Psiapteczka – czyli co włożyć do psiej apteczki.

co włożyć do psiej apteczki psiej apteczki psia apteczka

*UWAGA: Użytkowanie jakichkolwiek leków zawsze trzeba skonsultować ze swoim lekarzem prowadzącym, nie doktorem Google! 🙂 *

Rozpoczyna się sezon wyjazdowy, więc myślę, że taka mini-ściąga może się Wam przydać – jeszcze chwilka, a rozpocznie się długi weekend majowy, a z długiego weekendu majowego tylko krok od  Bożego Ciała i urlopu. Chodźcie i poczujcie się bezpiecznie – dziś hartczakra przygotowała ściągę co włożyć do psiej apteczki! 🙂

Jestem daleka od wymandrzania się i reaguję wysypką na wszelkie teksty typu “to MUSISZ mieć”, albo “BEZ TEGO ANI RUSZ!” jednak wiele osób prosiło mnie o jeden konkretny post na temat tego, co powinno znajdować się w psiej apteczce. Długo zastanawiałam się i biłam z myślami, w końcu jednak postanowiłam, że pokażę Wam jak prezentuje się nasz zestaw leków.

logo_kwadrat2

psiej apteczki psia apteczka

Leki w domu przechowuję w drewnianej skrzynce, jeszcze po babci. Mamy też osobną teczkę zawierającą psie książeczki, paszporty i wyniki badań – USG, krwi, kału. Wszystko w jednym miejscu. Podczas wyjazdów zabieram najczęściej same książeczki, reszta bezpiecznie siedzi w domu.

logo_kwadrat2

 Coś na boliłapkę.

psiej apteczki psia apteczka

1.Trzy rozmiary bandaża adhezyjnego (vetflexu). Jedyny w swoim rodzaju sprężysty bandaż – fajnie się lepi, dobrze trzyma. Mankament jeden, poważny – nie przepuszcza powietrza, więc rany nie mają szans na oddychanie – nie polecam stosować na gojące się rany – chyba, że nieszczęście się stało na spacerze i trzeba jakoś dojść do domu. Do zakupienia w gabinecie, albo w internetach (np tu i tu)

2.Alu-spray – zmikrowane aluminium w sprayu, które działa odkażająco i wysuszająco na rany. Minus – dźwięk – Bal po zabiegu spieprzał dalej niż widział starając się uniknąć głośnego syku.

3.Plaster – ja preferuję te w rolce, które można oddzielać odrywając je.

4.Krem do łap Pro Care Trixiena pękające opuszki – jeszcze nam się nie przytrafiły, ale przezorny zawsze ubezpieczony.

5.Kleszczołapki – podobno najlepszy patent na wyciąganie kleszczy. Nie wiem, jeszcze nie wypróbowaliśmy 🙂

6.Octenisept czyli niepiekący środek odkażający rany. Dźwięk tego psikacza nie stresuje psów.

7.Bandaże.

8.Kompres.

9.Gaziki jałowe.

10.Clorexyderm – szampon odkażający.

logo_kwadrat2Coś na bolibrzuszek.

psiej apteczki psia apteczka1.Clemastinum. Lek wydawany z przepisu lekarza. Mój uroczy, rudy piesek trudni się łapaniem owadów żądlących w ryjek. Efektem czego w ostatnie lato wyglądała jak ćwierćmózg. Klemastyna działa świetnie na obrzęk Quinckego, który jest skutkiem tej rozkosznej pracy. Masthew w naszej apteczce!

psiej apteczki

psiej apteczki
Bal naśladuje Ru – proszę specjalną uwagę poświęcić lewej fafli Puczinki! 😛

2. No – spa – działa rozkurczowo na mięśnie gładkie, dzięki czemu łagodzi ból pochodzący między innymi z przewodu pokarmowego czy pęcherza moczowego.

3. Pyralgina – psy są nadwrażliwe na większość NLPZ (niesterydowych leków przeciwzapalnych), dlatego nie powinno się podawać leków z ludzkiej apteczki (a broń Was Panie Borze przed podaniem ibuprofenu. BROŃ WAS PANIE BORZE!). Względnie bezpieczny jest metamizol, ale li i jedynie po uprzednim skonsultowaniu celowości i ustaleniu dawki z lekarzem prowadzącym. Serio mówię, chyba, że chcecie psu wyhodować wrzoda.

4. Termometr – uff, tym krzywdy nie zrobimy. No chyba, że ktoś wrazi go komuś do oka zamiast do pupy. Bal podczas całej procedury jest mocno wstrząśnięty, Ru udaje, że sprawy nie było.

5. DiaDog – moje odkrycie, cud nad Wisłą, panie. Boskie tabletki działające na biegunkę i bolibrzuszek. Tabletki są przez moje psy ZŻERANE bez popitki. Czegóż tam nie ma? Otóż są substancje ściągające, elektrolity, które uprzednio wraz ze sraczką zostały wydalone, są substancje żelujące, pobudzające wzrost “tych dobrych” bakterii. U nas zawsze paczuszka jest. Ostatnio Bal się pochorował i dawałam mu w środku nocy rzeczoną tabletkę, a Puczinka natychmiastowo zmaterializowała się u mnie patrząc “dajmnięteżchcęnapewnomambiegunkę,o“.

6. Pokusa Premium Plus – jako szybkie, lekkostrawne źródło energii po biegunce, wyczerpującym dniu, czymkolwiek.

7. Krople do oczu ze świetlikiem – przydają się w lato, kiedy psy jak opętane pluskają się w jeziorze i zdarza się, ze sobie naleją do oka, a wieczorem piesek wygląda jak nasienie szatana:

psiej apteczki

8. Parafina – jeszcze mi się nie przydała, ale przy BARFNYCH egzemplarzach może nadać poślizgu, jeśli któreś by się zatkało kośćmi.

9. Płyn fizjologiczny – do przemywania oczu, ran, do szybkiego nawodnienia zwierzęcia podskórnie. Albo reponowania wywalonego odbytu (dalej nie wiem, z jakiego powodu) u własnej fretki. Na polu kampingowym. W szczerym polu, w piątkowe popołudnie. Ubaw po pachy.

10. Strzykawka. Ciężko wyjaśnić po co 😛

11. Steryd do podania w iniekcji tylko po uprzednim ustaleniu z lekarzem weterynarii. Tym razem znów Puczi, która jest prawdziwym mężczyzną, który nie je miodu, tylko żuje pszczoły. Jakby wpadła na świetny pomysł pobrania miodu bezpośrednio z pszczoły na polu namiotowym, zanim dojedziemy do weterynarza może być umarł w butach. Toteż jest z nami, zawsze gotów do użytku.

12. Igły – do podania leku, szybkiego wlewu podskórnego u odwodnionego psa.

13. Wlewnik do kroplówki. Do efektywnego podania tejże.

logo_kwadrat2

To tyle. Okazało się – chcąc nie chcąc – że to Ru stała się bohaterką wpisu, mimo, że wcześniej Bal wydał mi się bardziej adrenalinogennym pieskiem. Możliwe, że to dlatego, że Ru choruje z wrodzonym wdziękiem, udając, że sprawy nie było, a Bal twierdzi, że właśnie tu i teraz nastał kres jego pięknego żywota, nic go już dobrego nie spotka na tej ziemi, żegnajcie. Siłą rzeczy jest wtedy bardziej upierdliwy, drażliwy i nieszczęśliwy = mocniej zapada w pamięć, tym samym później można kręcić mniejszą bekę z jego poczynań.

Podrzucajcie w komentarzach co jeszcze macie w swoich apteczkach – chętnie przygarnę każdy mądry pomysł! 🙂

Spodobało Ci się? Podziel się z innymi, będzie mi ekstramiło!
Share on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter

69 komentarzy na temat “Psiapteczka – czyli co włożyć do psiej apteczki.

  1. U nas dodatkowo jest Oxycort (od veta), krople na nasze chore oczka, węgiel aktywny i czystek.
    Nie wiedziałam, że można psu podawać Clemastinum, a tego mam zawsze pod dostatkiem bo sama jestem alergikiem. Za to u nas psia alergia zawsze kończyła się zastrzykiem i wapnem do picia.

    1. Ja zamiast węgla mam DiaDoga – ma więcej składników 🙂 No i czystek sypię codziennie w ramach suplementacji. Na ostry wstrząs anafilaktyczny mam tę magiczną fiolkę właśnie 🙂

  2. Apap w żadnym wypadku nie! Jego substancją czynną jest paracetamol, którego dawać nie wolno.

    Nifuroksazyd – jestem na nie, on działa tylko miejscowo w jelitach, nie ogólnie.

      1. Nie nie, jestem daleka od takich sformułowań! 🙂 Czasem pewne decyzje maja sens, właśnie głównie z tego powodu nie doradza się przez internet – rzadko ma to sens, spokojnie:)

        1. Czytałam kiedyś o pani, która podając RAZ jeden, jedyny swojemu psu Ibuprom (tak jak Apap ma paracetamol) doprowadziła psa do ciężkiej niewydolności nerek, w efekcie czego psa trzeba było uśpić. Także ja tak czy siak bym się raczej głęboko zastanowiła nad zasadnością podawania takich leków psu.
          Ale tak jak Gosia mówi, lekarzami nie jesteśmy, prawa głosu nie mamy 😀

  3. Apteczkę dopiero zaczynamy w tym roku kompletować i waham się jeszcze między kupieniem gotowej. U nas zawsze jest jeszcze węgiel na kupkę, a w domu składniki na przygotowanie rosołku (działa odwrotnie do węgla).

    1. Czytałam na studiach, że węgiel nie sprawdza się specjalnie u psów, stąd u nas jest DiaDog, który oprócz substancji ściągających i zobojętniających ma w sobie również elektrolity.

      1. U nas w większości chodzi o powstrzymanie przypadłości a węgiel mamy w ludzkiej apteczce stąd podawanie psu 😉 I jak to w życiu bywa każdy jest inny: psy znajomych i większości chyba po mleku mają rozwolnienie rudy nie, psy znajomych po rosołku czują się świetnie my mamy rzadką kupkę. A węgiel nam pomaga – pół tabletki potrafi załatwić sprawę, ale przy kompletowaniu psiej apteczki na pewno rozglądnę się za czymś lepszym.

        1. W przypadku ludzi węgiel to jest w ogóle kiepska sprawa – żeby był skuteczny trzeba go zjeść w naprawdę dużej ilości, najlepiej w formie rozgniecionej papki (3-4 gramy, a jedna tabletka ma raptem 250 miligramów!), co gorsza, jeżeli dzieje się coś gorszego niż zwykła biegunka i trzeba np. zrobić badanie kału węgiel może uczynić je totalnie niemiarodajnym. Już Smecta lepsza. 😉

  4. Mam węgiel…
    Właśnie uświadomiłaś mi, że nie trzeba z każdą łapeczką latać do weta, że bandaż adhezyjny można po prostu KUPIĆ i mieć na miejscu! Dziękuję!

      1. Też latałąm z byle czym do weta, a później przed pierwszym dogtrekkingiem odkryłam, że taki bandaż można kupić w aptece za grosze 😀 A wizyta + dezynfekcja łapki i owinięcie jej tymże bandażem to koszt rzędu 30+ zł 😀 Chwała internetom!

  5. Super post! Właśnie zaczynamy kompletować psią apteczkę i dzięki Wam, mam przynajmniej obraz podstawowych specyfików. Pozdrawiamy ,
    Fabian i Raszka

  6. Świetny post! 🙂
    Właśnie został dodany do zakładek i aż chyba sobie pozapisuje wszystko do notesu. Nigdy jakoś nie miałam okazji tworzenia psiej apteczki (były to przeważnie pojedyncze leki w pudełku), ale uwielbiam tak rozpisane posty, więc uważam to za super inspirację i na pewno skorzystam.:) Poza tym dawno u Was nie byłam i przyznam, że aktualny dejsing (:P) jest o wiele lepszy!

  7. A ja mam pytanie czym można zadziałać w razie oparzenia?
    poza zimnym kompresem.. Na zlocie tollerowym mielismy taki niefajny incydent że suczka poparzyła sobie łapki (szczególy moze zostawie dla siebie) i nie bardzo wiedzieliśmy jak jej pomóc

    1. Wszystko to naprawdę zależy od przypadku – którego stopnia, gdzie, jak wygląda. Najłagodniejsze długo schładzać, opatrywać, dawać oddychać ranie, nie pozwalać na wylizywanie. U nas na oparzenia chemiczne (tak podejrzewamy) świetnie sprawdził się Atrauman Ag i hydrożel w opatrunku, długa to była droga, ale udało się.

  8. Ja dopiero jestem w fazie kompletowania apteczki. Tzn. mamy bandaż samoprzylepny i normalny, gazę, Alu spray, woda fizjologiczna, strzykawka, kleszczołapki, płyn do mycia uszu, siemię lniane. O! krople do oczu nam się skończyły, a niestety potrzebne.

    Z ciekawostek to Octenisept to mam dla siebie, także i psom w razie w można podać, dobrze wiedzieć 🙂

    Do tego wapń i coś na biegunkę, nie pamiętam nazwy. Choć ten DiaDog wydaje się być super.

  9. Testował ktoś te wichajstry na kleszcze? Bo moje basenjonki ze wszystkich chorób na świecie to łapią tylko kleszcze i sraczkę. Przy czym drugie mam opanowane. A na tych małych sukinsynów żadne spraje czy obroże nie działają, a pod Cieszynem sezon kleszczowy się zaczął miesiąc temu. MIESIĄC TEMU!

    PS. niezwiązany z tematem. Rozminiemy się w annówce o jeden dzień 😉 Przyjeżdżam tam 6.05 😉

    1. Hahahahaha okej, ja bardzo przepraszam, ale to jest mój ulubiony komentarz – przy każdym zdaniu umieram ze śmiechu 😀 U nas sprawdza się najlepiej (i jest wodoodporna) obroża Sabubnol, za śmiszny piniondz. Ja wolę na razie używać specjalnej pęsety, ale nasz parazytolog od kleszczy mówił, że nalepsze kleszczołapki. Czemu – nie wiem, może nie zduszają tak tej francy?

      A na co przyjeżdżacie?

      1. Na urlop 😀

        Byliśmy w zeszłym roku na szkoleniu agility z Tomkiem Jakubowskim (w sumie to były nasze pierwsze kroki w tym kierunku i psm i nam się spodobało. A Tomek ma nieziemskie podejście do psów i ludzi 😉 ), biegamy też w czechach na torze. Ale w tym roku czysto wypoczynkowo 🙂

          1. Hahahah oplułam się kawą i aż musiałam w biurze przeczytać wszystkim na głos, co mnie tak rozbawiło, bo patrzeli jak na obcego:D
            Ja te wichajstry testowałam i w sezonie kleszczowym dość często z nich korzystam.
            Polecam, bo samo wyciąganie sukinsynów, jest dla psa bezbolesne i bezstresowe. Kleszcz nie jest zduszony,bo łapie się go w okolicach główki, a nie na tym wstrętnym odwłoku i podczas wykręcania nie zaczyna wymiotować, jak mogłoby być w przypadku wyciągania go ręcznie.

    2. Ja używam i są moim zdaniem świetne ! Kleszcz wyłazi sam w zasadzie przy pierwszym obrocie. Dodam ,że moja psina to owczarek szetlandzki więc łatwo nie jest 😉 , ale to ustrojstwo sobie zawsze radzi .

    3. Jeszcze jedno na kleszcze daje mu (polecone przez weta) …hm jakże to się nazywa …podaje się doustnie …eeee dopyskowo raczej wygląda jak przysmak .Nie jest to tanie około 90 zł działa 3 m miesiące… Bravecto, o! Jeśli znajduję jakiego kleszcza to już utrupionego.

  10. Genialnie trafiony post! Właśnie robię sobie listę rzeczy, które nadawałyby się do apteczki, z pewnością posłużę się postem ;).

  11. Bardzo bardzo ci dziękuję za ten post! Wyczekiwałam z ogromnym utęsknieniem 🙂 Bardzo fajnie, że rozbiłaś na różne dolegliwości: boliłapka, bolibrzuszek 😀 bandaże adhezyjne mam, plaster w rolce i gaziki mam, do odkażania używam rivanolu. Zaopatrzę się w srakolek na pewno! Ogromnie jestem ci wdzięczna za tipy z ukąszeniem. Rok temu na wczasach Bohun chyba połknął osę, bo nagle spuchnął i na kilka minut był śnięty, ale zanim zdążyliśmy się spakować do auta, to już był jak nówka nieśmigany. W tym roku po prostu pójdę do weta, przedstawię sytuację i poproszę o coś, czym będziemy mogli ratować mu życie w buszu. Dziękuję <3

  12. U nas dość podobnie w sumie, a jednak inaczej 😀 Pyralgina jest, No-spa jest, termometr jest, na alergię w razie czego mamy Zyx, bo i tak sama go biorę, jest też parafina, ale w sumie tylko jeden z naszych “tymczasowiczów” potrzebował ze 2 razy na początku, a my dajemy do jedzonka otręby i w tę stronę problemów już nikt nie ma 🙂 W “drugą stronę” mamy węgiel (hmm, będe musiała “wyczaić” tego DiaDoga :D), a w skrajnych przypadkach Loper (przydaje się, jak się ktoś raczy włamać do szafki śmietnikowej i zjeść prawie kilo średnio świeżej ryby razem z ośćmi…) a dla jednego z “naszych” – starszego pana ze schroniska, co to problemy gastryczne miał prawdopodobnie rekordowe – jeszcze Sylimafort, ładnie pomaga w trawieniu, wspomaga wątrobę – reszta psiaków czasem też dostaje, jak coś jest nie tak, a Porter bierze na stałe 🙂 Dla naszego drugiego “tymczasowicza” mamy też witaminkę B complex, bo chłopak w zeszłym roku delikatny wylew miał (na szczęście już dawno wszystko przeszło, ale wspomagamy witaminką). Nasz “starszy schroniskowy pan” wymaga też posiadania Uroseptu i żurawiny (bardzo polecam firmy Solgar, jeśli komuś potrzebna), bo i z siusianiem czasem problemy mamy, na szczęście już bardzo rzadko 🙂 Do tego standardowo – woda utleniona, bandaże, gaziki, plastry, bandaże adhezyjne będę musiała faktycznie im “zapodać” 🙂 Na otarcia i ewentualne pęknięcia Sudocrem, na większe ranki Solcoseryl i Tribiotic, a w razie “ałki” w okolicy paszczowej – Dentosept i Sachol. Poza tym płyn do czyszczenia uszu, obcinacz do szponów i pętelka na kleszcze 🙂 No i psie witaminki 🙂 Nie mamy niczego na oczy, ale u nas nikt się po jeziorkach nie macza, bo nie lubią wody i jakoś nie było nigdy potrzebne 🙂 No i nie mamy też nic w zastrzykach, ale my w buszu nie bywamy, więc w razie czego sę leci do weta 🙂

      1. Na szczęście aż tak dużo tych leków nie potrzebują 🙂 Ano, oby tak dalej, i w ogóle oby jak najrzadziej się apteczka przydawała 🙂

  13. Oj, widzę że się muszę poprawić w tej materii, bo u nas nawet w ludzkiej apteczce są tylko niedojadki po ostatnich przeziębieniach! Nie pytaj mnie nawet czy mam w domu jakiś plaster… Wielkie dzięki za ten wpis 🙂
    Od pewnego czasu staram się pamiętać, by nosić ze sobą na dłuższe spacery jałowe gazy i bandaż adhezyjny, ale jak na razie tylko raz ratowaliśmy łapkę i to nie Cookineczkową. Dzisiaj kawaler przeszedł się po stosie potłuczonych butelek, ku mojemu wdzięcznemu “DEBILU!!!!” i tfu tfu, nic.
    Mamy za to specyfiki od naszej pani weterynarz- behawiorystki, suplementy uspokajające na czas przewlekłych sytuacji stresowych i specyfik hard, w razie nagłej traumy i jest moim psim obowiązkiem by mieć to podczas każdego wyjazdu przy sobie, z opisanym dawkowaniem na opakowaniu.

    1. Ha w ludzkiej apteczce, gdyby nie mama, która nas sukcesywnie zaopatruje, byłoby podobnie! 😛
      No tak, moja koleżanka ma pieska padaczkowego i też nie rusza się na dłuższy spacer bez zaopatrzenia w leki “w razie W”

  14. Alu spray, taaak. Niby mam, ale unikam jak ognia, bo Gambit widząc psikacz próbuje nawet nie tyle wtopić się w podłogę i udawać, że go nie ma (jak przy zakrapaniu oczu), ale po prostu spier… uciekać, znaczy. Uciekać. W ogóle, w jego przypadku staram się unikać wszystkiego co jest w sprayu (chociaż Octenisept również toleruje), natomiast kocham tabletki, bo zjada je jak cukierki. 😀

    1. No Alu-spray to był dramat. Ostatecznie robiłam tak, że alu sprayem psikałam na gazik, a gazikiem dopiero przemywałam ranę, bo inaczej to pies też…uciekał 😛 Tabletki u nas też nie stanowią problemu, co więcej zastrzyki i pobieranie krwi również. Ogólnie to do zastrzyków stoją na lajcie, raz tylko, przy wstrętnym, piekącym antybiotyku, którego musiało być dużo objętościowo po połowie odwracał się i patrzył z żalem czy to już koniec tak po 2 ml z 4 😛 Największa beka jest przy obcinaniu pazurów, bo przy każdym “klangu” obcinanego pazurka pies podskakuje, zabiera łapę i podstawia nos, żeby parówkę dostać :p

    1. DiaDog do kupienia u lekarza weterynarii 🙂 U nas zadziałał tak szybko, że aż nie wierzę że to piszę – w nocy Balowe “żaby” w brzuchu strasznie skrzeczały i generalnie dramatycznie było, dałam mu do zjedzenia całą tabletkę i po piętnastu minutach była cisza. Naprawdę nie wiem jak to możliwe 😛

  15. U nas bez kilku butelek wody utlenionej ani rusz! Jest potrzebna, w razie gdyby piesko zjadło coś trującego, woda utleniona wywołuje szybkie wymioty. Uratowało to nas, jak miś zjadł trutkę na szczury…. Zwymiotował wszystko pięknie, trutka nie zdążyła się wchłonąć.

  16. Pomijając te wszystkie specjalistyczne wlewki i dolewki do psa, to resztę mamy 🙂 kleszczołapki i bandaże wymiatają 🙂 A powiedz, co sądzisz o kleju do tkanek, tudzież zwykłej Kropelce (polecone przez wetakę, podobno mają zbliżone składy- osobiście się w to nie zagłębiałam,ale nam dupsko uratowało na jednym z seminariów 😉 )

  17. Ojej, zdecydowanie powinnam zaopatrzyć się w psią apteczkę! Lola niestety też ma uczulenie na pszczoły, raz jak ją ugryzła, to miała głowę trzy razy większą… W lecie na spacerach cały czas panikuję, bo jej ulubiona zabawą jest właśnie polowanie na pszczołę 😛

    1. No ja też nienawidzę tego durnego zajęcia letniego. Kiedyś ostatniej chwili wyszłam na ganek, bo pieski zgłębiały istotę życia szerszenia, który latał naprawdę nisko nad ziemią. Dobrze, że zareagowały na moje paniczne “ZOSTAW” bo nosy były tuż przy nim.

  18. Ja od siebie dodam, że termometr psi powinien w miarę możliwości różnić się od termometru ludzkiego – zwłaszcza jeśli obie apteczki są przechowywane w tym samym miejscu…

  19. A tak mi się przypomniało, że na bolibrzuszek i srajkę to nasionka siemienia lnianego gotuję kilka minut aż się taki kisielek zrobi.
    Dobre dla ludzi i dla psów 🙂

  20. Maść cynkowa. Idealna na wszelkie otarcia i nie krwawiące ranki. Super przyspiesza gojenie i lekko wysusza rane.
    Kombinacja borasol + woda utleniona, mieszana 1:1, genialna na problemy z uszami, tańsza i lepsza alternatywa dla specjalistycznych płynów do uszu.
    My mamy dostęp do końskiej apteczki więc czasem jak nie ma wyboru to korzystamy z tamtejszych specyfików czyli np. odkażająco pioktanina (przygotować się na zmianę wystroju na fioletowy :D), maść ichtiolowa (na ropiejące rany). Dla suchych łapek polecam maść nagietkową 🙂

  21. Moja psina na całe szczęście nie jest zbyt problemowa. Czasami lubi sobie zachorować w niedziele (najczęściej tak, że wybudzamy pana weterynarza z głębokiego snu i leci na sterydach na zmianę z antybiotykami przez następny miesiąc), ale, żebyśmy ją sami ratowali to nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *