Recenzja: szelki norweskie od Wild Craft.

 

myszka

Jeszcze przed wakacjami firma Wild Craft zaproponowała, że uszyje nam szelki i odda do testów. Ich bogactwo wzorów i kolorów zauroczyło mnie, więc skrzętnie przystałam na taką propozycję, pomiary (czy tylko ja tak się denerwuję przy mierzeniu psów, że coś będzie nie tak?) ściągnęłam z najlepiej dopasowanych wg mnie szelek i czekałam na przesyłkę. Po niecałych 10 dniach przesyłka była u mnie – czyli pojawił się pierwszy plus – krótki czas oczekiwania na produkt. Dalej było tylko lepiej! 🙂

dziękuje (1 of 1)

TECHNIKALIA:

Na fanpage’u możemy sobie wybrać wzory, kolory, fason i podszycie. Do wyboru macie podszycia z neoprenu, siateczki i polaru minky w wielu kolorach, oprócz tego są jeszcze tasiemki i tkaniny – można dostać zawrotu głowy! Ja wybrałam podszycie z czarnego neoprenu, wzór “mini mouse”, uznałam, że nieco ociepli wizerunek Pucznika i nada mu młodzieńczej wdzięczności. Tak też się stało! 🙂

Bardzo podoba mi się jasno sprecyzowany cennik (nie we wszystkich firmach hand-made jest to takie oczywiste!), i przesympatyczny kontakt (nawet gdy pojawią się wątpliwości, właścicielka jest bardzo otwarta na wymianę opinii).

dziękuje (1 of 1)-2

WRAŻENIA:

Ru minęła już fazę wyrywania się i prób wychodzenia z szelek/obroży, więc przestałam drżeć, że sucz zerwie klamrę, czy wymyśli coś równie idiotycznego aby umilić mi spacer, jednak miło mi poinformować, że zarówno klamra jak i przeszycia są porządnie połączone, nic nie ma szans puścić czy się popruć (i rzeczywiście, podczas prawie dwóch miesięcy testów w brudzie, kurzu, chodzenia na pasie szelkom nic się nie stało). Moje psy na szelkach mogą ciągnąć, więc tutaj były dość mocno eksploatowane, jak się okazało nie niosło za sobą to skutków ubocznych.

Mają natomiast jeden minus, o którym jestem zmuszona wspomnieć – jeśli Wasze psy nie wyobrażają sobie życia bez taplania się w wodzie mokre szelki nieco się luzują i tracą fason, po wysuszeniu wszystko wraca do normy.

_MG_0072

Uważam, że na moim błotno – wodnym potworze sprawdziły się bardzo dobrze! Były moczone, rozciągane, rozcierane o glebę, szarpane podczas zabaw i nie puściła nawet jedna niteczka. Na przyszłość jednak wzięłabym nieco ciaśniejszą miarę, bo tak jak dżinsy mogą w sprzyjających warunkach (woda-tarzanie-woda-tarzanie-woda…) nieco się rozciągnąć. Poza tym – wad nie stwierdzono!  Obok norwegów Hurtty są to nasze ulubione szelki! Ruby daje okejkę 🙂

PUCZI CUDNE

30 komentarzy na temat “Recenzja: szelki norweskie od Wild Craft.

      1. To dlatego, że uwielbiamw motywy Myszki Mickey i Minnie 🙂
        Ah, miałam jeszcze pytać – Nie uważasz, że pasek piersiowy jest trochę za nisko?
        Na 3,4 i ostatnim zdjeciu mam takie wrażenie, mimo że na pierwszym wygląda normalnie.
        Ale może to wina licznego owłosienia Ruby 😀

        1. Te ostatnie zdjęcia są z wody robione – o tym rozciągnięciu wspominałam 🙂 Generalnie według mnie pasek piersiowy powinien przebiega na wysokości mostka, bardzo mnie bolą przegięcia w drugą stronę – czyli pasek piersiowy położony zbyt wysoko tak, że uciska tchawicę. Te faktycznie mogłyby być ciut wyżej 🙂

  1. Szelki wyglądają świetnie. Niestety w naszym wypadku by się nie sprawdziły. Od wszystkich szerszych szelek moim psiakom robią się kołtunki. A szkoda, bo takie szelki wizualnie bardzo mi się podobają.

  2. Kiedyś zastanawiałam się nad szelkami norweskimi, ale… jakoś do mnie nie przemawiają 🙂 Pamiętam za to, jak męczyłam się kilka dni nad wybraniem tasiemki, podszycia, nici i wszystkich innych drobiazgów potrzebnych do złożenia zamówienia (ale dzięki temu mamy rewelacyjne szelki guardy!) 🙂 Nie wspominając już o stresie, czy faktycznie dobrze wymierzyłam psa! Na szczęście wszystko dopasowane idealnie.
    Co do szelek, to Ruby prezentuje się w nich rewelacyjnie! 🙂

  3. Myślę, że kiedyś skusimy się na szelki tej firmy, wyglądają na naprawdę porządne w porównanie z niektórymi handmadowymi firmami 😉 Ruby wygląda w nich cudownie, a pierwsze zdjęcie jest przeurocze!

  4. Wow, wow i jeszcze raz WOW! Ruby wygląda po prostu słodziaśnie 😀 Super ten wzór wybrałaś 😀
    No i dzięki za link, właśnie sobie przeglądam co tam oni ciekawego mają i jestem żywo zainteresowana kupnem czegoś fajnego 😀

  5. łoho ale modeleczka ! <3 co do wymiarów, to ja już raz kupiłam szelki na żywioł bez mierzenia dla młodego, ale okazały się za małe 🙂 Mierzenie jednak jest fajne 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *