[WYWIAD Z] Ela i Fibi – czyli życie z psem ratownikiem.

Nie wiem jak Was, ale mnie niezmiennie wzruszają psy pracujące, pomagające ludziom. Fascynuje mnie ich oddanie, współpraca z człowiekiem, komunikacja…dla mnie są dwie sytuacje, kiedy na pewno się popłaczę: gdy widzę jak pies ginie w filmie, i gdy oglądam zdjęcia psów pracujących w służbie ratowniczej. Jak już odsłoniłam Wam podbrzusze, to będziemy mieć z górki! 🙂

DSC_0321_ (1)

 

Poznajcie Elę i Fibi ( Always In My Heart MOTO PIES), dziewczyny są ochotniczkami w Małopolskiej Cywilnej Grupie Poszukiwawczo -Ratowniczej.

Małopolska Cywilna Grupa Poszukiwawczo – Ratownicza współpracuje ze służbami ratowniczymi podczas poszukiwań zaginionych osób w gruzowiskach czy w ternie. Psy pracują górnym wiatrem a proces przygotowywania psa do pracy odbywa się głównie metodami pozytywnymi. Oprócz owczarków australijskich (Fibi i Hanter) do zespołu należą owczarki niemieckie, labradory, australian cattle dogi, czarny terier rosyjski, border collie, biały owczarek szwajcarski…

Jeśli chcecie wiedzieć więcej, odsyłam Was na ich stronę (podlinkowana) oraz na FP. 

DSC_0263_2

Tymczasem oddaję głos naszym dzisiejszym bohaterkom (Fibi nie dało się namówić na wyrażenie swojego zdania, no cóż :)).

HC: Dziękuję jeszcze raz za chęć rozmowy! Powiedz mi, czy rasę wybierałaś z myślą o ratownictwie?

Ela: Ratownictwo marzyło mi się już rok przed podjęciem decyzji o zakupie Fibi. Mała została wybrana przez hodowcę pod tym kątem. Wcześniej przerobiłam kilka ras „w głowie” – przez prawie rok byłam przekonana, że kupię owczarka niemieckiego z linii użytkowej, nawet wstępnie został zarezerwowany 😉 Muszę się przyznać, że pierwszy raz owczarki australijskie na żywo zobaczyłam dopiero wtedy, kiedy odbierałam Fibi. Z perspektywy czasu była to straszna głupota (nie mówię tu o moim wyborze tylko sposobie realizacji) – teraz widzę, że trzeba było dołączyć do grupy, zobaczyć jak psy pracują i dopiero podjąć decyzję. Całe szczęście Fibi ma motywację i zapał do pracy! 🙂

HC: No tak 🙂 Zatem  jakimi kryteriami posługiwałaś się poszukując psa?

Ela: Wstyd 😀 Otworzyłam książkę z rasami psów i kolejno sprawdzałam, ile ważą poszczególne owczarki Założyłam sobie, że suka musi ważyć ok. 20 kg. Psy w czasie egzaminów ratowniczych są noszone przez przewodników, tak też powstało to ograniczenie. Szukałam suki, ogoniastej, z popędem łupu, kolor dowolny (byleby nie merlak). Ogon jest arcyważny! Nos ma połączenie z ogonem. Kiedy Fibi szuka rzeczy lub człowieka można wiele wyczytać z ogona. Jestem absolutnie zakochana w tańcu Fibiowego ogona. Dużo osób powie, że głupotą był zakup psa po wystawowych rodzicach. Decyzji nie żałuję! Jak na mój brak pojęcia, trafiłam bezbłędnie z wyborem.

DSC_0317wm (1)

HC: Można powiedzieć, że trafiłaś w dziesiątkę! A jakie cechy według Ciebie są niezbędne u psiego ratownika?

Ela: Pies ratownik nie może się niczego bać, musi być skupiony na przewodniku i powinien kochać ludzi. Każdy z nas socjalizuje psa, pokazujemy im różne sytuacje, miejsca i ludzi. Ćwiczymy na różnych podłożach również ruchomych. Początkowo Fibi zapominała o istnieniu swojego tyłka i na gruzach wpadała w panikę. Po 2 tygodniach pasztetów na gruzach opanowała tyły i teraz wspina się dzielnie. Dla mnie najtrudniejsze wydaje się wyważenie pomiędzy samodzielnością psa, który musi czasem zadziałać na własną łapę, a posłuszeństwem i skupieniem na przewodniku.

HC: Z tym skupieniem w ekstremalnych warunkach może być ciężko, jak wyglądały Wasze początki w grupie?

Ela: Początki to głównie zabawa ze szczeniakiem – mowa o zabawie z różnymi ludźmi. Fibi uczyła się oznaczać pozoranta i zupełnie oddzielnie szukać. Jeśli chodzi o moje początki – żeby wytrzymać w grupie trzeba być świrem… To mnóstwo czasu, jeszcze więcej przejechanych kilometrów, przemarznięte nogi, chodzenie po ciemnym lesie, po wysokich krzakach, w deszczu, w upale. Te wszystkie negatywy są niczym, kiedy widzimy pracę swojego psa i pracę innych, którym pozorujemy.

DSC_0185 (1)

HC: To kawał życia poświęcony służbie! Oprócz wyjazdów na akcje jak często spotykacie się na “zwykłych” ćwiczeniach?

Ela:  Staramy się 2 razy w tygodniu, ale wszystko zależy od naszej dyspozycyjności. Oprócz tego część grupy chodzi indywidualnie na zajęcia z posłuszeństwa, bardziej doświadczeni przewodnicy posłuszeństwo robią we własnym zakresie.

HC: No tak, to przecież Wasz prywatny czas. Jak wyglądają takie standardowe treningi?

Wszystko zależy od zaawansowania psów. Część z nich przeszukuje duże sektory z jednym lub dwoma pozorantami i to oczywiście chwilę musi trwać. Mniej zaawansowane – ćwiczą oznaczanie i motywujemy je do pracy. Treningi odbywają się niezależnie od pogody, oczywiście w bardzo upalne dni ćwiczymy wieczorami a w bardzo zimne staramy się, aby trwały jak najkrócej. Przeważnie jeden pies pracuje a reszta czeka, a to z tego względu, że brakuje nam pozorantów. Praca zaczyna się od wyznaczenia sektorów na GPS-ie. W tym obszarze schowany zostaje pozorant następnie wyrusza team: przewodnik + pies + nawigator (jeżeli mamy na tyle ludzi). Psy szukają górnym wiatrem – oznacza to, że pies biega luzem i szuka ludzkiego zapachu (nazywane jest to stożkiem zapachu), kiedy znajdzie pozoranta, informuje o tym przewodnika. Na koniec pies jest nagradzany za pracę. Schemat powtarza się z każdym psem. Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, objętościowo to temat na książkę jest 🙂

DSC_3628 (1)

HC: Oj nieprawda! Jest super, jestem pod wrażeniem! 🙂 Dobrze więc, trochę poteoretyzowałyśmy, a jak wygląda praktyka? Czy pełnicie jakieś dyżury? Jak postępujecie w przypadku otrzymania sygnału, że jesteście potrzebni?

Ela: Trzeba pamiętać, że jesteśmy wolontariuszami. Każdy ma pracę, dom i inne obowiązki. Nie pełnimy dyżurów. Kiedy dostajemy wezwanie, dzwonimy do siebie, kto na daną chwilę jest dyspozycyjny i kto może jechać. I nie mówimy tu tylko o osobach z psami, każda osoba która ma czas i warunki jedzie. Nawigatorzy są bardzo potrzebni!

HC: A Jak Wam się żyje z Fibi “po służbie”? Trenujecie coś, startujecie w zawodach?

Ela: Żyje nam się głośno. Pozdrowienia dla sąsiadów! 😛 Początkowo kiedy uczyliśmy ją oszczekiwać pozorantów, szczekała o wszystko. Miała 5 miesięcy, wdrapywała się przednimi łapkami na kanapę i darła się w niebogłosy, żeby podnieść jej tyłek. W parku potrafiła denerwować się, kiedy ktoś odchodził – w końcu jak idzie w krzaki, to może trzeba go ratować (rajciu)! Teraz jest już dużo spokojniejsza. Towarzyszy nam przez większość czasu. Jest uzależniona od piłek, szarpania i wody. Grinuje do prawie każdej osoby, z którą się wita. Jeżeli chodzi o treningi, jesteśmy w trakcie przygotowań do egzaminu BH. Cały czas przygotowujemy się do egzaminów ratowniczych organizowanych przez PSP oraz egzaminów IRO. Egzamin IRO składa się z dwóch części, z której jedna to OBI. Na wiosnę mamy brać udział w kursie z zakresu OBI i śladów. Do egzaminu BH wiek wymagany to 15 miesięcy, w ratownictwie pies musi ukończyć co najmniej 18 miesięcy. 17 września przekroczyłyśmy nareszcie magiczną liczbę 15 miesięcy!

HC: Pięknie dziękuję za rozmowę!

Na koniec mam bardzo ważny apel:

Fundacja ITAKA opracowała przydatny tekst informujący jak postępować w przypadku zaginięcia bliskiej osoby.

PAMIĘTAJ! Nigdy nie wahaj się ze zgłoszeniem zaginięcia policji. Nie musisz czekać 24 lub 48h. Policjant ma obowiązek przyjąć zgłoszenie zaginięcia niezależnie od tego ile czasu upłynęło do stwierdzenia zaginięcia.

I jeszcze wielka prośba – grupa składa się z ochotników, a każde ćwiczenia, szkolenia czy wyjazdy w teren kosztują. Jeśli macie ochotę i planujecie robić zakupy z zooplusie, to wchodząc z bannera na stronie MCGPR wesprzecie działalność ich zespołu. Ja staram się to robić przy każdym zakupie! Oprócz tego, jeśli ktoś chciałaby wesprzeć finansowo Grupę, może również dokonać drobnego przelewu na konto wspomniane na stronie – każdy grosz się liczy!

*zdjęcia nie są mojego autorstwa, wszystkie prawa należą do Futrzastego Kadru.

 

 

33 komentarzy na temat “[WYWIAD Z] Ela i Fibi – czyli życie z psem ratownikiem.

  1. Niesamowite! Wielkie gratulacje, naprawdę. Otacza mnie sporo ratowników różnego rodzaju i zawsze chciałam dołączyć do podobnej organizacji – u nas takich jak na lekarstwo. No i S., mimo naturalnej zdolności i potrzeby odnajdywania w krzaczorach każdego zabłąkanego menela, wędkarza czy kogoś, kto poszedł za potrzebą, nie była do tego szkolona. Ale gdybym, och, gdybym mogła, to planowany na kiedyś papiś na bank byłby wybierany pod tym kątem właśnie.
    I też się wzruszam na widok psich ratowników. 🙂

  2. Pamiętam jeszcze te czasy ( z resztą ba! które trwają do dziś ) kiedy marzył mi się typowy pies ratownik. Zwłaszcza do ratownictwa lawinowego i pracy w policji, no i oczywiście od samego początku moim faworytem jest malina 😉

  3. W Polsce mamy grupy ratownicze z psami jedynie w formie wolontariatu lub grupy ratownicze PSP, gdzie ratownicy są zawodowymi strazakami, wykonującymi te obowiązki w ramach służby. Grupy ochotnicze to GPRy w ramach OSP lub cywilne, jak np Małopolska Cywilna GPR, STORAT, PCK.
    Tu mapa z wiekszością grup ratowniczych:
    https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zl8hVTZVo5DI.kSN9kDFk7m_E&hl=en_US

    Nie wyobrazam sobie grupy ratowniczej czysto komercyjnej, a nawet częściowo komercyjnej.

  4. Dziękuję dziękuję dziękuję za ten wpis! Mam nadzieję, że to dopiero zapowiedź serii wywiadów? 😉
    Uwielbiam czytać takie historie, a praca psów ratowniczych szczególnie mnie interesuje. Czasami sobie tak myślę,że powinnam zająć Emeta poszukiwaniem czy zwykłym tropieniem żeby zapomnieć o niespełnieniu w obi, niestety pomimo wielkich chęci i prób nie jestem go w stanie ogarnąć przy psach i w ogóle jakoś bardzo zmotywować do pracy. Za to kiedy ułożyłam mu krótki ślad, nie zwracał uwagi nawet na psy. Moje serce nadal zostaje przy obi, ale chyba niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tak mi to się przypomniało przez ten wpis, chociaż tropienie po śladzie to trochę inna sprawa :).

    1. Aj bardzo Ci dziękuję! Owszem, myślę, żeby zrobić z tego cykl, mam nawet kilka pomysłów, mam nadzieję, że uda mi się wszystko fajnie zorganizować:) Ogromnie się cieszę, że tak się spodobało!

  5. Fajny post. Szukanie górnym wiatrem jest bardzo trudne zatem ogromny szacunek dla psiaczków.
    A że ten temat mnie bardzo interesuje ostatnio (tropimy od miesiąca) to poproszę o kolejne posty 🙂

  6. WOOOOO 😀 Aż mi się zachciało rozpatrywać drugiego psa pod innym niż dotychczas kątem 😀
    Generalnie wywiad super i objętością i wizualnością i – przede wszystkim! – treścią 🙂
    Kciuki trzymam za pomyślne zdanie egzaminów 🙂

    1. Wizualność nie moja – to Futrzasty Kadr 🙂 Bardzo się cieszę, że taki miły odzew jest, miałam trochę tremę, bo to mój pierwszy wywiad 🙂 Za każdym razem jak rozmawiam z Elą, to sobie myślę, że ratownictwo to coś wspaniałego!

  7. Mnie też wzruszają takie zwierzaki, bardzo fajny wywiad, dzielne dziewczyny! Jakiś czas temu czytałam artykuł o psach wykorzystywanych w konfliktach zbrojnych, kilka łez poszło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *