[Zen dla psa] – część pierwsza czyli “to taki żywiołowy piesek”!

draw e

  • Mój piesek to cały czas musi coś robić, hehe, w domu nie usiedzi, co zrobisz, taka rasa“,
  • on strasznie szczeka, kręci się, to taki typowy *tu wstaw imię rasy*“,
  • przez pierwszy rok zniszczył mi pół mieszkania, szkoleniowiec proponował mi klatkę, ale nie będę znęcał się nad psem
  • jest bardzo inteligentny – w domu nie usiedzi“, ‘tego psa się nie da zmęczyć – po przebiegnięciu dziesięciu kilometrów jeszcze musimy aportować w domu“!

To tylko kilka cytatów, na które każdy psio – zakręcony właściciel często napotyka na swojej drodze – czy jest to tak zwany “small talk” na spacerach, czy podczas pracy zawodowej, czy są to czeluści internetu. Sęk w tym, że w następstwie, pojawia się ton rozpaczliwy – pies niszczy, gryzie, szczeka, kręci się, przeszkadza, cały czas przynosi piłeczkę, jak nie rzucę to mi kładzie, piszczy, drapie, chodzi od domownika do domownika…i następuje pytanie dlaczego tak się dzieje?

ODZIELNIK

Ot, właśnie. Na podstawowych szkoleniach wciąż za rzadko wspomina się o jednej arcyważnej rzeczy – nauki odpoczynku w domu. Moim zdaniem większy nacisk powinno kłaść się właśnie na zrównoważone prowadzenie psa. To nie tylko socjal, ale też rozprężenie, spacery wyciszające, relaks, nicnierobienie i pozornie nic nie znaczące drzemki. Oczywiście są rasy bardziej predysponowane do szeroko pojętej upierdliwości. I owszem, jest wiele psów, który mityczny przycisk on/off mają wbudowany  – ale siłą rzeczy nie o nich będzie dziś mowa. Czasem właściciele takiego psa nie są w stanie docenić skarb, który mają pod własnym dachem, co więcej, posiadając kolejnego, za dobrą monetę biorą fakt, że pies stróżuje domu zrywając się ze szczekaniem na najlżejszy dźwięk, czy biega i dyszy, czy do znudzenia przynosi zabawkę kładąc ją najpierw na kolanach i znacząco patrząc, następnie wzdycha, potem usiłuje wsadzić zabawkę właścicielowi pod pachę, poszczekuje, zaczyna drapać rękę, kładzie pluszaka na twarzy…”cóż się dziwić“powie “to taki żywy piesek“.

_MG_0445hc

Ten żywy piesek najczęściej jest brany na spacerek na smyczy, albo umawiany na spotkania z psiarzami, gdzie właściciele stoją w kółeczku, a psy na ograniczonym terenie ustawiają się nawzajem i tworzą szajki (link do artykułu o zagrożeniach stojących za takim typem “wybiegiwania” wrzucałam już w którychś kieszonkach). Czasem z rozbrajającą szczerością właściciel powie “ach ta moja Zuzia to nie lubi piesków, zazdrośnica“.

ODZIELNIK

Do czego dążę? Do tego, że często swoją niewiedzą właściciele bombardują psa bodźcami, które mogą przerosnąć nawet stabilnego psychicznie czworonoga. Nie starają się czytać mowy ciała swojego przyjaciela i chcąc dobrze, kierując się miłością, tak naprawdę odwalają im niedźwiedzią przysługę. Sami sobie hodują potwora, pod własnym dachem. Nie pomagają mu poukładać sobie czasu na odpoczynek i czasu na aktywność. My sami często mamy problem z odgrodzeniem życia prywatnego od pracy, w efekcie czego zdarza się nawalić i w tym i w tym – wiadomo, że do niczego dobrego takie gonienie w piętkę nie prowadzi.

12642456_679401222202128_8428643524662243577_n

Mamy tendencje do przedobrzania paradoksalnie przez troskę. Za szczeniaczka – stymulując bodźcami po sam sufit (przecież S-O-C-J-A-L !!!), aż czacha dymi, kilka sztuczek, do zajechania, a potem nagle urywając jak nożem wszelkie aktywności (urlop na papi się skończył, wena się wyczerpała, goście przestali odwiedzać malucha, jest mniej czasu, choroba…). Pozwalając dzieciom siadać na śpiących psach, czy wsadzać im palce w oczy. Rozrzucając hałasujące zabawki po domu. Rzucając aporty do przegrzania obwodów. Trzepanie treningów codziennie po godzinę, bo zbliża się termin zawodów.

ODZIELNIK

Nie każdy piesek będzie w stanie powiedzieć, kiedy ma dość- podobnie jak małe dziecko nie zawsze jest w stanie zrozumieć, że chce spać. Jest drażliwe i płacze, ale zasnąć nijak nie potrafi.  Dlatego według mnie tak ważne jest nagłaśnianie – tak, psy też potrzebują nauczyć się jak odprężać po pracy, jak spuścić parę po stresującym dniu (bo też takie mają!), jak maksymalnie się zregenerować i wreszcie jak się nudzić.

w koncu w domu

W naszym wspólnym życiu dążę do tego, żeby moje psy w domu miały włączony tryb uśpienia. Psy śpią około 12 – 14 godzin na dobę – to ich naturalny sposób wypoczynku. To 50% ich dnia. Kolejne 30% to tak zwany tryb czuwania, a tylko 20% to wysoka aktywność. (źródło). Na chłopski rozum – skoro zapewniamy im podstawowe potrzeby – spacer fizjologiczny, niezbędny wysiłek fizyczny, zabawa – to wciąż mają połowę dnia po prostu na…spanie, odpoczynek i regenerację. Dlaczego im na to nie pozwalać, ba, wręcz wzmocnić ich naturalnych potrzeb?

12646974_684979474977636_6594161138024720531_n

Wiele problemów z emocjonalnością, reaktywnością czy nawet agresją zaczyna się…w domu. Pies bombardowany atrakcjami i bodźcami ze wszech stron, ma tak naprawdę cały czas korbę przekręconą na maksa. W domu również nie potrafi znaleźć sobie miejsca, albo po prostu nie wie, jak odpoczywać. Warto zagłębić się w temat i pomóc swojemu czworonogowi odnaleźć święty spokój. Dać odespać atrakcje, wzmocnić spokojne zachowania, nie stymulować – jestem pewna, że odnajdziecie ukryte plusy takiego układu!

ODZIELNIK

To najlepszy prezent na nadchodzące Walentynki dla wszystkich – fajny, długi, relaksujący spacer ( u nas zestaw Pan Mąż + ja + psy), a potem świętowanie (omnom u nas ciacho z malinami i mascarpone + różowe wino, u ozików napakowane kongi i sarnie szkitki) + fajny film. Relaks dla ducha i dla ciała! 🙂

Jako, że się rozpisałam to co nieco o naszych sposobach na relaks i ogólny zen w domu napiszę w kolejnej odsłonie – jak się pewnie domyślacie, swoje z Ru przeszłyśmy! 🙂

Do zobaczenia i ‘let sleeping dogs lie’! 🙂

Spodobało Ci się? Podziel się z innymi, będzie mi ekstramiło!
Share on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter

42 komentarzy na temat “[Zen dla psa] – część pierwsza czyli “to taki żywiołowy piesek”!

  1. Gosia wiesz ,że masz najlepszego psiego bloga w internetach?
    Post bardzo mi przydatny, mamy właśnie ten problem, wczoraj w domu po godzinnym spacerze luzem po parku, mała zaczeła przynosić mi zabawki do rzucania, po czym z rozbiegu skoczyła na kolana, przy tym wpadła na stolik i zwaliła laptopa…Po tym spacerze była jeszcze bardziej nabuzowana niż przed(były z nami dwa inne psy) Jak spadła z tego stolika to się uspokoiła.
    Czekam na drugą część bo nie wiem jak pomóc jej i sobie.

      1. A miło by było z Twojej strony 😉 Powiedz mi, co mam robić, jak łazi za mną z kąta w kąt albo przynosi zabawki po spacerze? Jak mam się z nią bawić w domu, żeby się wyciszała? Ma 9miesięcy

          1. My mamy ten sam pomysl, mozemy byc po godzinnym spacerze, aktywnej zabawie umyslowej czy fizycznej, malym treningu a on i tak szaleje skacze i wrzeszczy 🙁 dostanie rog jelenia czy kongo zeby sie wyciszyc…po 15 min wraca i dalej wrzeszczy…drapie lapka…i takie tam 🙁

  2. Nic mnie tak nie wkurza, jak któryś z domowników (a jeden sobie to postawił za punkt honoru) zaczepia śpiące psy… Zawsze jest o to spięcie, bo przecież “nic mu nie robię!”.
    Micza ma czasami taki odpał, że po bardzo emocjonującym dniu: jazda samochodem, mega spacer, powrót autem nakręca się i zamiast iść spać to chodzi i męczy. Zazwyczaj wtedy chamsko zamykam ją w pokoju i czekam, aż się znudzi kombinacjami i po prostu zaśnie.

  3. Fantastyczny artykuł, kładący nacisk na tak zaniedbany a zarazem prozaiczny aspekt życia z psiakiem. Szczególnie z tymi “nadpobudliwymi” i łatwo nakręcającymi się z natury.
    Ja kiedyś usłyszałem mądrą sentencję, że sztuką jest nauczyć psa nie pracować a odpoczywać właśnie !!

    Byłbym wdzięczny za podrzucenie linku do tego artykułu z kieszonek o którym wspominasz. Nie mogę go zlokalizować.

    1. Bardzo dziękuję! Dokładnie tak – czasem ciężko jest przekonać psa do odpoczynku i relaksu.

      Nie potrafię teraz znaleźć – prawdopodobnie jednak kiedyś na FP udostępniałam 🙁 przepraszam za pomyłkę, muszę poszukać, bo kompletnie nie pamiętam nawet strony na której to czytałam.

  4. Zgadzam się z tym, że na szkoleniach za mało się mówi o “wyłączaniu psa” w domu. Jest dużo o panowaniu nad emocjami, ale o domowym offie zazwyczaj tylko się wspomina. Ja na dzień dobry nie miałam o tym pojęcia i każde przyniesienie zabawki traktowałam jako “piesek ma tyle energii”. Cierpię teraz przez to bardzo, ale jest coraz lepiej i suczydło powoli uczy się, że w domu odpoczywamy 🙂
    Problem polega też na tym, że ludzie nie wiedzą nic o psach i nie chcą się dowiedzieć. Przyznam się, że rok temu jak suka pojawił się u nas, byłam typowym Kowalskim, który miał pieseczka. Byłam taka przez chwilkę, bo znalazłam blogi które wkręciły mnie w ten psi światek i ukształtowały moje psie poglądy (tak bardzo ci dziękuję za te mądre teksty! <3). Chciałam wiedzieć więcej. Wiedzieć dla siebie, dla dobra psa, dla naszego dalszego życia razem. Ale ludziom się nie chce, nie chce się czytać, nie chce się rozmawiać albo boją się pytać. Uważają, że pies to tylko pies który oprócz jeść i siku to nic więcej nie ogarnia. Dopóki nie zmieni się to w nas, dopóki nie zacznie nam się chcieć dowiedzieć czegoś więcej o tym futrze, które śpi pod nogami to takie teksty będą słyszane i czytane baaaaardzo często.

  5. O tak, nauka odpoczynku w domu to bardzo ważna rzecz, do wyuczenia, zapamiętania i stosowania. Dwa z moich psów maja zakodowane, że w domu to się je i śpi, i tyle. No domowy pies to jak dłuuuugo jest nicnierobienie to się domaga, ale dopiero po kilku- kilkunastu dniach, czyli norma. Ale z trzecim to walczyłam bardzo długo, że wejście do domu nie oznacza super imprezy i zachowywaniu się jak na haju. Teraz puchę z dumy jak wchodzą i po pierwszym wrażeniu “oł jeeee, jesteśmy w domu” każdy idzie na swoje legowisko leżeć/spać. Zajęło nam to dobre 3 (?) lata, ale ciiiii 😀

    1. Ja właśnie strasznie się śmiałam kiedyś z Bala – wrócił wyczerpany z seminarium w Warszawie, na ostatniej prostej podpierał się nosem i jak zobaczył nasze drzwi wejściowe to serio merdał ogonem i cieszył się na ich widok 😀 Gdy tylko weszliśmy napił się wody i wszedł pod łóżko spać (jego miejsce w sypialni na nocny wypoczynek:P)

  6. Otóż to! Aczkolwiek w temacie spacerów dodałabym tutaj o co właściwie się rozchodzi, jak wybiegać pieska bez pobudzania na kretyna.
    Ja stosuję praktykę spacerków relaksujących. Pieski brykają, ja idę szybkim krokiem i eksplorujemy otoczenie, staram się wołać je tylko w razie konieczności, pozwalam wąchać każdy krzaczek, truchtać lekkim kłusem i ogólnie spacerować. Rzucanie piłki i podnieta są na treningu. Przy okazji, po treningu też spacer relaksujący uważam za niezbędny żeby uspokoić emocje i rozluźnić mięśnie. 🙂

  7. Pod tym względem wychwalam nad niebiosa Kibę, w każdym miejscu o każdej porze potrafi się wychillować i zasnąć. Pamiętam jak miała 3 miesiące, a ja po zbieraniu truskawek supełkowałam je, już wtedy młoda spała obok mnie na tyle mocno, że musiałam ją budzić jak wyjeżdżaliśmy :D. Ale coś czuję, że z kolejnym psem tak łatwo nie będzie, dlatego czekam na twoje sposoby ;).

  8. Ja jestem tą farciarą, która ma psa odpoczywającego w domu. Potrafi cały dzień spać, ale wystarczy zaszeleścić woreczkiem, albo wyciągnąć torbę treningową a już jest przy drzwiach, w pełnej gotowości 🙂 Na wystawach, seminariach, zawodach, również potrafi spać, ale tylko w klatce. Na początku mieliśmy metalową, ale to nie było idealne rozwiązanie. Teraz mamy materiałową, pies nie dostaje zbędnych bodźców i śpi jak zabity, zamiast spalać się na szczekaniu, świrowaniu itp., jak co niektóre psy, które widuję….
    Jednak mamy problem ze stróżowaniem w domu. Niby śpi kamiennym snem, ale usłyszy jakiś podejrzany dźwięk i zrywa się ze szczekaniem. Do tej pory nie znalazłam rozwiązania tego problemu, może coś w końcu zadziała 🙂
    Ah, no i w obcym miejscu młodej ciężko się wyciszyć bez klatki. Aczkolwiek wydaje mi się to dość normalne, człowiek też często ma problem, żeby zasnąć w nie swoim łóżku 🙂

  9. Super napisane! Ten temat jest niesamowicie ważny, a tak często ignorowany przez właścicieli psów.. Sama do końca nie zdawałam sobie z tego sprawy aż tak, dzięki! 🙂

  10. Oj tak, oj tak…przestymulowany pies, to widok tak częsty, jak przestymulowane dzieci, nie potrafiące skoncentrować się na niczym, wiecznie w biegu i wiecznie zajęte rozwalaniem otoczenia. I nie przetłumaczysz, że warto zwolnić…

    Miałam kiedyś pod opieką goldena, który po powrocie ze spaceru (który byłby dla normalnego psa wystarczający), w domu zaczynał skakać i chodzić po ścianach dosłownie…jak się potem okazało, właściciel po powrocie ze spaceru przez pół godziny rzucał pieskowi piłeczkę, bo w domu nie zginie (a golden to przecież równa się piłeczka). I tak o to powstał zeschizowany pies…

    Grzeczni Podopieczni

  11. Eh, najgorzej, jak się mieszka z rodzicami którzy wierzą stereotypom. Mam psa i tak bardzo łatwo emocjonującego się, a oni go jeszcze chwalą jak szczeka na inne psy czy dzwonek.. ,,O, dobry piesek, a jaki odważny, pilnuje domu i broni pani!” Jak przegadać..? Nic nie trafia, a jak udają że trafiło, to gdy mnie nie ma na parterze i tak są słowa zachwytu. A ostatnio tacy zdziwieni jak warknął i od razu się uniósł na dźwięk SMSa…

    1. A to prawda, czasem się nie przetłumaczy… Jeśli Cię to pocieszy, to jak odwiedzamy rodziców, pieski też są inaczej traktowane niż u nas i pewnych rzeczy się nie przetłumaczy 🙂

  12. Jak dobrze, że moja Nela się potrafi nudzić, odpocząć – nawet jak teraz, gdy leżę chora w łóżku – przyszła do mnie i mi towarzyszy. 😉 Jednak czasami ma jakieś odpadły – spacer 2 godzinny, przeszłyśmy 10 km, a ona biega po domu z zabawka z nadzieją, że się jeszcze pobawić. Wtedy ignoruje ją i po jakimś czasie daje sobie spokój i się kładzie.

  13. Dzięki za ten tekst <3
    Nam się marzy możliwość wspólnego wyjścia do psiolubnej knajpki… Niestety nawet żarciem trudno Bąbla zająć, szybko się nudzi i zaczyna głośno to okazywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *