Jeśli nie aussie to…? Subiektywna lista 5 ras, które mogłabym mieć :)

No właśnie, to co?

Po dłuższym namyśle jestem wręcz pewna, że kolejny w kolekcji kiedyś, kiedyś (oby jak najdłużej nie, słyszycie mnie Państwo? Ciągniecie na BARFie przynajmniej do osiemnastki!) będzie inny owczarek. Ozicze emocje zwalają mnie z nóg, męczą, czasem mam ochotę ukręcić głowę gdy stróżują na dworze (no nie jestem w stanie znieść japienia za płotem dłużej niż dwie minuty), doprowadzają mnie do szewskiej pasji ilości kłaków i piachu, i tak kocham i na pewno zostanę w obrębie I grupy FCI.

Uwielbiam to skupienie i radość, gdy rozpoznają słowa, które do nich mówię. Lubię przywiązanie i autentyczną dziką radość, że znów udało mi się bezpiecznie wrócić do domu po pracy (Pan Mąż mówi, że przynajmniej na minutę przed pojawieniem się mojego auta Baloo jakimś cudem już słyszy i wie, że jestem blisko domu…może to kwestia nie przykręconej rury wydechowej :D). Tą gotowość o każdej porze dnia i nocy do pracy i zabawy. No i tą wszechogarniającą, kudłatą miłość – mam wrażenie, że pewien poziom relacji odpowiadający właśnie mi jest do osiągnięcia tylko na poziomie tej grupy. Jasnym i dość oczywistym wyborem jest więc border koli. No ale gdyby nie bc…to co?

via pinterest.com

No ale do rzeczy, oto pięć moich alternatyw! 🙂

1. Owczarek australijski kelpie.

via pinterest.com

Wiadomym było, że po części będę się poruszała w obrębie “swojej” grupy FCI 😉 Łączą w sobie zalety aussie minus tony futra. Kelpie są aktywne, żywiołowe, inteligentne i chętnie współpracują z człowiekiem. Niestety mój zawód zajmuje dość dużą część mojego życia, a kelpie jawią mi się jako wybitni pracoholicy – nie jestem pewna, czy podołałabym mocnemu drive’owi  i wiecznej potrzebie stymulacji umysłowej.  Wydają mi się też nieco głośniejsze niż oziki, ale z drugiej strony czy widzieliście jak pasą owce :)? No i poza tym znów – tyle maści do wyboru! 🙂

2. Welsh Corgi Pembroke.

via pinterest.com

Małe owczarki, pupile brytyjskiej królowej, hodowane do zaganiania bydła. Tak naprawdę w rasie zakochałam się szukając w youtube co by tu zrobić z Baloo – ten filmik rozczulił mnie dokumentnie. Mądre maluchy, które przypominają postać z kreskówki. Rzecz jasna, jak większość pastuchów są okrutnie szczekliwe, myślę również, że dłuższe klikanie z takim maluchem może skończyć się wypadnięciem dysku. No i z tego co widziałam, małe toto a sierść gubi jak aussie 🙂

3. Pudel.

via pinterest.com

Tak, tak, serio! Inteligentny, przyjazny, wesoły, chętny do pracy z człowiekiem. Plus – fajna praca z psem. Plus – multum wzorów i kolorów. Plus – odczarowanie stereotypów. Plus – mało kłaków. Plus – różne rozmiary, do wyboru, do koloru. Szary, czarny lub czekoladowy, cudowna w dotyku sierść (te loczki!).  Minus? Pielęgnacja i upór. I abstrakcyjne fryzury. Ostatnio odkryłam jak fajnie jest coś robić z mikroskopijnym psem, zupełnie inne doświadczenia, moooże kiedyś, w przyszłości…:)

4. Whippet.

via pinterest.com

Mój pierwszy pies to był chart (w typie saluki) i myślę, że zawsze w moim sercu będzie specjalne miejsce dla X grupy FCI. Ciche, pełne gracji, miłe, wyważone. Cudowny wygląd w galopie. Spokój. Optymalny rozmiar. I automatyczny, wrodzony przycisk “off” 🙂 I zdarza im się fajnie pracować z człowiekiem, widziałam dwa takie egzemplarze! 😉 Na minus ogromny instynkt pogoni (czy u takiego w ogóle da się wypracować odwołanie od kota czy sarny?). Na dłuższą metę nie jestem też pewna, czy stoicki spokój i śpiączka w domu byłaby dla mnie satysfakcjonująca – lubię coś robić z psami, mieć interakcje codziennie coś tam porobić z nimi.

5. Buldog Francuski.

via pinterest.com

 

Ja wiem, że to jest moda, że kjut i w ogóle, no ale nie mogę, no. Mam słabość do krótkopyskich, rozczulają mnie. Sympatyczne, wesołe, śmieszne. Dźwięki, kręcenie pupcią, niesamowita, skondensowana krępa miłość. Minusy? Chorowite. No i taki to z nami nie pobiega na rowerze, nie pójdzie w góry i nie pojedzie na urlop pod namiot nad jezioro. Oprócz tego nie do końca fajnie się z uparciuchami pracuje czy egzekwuje coś od nich. Takie bardziej do pobycia i kumplowania się, niż do porozumienia na wszystkich płaszczyznach. Przyjaciółka ma, wystarczy mi do pokochania, pomiziania. I tyle.

Ciekawa jestem jakie są Wasze typy? Jesteście w stanie wytypować swoją złotą piątkę? Zapraszam do zabawy! 🙂

73 komentarzy na temat “Jeśli nie aussie to…? Subiektywna lista 5 ras, które mogłabym mieć :)

  1. Dobra zabawa 🙂 przyłączam się:

    1. Collie smooth (koniecznie smooth!) w umaszczeniu merle lub śniadym
    2. Borzoj lub deerhound
    3. Hovawart
    4. Beauceron arlekin
    5. Pudel! 🙂

    A tak całkiem poza konkursem, to nie wiem, czy mój następny pies też nie będzie kundlem, bo jakoś tak przepadłam całkiem dla miksów. Nigdy nie znajdziesz drugiego takiego samego 🙂

  2. Oj ciezko wybrac 5 ! Na pewno mops, buldog angielski, jack russel, tez corgi i owczarek niemiecki. Wiem, ze lista skrajnie roznych ras:-) tak w ogole to ciekawe byloby combo pt. Aussie i mops…. hm…. i dwa koty na dokladke 🙂

  3. Buldoga chyba nie dałabym rady reszta, jak najbardziej! 😀
    chociaż ja mam faze ostatnio na rosyjskie toye hahaha

  4. Haha, pytanie obecne na co dzień w moim domu, mężu chce drugiego oprócz Nordika, ja jestem chyba stuprocentową matką jedynaka – czy starczy mi miłości dla dwójki? Ale jeśli, to jestem równie wierna co Ty, i ponownie wyżeł. Ale może raczej Węgier, ew. Niemiec.

    Kiedyś marzyłam jeszcze a parsonie, ale teriery są dla mnie za bardzo szalone.

  5. Oj… z buldogiem to nie prawda !! Buldogi to bardzo inteligentna rasa i bardzo kocha skakać 😀 Ja za swoim i na rowerze jeżdżę, frisbuję i bardzo fajnie mu to idzie a w sierpniu z agility mamy pierwsze zawody treningowe 😀 Buldożki są uparte ale wystarczy cierpliwość i super się z nimi pracuje 😀

    1. Bardziej mi chodziło o predyspozycje fizyczne do różnych aktywności – ze względu na ich budowę po prostu. Nie widzę ich cały dzień w górach na słońcu, czy gdziekolwiek indziej, bo zbyt łatwo może dojść do tragedii. Co nie przeszkadza mi ich uwielbiać 😉

      1. Faktycznie, należy pamiętać o ograniczeniach natury fizycznej. Ja staram się zapewnić mojemu buldogowi dużo ruchu, jednak ostrożnie dobieram rodzaj aktywności (skakania unikam, ze względu na predyspozycje rasy do problemów z kręgosłupem) i jej porę, szczególnie latem (z obawy przed przegrzaniem). Jeśli jednak chodzi o charakter, jestem zachwycona tą rasą, z resztą właśnie ze względu na cudowne usposobienie buldożków, zainteresowałam się nimi (na długo przed tym zanim nastała na nie moda, jednak dopiero niedawno zdecydowałam się na kupno). To wspaniałe psy do towarzystwa, przywiązują się do właściciela, uwielbiają być blisko niego, lecz nie są nadmiernie absorbujące. Pracują bardzo chętnie i wcale nie trzeba się namęczyć, by je czegoś nauczyć. Pod tym względem dużo bardziej uparty i oporny był mój beagle, pewnie ze względu na dużą potrzebę niezależności i chodzenia własnymi ścieżkami. Mimo że pałam do buldożków ogromną miłością, pewnie w (oby jak najdalszej) przyszłości zdecyduję się na rasę lepiej znoszącą trudne warunki pogodowe, tak abym nie musiała obawiać się spacerów i urlopów w bardzo ciepłe dni. W tej chwili odpowiednią rasą wydaje mi się cavalier king charles spaniel, ale zobaczymy jeszcze, co czas pokaże 🙂

  6. o ja! Ore pastuchuje czasami jak Kelpie. bo przecież od góry najlepiej! 😀
    Poza oczywistymi oczywistościami 🙂
    Berneński pies pasterski, Briard, Rhodesian ridgeback, Wyżeł weimarski i Groenendael 🙂 Przy takiej mieszance to by mnie chyba w kaftanie wywieźli 🙂

  7. Fajne, to i ja się przyłączę:
    1.owczarek malinois- no chyba wiecie czemu 😀
    2.chart polski- ogromnie mi się podobają, według mnie to najpiękniejsze psy! Odstrasza mnie nieco ich podejście do pracy z człowiekiem
    3. Chichuachua- są słodkie 🙂 i wszędzie mozna z nimi chodzić. Nigdy nie widziałam pracującego czilka, a znam ich kilka i myślę, że ze swoją miłością do ludzi mogłyby być całkiem fajne
    4. Bernardyn- moj pierwszy pies i opiekun przez całe dzieciństwo
    5. Labrador- chodząca kupa szczęścia, idealnie poprawiają humor 🙂

    1. Malina to też moja miłość, ale myślę, że nie podołałabym – chodzi po poziom twardości charakteru 🙂
      Charty generalnie mają w sobie dużo wdzięku, uwielbiam tę grupę 🙂 o cziłkach myślałam (długowłosa lilac <3), ale jednak zwątpiłam. Labki to z kolei totalnie nie moja rasa 🙂

  8. Mimo że nie przepadam za rasowymi psami udało mi się coś wykombinować:
    1. Eurodog- Niepokonany w psich zaprzęgach. Mimo że nie uznawany przez FCI to i tak chętnie bym “przygarnęła” 😀
    2. Cane corso- Po prostu uwielbiam potężne psy
    3. Siberian husky typu użytkowego- Znów odzywają się zaprzęgi. Mój pierwszy pies był haszczakiem i wtedy zakiełkowała miłość do ich niezależność oraz zapału do biegu 🙂
    4. Owczarek australijski kelpie- po prostu są piękne i z tego co zauważyłam wszechstronne. I nie mają tylu kłaków co moje suki 😀
    5. Wilczak czechosłowacki- podobny do wilka o silnej psychice. Jeśli chodzi o sport to najlepszy jest w tych w których i ja dobrze się czuję 🙂

    Zapewne i tak zostanę przy kundlach bo mam w planach więcej psów wyciągnąć ze schronu 🙂 Do tego fretki a większość wypisanych ras nie nadaje się do wspólnego życia z małymi wypierdkami 😀

    1. O eurodogach słyszałam dość niepochlebne opinie, więc mam dość mieszany stosunek (choć o TTB też głupoty gadają:P)

      Ja tam jestem zdania, że z każdym psem da się wypracować żeby “swoich” nie ruszał 🙂

  9. Buldogi francuskie są świetne. Mojego Oskarka kupiłam jeszcze przed tą całą modą i boomem na rasę. Paręnaście lat temu wzbudzał kontrowersje ze swoim oryginalnym wyglądem i chrapaniem. Teraz buldożki są wszędzie. Oskara już niestety z nami nie ma. By uniknąć porównywania wybrałam w końcu bulterierka miniaturowego. Niemniej jednak sentyment pozostał. Także w pierwszej piątce znajdują się: mini bull, buldog fr, jack russell terrier, dog niemiecki (marzy mi się dostojny dog, oj marzy mi się), amstaff. Pozdrawiam ciepło:-)

    1. Bullki kocham, mimo nieprzyjemnych doświadczeń z dzieciństwa, teraz otacza mnie całe morze cudownych, kochanych bullków 🙂 Super rasa 🙂 Dogi lubię, ale są totalnie nieekonomiczne – chorowite a do tego drogie w eksploatacji 🙂

  10. Wow, jaka rozbieżność 🙂
    Mi to tam różne psy się podobają, jednakże nie mogłabym ich chyba mieć 😉
    Moja piątka 😀
    1. Owczarek Niemiecki.
    2. Owczarek Staroniemiecki
    3. Owczarek Wschodnioeuropejski
    4. Owczarkowy kundelek
    5. małe, rude kundelki -> tak to jest strzał w kolano 😛

  11. U mnie to wygląda tak:
    1. Border Collie- super żywiołowe i radosne psy, przy nich nie można usiedzieć na miejscu. 🙂
    2. Dogi niemieckie- ogromne, cudowne, dostojne bestie!
    3. Nowofunland- tyle kochanego i puchatego szczęścia. 🙂
    4. Mops- słodkie, małe i leniwe grubaski.
    5. Owczarek niemiecki- inteligentne, kochane i piękne psy.

  12. Seter gordon, potem jest bardzo długo nic…..
    No a potem seter angielski, spaniel pikardyjski, wyzeł weimarski długowłosy, chart borzoj. To tylko jesli chodzi o wygląd bo z charakteru to tylko seter, albo własnie spaniel pikardyjski 😉 Jestem monotematyczna…

    1. Spaniel pikardyjski – nie znam, fajny! 🙂 Potwierdzasz moją regułę – ja np uważam, że jak już się “siądzie” w rasie to potem pozostaje poruszać się po rasie, albo w ostateczności po grupie – w większości przypadków się sprawdza 😉

  13. 1. BOKSER (moja ulubiona rasa, towarzyszyły mi od urodzenia 😀 )
    2. Labrador
    3. Hokkaido
    4. Dog argentyński
    5. Rhodesian
    i musiałam jeszcze dodać szóstą – Amerykański staffordshire terrier

    1. Kurde teraz tak patrzę i jakby się zastanowić to wybrałam same duże rasy, więc dlaczego mam JRT 😀
      Aaaahh tak.. Spełniłam marzenie prawie męża 😀

  14. 1. barbet – mam dwa.
    2. golden – mam dwa. więcej nie będzie, bo chorowite.
    3. owczarek australijski – się zachwycam niesamowicie.
    4. border collie – kwestia czy dałabym radę takiego ułożyć…
    5. bouvier des flandres – miałam dwa i kocham tę rasę mimo wad 😉

  15. Ojj, trudne zadanie tym bardziej, że z żadnym rasowcem jeszcze nie miałam do czynienia (wyjątkiem jest “pseudo” pekińczyk oraz buldożek francuski znaleziony na ulicy). Póki co moja top piątka prezentuje się następująco:
    1. Bulterier – pierwsza, prawdziwa miłość. Cudowne psy, wieczne dzieci, wytrwali sportowcy, idealni towarzysze zabaw, pluszaki (niczym charty często zapominające o swoich gabarytach :D), przylepy… Dla mnie ideał.
    2. Border collie – nie, to nie efekt mody, ale jest coś, co mi się w nich podoba. Torpedka we frisbee i Einstein w nauce 😛
    3. Owczarek niemiecki – miałam, pokochałam i na emeryturze, jak mnie ZUS do reszty zniszczy będę biegać z nim po torze agility 😀
    4. Saluki – bo to stan umysłu, ich nie da się nie kochać ♥
    5. Sheltie – zawsze podobał mi się ich charakter, zakochałam się w nich dzięki pewnej książce i wiem na pewno, że przedstawiciel tej rasy (koniecznie bi blue merle, kocham merlaki :P) zawita kiedyś w moim domu 🙂

  16. Twój numer 1- taaaaak! Poza tym mudik <3
    Ha, nie ma bordera! 😀
    U mnie psy w typie nr 4 odpadają na zawsze- nie podjęłabym się świadomie pracy z kolejnym psem z silnym instynktem pogoni, bo próbuję bezskutecznie opanować u mojego odwołanie od prawie 4 lat. Inna sprawa, gdyby taki kolejny trafił się ze schroniska ;).

  17. Na pierwszym miejscu Owczarek Niemiecki, tylko użytkowy.
    Takiego posiadam i ta rasa zawsze będzie moją ulubioną, tą pierwszą i najlepszą.
    2. Cattle Dog, zwany również Blue Heller. Niedługo szczeniak tej rasy zagości u mnie w domu, niezwykła wytrzymałość, skrajna inteligencja i legendarne przywiązanie czynią z tej rasy psa którego uwielbiam.
    3. Australian Kelpie, uwielbiam te psy. Tylko Working. Wspaniale psy pasterskie, lepiej radzące sobie z owcami niż BC. Niezwykła skoczność i wrodzony instynkt pasterski. To lubię.
    4. Alaskan Malamut, lokomotywa północy, rasa wspaniała, dominująca, niezmordowana w zaprzęgu.
    5. Border terier, wspaniałe teriery o wielkim sercu! Jedna z najlepiej zachowanych ras, uwielbiam te słodkie mordki.

    Tak na podsumowanie, uwielbiam mieszańce, kundle. Są różnorodne i niepowtarzalne. Ale jestem tylko za adopcją, nie rozmnażaniem i zbieraniem na tym pieniędzy.
    Pozdrawiamy Was serdecznie.
    Ps. Nie nie lubię Borderów 😀

  18. Whippeta oczywiście da sie odwołać od krolika czy sarny, ale trzeba troche czasu. Moj Tytus od maleńkości biegał po lesie z sarenkami a pewien królik nawet mieszkal z nami i było na prawde ok! Przyjaciele na zawsze 😀 Pipet to piesek który w domu duzo śpi a na zewnątrz można robic z nim wszytsko, od agi po obi. Chociaż w domu kiedy czasami sie nudzi to sam wyciąga ciapcie i rzuca na łóżko w celu przeciągania sie 😀 Kelpiki, buldożki i pudelki sa u mnie (prócz whippów ) na pierwszych miejscach 🙂

  19. Mudiki! Kocham je platoniczną miłością, ale obawiam się, że nigdy nie będę miała dostatecznie dużo czasu, aby zaspokoić potrzebę pracy psa tej rasy. Chyba przez całe życie będę zachwycać się nimi z daleka. Mogłabym mieć też kelpie i sheltie oraz tollera. I to chyba tyle – poza tym, co już mam, oczywiście. 😉

  20. Świetny wpis! 🙂
    Powiem szczerze, że 5 ras jest ciężko wybrać – i to dużo, i mało. No ale jak trza to trza, więc lecimy! 😀

    1. Od półroku, ale już na zawsze i niezaprzeczalnie kocham Koolie. Piękne, egzotyczne, pracujące z zarąbistym will to please. Za mniej niż roczek taki do mnie leci, can’t wait! 🙂
    2. Kelpie. Długo był moim number one, teraz przez delitwenta wyżej spadł w rankingu 😀 Pracujące, mocny drive, ale podobno ciężko u nich znaleźć “swich off”, czyli może kiedyś, ale jeśli już, to grubo po studiach.
    3. Aussie nie może tu zabraknąć, poważnie 🙂 Moja miłość zaraz obok dalmantów od najmłodszych lat. Do tych drugich wygasła, ale owsy- to jest to! Gdyby nie futro, brałabym <3
    4. Ostatnio coś mi się stało, że wymarzyłam sobie małego pieska, w dodatku do… obi. I to uparciucha. Biały pomerian mi się marzy 🙂 Też nie na teraz, ale kiedyś na pewno sprawię sobie takie cudeńko 🙂 I razem zaskoczymy świat 😉
    5. Ostatnie miejsce, ostatnia szansa i wielki dylemat 😛 Ale jak szaleć to szaleć- niech będzie ogar polski 🙂 Mając takiego w domu rozmyślam czasami nad tym, jak fajnie byłoby mieć stadko (ze 3, 4? :D) takich wielkopsów. Jednak to moje jest jedyne w swoim rodzaju, nie chciałabym potem psów np. porównywać, bo gen pierwszy o jedyny zawsze będzie najlepszy. No i drugi ogar do agility? Chyba bym osiwiała 😀

    Jak widać mam słabość do tych australijskich, coś w sobie mają pociągającego 😉 Dwa ostatnie miejsca to takie trochę z mojej chęci posiadania (małe, białe, urocze *-*) i trochę z sentymentu 😉
    Pozdrawiamy! 🙂

    1. O kurka, koolie chętnie bym poznała, nie widziałam na żywo nigdy 🙂
      No właśnie to mnie trochę od kelpie odstrasza – jednak praca, jakieś życie rodzinne – przydaje się pies u którego można wyrobić switch “off” w miarę bezboleśnie 🙂

      Pomeranian trochę przegrał miejsce w pierwszej piątce, ale i u mnie jest na liście, na pewno zamyka się w pierwszej 10! 🙂

      1. Zauważyłam niedawno, że sporo osób kojarzy Koolie, a cześć nawet takiego burka by chciała, ale wizja sprowadzania z Australii skutecznie odstrasza 😉 Jak tylko dorwę mojego malucha, bardzo chętnie się pochwalę i podzielę 😉

        A co do Pomerianów, to niedawno mi przyszło 😀 Tylko jest problem z tym psami- zawsze na zdjęciach wychodzą ładniej niż ktokolwiek inny 😛

        1. Znaczy się sprowadzasz z Australii? To jest krok na który nie mogę się odważyć a chodzi za mną jak nie wiem. W koolie jest zakochana ale odstrasza mnie nie tyle trudność nabycia co niemożliwość poznania rasy osobiście. No bo gdzie?

  21. I jak tu nie oszaleć z ozikiem? 🙂 Jeszcze wtedy, gdy drze jadaczkę na każdego napotkanego psa na spacerze (eureka, jeśli uda się przejść bez ujadania i wydawania z siebie wysokich tonów!)! Usilnie próbowałam z tym walczyć, jednak już po prostu zostawiłam “tą sprawę” w spokoju. Wiem, że kolejny pies to i tak będzie ozik (bądź prawie ozik :D). Aussie ma chyba w sobie to coś, co nie pozwala wybrać innej rasy 🙂

    Przyznam, że nie zastanawiałam się, jaką inną rasę mogłabym kiedyś tam mieć 🙂 Być może byłby to border, a może właśnie kelpie? 🙂

    1. Oo to ja z tym walczę, bo takiego zachowania nie jestem w stanie znieść 🙂 No i mamy na szczęście duże postępy na tym polu (osobno magicznie każdy pies potrafił ignorować, natomiast w parze to już aferę robią na całego;/)

      1. Mi już chyba brakuje siły, gdy widzę jego nakręcenie na innego psa. Jednak przy jednym psie jeszcze da się wytrzymać, ale przy dwóch, to chyba uszy odpadają 🙂 Super, że udaje Wam się to zwalczyć 🙂 Trzymam kciuki za dalsze postępy!

  22. Fajnie! 😀 Ja ogolnie odkąd wkręciłam się w sporty kynologiczne, bardzo polubiłam pracusie! 😀
    Chociaż …
    1. Zdecydownie sznaucer! Miłość od dzieciaka! 😀 <3
    2. Border collie – na początku, już biegając w klubie, jakoś mnie ta rasa nie fascynowala, dopóki nie poznałam pewnego osobnika tej rasy … a teraz jezdzac na coraz wiecej seminarii, organizując, stwierdzam, że to całkiem fajna rasa! 😀
    3. Kelpie 😀
    4. Pudel
    5. Aussie/toller – trudno mi zdecydować. 😀 Aussiki są świetne, ale jednak futro mnie lekko przeraża … 😀 A tollerki są fajne, ale podobno często mają problem z "on" "off", chociaż wszystko jest w zasadzie do zrobienia … 😉

    Ogromną miloscia darze wszystkie terrierki, są uparte, ale do pracy są rowniez fajne, jednak jest "trochę" roboty … 😀

    1. A widzisz mnie szczeciniaste (czy sznaucery czy teriery nie kuszą) Może dlatego, że na co dzień spotykam ich wiele i są tak niewychowane, że mózg staje w poprzek 🙂

      1. Niestety, terierki mają często złe opinie u ludzi, haha. 😀
        Moja jest jakimś zepsutym egzemplarzem, szczeka tylko na koty i jedzenie, do ktorego nie moze się dostać… 😀
        No i niestety, ludzie biorą takie pieski, myśląc, że to jest bułka z masłem, ale niestety, z ogórkiem 😛 😀 Są mega uparte, a gdy w parze z tym idzie niewychowanie, to diabeł nie pies. 😛

  23. Ja dopuszczam do siebie myśl tylko o 2 rasach psów (poza malamuciakiem) , może z przyzwyczajenia, możliwe że boję się zmian :
    1. Owczarek Niemiecki – nadal łza się kręci za moją Azą….. Uwielbiam te psy. Ale od razu zapowiadam, będzie, ale nie FCI! Będzie pseudo, ale prosto-grzbietowy.
    2. Pudel Królewski – przez 6 miesięcy opiekowałam się pudlicą (tudzież też Azą – rodzinne imie) mojej ciotki. Zakochałam się w rasie.
    Tym oto wyborem zabezpieczam sobie zarówno psa rodzinnego, do sportu, jak i ewentualnie anty-alergicznego i niewielkiego (wielkość pudla do negocjacji).
    Gdybym miała wytypować jednak pozostałą trójkę ras, to wybierałabym między Dobermanem (2 lata z takim mieszkałam w jednym domu), Samoyedem lub adopcyjnym Husky.
    Trzymam się bezpiecznej strefy psów które znam, z którymi żyłam lub bardzo w typie mojego “konika” (samoyed, husky). Kieruję się też możliwością wpięcia go do zaprzęgu z malamutem ^^ Nie ufam internetom, i jeśli miałabym wybierać przyszłego psa tylko po tym co o nim piszą na Dogopedii, wolałabym nie brać psa wcale. A w społeczności w Realu, się nie udzielam.

  24. Idealnie wpasowałaś się w moje gusta 😀 Kelpiaki, Whippety i Corgi to marzenia do zrealizowania w przyszłości ^^ Gdybym dorzuciłabym jeszcze Malinosa i Cattle Dog, byłaby piątka idealna 🙂 A widziałaś ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=pU7VVqG-kXg&index=58&list=LLS0eEtztLHV_zEO-fixX_lQ – Corgi w roli głównej, nic tylko się zachwycać. W sumie to jedyne małe psy, które mogłabym mieć i ze względu na wygląd jak i charakter 😉

  25. Zainspirowałaś mnie i chyba stworzę podobnego posta u siebie, bo to całkiem ciekawy temat. I wiesz co – jakos sobie nie umiem Ciebie wyobrazić (ani tego bloga) z psem innym niż aussie. Tak do Ciebie i tego bloga przylgnął wizerunek tej rasy, że mój mózg nie umiałby zaakceptować innego psa u Heart Chakra 😛 To by mi kompletnie nie pasowało 😉
    Mi aktualnie marzy się malinois i mam nadzieję, że za kilka lat trafi do mnie przedstawiciel tejże rasy. Lub przedstawicielka. Podoba mi się ich wygląd, siła, mądre spojrzenie, wytrzymałość, twardość i to, na jakie potężne wyglądają (jak dla mnie). Chyba czas założyć kopertę na oszczędności z napisem “na drugiego psa”, tak na przyszłość 😀

  26. Jeśli nie kundel, to… 😉 Hmmm, ciężko byłoby mi wybrać, jestem tak przyzwyczajona do kundelków, że nie wyobrażam sobie, żeby za parę lat ich nie było. Może pojawi się też jakiś rasowiec, ale kundelków u mnie w domu nigdy nie zabraknie, zawsze znajdzie się jakaś bida której nie umiem odmówić 😉 Ale pomijając kundelki, moja lista (zakładam, że do czasu, gdy będę mogła zdecydować się na następnego psa, zmieni się przynajmniej z dziesięć razy):

    1. Chart angielski whippet <3
    2. Aussie
    3. Border collie
    4. Amstaff
    5. Chihuahua

  27. 1. Owczarek Holenderski – po raz drugi 🙂
    2. Malinois – chociaż mam spory respekt przed tą rasą i nie wiem, czy bym sobie poradziła z ich temperamentem. Muszę się rozeznać.
    3. Wilczak – niestety dla mnie największym minusem jest ich “chęć” do pracy z człowiekiem.
    4. Border Collie – tak samo jak przy Malinoisie – fascynuje mnie ich chęć do pracy, natomiast mam dużo obaw przez ich zdrowie.
    5. Aussie – zafascynowała mnie ta rasa po zapoznaniu Dextera

  28. Wybrać 5 ras? Ciężki orzech do zgryzienia 😉 W zasadzie u mnie tylko jest miejsce na ozzika. Następny też będzie, ale myślę o użytku i na pewno pojawi się za około 5 lat gdy będę na “swoim”, bo jak na razie rodzice się nie zgadzają na drugiego psa 😛 Hmm tak czasem myślę o borderze – podoba mi się w nich to, że są skłonne do wykonania każdego zadania i te skupienie na przewodniku, ale moja dusza w mawia mi, że miejsce mam tylko na aussika – mimo ich sierści i jej zrzucania przez cały rok oraz tego gadulstwa w tej rasie po prostu kocham <3 Wilczak czechosłowacki – ta rasa bardzo mi się podoba, na żywo nie wiem jak się zachowują (szczerze odkąd Kentucky do mnie trafił nie przeglądam i nie czytam już o innych rasach). Jedynie parę razy widziałam na wystawach, no po prostu mnie zauroczyły 😉 Pitbulle, Bulmastyf, Husky i Koolie mi się podobają, ale z pewnością i tak stanie tylko na aussikach 😉

  29. Kurczę, ale mix ras. 😀
    Na kursie z dogo, prowadząca zajęcia z psami miała pudla. Bestia inteligentna i chłonna jak gąbka. 😀
    A moje TOP 5 to: collie rough, hovawart, sheltie, jamnik (najlepiej długowłosy) i biały owczarek szwajcarski. Ale następny i tak będzie kundelkiem. 😉

  30. Ja mam takie rozdwojenie jaźni bo z jednej strony bardzo podobają mi się owczarki ale z drugiej chciałabym spróbować czegoś trudniejszego. Bo sport z takim chartem czy wyżłem to większe wyzwanie a ja bardzo lubię wyzwania.
    Na mojej liście są takie psie-psy bez żadnych udziwnień anatomicznych, ogólnie zdrowe. Bo jesli nie fajny kundel to co?
    1) kelpie i koolie. Bardziej kelpik bo łatwiej poznać tą rasę ze wzgledu na wieksza popularność.
    2) maliniak stanowczo. Widziałam jak pracują, znam jednego i jestem absolutnie zafascynowana. Uwielbiam to kłapanie zębiskami kiedy rusza po aport, ta siła i energia! cud, miód, orzeszki.
    3) whippet, saluki, mix charta. Za wdzięk, piękno, subtelność. O ile z whippetem da sie pracować to żadnego saluki nie znam i nie wiem co kompletnie co myśleć o tej rasie oprócz tego, że jest piękna.
    4) Wyżły niemieckie i węgierskie. Nie mój typ urody ale za to chęć do aportu jest ogromna czego wymagałabym od psa i to mi wystarczy. Resztę da się wypracować. Tego nikt nie dostrzega ale te psy mają ogromne predyspozycje do dogfrisbee. Są zdrowe, kochają aportować i całkiem dobrze wspopracuja z czlowiekiem.
    5) pudel. I znow kompletnie nie ten wyglad ale za to fajny charakter 😉 bardzo niedoceniana rasa.

    Cattledogi i manchester teriery. Juz poza punktacja i znow nie do konca moj typ urody ale za ten “charakterek” sa warte uwagi.

    Wilczaki. Tak piękne a tak trudne. Nigdy sie nie zdecyduje ale zawsze bede podziwiać.

  31. 1. Golden retriever- w końcu to złota piątka, nie mogłoby go zabraknąć na pierwszym miejscu. Myślę, że chodzi o tę energię i żywiołowość.
    2. Bokser- są urocze, wieczne szczeniaczki.
    3. Rottweiler- zakochałam się w nich kiedyś, a po całym szumie o psach mordercach chcę go jeszcze bardziej, żeby pokazać, że to bullshit.
    4. Staffordshire bull terrier- ich uśmiechowi nie da się oprzeć.
    5. Mops- są urocze.

  32. Wiadomo że moja wielka miłość to mudi, ich twarde charakterki, uroczy debilizm, wieczna chęć pracy i to, że ta jedna osoba jest dla nich centrum świata.

    Ale gdyby nie mudiki…
    1. Kelpie, bo to tak wygląda jak łyse mudi. Charakterki w porządku.
    2. Aussie, bo versiki są w sumie ładne i mają charakterek też faaajny.
    3. Koolie. Też podobne do mudi, tylko łyse.
    4. Pulin. Nie puli, a pulin, to rasa nieuznana, pochodna mudikom.
    5. Owczarek chorwacki, trochę większe zło niż mudi.

  33. Spróbuj Boksera, Spaniele w różnych maściach, i odpowiednio rozmiary od najmniejszego papilon, cavalier, polski myśliwski, springer. Te psiaki znam i wiem że ogień jest na spacerze, inteligentne, pełne gracji i chęci zabawy. W domu mogą zalec na kanapie DO CZASU aż podniesiesz smaczna albo piłkę. Wtedy radość i zabawa 🙂 Cavaliera i Boxerke zrobiłam na dogoterapię i agility więc są wszechstronne 🙂

  34. Mam labka, gdyby nie on, zdecydowałabym się na:
    1. Chesapeake Bay retriever
    2. Wyżeł Węgierski krótkowłosy
    3. Springer Spaniel angielski
    4. Owczarek staroniemiecki
    5. Aussie
    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *