Co jest w mojej torbie treningowej?

Bardzo podobał mi się wpis-łańcuszek zapoczątkowany chyba u Natalii od Ginny, w którym blogerzy odpowiadali na pytanie, co znajduje się w ich saszetce na psie spacery. Dużo osób odpowiadało na te pytania i wywiązała się z tego fajna seria blogowych postów. Tym razem postanowiłam zajrzeć nieco bardziej specjalistycznie – spójrzmy, co znajduje się w torbach treningowych? Zanim zajrzymy do mojej pozwolę sobie nominować Karolinę od Niuchacza – czyli osobę bliską memu sportowemu sercu (linia dogfrisbee) i Dominikę z Pies do kwadratu, jako osobę trenującą zupełnie odmienny sport (obedience). Mam nadzieję, że dziewczyny podejmą wyzwanie! 🙂

 

 

Frisbee

Podejrzewam, że nie będzie dla Was szokiem, jeśli powiem, że podstawą mojej torby są różne rodzaje frisbee (więcej o ich rodzajach – tutaj).  Niestety, nigdy nie udaje mi się zachować dysków tak, żeby zostały tylko do samotnej nauki rzutów, dlatego dzielę dyski na używane-dotreningu i nówki-nazawody. Naukę rzutów udaje mi się praktykować na madzonowych dyskach – to wersja na pijawkę, nie polecam, moralnie wątpliwa 😛

Ochraniacze

Dla mnie – element obowiązkowy na treningach. Nawet w nich jestem mocno poorana ( co powoduje nieustające pytania zatroskanych klientów i współwyginaczek na jodze :P). Uważam, że są bardzo potrzebne dla bezpieczeństwa psa – dzięki nim minimalizujemy ryzyko, że pies poślizgnie się, czy zniechęci do ewolucji przez wypadeka. Nie warto inwestować w rozmiar większą kamizelkę, bo nie spełni swojej roli. Kamizelka jest oryginalna, z czeskiego sklepu, a ochraniacz na udo to budżetowa wariacja na ten temat z Lidla – spełnia swoje zadanie, choć podczas freestyle spada jeszcze bardziej niż ta oryginalna.

Szarpaki

Głównie służą mi za przyspieszacz aportu i element pomagający przy rozgrzewce (podczas zabawy w szarpanie rozgrzewają się mięśnie odpowiadające za chwyt, mięśnie szyi i kręgosłupa). Oszczędzają również dyski przed dokumentnym zniszczeniem.

Kaganiec

Ruby jaka jest wiecie wszyscy. Czasem, w tych gorszych umysłowo dniach, wolę zabezpieczyć się dodatkowo przed jej odpałami wobec innych psów.

Zestaw groomerski

Jaki grumer taki zestaw 😛 Czasem w przerwach miedzy wejściami mam ochotę zająć sobie czymś ręce. Jako, że na co dzień nienawidzę czesać, głupio by było, żeby okazja się zmarnowała, dlatego zawsze wożę ze sobą odpowiedni sprzęt.

Preparat na komary

Wieczorami komary tną równo, na zawodach i na treningach. Ostraszacz być musi. Ekologiczny, dobry dla psów i dla ludzi.

Składane miski na wodę

 

Apteczka pierwszej pomocy

Prała się, dlatego brak zdjęcia. Mam w niej bandaże, preparat odkażający rany, niezastąpioną maść ozonową, tabletki na biegunkę, vetflexy i, po ostatniej akcji, kiedy to podczas radosnego spaceru pełnego pląsów piesek rozdarł sobie skórę, tak naprawdę nie wiadomo kiedy, zestaw do szycia. Trzymana właśnie po to, żeby się nie przydała.

 

To wszystko. Bardzo kocham również torbę, w której noszę wszystkie niezbędne rzeczy – to nieśmiertelny klasyk wśród dogfrizbiarzy – klasyczny, niebiesko-biały Dog Chow 😛 Nie ma lepszego na świecie – na zawody pakuję do niej zarówno psie jak i ludzkie rzeczy 🙂

Macie swoje torby treningowe? Ciekawa jestem co jest w Waszych? 🙂

4 komentarzy na temat “Co jest w mojej torbie treningowej?

  1. Fajny pomysł na wpis, ja uwielbiam tego typu czytać 😀 Osobiście torby treningowej jako takiej (jeszcze) nie mam, nie ten etap 😛
    PS. Wpisy o zawartości nerek zapoczątkowała Natalia, ale ta od Syriusza – Nie taki york straszny 😉

  2. Uwielbiam tego typu posty . A co do posta z nerką to pierwszy raz pojawił się on i Natalki z bloga ▪Nie taki york straszny ▪.
    Świetny blog 🙂
    nuckowe-love.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *