Jedz mięso! – czyli pies na BARF-ie.

 

BARF
Baloo rozprawia się z łopatką cielęcą – to akurat przykład gryzaka z dużą zawartością szpiku (kość płaska).

Do BARF-a miałam kilka podejść. Najpierw, w erze bez psów, freciaki nieźle barfowały. Niestety mieszkałam w studenckim pokoiku, lodówka marki “Mińsk” miała mikroskopijną zamrażarkę, którą dzieliłyśmy na 3 osoby, oprócz tego kości trzeba było maluchom dzielić tasakiem – kilka razy podczas podziału łupu schodziła babcia z góry i zwracała uwagę na to, co się dzieje, miałam dosyć inwigilacji i zaprzestałam.
BARF
Ru rozdziela na części pierwsze kaczy korpus
Drugie podejście mieliśmy już z Balem, natomiast Bal – jedynak charakteryzował się wysokim wysublimowaniem kubków smakowych – po prostu odmawiał jedzenia. Do szewskiej pasji doprowadzało mnie wyrzucanie z trudem złupionych mięs, więc zrezygnowaliśmy. Do czasu, aż Ru zjawiła się na horyzoncie. Sucz wychowywana była z wiecznie pełną miską. Na początku borykałam się z dużym problemem – pilnowaniem zasobów, nawet suszków – musiałam michę spalić i podczas posiłku Bala skarmiać ją z ręki za sztuczki. Czasem zamykałam psy w dwóch osobnych klatkach (a i wtedy Ru nie jadła swojej kolacji, tylko piłowała ryja, że Balu coś dostał). Z czasem udało nam się problem zniwelować do minimum, nawet przy smaczniejszym jedzonku – surowiźnie. Natomiast problem z “niejadkowaniem” Bala zupełnie znikł, ba, nawet zdarzyło mu się wyrwać z pyska Ru rybkę, która jej akurat nie przypasowała 🙂

 

IMG_8808
Teraz Baloo wygląda tak czekając na jedzonko 🙂
BARF
Tak samokontrola przed posiłkiem.

 

BARF
A tutaj ładnie sobie pieski jedzą ze swoich talerzy 🙂

 

DLACZEGO BARF?

BARF
Głównie dlatego! 🙂 W wysuniętej szufladzie jest mięsko!

 

Bo jest najbardziej zbliżona do żywienia naturalnego. Kilkakrotnie zauważałam psa w wyśmienitej kondycji, z pięknymi zębami i sierścią – było mniej więcej 80 % prawdopodobieństwo, że jest on właśnie na BARF. Stara się jak najbardziej odwzorować schemat żywienia psowatych na wolności, z zapewnieniem ich podstawowych potrzeb (rwanie, szarpanie, darcie, odrywanie kawałków, zgryzanie kości). Zapewnia rozwój psychiczny (stymulacja mózgu) i fizyczny (zaangażowane są różne grupy mięśni, nie tylko żwacze) – pies podczas posiłku kombinuje jak daną kość złapać, ugryźć tak, żeby nie zwiała, musi przytrzymywać łapą. Dieta oparta na mięsie obniża pH żołądka – dzięki czemu ryzyko rozstroju żołądka po napiciu się wody z kałuży czy po porwaniu nieświeżego kawałka na dworze znacznie spada. Zauważa się również mniejszą tendencję do posilania się kupami na spacerach, czy zżerania resztek (choć osobiście u nas nie jestem pewna na ile to wpływ szkolenia a na ile diety 🙂 ). Do tego jest bardzo zróżnicowana – można nawet każdego dnia zmieniać mięsa, dawać kości, dawać same mięsa, podroby, czy inne elementy.
BARF
Udo z indyka + szyjka z kaczki.
I jest genialnie przyswajana, a przede wszystkim – WIESZ CO DAJESZ.
BARF
Cielęca goleń.

 

Z CZYM TO SIĘ JE?

IMG_8595
BARF to skrót od Biologically Appropriate Raw Food. To filozofia żywienia (bo w sumie po części o to się cała impreza rozbija). Dieta oprata na surowych pokarmach polega na podawaniu  zwierzętom mięsożernym odpowiednio zbilansowanych skłądników pokarmowych – zbliżonych do tego, co upolowałyby w naturze.
Tu dygresja – dlatego w kocim, czy fretkowym barfie większy nacisk daje się na przykład na wszelkiego sortu ptaszki, myszki, żabki… tu trochę wchodzimy w inny sposób żywienia – Whole Prey. Kotom i fretkom, jako zwierzętom bezwzględnie mięsożernym nie podaje się mieszanek warzywnych, psom natomiast dodatkowo co jakiś czas rozdrabnia się surowe warzywa i podaje w ramach posiłku. Na tygodniowe menu diety składa się wiele składników (celowo elementy są ustawione malejąco od tych, których w posiłkach musi być najwięcej, do tych symbolicznych) – mięso, mięso z kośćmi, ryby, podroby, jaja – wszystko wraz ze skórą i niezbędnym tłuszczem. Dodatkowo dodaje się warzywa i owoce oraz suplementy.

JAK TO WYGLĄDA U NAS?

Psy dostają posiłek raz dziennie, wieczorem po moim powrocie z pracy. Tego samego dnia wyjmuję z zamrażarki mięsko na kolejny dzień. Dawka określona jest na około 500 g – dla obu futrzaków, co daje 1
kg pokarmu dziennie ( została wyliczona wg bilansu stąd :http://zadowolonypies.pl/bset/uloz-diete-barf/). Dla pewności wykupiłam dostęp do kalkulatora na forum Barfny Świat i raz na kilka tygodni spisuję co podałam zwierzakom i w jakiej ilości, potem podliczam i patrzę jak przygotować następny tydzień. W przypadku wyjazdów korzystam z gotowych mieszanek ( do zakupu na przykład stronie http://www.sklep.miesodlapsow.pl/). Odnośnie treningów czy sesji klikerowych – post w przygotowaniu 🙂
IMG_8087
Inspekcja – co też jutro zjemy?

CO NAM DAŁA TA DIETA?

 BARFRu z rybką.

Może inaczej – co nam dał ? Satysfakcję 😉 Poważnie, dużo zabawy mam przy komponowaniu posiłków, kombinowaniu co dać tym razem psiakom, obserwując jaką frajdę mają z rozgryzania kości i czekają na posiłek 🙂 Oprócz tego kupy są małe, bardzo fajnie się je zbiera. Psy mają lepszą figurę, mimo futra widać zarysowane mięśnie. O dziwo zauważyłam, że Ru zrobiła się…szczęśliwsza? Na pewno spokojniejsza. Długotrwałe żucie, gryzienie i odrywanie działa relaksująco, uspokajająco – i to faktycznie działa! Wysokobiałkowa dieta bez zbędnych balastów zdecydowanie jej służy – syci i relaksuje.

MINUSY?

BARF
Pietruszka + marchewka i suple.
Nie ukrywam, że trochę roboty jest. Nie z samym jedzeniem, a z przygotowaniem, zbilansowaniem, dosypywaniem supli, mieleniem warzyw. To trzeba chcieć robić. Zdecydowanie trzeba się przygotować teoretycznie. No i na początku może finansowo kosztować podobnie do porządnej karmy z górnej półki – potem, jak się człowiek otrzaska można już częściej coś taniej upolować.
IMG_8824
Korzystam często z promocji Tesco – na półkach są mięsa z bardzo krótkim terminem ważności.

IMG_8594

Planuję pociągnąć cykl BARF-owy – mam na tą chwilę jeszcze dwa tematy na myśli – jeden o suplementach, a drugi o smakołykach do sesji treningowych – są na sali zainteresowani? A może sami macie jakieś pytania? W miarę możliwości postaram się odpowiedzieć.
A tymczasem…
BARF

 

PS. Po więcej uroczych anegdotek z naszego życia zapraszam tu : https://www.facebook.com/aboutmyheartchakra lub tu: https://instagram.com/myheart_chakra/
I znów – uaktualniłam zakładkę “wydarzenia” – może gdzieś się spotkamy? 🙂

65 komentarzy na temat “Jedz mięso! – czyli pies na BARF-ie.

  1. My przymierzali się do BARFa, ale przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw jednak zostaliśmy przy suchej. Ja najchętniej dałabym psu te wszystkie mięska i kosteczki, ale to logistycznie u nas albo niewykonalne, albo byłoby bardzo męczące na dłuższą metę. Pracujemy oboje na etatach od 8 do 16 (ja) a połówek do ?. Więc po pracy gonię z wywieszonym jęzorem do psa, który od 9 godzin siedzi sam w domu. Orientowałam się, gdzie we Wrocku można kupić takie barfowe przyszności, ale oczywiście nic nie ma po drodze, ani mojej, ani połówka. Żadnej rzeźni w okolicy bliższej i dalszej. Poza tym kasa. Za Acanę płacimy miesięcznie 80zł, za BARFa wyszłoby to ze dwa razy tyle. Może się mylę? Pewnie wyszłoby w praniu. Do tego wyjzady, raz na dwa miesiące jedziemy do jednych i do drugich rodziców, na dogtrekkingi, na wycieczki, a na wakacje na camping, gdzie nie byłoby jak zdobyć i przechowywać mięsa. Oj marzy mi się ten BARF. Może niedługo zmienię pracę, a moim kryterium będzie odległość od stoiska z mięsem 😉 Chętnie obejrzałabym wasz przykładowy tygodniowy jadłospis. Próbowałam swój ułożyć (na 0,5kg mięsa, dwa posiłki dziennie), ale jakoś nie miałam do tego głowy. Ru przy zamrażarce jaka fajna 🙂 a poza tym, po ilu posiłkach pierzesz posłania?

    1. Cenowo narazie wychodzi mnie niemało, to prawda – myślę, że to kwestia większego ogarnięcia się w temacie 🙂

      Czasowo – ten argument do mnie nie przemawia – zakupy robię podczas naszych normalnych, spożywczych zakupów 😛 Wiem, że we Wrocku ludzie barfujący na Hali Targowej się zaopatrywali, nie wiem z której części Wro jesteś? Małż nie uczestniczy w żaden sposób w tym żywieniu (mówi "ble" :P), ja też pracuję na etacie, tylko głównie popołudniami, co bywa uciążliwe 😉 Naprawdę, nie ma jakiejś wielkiej różnicy według mnie 🙂

      My nie uznajemy innych wyjazdów niż w dzicz – czyli jakieś namioty, domki czy inne rewelacje 🙂 Wspomniałam o tym w poście – wtedy biorę porcjowane kawałki (jeśli domek = zamrażarka), a jeśli nie ma, to inwestuje w dobre jakościowo puchy 🙂

      Po ilu posiłkach piorę? Hmm…szczerze jak mi się przypomni – po spożyciu kości całość jest dokładnie wylizywana, a mięcho i inne sypkie dostają w michach w kuchni 🙂

      Hm..tak na szybko spróbuję przywołać co w tym tyg dostali 🙂

      Poniedziałek wątróbka kurza + trochę rybki
      Wtorek szyjki kacze + udko indycze
      Środa żołądki kurze ( na treningu) + porcje rosołowe z kury
      Czwartek mielony indyk + suple
      Piątek skrzydełka z kaczki + żółtka jaj + suple
      Sobota – gulasz z indyka + szyjki z indyka + suple
      Niedziela żeberka cielęce z mięśniami

  2. Na Hali Targowej właśnie słyszałam, że są fajne rzeczy,ale rano, więc trzeba by było zamawiać. My z okolic Sky Towera, także jest kawałek. Dla mnie to jednak najważniejszy argument, bo jeździmy na zakupy tylko raz w tygodniu w sobotę lub niedzielę rano do biedry i lidla, więc jakiego super wyboru tam nie ma 😉

    My w dzicz jeździmy z przyczepką z lodóweczką i mikrosopijną zamrażarką, więc jest to jakiś problem. Puszki to dobry pomysł, ale cena kosmiczna.

    Może temat niedługo powróci i poczynimy jakieś działania 🙂

    Dzięki za jadłospis! Musiałabym się w ogóle przejść do tej Hali i zobaczyć, co jest w ogóle dostępne i na tej podstawie coś ułożyć.

    1. Ja od początku przejścia na barfa nie mogę się zabrać do pójścia na targ, gdzie jest urodzaj wszelkich mięs, w miarę tanio 🙂 Sama preferuję zakupy w Lidlu, raz na miesiąc zmuszam się do pojechania do jakiegoś Tesco czy innego większego hipermarketu…i zmobilizowałaś mnie, chyba w przyszły wtorek wyruszę na targ 😛

      O przyczepka to super warunki 🙂 Zadzraszczam! Zawsze można na miejscu jakieś ochłapki kupować 🙂

    1. Pracuję zawodowo (nieregulowany czas i często weekendowe dyżury), często wyjeżdżamy i spełniam się hobbystycznie – wg nie jest to jakiś wielki pożeracz czasu i problem, więc spokojnie 🙂

  3. Też czuję się zmobilizowana i w końcu się przejdę do tej Hali, a nóż ustalę ceny, jadłospis i nie wyjdzie tak źle 🙂 Trzeba by było też ustalić dzień odbioru zamówienia i po prostu tam pojechać, no trudno.

    No przyczepka mega wypas, zajrzyj sobie do Bohuna, tutaj wyruszaliśmy na wakacje, a dwa następne posty to opis całego wakacyjnego luzu 😉 https://bohunpies.wordpress.com/2014/08/03/wakacje-z-psem-na-wyspie/
    Rzeczywiście o kurczaki i ryby tam nietrudno.

    A powiedz mi jeszcze, jakie dajesz suple? Olej z łososia, algi?

    W weekend delikatnie poruszę w domu temat 😛

    1. Haha piątka! 🙂

      Ach, aż się boję zaglądać – wakacje dopiero pod koniec sierpnia! 🙂

      Jestem ciekawa jak Ci pójdzie w temacie 🙂

      O suplach też planuję zrobić osobny post – olej, algi, hemoglobinę, sól, drożdże 🙂

  4. Zazdroszczę. U mnie problem z wprowadzeniem BARF-a jest taki sam, jak u Bala – jedynka: T. odmawia jedzenia surowizny, choćby miała nic nie jeść przez tydzień, a ja wściekam się koniecznością wyrzucania mięsa, którego sucz nie radziła dotknąć. Może gdyby pojawił się drugi pies coś by się w tej kwestii ruszyło, tymczasem jednak jesteśmy na suchej karmie (aktualnie Purizon).

    1. I jak wchodzi T. Purizon? Bo Bal kręcił nosem (ale lubię bardzo ten suwak na górze, do tej pory tam trzymam śmierdziuchy – gryzaki tchawice itd).

      Doskonale znam ten ból, więc łączę się w bólu :/ Bardzo bardzo irytujące.

    2. U mnie jeszcze dodatkowo dochodzi, niestety, kwestia tego, że T. dopiero powoli otwiera się spust na jedzenie – jest znacznie lepiej niż było, może nawet uda mi się ją te 2 kilogramy przytuczyć, ale wcześniej to była walka o każdy kęs jedzenia w przypadku suchej karmy, a totalny bunt w przypadku surowego. :/
      Na Purizona przesiadłam się raptem kilka dni temu (po skarmieniu paru worków ToTW-a), więc na razie wchodzi bardzo dobrze. Je całkiem chętnie, chociaż przypuszczam, że to może być trochę kwestia powiewu nowości. Kupy natomiast ma akceptowalne, ale mogłyby być lepsze. Zobaczymy co będzie, jak przejdziemy przez połowę/ trzy czwarte worka.

    3. O fakt, też to miałam. Nowy worek był chętnie jedzony tak przez pierwszy tydzień – potem, zapomnij.

      A szczerze powiedziawszy kupy oziki na TOTW i Purizonie miały takie średnie – ja najbardziej lubię kupki na BARFie – małe, twarde jak kamyczki <3 (tylko psiarze mogą tak rozprawiać na temat kup :D)

    1. Planuje zrobić osobny post 🙂 Nawet podczas trzaskających mrozów nie potrafię dystrybuować smaczków w rękawiczkach haha :)) Bardziej boję się lata i wielkich upałów 🙂

    2. Czekam! Zachęciło mnie te ukojenie Ru 🙂
      Palce Ci nie odpadają? 😉 Ja przez pół zimy muszę chodzić w dwóch parach rękawiczek, bo inaczej jestem gotowa zabić psa tylko za to że muszę go wyprowadzić, a jak wiesz, jest jeszcze tysiąc innych powodów którymi mnie kusi do złego 😉 Dla wspólnego zdrowia psychicznego przyodziewam więc wszystko co tylko mogę. Znane są przypadki zakładania dwóch bluz z kapturem, wełnianego swetra, wełnianego płaszcza jesiennego i puchowej zimowej kurtki, dwóch czapek i dwóch par rękawiczek…
      Także, jest mi zimno na samą myśl o wychodzeniu bez rękawiczek 😉

  5. My sobie BARFujemy juz 3 lata. Z powodzeniem, obie suki maja sie super 🙂
    Brak czasu to wymowka 😉 Ja tez pracuje po 8 godz., mieszkam sama i w dodatku mam maly zamrazalnik (caly psi jest 😉 ) Poczatki sa ciezke, potem to juz rutyna 😉 Poczatki sa drogie, potem to juz wychodzi duzo taniej niz suche, nie bede pisac ile mnie to wychodzi przy dwoch psach, zeby nie dolowac nikogo 😉 Fakt ze, co dziwne, Warszawa to raj dla barfowcow, jest w czym wybierac 🙂
    Chetnie bym poczytala o smaczkach, bo to moja bolaczka i przyznam sie ze ide na wygode i przewaznie sa to jakies gotowe produkty i/lub odrobina suchej karmy.

    1. Też tak mi się trochę wydaje 😉 Fretkowy, owszem zajmował mi czas – bo musiałam pieczołowicie wszystko porcjować i duużo roboty z tym było. No właśnie ja zobaczę jak na targu pójdzie, co zdziałam 🙂 Natomiast już powoli zastanawiam się nad zakupem używanej zamrażarki starej…

      Na pewno zrobię, myślę że jeszcze w tym miesiącu! 🙂

  6. Słyszałam właśnie, że wiele osób chwali sobie BARF-a. U mnie nie da rady wprowadzić ze względu na przekonania mamy i brak miejsca w zamrażarce. 😀 Z czasem też bywa różnie.
    Spróbowałabym tej diety żeby sprawdzić jakby zwierzaki na nią reagowały. Z surowizną nie mamy problemów wręcz przeciwnie, zatem w tym przypadku z konsumpcją nie byłoby problemu. 🙂
    Czekam na wpis o treserkach i suplementach. 🙂

  7. Ja w zasadzie chciałabym BARF-ować, ale mam pewne opory. Trochę wynikają z niechęci do surowego mięsa, a trochę z niewiedzy. Właściwie w głównej mierze z niewiedzy 🙂 Zamierzam za jakiś czas dokształcić się w tym temacie i spróbować. Chciałabym jednak wiedzieć, jakie koszty są mniej więcej z takiego barfowania 🙂

  8. My BARFujemy któryś rok z kolei. I gdybym nie miała łatwego i taniego dostępu do produktów i innych przyczyn, pies bardziej naje się surowym, po choćby mniejsze ryzyko skrętu i inne to karmiłabym suchą, bo jest o wiele wygodniejsza. Ale u nas nie ma tak zróżnicowanej diety i tak nie kombinuję z żarełkiem. Już mi się nie chce 😛

    Ciekawa jestem Waszej suplementacji 😉

    1. U mnie przoduje masarnia i sklepy firmowe. A dopiero później markety, jakoś tak u nas nie ma mega promocji. Choć ja kupuję w Kauflandzie rybę i szyjki i wątrobę indyczą. Tesco nie mamy… 🙁

  9. Tak mi się przypomniało, z tematów które mogłabyś poruszyć i o których chętnie bym przeczytała to BARF i karmienie szczeniąt. Bo jakoś zawsze mnie (BARF-owemu laikowi) ten sposób karmienia kojarzył się z dorosłymi psami.

    1. Ja karmiłam szczeniaka BARFem ale to było takie testowanie i na czuja robione i ciągle kontaktowanie się z innymi. Miałam to szczęście, ze 2 inne, dobre znajome w tym samym momencie odchowywały szczylki. Jednak nie polecę i nie napiszę, bo z suplementacją miałam ogromny problem.

  10. też wiele razy myślałam o barfowaniu ale dla mnie babranie się w mięsie, będę miała na to nerwy jak przestane być "na garnuszku mamusi" :D.. zresztą mieszkanie w bloku, latem nie ma gdzie lodów wrzucić a co dopiero mięso dla psów. kuszą mnie te gotowe mieszanki, ale to chyba wychodzi dużo droże. może wymyślimy jakieś połączenie suchej karmy z surowizną, niestety młody na suchej karmie nie wygląda najlepiej, próbujemy następnych, ale chyba rzeczywiście dobrze byłoby mu dorzucić do tego trochę mięska…
    my na pewno będziemy na dcdc w poznaniu, także można się zobaczyć!

    1. Rozumiem :)) Mieszanki słabo się opłacają, ja kupuję sporadycznie. Mieszanie mięsko/karma nie bardzo ma sens – troszkę inaczej są trawione, więc

      OO proszę 🙂 Ja się waham jeszcze bo nie ma T&F dla lamerów, tylko dla super pro, więc bida trochę. A na freestyle to w ogóle jesteśmy ciency w uszach 🙂 Więc pewno dla towarzystwa skoczymy 🙂

    2. padł taki pomysł, nie siedzę w temacie barfa na tyle żeby się zaraz za to zabierać, ale generalnie już mi pare osób odradziło więc chyba zostanie tak jak jest. a szkoda, bo waga za niska i łupież też mnie martwi, najlepiej jest na starym fitminie, który mu z bólem serca zamówiłam, a skład nie powala.
      ja chciałam w tym roku robić freestyle z białym, zupełnie for fun, bo szans nie ma żadnych, ale zdrówko nie pozwala na to żeby coś przygotować, to jednak wymaga jakichś tam regularnych treningów a on może dosyć sporadycznie. ale towarzysko wybieramy się w sumie na wszystkie dcdc, więc można się zobaczyć :))

  11. U nas też barfują obydwie dziewczyny i to jest najlepsze, co im się mogło przydarzyć w kwestii żywieniowej – super kondycja nawet u ośmioletniego psa z chorym sercem to jest to! 🙂

    Jasne, wymaga to poświęceń (ostatnio zamówiłam dziuniom serca wołowe, po czym wpadłam na GENIALNY pomysł, że je zmielę w ręcznej maszynce… 5 kilo serc… ekhm…) i nieco czasu, ale szczerze mówiąc trudno mi wskazać jakieś inne minusy. Na początku jest trochę strasznie, ale później już jakoś idzie. Tylko u nas Raven żre porcje jak tygrys bengalski, ale jeśli daję jej "przepisowe" dawki to wygląda jakby uciekła z obozu koncentracyjnego dla psów… 😛

    1. Ja właśnie w robocie widuję takie niezniszczalne piesy na barfie – to mnie upewnia w naszej drodze. 😛

      Ja mam podobnie – chłop je więcej a jest chudy jak śmierć (nie widać spod futra na szczęście) a ruda je jak ten przysłowiowy ptaszek a widać jest jej więcej tu i ówdzie ;P

  12. Wiecej takich postów proszę 🙂 a mogłabys powiedziec jak zaczęłaś wprowadzać barf? Bo u nas juz po odrobinie surowego mięsa/ kości u Enzo pojawiają sie biegunki.

    1. Ja poszłam trochę ze standardem polecanym…ale nie bardzo 😛 Po pierwsze nie przegłodziłam, tylko od razu następnego dnia po skończeniu karmy dałam przedżołądki krowie jeden dzień, drugi, potem dawałam do tygodnia mięcho bez kości, a następnie już się nie szczypałam i ładowałam ekipie mięcho z kośćmi – ot, nasza filozofia! 🙂

  13. Kurcze, kolejny raz mam wyrzuty sumienia! Wszystko przez wielkość Emeta. Jestem przekonana, że to najlepszy sposób żywienia. Na barfie pies bardzo się zmienił, wszystko na plus, wręcz zachwycałam się zmianami jakie były u niego widoczne. Ale musieliśmy spalić miskę, kilka kawałków mięsa powodowało że był najedzony, chociaż starałam się wszystko jak najbardziej rozdrabniać. Do tego było lato. Oczywiście nie zrezygnowała bym z tych powodów bo może jakoś byśmy sobie poradzili lub bym go dokarmiała w domu, ale dochodziła kwestia suplementów. Samo mięso 200 zł miesięcznie czyli nieco więcej jak obecna karma, do zniesienia. Ale pozostawały dodatki, jak olej czy inne które uważam za niezbędne, do tego warzywa, owoce. Moja mama nie chciała słyszeć nawet o złotówce więcej a niestety w mieście i bez samochodu nie da się załatwić tańszego mięsa . Z tego internetowego sklepu korzystaliśmy, bardzo fajne jedzonko :).
    Jak tylko bym mogła, od razu byśmy wrócili do barfa i na blogu też każdemu polecałam we wpisach.

    1. No właśnie – u Dodmana czytam, że wysokobiałkowa dieta pobudza zwierzęta, a na moją Ru podziałała kojąco i uspokajająco – i dla mnie to akurat ma większy sens – bo jest syta, musiała się nieco napracować, żeby to osiągnąć.

      Nie ma co mieć wyrzutów! Niestety cenowo u nas też to tak wygląda, ale jestem zdania, że warto (i kombinuję jak by tu zmniejszyć koszta :P). A poza tym – cały czas rozglądam się za jakąś zamrażarką, coby wrzucić na dół naszego domu – dużo by mi to ułatwiło.

  14. Ojeny, ja nie wiem jak namówić na to moich rodziców..:P Ale w sumie sama nie wiem, jakoś dziwnie podawać psu taki pokarm.. W dodatku jak wspomniałaś – to dość spory koszt.:/ A w dodatku – gdzie to przechowywać? Niby duża lodówka, w garażu i piwnicy nie można.. Achh!

    Pozdrawiamy, kundlowe.blogspot.com

  15. Ja jestem zainteresowana! Chętnie poczytam! Wprawdzie Rambuszko to staruszek i ma pościerane przedtrzonowce i trzonowce, więc kości odpadają (zwykle mu się coś klinuje w japie i muszę mu wkładać rękę do pyska, a ta flądra oczywiście twierdzi, że "o boże mordują, rabują" i wyrywa się we wszystkie strony), no i moja kieszeń studencka pełnego BARFu by nie zniosła (szczególnie teraz w takim okresie dla mnie bardzo ciężkim), ale czasem coś mu podrzucam surowego. Więc chętnie bym taki pościk sobie tutaj przeczytała, o!
    Nam się rozmraża właśnie szyja indycza 😀 Podziamga sobie przez chwilę mój staruch.

    Piękne zdjęcia!
    PS. I jednak, jednak miałam rację, mamy wspólnego znajomego. Pawła W z Zabrza 😀

    1. Nie trzeba kości podawać – wtedy suplementuje się kurzymi skorupkami 🙂

      Dziękuję za komplement – okrutnie ciężko było zrobić ładne, estetyczne zdjęcia do postu o surowym mięsie – wierz mi! 🙂

      Ad. PS – oo proszę 🙂 Na praktykach się spotkaliśmy z Pawłem :))

  16. I chciałabym i boję się. Przede wszystkim kosztów, no i nasze wyjazdy nie przewidują lodówki, a są dość częste. Puchy dobrej jakości kosztują, a na tydzień czy dwa trochę ich trzeba wziąć, więc znów powtórka z pierwszego argumentu.

    1. A to prawda! 🙂 Ale ja jeszcze jestem optymistką – zawsze można jakiś ochłap zdobyć na miejscu 🙂 Jeszcze podobno są mięcha liofilizowane, ale jak dotąd nie miałam potrzeby, żeby się w takie szczegóły wgłębiać 🙂

    2. Faktycznie, kiedyś nawet miałam przepis jak suszyć paski z kury i z wołowiny w mieszkaniu. To mogłoby być wyjście. Kusi mnie BARF, jednak zniechęca mnie myśl, że przy pierwszym wyjeździe polegnę (albo kolejna babeszjoza zeżre środki na mięsko – mój suk zbiera wszystkie kleszcze mimo kropli, obroży i jakiegoś zastrzyku od weta) i panna znów będzie tydzień na głodzie i ciężkim fochu, bo jak ja śmiem jej podawać coś innego niż wcześniej.

    3. Jest wiele zmiennych – ale wcześniej karmiłam dobrą karmą psiaki (TOTW, Orjen, Purizon), więc dla mnie finansowo wyszło w sumie bez różnicy 🙂

      Oj trzeba kombinować z zabezpieczeniem – co próbowałaś?

  17. Ja mimo wszystko nie mogłabym przestawić psicy na BARFa. Przede wszystkim ze względu na wielkość mojego zamrażalnika (mikroskopijna) oraz kompletny brak czasu na zagłębianie się w ten temat, układanie jadłospisu na tydzień, szukanie zaufanych dostawców, polowanie na przeceny… Oszalałabym chyba 😉 Pomijając fakt, że mam psa wiecznego niejadka i szkoda byłoby mi wyrzucać mięso. Rekompensuję jej to karmą z wysokiej półki i dodatkami typu biały ser, chociaż wiem, że to nie to samo. Może kiedyś, kiedyś się uda 🙂
    PS: Widzę nowe miski? 😀

    1. Wszystko jest dla ludzi – początki nie są łatwe, i uważam, że przede wszystkim trzeba chcieć – a nic się nie musi 🙂

      Ad. PS : Tak, bo mnie szlag trafiał, jak jeden miał z innej parafii niż drugi 😛

  18. Zazdroszczę wytrwałości i chęci.
    U nas takie coś nie wypaliło głównie z mojego lenistwa oraz braku funduszy. W domu z kasą krucho, i wołowinę czy kaczkę wole włożyć sobie do gara niż psu. Jednak popieram BARF w 100%.
    Mój pies żywi się czymś pomiędzy BARF a granulkami, dokładniej to je zarówno karmę, jak i surowe mięso/podroby, suple oraz nabiał. Więcej tutaj : http://kudlateblackandwhite.blogspot.com/2013/11/cielakowe-love-dieta-ponocniaka.html
    Chaotycznie, ale u nas się sprawdza.
    Pozdrawiam.

    1. Ja na szczęście jestem totalnie niemięsna i kaczka, czy krowa wcale mnie nie kusi – dlatego wolę dać psom niż nam 😛

      Słyszałam, że takie diety to nie do końca dobry pomysł, niestety 🙁

  19. U mnie problem polega na tym, że mam mały zamrażalnik, który praktycznie przez większość czasu jest zajęty. Bałam się o to przygotowywanie i bilansowanie posiłków, ale jak człowiek trochę poczyta, to nie jest tak źle. Oczywiście w teorii, bo z praktyką nie miałam do czynienia. Pewnie, kiedy dorobię się nowej lodówki podejdę do tematu ponownie.

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *