo wogole, tragedi jakiejs nie ma z tym niszczeniem. ale polykanie pierdol raczej nie. ale moje psy lubią witaminkę G zjadac a suka sie w niej tarzac, pies tarza sie tylko w sianku itp 😉 czyscioszek. 4) wrazliwiec mysle ze to nie jest okreslenie standardowego ACD… zdecydowanie. najczesciej uzywane slowo wlasciciela acd to Ku*wa , powoduje posluszenstwo u pieska ale tez i milosc 😛 ogolnie sie nie obrazaja a i to slowo K. działa ale nie na zbyt długo…Szybko zapominaja i robia znow swoje. Nie trzeba a wrecz nie nalezy mysle obchodzic sie z nimi jak z jajkiem bo ci wejda na glowę. oczywiscie sa wyjatki, jak w kazdej rasie, prawda? 🙂 motywuje je jedzenie, pochwala, pileczki, szarpanie itp itd. ogolnie sa odporne na stany emocjonalne wlasciciela. 5) kochas ale bez przesady. mowia o nich Velcro dog bo chodza jak cien za toba , do kibelka tez. ale bez przesady mysle. Moja suka lubi sie poprzytulac i jak ją najdzie ochota to jest taka ze przyjdzie i bedzie Cię drapac pazurami masz ja miziac i basta. oczywiscie mozna ją pogonic ale jest malo delikatna w swoich żadaniach 😉 6) moje psy nie lubia sie kąpac ale niektore inne lubia i to bardzo. suka po kapieli po witamince G biega po calej chacie i wyciera sie we wszystko, woda ją parzy. 7) oj tak, czujne i gotowe są do akcji zawsze, musze wiedziec ze ktos wchodzi do domu sasiada ulice dalej, nie mowiac o naszej… na sapcerze nalezy mie coczy szeroko otwarte czy nie jedzie rowerzysta auto biegacz grzybiarz ludzei z psami! itp itd Punkt 7 to najbardziej uciazliwa cecha rasy 😉

    2. To prawda, czyszczenie z witaminki G wersji ludzkiej jest dużo gorsze:/

      Hahhahaa jaki szczek! Jak piłowanie czegoś metalowego! <3 ała 😛

      ACD są twardsze od ozików, takie bardziej hardcorowe – choć powiem Ci, że Ru akurat jest tym hardym ozikiem – trzeba czasem ją porządnie z*ebać i opieprzyć, żeby zaczęła szanować. Dla mnie bliżej jej do maliniaka czy ACD z tego co piszesz. Bal jest bardzo wrażliwy i mu wystarczy praktycznie wychowanie pozytywne 🙂

      Fajnie, że tyle napisałaś o rasie – bardzo dużo się o nich dzięki temu dowiedziałam, super! 🙂

  14. Świetny post i przydatny.
    Mi zawsze owczarki australijskie sie bardzo podobały i mam go w planach, aby kiedyś go zakupić, ale widzę, że trzeba się dobrze zastanowić.
    Śliczne zdjęcia!
    Pozdrawiamy! 🙂
    Przepraszamy, że tak dawno nie wchodziliśmy, ale znowu brak czasu.
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

  15. Genialny post! Jeśli chodzi o sierść to mi już nie przeszkadza, ale gorzej dla rodziców i siostry 😛 Kentucky nie cierpi wody, nie wiem czemu. Jak był mały to chętnie wchodził do oczka wodnego gdy nas nie było, bo zakaz miał tam wchodzenia. Rok temu udało mi się go przekonać, żeby wchodził do wody za piłeczką i się udało, ale jak piłeczka poleciała dalej to nie wszedł do wody, bo było głębiej 😛 Kentucky też jest gadułą kiedyś taki nie był, ale od obozu non stop gada 😛 A jeśli chodzi o jedzenie gdy spadnie na ziemię to chcę jak najszybciej dorwać jedzenie. Mega łakomczuch z niego 😛 Oj z tym stróżowaniem dobrze napisane. Kentucky gdy jest na podwórku ktoś przechodzi obok płotu od razu szczeka a wtedy trawnik zmasakrowany. Również jest nie ufny w stosunku do obcych i to mnie cieszy. Jeśli chodzi o głupawkę Kentucky dostaje przy innych psach lub czasem przy frisbee wtedy jest ciężko 😛 No i zdecydowanie nie cierpi szelek, gdy widzi, że chce mu założyć szelki wtedy ucieka a gdy mu je założę to ma minę jakbym mu coś zrobiła 😛

  16. Uśmiałam się niesamowicie, a potem sobie uświadomiłam, że ej to o moim psie – oh wait, czyżby w Raszku płynęła krew aussika? Jazgoty, dziamganie o wszystko: bo jeść bo kupa, bo nie umiem wejść na łóżko, bo nie drapiesz, bo drapiesz za mocno/za lekko, bo wszystko. Psie kłaki wszędzie 😀 To post o mojej rzeczywistości 😀

    BTW. jakie zmiany na blogu zaszły, o ja Cię jak tu się pozmieniało 😀

  17. Haha skąd ja znam tą obsesyjną miłość do wody 😀 I potwierdzam po pławieniu następuje dziki szał radości. Ale to ma też plusy, bo podczas 30 stopniowego upału to jedyny sposób, żeby ożywić psiaka i móc zrobić z nim cokolwiek sensownego ^^ A co do psich wrażliwców (bo też takiego posiadam) trzeba się bardzo pilnować, bo każde smutne westchnienie z naszej strony może zakończyć trening klęską. Jednym słowem mamy utrudnione zadanie, bo musimy zawsze być pozytywni, nawet jak nic nie wychodzi 😀

    1. No bo retriever zobowiązuje! Bez dwóch zdań! 🙂

      Ale z drugiej strony wrażliwcy mają dużo plusów – przede wszystkim nie siądziesz z nim do roboty, jak jesteś nie w sosie – to raz! A dwa – zawsze będzie to sprawiało dużo radości :))

  18. To, co lubię w blogowaniu najbardziej to ten moment kiedy blogger potrafi konkretną dawkę przydatnych informacji(lub zwykłem rozrywki:)) opakować w poczucie humoru 🙂
    I tego u Was znalazłam tyle, że aż miło 🙂 Ten australijczyk to widzę taka Misza z długimi kłakami 😀 Fajny, idę prosić świętego Mikołaja!

  19. A się uśmiałam w poniedziałkowy poranek w pracy, dzięki! 😀 Ale zamiast się zniechęcić to się zachęciłam, tylko w razie co muszę znaleźć jakiegoś czarnego żeby do mojej ekipy pasował ;D

  20. Samo życie z… ozikiem 🙂 Cóż, jakbym czytała "wzorzec" mojego psa 🙂 Bardzo miło było przeczytać ten post 🙂 Tyle cech, charakterystycznych, które zgadzają się u Karo (może znajdzie się jakaś jedna, dwie, które nie odpowiadają). Zaskakujące, ale prawdziwe 😉 Prawie ozik chyba nie będzie prawie ozikiem 😉
    Te jego kłaczki. Latają dosłownie wszędzie! Już nie wspomnę teraz, gdy zaczyna się lenić 😮 Sprzątanie wygląda tak, że latam ze szczotką, zamiatam, wchodze do pokoju, patrze a tam kolejne kłaczki. A dopiero co zamiatałam! 😀 Jednak zupełnie mi to nie przeszkadza – przyzwyczajenie bierze górę!
    Szczekanie… z niego to straszna gaduła! Ale widzę, że nie tylko z mojego psa 🙂
    Gratuluję tak udanego postu! 🙂

    1. Bo Karo wygląda wypisz – wymaluj jak ozik black tri! 🙂 Ozik jak nic! 🙂

      Ja z kłakami przestałam walczyć 😛 Choć odnoszę wrażenie, że po zastosowaniu gammolenu troszkę sprawa się uspokoiła 😉

      Dziękuję ślicznie! 🙂

    2. No tak, masz rację 🙂 Tylko po drodze zapodział gdzieś papiery 😉 Tak więc na temat życia z ozikiem coś wiem 🙂

      Ja stosowałam Omegan. Przyznam, że może coś wtedy było lepiej. Choć na szczęście jakiejś wielkiej tragedii z tymi kłaczkami nie ma 🙂 Przyzwyczaiłam się, że sierść jest w różnych miejscach, w których nawet bym nie przypuszczała.

  21. Ooo, i takie posty bardzo mi się podobają. Powinno być ich zdecydowanie więcej. Ludzie powinni czytać właśnie takie artykuły przed zakupem psa zamiast googlować jakichś bezsensownych informacji w internecie i opierać się wyłącznie na bzdetach wyczytanych gdzieś na Wikipedii 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)http://gajasportowyspaniel.blogspot.com/?m=1

  22. Cudowny wpis! I jakże prawdziwy… Mimo wszystkich wad, ogrom miłości, który mieści w sobie Ozzikowe serducho ciężko porównać z czymkolwiek innym. 😀 (offtop – jestem zachwycona wyglądem Waszego bloga i mieszkania, taki jaśniutki norwesko-szwedzki styl to miód na moje oczy!) Pozdrawiamy 🙂

  23. Wszystkie punkty pasują też do szetlandów (chociaż szelciak potrafi stracić mózg wszędzie, a jak poczuje piasek pod łapami to kaplica i dla własnego bezpieczeństwa lepiej udać się na drzewo) 😀 Czuję się gotowa na ozika 😀

  24. Uśmiałam się jak to czytałam :D. Praktycznie wszystko oprócz miłości i szkolenia jest takie samo. Ale da się przyzwyczaić, że pies nawet przywitać rano się nie chce :). Tak już mają te kochane karelczyki. Skoczyłyby za Tobą w ogień, ale 2 minutki głaskania są wystarczające. A jeśli chodzi o naukę to po prostu po jakimś czasie mu się nie chce i woli zrobić coś innego ( no chyba, że masz jakiś mega przysmak to już co innego 😀 ). Za niedługo zamierzam kupić Oziemu przyjaciela i zastanawiam się właśnie między innymi nad Aussie. Co do obrony to sądzę, że jest to dość przydatna cecha :). Sama jej nie ' tępię ', bo jakoś czuję się z nim bezpieczniej.
    Pozdrawiamy Wiktoria i Ozgard 🙂

  25. Czuję się jakbyś opowiadała o moim psie. No może nie punkt z wodą, moja się boi. Ale tyczka, w tyczkę- no mojego psa opisujesz! Tylko mój owczarek to Niemiec, nie Australijczyk 😉

  26. To 7 powodow dla ktorych kocham mojego ozzika najbardziej na swiecie- nawet jak muszè czlapac w deszczu a on biega zachwycony

  27. Posiadam tego psiaka od roku. Może to zbyt krótko aby się wypowiadać ale trochę naciagnelas to wszystko.
    Jeżeli zapewnia się tym psom bardzo dużo aktywności umysłowej i fizycznej to piesek jest ” spełniony ” i nie rozrabia. Jeżeli się go zaniedbuje to zaczyna się demolka itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *