10 zasad, o których należy pamiętać podczas wyjazdu z psem

Wakacje rozpoczęły się na dobre, a więc i moje myśli żeglują co chwila ku urlopowi. Nie szkodzi, że do wymarzonego wolnego czasu pozostał nam nieco ponad miesiąc ( a tak ściągając różowe okulary, to prawie dwa :P), powoli zaczynam myśleć co zabrać, gdzie się wybierzemy i jak wykorzystać wymarzony tydzień w 100%

Nie jest to pierwszy raz, gdy wybieramy się ze zwierzętami na urlop (dziecięciem będąc najczęściej Gandalf towarzyszył nam w podróżach, w zeszłym roku Baloo był z nami nad morzem, wcześniej braliśmy fretki nawet pod namioty). Przez wiele lat “wyjazdów łączonych” psio – ludzkich ustawiłam sobie kilka złotych zasad, których trzymam się podczas wolnego czasu. Trzymanie się wytycznych trochę mnie uspokaja, dzięki czemu mam świadomość, że choć po części jestem zabezpieczona i panuję nad sytuacją.

1. Zapoznaj się z regułami obowiązującymi na terenie do którego się wybierasz.

Czy wiesz, że jest kilka Parków Narodowych, do których nie wolno wchodzić z psem? Do listy, ku mojej rozpaczy, zaliczają się między innymi: Bieszczadzki Park Narodowy i Park Narodowy Bory Tucholskie (moje specjalne miejsce na ziemi). Dlatego, odkąd mamy psy, jeszcze się tam nie wybraliśmy (choć bieszczadzkie połoniny i chwila wytchnienia w borach śni mi się po nocach) – oprócz złamania zakazu trzeba liczyć się z poważnymi karami finansowymi. Oczywiście nie można dać się zwariować – zawsze można pojechać w dane miejsce i z psem poruszać się poza obrębem Parku, a na połoniny wyskoczyć bez psa (ale stosując się do podpunktu drugiego mojej listy 🙂 ).

Oprócz tego, jadąc w popularną “dzicz” (tylko tak kochamy spędzać wakacje!) warto sprawdzić, czy w danym momencie któreś ze zwierząt nie są pod ochroną ( siedliska lęgowe ptaków, sezon rozrodczy, odchowywanie młodych) – przede wszystkim poprzez szacunek dla przyrody, a po trosze dla swojego i psa bezpieczeństwa.

Pełna lista gdzie i na jakich zasadach możemy zwiedzać parki narodowe jest tutaj. 

 

EDIT: Czytelniczki polecają słowacki TANAP na piesze wycieczki w góry – do sprawdzenia! 🙂

_MG_1250

2. Dobro psa powinno być wysoko na liście priorytetów.

Krótka piłka – bo jest od Ciebie uzależniony, jak dziecko. Jeśli Ty nie zapewnisz mu podstawowych potrzeb, to on nie będzie szczęśliwy, a to z kolei spowoduje, że i Tobie uprzykrzy urlop. Znudzony, niewybiegany pies chętnie zajmie się pałaszowaniem pokoju, w którym mieszkacie, albo znajdzie sposób, aby z niego zwiać i wyruszyć poszukując przygód na własną łapę.

Nawet, jeśli planujecie wybrać się do muzeum, na imprezę, na plażę, trzeba mieć psa na uwadze. Wysikać, wybiegać, wybawić przed daną czynnością (albo zaplanować wybitnie wyczerpujący dzień przed).

Działa to też w drugą stronę – jeśli w domu był przyzwyczajony do trzech krótkich spacerów dookoła bloku, nie wymagaj od niego, że w pierwszy dzień urlopu rześko i radośnie przebiegnie przy rowerze 30 kilometrów. Sam spróbuj. Nie mówię, że należy odpuścić wszelki wysiłek, ale kilometraż, tempo i intensywność spacerów należy zwiększać stopniowo i poruszać się w granicach wydolności swojej i psa. Pies też może mieć zakwasy dnia następnego! 🙂

IMG_4844

3. Adresatka to konieczność, nie ozdoba.

Mam dość poważnego fioła na tym punkcie.  Czy idziemy na krótkie wieczorne siku, czy spacer znaną trasą, moje psy zawsze mają adresatkę. Oczywiście zadaniem numer jeden jest nauczenie przywołania, ale ten plastikowy gadżet traktuję jako zapasowy spadochron. Bo tak, bo nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć, co nas rozdzieli. Bo zależy mi na nich. Myślę, że gdyby pies mi zniknął w nieznanym miejscu, a dodatkowo nie posiadałby adresatki, osiwiałabym. Z adresatką – tylko dostałabym wrzodów :).

Adresatek mamy milion. Ta akurat genialnie pasuje do właścicielki, nieprawdaż? :)
Adresatek mamy milion. Ta akurat genialnie pasuje do właścicielki, nieprawdaż? 🙂

4. Dbaj o wizerunek psiarzy – bo jest też Twoim własnym.

Nie bądź burakiem, bo potem stereotypowo wszyscy jesteśmy burakami. Sprzątaj po swoim psie. Pilnuj, żeby nie otrzepywał się na innych, kradł komuś jedzenie, zabierał dzieciom zabawki, przebiegał po kocach czy uciążliwie darł japę przypięty do drzewa. Gdzie trzeba – prowadź go na smyczy. Bardzo proszę. Brak wychowania psa, to nie jest urocza niefrasobliwość, podobnie jak Ciebie nie bawi mały Kazio, który sypie Ci piachem w twarz i kopie w nogę. I, na Bug, poinformuj gospodarzy u których będziesz mieszkał, że przybędziesz z psem.

IMG_8263
Tak, właściciele wiedzieli – widać zresztą koc rozłożony na meblu, żeby Ru nie zabrudziła:)

5. Przezorny zawsze zabezpieczony.

Na każdy wyjazd zabieram książeczki zdrowia, psy mają aktualne szczepienia i paszport a ja staram się ogarnąć, gdzie mam najbliższą lecznicę, w jakich godzinach działa i jaki jest do niej telefon. Nie zawsze byłam taka mądra, o nie. Pięć – sześć lat temu, pewnego upalnego dnia pod namiotami, moja fretka  dostała biegunki takiej, że doszło do wynicowania odbytu. “Z niczego”. Była 18:00, w środku lasu w Borach Tucholskich. Na szczęście wujek miał dostęp do internetu, udało nam się ubłagać  lekarza weterynarii, żeby podskoczył do swojego gabinetu i pomógł mi uporać się z problemem. Wszystko skończyło się dobrze, ale pamiętam ten stres, wolę go już nigdy nie powtórzyć.

6. Komfort i bezpieczeństwo psa.

Podczas letnich miesięcy tłucze się do głów ludziom, żeby nie pozostawiać psów w aucie. Nie zostawiajcie ich również na pełnym słońcu, przywiązanych do drzew, w największym słońcu podczas wypoczynku na plaży, nie pozwalajcie mu pić słonej wody, czy jeść odpadków ze śmietnika. Pamiętajcie, że rozgrzany beton parzy łapy, a psia termoregulacja nie jest tak efektywna jak ludzka (my wspomagająco stosujemy kamizelki chłodzące).  Jeśli pies ma problemy z przywołaniem nie spuszczajcie go w miejscach, gdzie może Wam zwiać i zrobić sobie krzywdę (wybiec na ulicę, uciec za zwierzyną) – nie jest przecież skazany na dwumetrową smycz, są takie, które mają 10, 15 metrów (ja w miejscach, gdzie nie można psów spuszczać używam pasa do dogtrekkingu). Zapytajcie swojego weterynarza co można wziąć, żeby pomóc psu przy łagodnych problemach (niestrawność, biegunki, hot-spoty,  uczulenie). Nie zapomnijcie o lekach dla psów przewlekle chorych – oszczędzicie sobie stresu.

Weźcie też pod uwagę, że nie wszystkie psy będą szczęśliwe spędzając cały dzień na plaży, czy na głośnym molo. Nie trzeba od razu rezygnować, warto pójść na kompromis, albo podzielić obowiązki z drugą osobą 🙂

7. Weź psu kawałek domu ze sobą.

Nie namawiam od razu do wprowadzania klatki (jeśli jednak o tym myślisz, tu jest wpis, który wprowadzi Cię w cudowny świat klatkowania psa), może to być jego legowisko, kocyk, ulubiona zabawka. Ważne, żeby to było coś, co zna, coś jego. Domyślam się, że nie wszystkie rytuały da się przenieść na urlopową rzeczywistość, ale postaraj się zapewnić psu plus minus podobne ramy czasowe jak w domu (u nas jest to poranny wysik i mizianie przy łóżku, potem śniadanie i dłuższy spacer, po południu kolejne, szybkie siku wieczorem, kolacja i magiczna komenda “śpimy”, która informuje psa, że to już koniec dnia).  Psy potrzebują stabilizacji i rytuałów, nie zawsze rozumieją, dlaczego nagle wszystko się zmieniło.

2015-05-30 08.02.01

8. Jeśli planujesz nowe aktywności, warto wcześniej psa z nimi zapoznać.

Chcesz spróbować kajaków? SUP? A może planujecie żagle i pies jest brany pod uwagę? Super pomysł. Sęk w tym, żeby się nie rozczarować i nie stracić pół dnia frustrując się. Jak temu zaradzić? Jeśli masz wizję wiosłowania pół dnia w słońcu (kajaki najlepszym egzaminem na związek, true story! :)) i Twój czworonożny przyjaciel jawi Ci się jako oczywiste uzupełnienie – pomóż mu. Na pewno bardzo chce Ci towarzyszyć, ale nie wie jak. Już w domu fajnie przekonać się, czy pies w ogóle lubi wodę, czy potrafi pływać. Jeśli to macie odhaczone, kolejne zagadnienie to zakup odpowiedniego zabezpieczenia w razie W. Wiele firm oferuje kapoki dla psów – ja wiem, że na pewno z czasem się w takie zaopatrzę. Potem znajdź jakieś bajoro w swojej okolicy i próbuj z wypożyczonym kajakiem/rowerkiem wodnym/deską (oczywiście, pomni podpunktu 4, najpierw informujecie o tym firmę:)). Gdy już widzisz, że oboje czerpiecie z tego radość macie drogę wolną do upojnych wakacji!

9. Pomyśl o alternatywach.

Jeśli nie masz możliwości zabrania psa ze sobą warto pomyśleć o alternatywie. Najlepiej pozostawić go z osobą, którą już zna (bliscy znajomi, rodzina). Może ktoś mógłby zamieszkać u Ciebie w domu podczas Twojej nieobecności?

10. Bawcie się dobrze! 

IMG_5007

Ciekawa jestem, jak to widzicie. Dorzucilibyście coś jeszcze do moich obserwacji ? 🙂

37 komentarzy na temat “10 zasad, o których należy pamiętać podczas wyjazdu z psem

  1. Mogę się podpisać 😀
    A co do gór – to tak tylko nieśmiało podpowiem, że TANAP wprowadził zgodę na psy na większości szlaków 😀 Z wiarygodnego źródła wiemy, że sporo osób z tego korzysta, no i my zamierzamy – we wrześniu, jak już tłumy zluzują 😀

  2. Boże ale szczęście bije z ostatniego zdjęcia! 😀
    Normalnie widzę te myśli “nie puszczaj mnie, jest zajebiście” 😀
    Fajne przemyślenia, niedługo wyjeżdżamy na kilka dni więc przypomniałaś mi, żeby znaleźć weta w pobliżu!
    No i też używam komendy “śpimy” na wieczór 🙂

  3. Bardzo przydatne rady, ale nie dla nas 🙁
    Nigdzie z psem nigdy nie wyjeżdżam, chyba, że do rodziny na wieś, ale to zupełnie inna sprawa.
    Zresztą, jestem raczej typem domatorki. Nie lubię wycieczek.

  4. Prawdopodobnie kurs który obierzemy w tegoroczne wakacje to morze… Własnie z psem. Pierwsze wakacje gdzieś dalej z Chudełkiem, więc trochę się boje jak to wyjdzie, no ale mimo to notka mega przydatna 🙂
    Ah, nie ma to jak spanie z psem! 😀

  5. O sprawdzeniu najbliższego weta pamiętam zawsze na tydzień przed wyjazdem… po czym przypomina mi się już w samochodzie w drodze do celu. Tak samo zawsze staram się pamiętać o numerze do najbliższego leśniczego, a to przez zdarzenie gdy widziałam jak jelenie wypadły na drogę i jeden z nich już dalej nie przedreptał żywy. Wydaje mi się, że lepiej poinformować odpowiednie osoby o takim zdarzeniu.

  6. Ja w zasadzie nigdzie nie jeżdżę z Kentucky’m na jakiekolwiek podróże w wakacje, jedynie rok temu pojechaliśmy na Czantorię 😛 Zawsze chciałam jechać do Niemiec z Kentucky’m do mojego wujka, ale rodzice zawsze mówili, że nikt nie przyjmie mnie z psem, więc do tej pory nie jechaliśmy. Wczoraj się dowiedziałam, że mój wujek w końcu się zgodził, więc w tym roku lub przyszłym na pewno się wybierzemy razem 😀 Tylko jest problem nie mam paszportu a Kentucky ma 😛 Miałam jechać razem z siostrą do Bułgarii, ale nie pojechałam, bo gdybym zostawiła Kentucky’ego u rodziców lub babci to wiem, że Kentucky dostawałby bardzo dużo jedzenia od nich xD Więc w wakacje praktycznie cały czas jesteśmy w domu 🙂

  7. Chyba nie ma co dodawać – ważnym punktem jest żeby poinformować gospodarzy o psie bo zdarzają się geniusze którzy tego nie robią :p i problem później gotowy 🙂

  8. Fajna, prawdziwa lista. Zdecydowanie bardziej jednak podkreśliłabym punkt z myśleniem o alternatywach: milion razy zastanów się, czy wakacje nie okażą się dla Twojego psa i dla Ciebie istną męczarnią i czy jednak nie lepiej zostawić go pod odpowiednią opieką. Ale serio milion. Mam wrażenie, że mało jest psów, które rzeczywiście dobrze znoszą bycie ciąganymi w tysiące różnych miejsc i dobrze jest rzeczywiście postawić na pierwszym miejscu komfort zwierzaka, a nie “nie będę musiał za nim tęsknić + komfort zwierzaka”. 😉

    1. Myślę, że tu dużo kwestia przyzwyczajenia psa od małego. Plus dużo pomaga klatkowanie – Bal czuje się jak u siebie w domu wszędzie, gdzie rozłożę klatuchę, ale on był cygańskim szczylem od małego. Ru ma za sobą zostawanie “u dziadków” gdzie jest spoko i w domku w górach (tu zostawała w klatce z kongiem i odbyło się bez dramatów, więc myślę, że jesteśmy na dobrej drodze). A i oprócz tego jednak zależy jak kto lubi spędzać wakacje – bo jak w ciepłych krajach, na zwiedzaniu albo całymi dniami leżąc na plaży, to psu niekoniecznie musi się to spodobać.

  9. Dzięki za streszczenie wszystkiego w skrócie. My właśnie za tydzień wyjeżdżamy w Karkonosze. Będą to nasze pierwsze wakacje z Boną 🙂 Właśnie ze względu na górskie szlaki kupiłam pas do dogtrekkingu, żeby małej się wygodnie chodziło i nam zresztą też.

  10. My na poprzednich wakacjach zabieraliśmy ze sobą na plażę półnamiot w razie gdyby pies nie miał kawałka cienia a słońce było bezlitosne 🙂 Piano spał w swoim legowisku i dzięki temu czuł się jak w domu 😀

  11. Adresatka święta rzecz! Nie rozumiem tych, którzy puszczają psa w obcych miejscach bez niej, nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć, a potem problem gwarantowany. Dobrze, że wspomniałaś o planie dnia 😀 Ja zrobiłam duży błąd na naszym pierwszym wyjeździe poza dom i Abi totalnie nie wiedział co ja od niej chce – nagle wszystko dzieje się w przyśpieszonym tempie i ktoś budzi ją o 8 rano 😉 Strasznie zmęczyło ją to o tyle nie fizycznie co psychicznie. W tym roku wyjeżdżamy w góry i nie ukrywam, że trochę zirytowało mnie, że do wielu Parków Narodowych nie można wchodzić z psem :/ Prowadzone na smyczy z odpowiedzialnymi opiekunami wyrządziłyby dużo mniej szkód niż niejeden człowiek 😉

    1. Też jestem tego zdania, co więcej na tą chwilę zrezygnowaliśmy z naszego raju na ziemi w Borach Tucholskich tylko dlatego, że nie można tam z psem się wybierać, a szkoda. Na pewno będę próbowała to jakoś obejść, znaleźć miejsca poza PN, ale jednak żal, no.

  12. Ja w tym roku wybieram się na pierwsze wakacje z psem, na kilka dni nad jezioro, porady się przydadzą, dzięki:)

  13. Nie wyobrażam sobie przeżycia na wyjeździe czy na wakacjach bez klatki! Chociaż w tym roku, nad jezioro, nie będę w stanie jej wziąć ze względu na pełny samochód ludzi i bagażu.
    Dobrze, że napisałaś o mierzeniu sił na zamiary- co roku mam szczęście spotkać przynajmniej kilka osób, które z psem cały rok wychodzi tylko przed blok na siku, ale w wakacje postanowili zabrać biedaka np na wyprawę rowerową po górach albo wspomniane kajaki…

    1. Dla mnie to makabra, szkoda potem psów, których usilnym namawianiem zniechęca się do danej aktywności (nie wspominając już o wrzucaniu na siłę do wody :/). Nawet materiałówki nie uda Ci się wcisnąć?

  14. Mamy to szczęście, że Bohun nie potrzebuje klatki – potrafi się wszędzie zrelaksować i generalnie nie jest typem podjaranego psa 😉 na kemping nawet legowiska nie bierzemy, bo pies albo wykopie sobie dół w ziemi (taki wiesz, survival 😀 ), albo śpi na podłodze przyczepy, albo na siedzisku w przyczepie. Listę weterynarzy i taksówek także zabieramy. Raz Bohun zjadł osę i dziwnie śnięty był, ale na szczęście zaraz wrócił do siebie 🙂 ah już za dwa tygodnie jedziemy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *