Kieszonki październikowe!

scratched-582602_1280

No, powiedzmy, że kończymy październik z lekkim poślizgiem, dobrze? 🙂 Odrobinkę się zagapiłam, i nawet się nie spostrzegłam, jak przywiało listopad. Uniżenie upraszam o wybaczenie i zapraszam na kolejną smaczną porcję linków ciekawych!

Tym razem dowiecie się co nieco o tym, jakie są obecne trendy podczas spacerowania z czworonogiem, dostaniecie również szybką ściągę co można zakupić zaprzyjaźnionemu psiarzowi na Boże Narodzenie. Będzie okazja sprawdzić swoją wiedzę na temat kynologii, znajdzie się też miejsce na rozważania jak to jest z tym “pieskim życiem”.

Gotowi? Zaczynamy!

Kwestia spacerów. Rzucać piłkę czy nie rzucać? Czy jeden długi spacer a kilka małych krótkich wystarczy? Jak jest z tymi aktywnymi rasami? W sieci natknęłam się na dość kontrowersyjny artykuł : jak spacerować z psem. Przyznam, że sama wciąż mam mieszane odczucia odnośnie tego materiału, ale z drugiej strony moje sumienie zostało uspokojone – okazało się, że nasze wyluzowane i leniwe spacerki są bliskie ideału. Hm.

Ostatnio kupiłam blendę. I białe, flizelinowe tło, które okazało się totalnym niewypałem, gdyby tylko Magda z Fibi wcześniej podjęły się tego tematu…Cóż, jestem na etapie odkładania na dwie stacjonarne lampy do studia. Wielkie dzięki, bo poruszałam się jak dziecko we mgle w tematyce fotografii studyjnej!

Jestem zakupoholiczką, wszyscy to wiedzą, mam z tym duży problem, nad którym staram się *nieudolnie* panować. Bardzo się staram i może w tym miesiącu uda mi się powściągnąć potwora trwoniącego gotówkę w przerażający sposób. Zbliżają się święta, więc nic nie jest pewne, niestety. W każdym razie, Kasia i Cookie poruszyli bardzo fajny temat – dla tych, co nie mogą pozwolić sobie na Ke-hu i Rauki – 15 zabawek za 15 złotych. Super pomysł!

Miałam ci ja pomysł na posta, dumałam dumałam, zaczynałam składać wszystko w całość…po czym okazało się, że już ktoś nas wyprzedził! 🙂 Zapraszam na Wymarzonego Psa, po ściągę co kupić psiarzowi (na nadchodzące święta na przykład). Ja jestem zakochana w kocykach z Psiejmatki (i widzę te worki jako cudowne opakowanie dla dekli na trening frisbee!), marzy mi się również poducha z rogidogi (czy moje psy żułyby poroże?) i biżutka z Animal Kingdom. Dzięki! <3

Macie chwilę wolnego czasu? Lubicie quizy? Proszę bardzo, czy rozpoznacie 99 ras psów? Przyznam się, że przy niektórych wymiękłam 😛

Bardzo lubię bloga i teksty Żanety, ten ostatnio wyjątkowo podbił moje serce. Twój pies ma lepiej, niż niejeden człowiek – często słyszycie takie słowa? Ja niespecjalnie się spotykam z takim zdaniem, ale otaczają mnie sami psiarze, a jakby nie patrzeć mój zawód nie pozostawia wiele wyobraźni, ba, wyobrażam sobie, że goście wchodząc w nasze progi wyobrażają sobie naszą codzienność dużo gorzej niż jest w rzeczywistości!

Spodobało Ci się? Podziel się z innymi, będzie mi ekstramiło!
Share on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter

36 komentarzy na temat “Kieszonki październikowe!

  1. Sama nie wiem, co myśleć o artykule spacerowym. Z jednej strony spoko, trochę mnie rozgrzesza, bo od dawna nie rowerowałam z S. a i spacery mamy ostatnio “na lenia” – po prostu idziemy. Z drugiej mój pies sam mnie zaczepia do zabawy aportem czy szarpakiem, ostatnio w przypływie desperacji przywlokła mi długą trawkę, żeby się pobawić. No i nie przekonują mnie niektóre tezy. Strasznie delikatne te psy, strach razem poszaleć, bo straumatyzją się, pokręcą je zwyrodnienia stawów i na koniec umrą. Być może to ten sam trend, co w wychowaniu dzieci: “chrońmy je przed wszystkim, włącznie z nimi samymi, albowiem ich psyche i fizys są delikatne jak obłoczek i niechybnie ulegną straszliwej katastrofie”.

  2. Dziękuję za podlinkowanie! :*

    Bardzo ciekawe artykuły, zaintrygował mnie ten o spacerach stojący w opozycji do tezy o konieczności zapewnienia psu “jak najdłuższych” spacerów. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że jest skierowany do tej niechlubnej grupy psiarzy, którzy niewiele wiedzą o swoich pupilach i naprawdę wychodzą z nimi tylko przed blok porzucać piłkę, żeby się pies “wybiegał”.
    “Ich poziom pobudzenia jeszcze rośnie wraz z naszym powrotem z pracy – gdy psy witają nas radośnie przy drzwiach ich ekscytacja zwiększa się, gdyż nasz powrót zawsze oznacza dla nich również wyjście na spacer. “, czy tylko ja jestem jakaś nienormalna, że zazwyczaj nie wychodzę z psem na spacer od razu po swoim powrocie, tylko czekam aż ochłonie z emocji? Takich niuansów jest tam kilka, włącznie z godzinnym spacerem dla trzylatka. Na godzinny MARSZ nie zabrałabym trzylatka, ale na godzinę spaceru, na którym większość czasu to zbieranie liści, kasztanów, obserwowanie żuków i rozmawianie o świecie- często godzina nie wystarczy! Kiedy szczenię ma się socjalizować i uczyć świata, między skurczami jelita grubego gdy się wypróżnia pod blokiem?
    Grr… aż się zagotowałam, bo artykuł sam w sobie zawiera kilka cennych uwag, ale forma podania jest irytująca, aż się chce wtrącić swoje trzy grosze w każdy akapit 😉

    1. Ja jestem tak ściorana po pracy, że nie mam siły się witać z psem, a co dopiero na spacer wychodzić 😛 Zresztą nienawidzę takiego poziomu pobudzenia 🙂 Dla mnie troszkę to pod paranoję podchodzi, takie totalnie bezstresowe wychowanie, chuchanie i dmuchanie bezzasadne, bo jednak jakaś tam dawka czynnika stresogennego w życiu jest potrzebna.

      I o to to, argument z trzylatkiem powalił mnie na nogi 😀 Nie chodzi o maraton, ale poznawanie świata, i nawet godzina to może być za mało! 🙂

      1. Chyba ja też jestem nienormalna, bo również staram się nie wychodzić na spacer z psem bardzo podekscytowanym (na przykład moim powrotem do domu lub nową zabawką). A gdy był szczeniakiem, też nie ograniczałam się do rundki wokół bloku – właśnie z uwagi na socjalizację, bo ruchu mój buldog szczególnie dużo nie potrzebuje. Ciekawa jestem, czy wyjście na ulicę, gdzie kręci się mnósto ludzi, samochodów, autobusów, z psem, którego świat ograniczał się przed chwilą do trawnika przed blokiem, to naprawdę taki świetny pomysł… Muszę przyczepić się jeszcze do stwierdzenia, jakoby to psom ze skłonnością do szybkiego pobudzania się nie służyły długie spacery. Wydaje mi się, że zamiast chować głowę w piasek i unikać za wszelką cenę bodźców, które psa dekoncentrują, warto uczyć go skupiania swojej uwagi na nas. Z resztą, mam wrażenie, że im dłużej spaceruję z Gromitem w “niesprzyjających warunkach” i im więcej razy go nagrodzę za zwrócenie na mnie uwagi, tym chętniej pieseł ze mną współpracuje.

        1. Ja też mam psa reaktywnego i niby z jednej strony widzę, że spacery w miejscach gdzie jest dużo bodźców z zewnątrz mocno ją nakręcają, to jednocześnie paradoksalnie stopniowo zwiększa jej to prób pobudliwości. Spacerowi dookoła bloku mówię stanowcze nie!

          (PS. witam u nas! :))

  3. Linki jak zwykle ciekawe i użyteczne 🙂 Post Magdy od Fibi i Kasi od Cookiego już czytałam, quiz z chęcią rozwiążę, a link z postem o pomysłach na prezenty dla psiarzy chyba prześlę swoim znajomym! 😀

  4. Gadżetów dla psiarza stanowczo proszę nie prezentować! Chociaż może przed świętami, kiedy jeszcze ewentualnie można coś “delikatnie zasugerować”, to nie jest taki zły pomysł 😉
    Niestety jestem bardzo podatna, jeśli chodzi o wszelkiej maści i odmiany gadżety z psim motywem. Do tego jak są w miarę oryginalne (czyt. nie sprzedawane we wszystkich sieciówkach), to tym bardziej kuszą. A najczęściej jak już kupię, to rzadko używam / noszę, bo zawsze mam czarną wizję, że od razu zniszczę / Boniaczkowa zrobi niespieralną plamę :-p Tak oto trwonię moje ciężko zarobione pieniądze 😉 Pdobnie jest z psimi zabawkami, najpierw kupuję dla psa, a potem chowam, żeby nie zniszczył 😛 ale to już chyba przypadek wymagający psychoanalityka. Tak czy inaczej – walczę z tym (całkiem skutecznie) 🙂
    Co do 15 zabawek za 15 zł, widzę, że królują Comfy i Trixie (prawdę mówiąc, myślałam, że będzie bardziej różnorodnie). O ile z tych Trixowskich poleciłabym jedynie piłkę DentaFun (wszystkie inne szybko są zjadane), o tyle Comfy mamy dwie, mogę z czystym sumieniem polecić i jeśli będę miała okazję do wypróbowania kolejnej, chętnie się podejmiemy 🙂
    Post o fotografii studyjnej też wpadł w moje ślepe oko – bardzo fajny. Niektóre z patentów udało nam się co prawda wykorzystać jeszcze przed jego powstaniem, ale w zasadzie poszły w zapomnienie, więc pewnie wrócą jak bumerang (i dobrze!).
    A co do ras psów, to nie jest aż tak źle ze mną – pochwalę się wynikiem 89/99 ras 🙂

    1. Ja to samo, dostaje pierdolca, uwielbiam mieć przeróżnej maści gadżety związane z psami! 🙂 Kocham moją torbę od Kot z Wąsem do tego stopnia, że żal mi jej używać, żeby się nie zepsuła/pobrudziła 😛

      Moim psom z kolei ta piłka nic nie urwała, część rzeczy od Comfy owszem, sprawdziła się, ale też natrafiłam na bubel 😛

      WOW, ja muszę w końcu ten quiz dokonczyć 😀

  5. Rozpoznałam 90 ras.
    Może gdyby były polskie nazwy to poszłoby mi lepiej i w niektórych się pomyliłam 😐
    A niektóre były dość łatwe, chociaż były też trudne np.: te, które nie są zarejestrowane w FCI.

    1. Wreszcie coś dla mnie ” 15 zabawek za 15 złotych” chociaż te zabawki są dość małe jak dla mojego psa (a szukam takich aby można było włożyć w nie smakołyki, a jednak 60 kg pies w typie podhalana/akbasha swoje wymagania ma).

      Tyle rzeczy dla psiarzy *o* Ale dziś jest za późno, abym wszystko przepatrzyła, ale zapisałam sobie stronkę 🙂

      Świetny post, dziękuje za podzielenie się z nami tak fajnymi stronami,
      pozdrawiam 🙂

  6. Nie dałam rady przeczytać artykułu o spacerach w całości, tragicznie napisany. A teoria tam wysnuta zupełnie do mnie nie przemawia, wychodzi na to, że jednak spacerki wokół bloku są super, bo pies się mniej stresuje. Muszę to powiedzieć Cekinowi, który po kilku dniach bez długiego spaceru zaczyna sobie gryźć łapy 😛

    1. U nas, mimo że aktywna rasa to spacery nie są jakieś wybitnie długie (1x dziennie 40-60 minut), reszta to siku kupy i wszystko jest w porządku. Natomiast kilka rzeczy mnie dość, hm zastanowiło i nie do końca się z nimi zgadzam:)

  7. aaa gadżety gadżety gadżety! 😀
    Tak jak wspominasz – nadchodzi czas radosny, gdzie bliskim dajemy coś co sprawi im ot właśnie radość. Sobie też trzeba dawać prezenty o! Się nam należy czasem 😉

  8. Artykuł o spacerach wydaje mi się pomyłką. Biegam z psem, rzucam mu piłkę, ćwiczymy sztuczki – nie wyobrażam sobie spaceru “bez niczego”! Myślę, że autorzy przeginają. Nic nie robić bo się zepsuje? A co z psami, które trenują canicross? One mają bardzo dużo treningu, właściwie codziennie. I co, takie są schorowane? Oczywiście, nie namawiam do przesady, ale ludzie! Opamiętajcie się! Dalmatyńczyki to psy wymyślone do biegania przy karecie. Ośmielę się zaryzykować stwierdzenie, że kareta jest szybsza niż ja.

    1. Tzn ja tam sobie wyobrażam spacer bez niczego – bez sztuczkowania, biegania, rzucania piłek, bo po prostu nie zawsze mi się chce 🙂 Ale faktycznie, w większości przypadków przynajmniej raz – dwa razy aportują, za dobre, trudne przywołanie, odwołanie się od sarny, no cokolwiek.

      Co prawda akurat przy aktywnej rasie staram się kłaść nacisk na wyciszanie emocji i wypoczynek, głównie psychiczny jednak trochę mnie zdziwiło takie mocne stanowisko na “nie”.

  9. Mnie przypadł do gustu quiz 😀 Niektóre rasy widziałam po raz pierwszy. Co do artykułu na temat spaceru, to większość rzeczy jest nienaturalna dla naszych psów, a jakoś codzienne je praktykują bez większej szkody dla ich zdrowia psychicznego czy fizycznego. Nie widzę nic złego w takiej formie spędzania wolnego czasu z psem.

  10. Też byłam całkowicie zielona w sprawach studia fotograficznego i zazdrościłam wszystkim, którzy focili (dajmy na to) zabawki w pięknym świetle i z pięknym tłem, aż do przeczytania posta Magdy – wtedy wszystko stało się jasne 😀 A co do psich gadżetów Psia Matka i Kot z Wąsem zdecydowanie są moimi faworytami 🙂
    PS: Razem z Abi bardzo się cieszymy, że znalazłyśmy się w gronie szczęśliwców linków ciekawych, dzięki! 😀

  11. Bardzo ciekawy ten artykuł o spacerach, chociaż nie jestem w 100% przekonana, co do słuszności takiego podejścia. Mam wrażenie, że środowiska związane z psami (czy nawet, zawężając, środowiska trenerskie) wbrew temu, co można by od nich oczekiwać lubią popadać w skrajności i dla mnie zaprezentowane w tekście podejście to przeciwna strona opcji “trzeba koniecznie coś robić z psem, codziennie!”. Uważam, że każdy pies potrzebuje zarówno pracy z przewodnikiem, aportowania tej nieszczęsnej piłeczki i trochę biegania z pieskami, jak i spokojnych spacerów do węszenia – rolą przewodnika jest zbalansowanie tych aktywności i zapewnienie ich psu w takiej ilości, aby czuł się dobrze. Znaczy się, prawda jak zawsze leży gdzieś po środku.

    1. Ja również jestem z obozu “wszystko z umiarem”. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby pies potrafił się zrelaksować i wypocząć. Staram się zapewnić ciapkom jak najbardziej szczęśliwe życie (wiem na przykład, że ani jeden, ani drugi piesków do szczęścia nie potrzebuje, taka ciekawostka), i szczerze powiedziawszy niektóre publikacje wręcz zaskakują przysłowiowym rozbijaniem gówna na atomy 😛 Ale może ja jestem mało uczona 😀

  12. Czytałam artykuł o spacerach, czytałam komentarze tu poniżej i zdecydowanie opowiadam się za obozem “umiaru”. Ani w jedną, ani w drugą stronę nie należy przesadzać. Zresztą każdy świadomy psiarz w pewnym momencie chyba już na tyle zna swojego czworonoga, że wie, co jest dla niego w danym momencie najlepsze. Trzeba o tym czynniku więzi i komunikacji bez słów pamiętać 🙂
    Co do testu, to mi wyszło 86/99 😀 Myślałam, że będzie gorzej! Oziki oczywiście bezbłędnie rozpoznane. Psie gadżety, ech… Przepadłam. Od PsiejMatki chyba wszystko mi się podoba. Wygrano w totolotka, gdzie jesteś?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *