Ulubione zabawki ozików.

Sprawa ma się następująco: futrzaki bawią się bardzo chętnie, wszystkim. Nie dalej jak wczoraj weszłam do sypialni, oczekując grubej biby i okazało się, że jeden z psów ma w pysku paragon ze sklepu (Ruby), a drugi usiłuje go odebrać, bo nie wolno tak robić (Baloo). Jest jednak kilka takich zabawek, które  ewidentnie są uwielbiane i tylko one mogłyby istnieć w naszej szafie. Ciekawa jestem, czy ich wybór pokrywa się z wyborem Waszych psów?

Oto i one, sygnowane znakiem

aussie aproved

Dla porządku podzieliłam je na dwa podgatunki : “ale z ciebie super pies!”  (czyli zabawki dla wspólnej uciechy) i “weź to, i zejdź mi z oczu”  (kiedy naprawdę potrzebuję świętego spokoju i nie mam ochoty się wygłupiać 🙂 ).

ale z ciebie super pies!

20150730-_MG_0209

Wspomniany kilka postów wcześniej – Chuckit Water Skimmer. Hit nad hity, nawet bokser rodziców szaleje za tą zabawką – widać zresztą to na materiale, nadwyrężyliśmy go już nieco. Na pewno będziemy kupować następne, teraz na tapecie mamy bumerang 🙂

Chuckit Ultra Tug. Zabawka, której fenomenu nie rozumiem 🙂 Zwykła piłka, sztywnej taśmie – no nie panimaju, dlaczego psy uwielbiają się nią bawić.

Hasło “frisbee” jest zakazane w domu, bo psy od razu są zalewane endorfinami (a Pucznik, ze względu na braki w umyśle na razie frisbee nie robi). Dlatego gdy tylko wyciągam dyski psy wynoszą się na orbitę.  U nas sprawdzają się najlepiej Hero Xtra Freestyle i Super Aero.

Wspomniana również we wcześniejszym poście – JW Pets Darwin The Frog. Gdy ją wygraliśmy, organizator konkursu wspomniał, że ludzie dosłownie się o nia zabijają. Dla mnie to było dość dziwne, ale doszłam do wniosku, że nie zaszkodzi. Tak naprawdę psy kochają tą zabawkę – wygrywa z każdą inną! Jest tak kochana i popularna, że zastanawiam się nad kupieniem drugiej, i coraz poważniej myślę o kongowych żelkach 🙂

Szarpako piłka. Ke- hu Earth. Wygrywa z Chuckitem, pewnie przez futerko 🙂 Jest miła, chętnie memłana, ciamkana, glamana…mam jedno ‘ale’ – mogłam kupić rozmiar mniejszą.

weź to i zejdź mi z oczu

20150730-_MG_0214

Kong Wobbler. Wzbudza wysokie emocje, trochę hałasuje i rozrabia (“rozbiliśmy” ceramiczną miskę), ale święty spokój zapeniony 🙂 Co prawda jest to święty spokój w hałasie, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

Jolly Ball – jest obleśna, podziurawiona i tak naprawdę nie można się już zorientować, gdzie jest napis, ale wciąż jest to ukochana zabawka Ru. Biega z nią po ogrodzie, nawet obszczekuje delikwentów za płotem z piłą w ryju. Nasz rytuał wieczornych powitań wygląda następująco – Balu jest małą futrzaną kulką, która wygląda, jakby zaraz miała eksplodować z radości w chmurze konfetti i brokatu, a Ru mówi o jesu jesu jesu jak fajnie że jesteś, to ja lecę po piłkę. Gdyż witanie się ze mną bez piłki w ryju jest totalnie bez sensu. Zaczynam podejrzewać, że pełni ona funkcję smoczka – czemuż ach czemuż nie zatyka ryja? 😛

Bakłażan sromotnie z nią przegrał. Truskawka Comfy  jest z miękkiej gumy, można napchać do niej pasztetów i innych dóbr, albo po prostu wręczyć do pyska i niech się dzieje wola nieba. Wola nieba zazwyczaj wygląda tak, że jeden z futrzaków ma truskawę w ryju, a drugi usiłuje mieć truskawę w ryju. Dużo wojen podjazdowych, zakazanego skakania po meblach, prób namówienia drugiego delikwenta na inny wariant (jedyne co działa to wspomniana wyżej żaba albo Chuckit Erratic Ball).

To z kolei miłość Bala. Ponownie – fenomenu nie rozumiem. Jest ogromny, wypada z ryja, jego dźwięk ogranicza się do cichego syku. Ani dobrze się poszarpać nie da, ani nie ma smaku, ani dźwięków ekscytujących nie wydaje…Kong Bounzer jednak zdjęty z magicznej szafki powoduje, że Bal natychmiast wygląda następująco:

f96159464

Czyli stan całkowitego zaangażowania i alertu. Ru akurat biby z tego konga nie ukręci, więc dostaje w pysk truskawkę. To je aussie, nie ogarniesz! 🙂

To by było na tyle u nas. Jestem ciekawa jak przedstawiają się preferencję Waszych burków? 🙂

53 komentarzy na temat “Ulubione zabawki ozików.

  1. Jestem zachwycona tym blogiem!!!!
    Moja piesa też na pewno będzie 🙂

    Mam bullteriera i mimo, że to łagodne i delikatne stworzenie (serio) to zabawki są abstrakcją… nie ma takiej, której nie “rozbroi” (czytaj: rozwali na drobny mak) w 10-15 minut. Są natomiast takie, które nie przeżyją pierwszych 10 sekund.

    Wybieram zawsze te ciężkie, bez elementów, które szybko odpadną, bo piesek zachłanny i chętnie ZJADA gumę… :/ Co miesiąc kupuję też sznury, ale to niestety wiąże się ze zbieraniem kawałków sznurka po ogrodzie…

    Czy tylko mój pies jest taki hardcorowy?

  2. A jaki macie rozmiar Kehu? Bo się zastanawiam nad zakupem na urodziny dla potwora 😀 U nas Chuckit to absolutny hit, wygrywa nawet z piłkami z jedzeniem (za to z wypełnionym KONGiem już nie :D)

  3. U nas to co kolwiek piszczy, jest piłeczką, albo da się tym przeciągać jest genialną zabawką. 😀 zastanawiam się nad wobblerem, ale nie wiem czy warto 🙂

  4. U nas pierwsze miejsce, powodujące kompletny zanik mózgu i pełne posłuszeństwo – TRIXIE Piłka Jeżowa – różowa 😀
    Ponieważ zanik mózgu i równoczesne ślepe posłuszeństwo + mega pobudzenie nie są w cenie, piłka znikła w czeluściach samochodu,a my mozolnie staramy się to wszystko wyrobić inaczej 🙂
    Trochę niżej w hierarchii Comfy Snacky Apple, Ke-hu Patter, Rauki Ruuno Ovcee no i oczywiście Hero Xtra Freestyle. Do tego dochodzi jeszcze moja zabawka z dzieciństwa- Pan Lew. To taki nasz drugi utajony pies. Oreo się z nim bawi w zapasy, obraża na niego, ucieka, tarmosi, a później się nim uspokaja i zasypia 🙂
    Poza tym Osiek nie jest wymagający, chętnie przyniesie wszystko co ma pod pyszczkiem co można aportować lub się szarpać 🙂

    1. U nas oziki też sie bawią ‘bele czym’, ale te zabawki powodują szybsze bicie serca i mega jarando 🙂 Kurczę i teraz mam Rauki Ruuno Ovcee na liście, wielkie dzięki! 😛

  5. Ja tak naprawdę, ze względu na niezbyt zabawkową Tytanię, dopiero kompletuję swoją kolekcję psich zabawek pod Gambita, który jest zdecydowanie bardziej zabawkowych – chociaż, prawdę mówiąc, też szału nie ma, bo żarcie jak dotąd wygrywa dosłownie ze wszystkim. Obecnie jednak hitem nad hity jest Kong Wubba Friend X-Large oraz najzwyklejsze, no name piłki na sznurkach. W związku z tym ostatnim pewnie kiedyś będę chciała zaopatrzyć się w Chuck It na taśmie, ale tymczasem są istotniejsze psie wydatki. 😉

    1. Chuckit jest twardy, sugeruję dopiero po wymianie zębów, coby szczyla nie zniechęcić. Dużo przyjemniejsza guma jest w Ke-hu 🙂 A z młodym wypracujecie zabawki, na pewno, Ru to zajęło pół roku, ale już potrafi! 🙂

      1. Większość zębów już bestia wymieniła, żadnego nie zostawiając mi na pamiątkę (cham i prostak, bo Tytanii zębów miałam na pęczki!). Na razie kupiłam mu miękkie piłki HOKO po taniości i twardsze ale to na mięsistych, grubaśnych sznurkach. Zobaczymy, jak na to zareaguje. 😉

  6. U nas w tej pierwszej kategorii na pewno znalazłyby się wszystkie piszczałki, to chyba naj, naj nagroda. W tej drugiej najlepsza jest rozczłonkowana piłka squeezz, ale i tak nie zajmuje suki na długo, bo podziamga sobie, porzuca po kątach, ale na końcu i tak przyjdzie do mnie i będzie mi podtykać pod nogi, żeby się z nią bawić. Przez to zaczęłam zastanawiać się, czy nie sprawić jej jakichś smakowo-zapachowych gryzaków, jakieś nylabone czy coś. Nie miała baba problemu, to sobie znalazła :P.

    1. Ja jestem ciekawa, czy taki gryzak sprawdziłby się u ozików, jestem jakoś sceptycznie nastawiona. Ja ze względu na to, że Ru już ogarnia nieco, że piszczałką nie trzeba się jarać jak durna, to powoli myślę o żelku śwince 😉

  7. U nas z piłek i zabaw ze mną to pierwsze miejsce Planetka, zielony Starmark, Chuckit i żelek konga i inne piszczałki. Tylko do żelka to ja muszę mieć obowiązkowo klej, bo ciągle się rozkleja przy memłaniu. Za to u Gandzi jeszcze wszelkie piłki na sznurku i puller. U Ciapka tylko jedna piłka Hoko funny 63 i nic innego nie weźmie do pyska…

    A z samotnych zabaw to też bounzer, napakowany kong i jajo/piłka do ganiania. Ale to ostatnie dość mocno ograniczam.

    U mnie w sumie to też bawią się byle czym. Np. znajdą kawałek szmatki, kija czy innego śmiecia. Ale przekierowuje je na zabawki 😉

  8. O, też muszę taki pościk wyprodukować! Ale chuckita mudiki nie lubią, kiedyś chciałam kupić, pokazałam czarnej na obozie, a ona “umm… głupiaś, gdzie piszczałka, jak to wygodniej złapać? paszcza mi się ześlizguje”. :3

    1. Hahaha sama se matka weź do pyska to jak takaś mądra 😀 Ja długi długi czas unikałam piszczałek w zabawkach dla Ru, bo ona reagowała na nie bardzo dziwnie, emocjonalnie i łowiecko. Nagle ciach, daje radę z piszczałkami, nie odmóżdża się, spokojnie zachowuje się przy fretkach…dlatego teraz na celowniku mamy różową świnkę z konga :))

  9. My dopiero otwieramy się na nowe gadżety, jeszcze kilka miesięcy temu Cookie na widok każdej zabawki, która wygląda “dziwnie” (przy czym “dziwna” jest nawet nieco większa piłka) wycofywał się do klatki. Łapy jak galarety i ta mina: “zniszczyłaś mi całe popołudnie” 😉
    Ale powooli, powoooli zaczyna się otwierać na nowe zabawki i jak tylko pańcia będzie miała jakiś grosz przy duszy, to na pewno mu nakupuje, na pewno 🙂

  10. Chuckit Ultra Tug chętnie bym zakupiła, ale cierpię na brak gotówki 😛 Słyszałam same dobre opinie, więc mam nadzieję, że ją kiedyś zakupię 😀 Balu szybko niszczy dyski? Zastanawiam się nad kupnem xtra, słyszałam, że są troszkę wytrzymalsze od dog games standard. Miałam okazję parę razy rzucać tymi dyskami i o wiele lepiej się nimi rzuca niż dyski dog games.

  11. Ultra tug kiedyś pożyczyliśmy na treningu, to znaczy Emet sobie sam pożyczył. Nie wiem czym był tak zachwycony ale w tamtym momencie liczyła się tylko ta piłka :P. Ostatnio zauważyłam, że zabawki są dla niego świetną motywacją, wcześniej bardzo rzadko z tego korzystałam. Jednak nie ma mowy o takim samym stopniu zabawy tą samą zabawką przez dwa dni, musiałabym mieć na każdy spacer inną. Póki co mam na liście do kupienia właśnie ultra tug i piłkę ażurową no i jakieś solidne frisbee do dalekich rzutów, ale nie znam się na tym za bardzo ;). Emet jest zakochany w piszczałkach i tylko to jest w stanie go odwołać od niektórych rzeczy.

  12. U nas wszystkie zabawki z piszczałką są tak szanowane przez psice, że w dwóch zębach nosi. Ulubione zabawki do wspólnej zabawy zajęło wszystko z piszczałką, dysk i oczywiście kawałek linki (według psa szarpak). Natomiast na odchodne klasyczny kong.
    Pozdrawiamy
    http://niszczycielsko.blogspot.com

  13. Frida bezgranicznie kocha piszczące piłki Trixie z buźką. Wykorzystywane są one przy każdej okazji gdyż nie ważne kto/co, bo nagle dla psa świat nie istnieje. Co prawda sytuacja ma się zupełnie inaczej na dworze, bo wtedy nic nie jest ważne, no chyba, że jedzenie. 😉

  14. Oprócz truskawki (uszarpakowanej) to nie mamy nic, z tego co zaprezentowałaś 😀 Ah jak bardzo mnie ciągnie do Ultra Tuga, ale jakoś strasznie nam nie podrodze 😛 Za to Jolly mieliśmy, ale pieseł jej zupełnie nie ogarnął i poziom frustracji osiągał maksimum…
    Z Miczy ulubionych zabawek mamy piłki wszelakie (piszczące dla wersji “zejdź mi z oczu”) i mopowy szarpak, który pierze psu mózg w sekundę.

  15. Skimmer wygląda u nas podobnie, a bumeranga też mamy 😀 Po roku użytkowania się nam rozpruł na boku, ale po zszyciu można dalej używać 🙂 Jest z tego samego materiału co Skimmer, ale dużo bardziej miękki i giętki, szczególnie w kontakcie z wodą. Muszę kupić Waszą żabkę skoro jest taka rozrywana, pewnie ma w sobie ukryte ,,to coś” podobnie jak Ultra Tug 😀

  16. U nas chuckit też jest wysoko w rankingu, ale lepiej przeciąga nam się jednak mopem, bo Piano ma lepszy “wgryz” w frędzelki. Piłka jako, że jest gumowa wyślizguje mu się z zębów, ale i tak bardzo ją lubi. Wobbler natomiast jest dla nas najlepszym sposobem na zajęcie psa, niestety jest cały poobdzierany od zabawy na podwórku, bo w domu Piano rozbija się o meble i przewraca kwiatki, a podłoga tonie w ślinie :P. Rozglądam się za tą żabą, ale na razie do memłania mamy kość od comfy 🙂
    Pozdrowienia!

  17. U nas królują zabawki z działu zoologicznego w tesco, na czele z genialnym niebieskim pluszowym kotem – wytrzymuje najdłużej Bąblowe szarpanie i ciamkanie, a najdłużej oznacza ponad tydzień i więcej, ponieważ zwykle zabawki mają u nas żywot krótki – przynajmniej w swojej pierwotnej formie. Po rozszarpaniu stają się wieloma nowymi zabawkami 😀

  18. Terror jakiś wybredny zabawkowo nie jest, wystarczy rzucić mu zakrętkę od napoju, albo korek od wina i już mam 20min spokoju 😀
    Później trzeba wymienić korek 😀

  19. Ja z moim psiakiem dopiero niedawno odkryłam magię frisbee. Teraz Mike wita mnie nawet z tą zabawką w pysku jak wracam z pracy, a spacer bez frisbee to nie spacer 😛

  20. Ah zabaweczki, zabaweczki! Widać szczęśliwego pieska z takim cudem, sprawia że kieszeń człowieka, coraz częściej pustoszeje, bo przecież tyle jeszcze jest cudownych zabawek dla piesów. 😀

  21. Kusi mnie, ach kusi numerek 5 z “ale z ciebie super pies”, ale nie wiem czy wytrzyma karelowy pyszczek… U nas zdecydowanie jeśli chodzi o wspomnianą kategorię wygrywają szarpaki, wszelkiego rodzaju byleby sznurek posiadały. A przy “weź to i zejdź mi z oczu” naszą dopiero drugą ( pierwsza kostka z Trixie, niby nie zniszczalna została chamsko rozszarpana żeby mieć lepszy dostęp do smaka ) jest Zogoflex Tux Tough ( piłka składająca się z trzech piłek ). Co by o niej mówić, ma śliczny niebieski kolor i jest dosłownie nie zniszczalna! A przez ten kształt pies ma jakby ” więcej możliwości gryzienia “. Uwielbiamy ją!

  22. U nas zwykła piłka ChuckIt! jest hiciorem. Męczy ją od ponad pół roku, przestała piszczeć już dawno, ale jak ją widzi to serduszka w oczach. Fascynująca jest jej niezniszczalność…

    Wielkie hugi od Gibsona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *