“Te, co mlaszczą i ciamkają…”czyli nasz przegląd zabawek do wypełnienia jedzeniem

Zabawki na jedzenie to moim zdaniem dość ważny artykuł w psiej szafie – przydają się szczególnie do nauki klatkowania, pomagają psu w wyciszeniu i zajmują go na troszkę dłuższy czas – czasem zdarza mi się podać tak cały posiłek – szczególnie w okresie, kiedy na przykład jestem chora i spacery ograniczają się do krótkich sików, podczas rekonwalescencji po kontuzji, czy przy wizycie gości niepsich. Przez ponad 3 lata, kiedy mam psy zebrałam dość pokaźną kolekcję różnych gadżetów do tego służących, dziś przedstawię Wam moje hity i kity.

Muszę przyznać, że najbardziej lubię produkty marki Kong. Sprawdzają się najlepiej, służą mi najdłużej i bez problemu przeżywają cykle kąpieli w zmywarce i zamrażanie i rozmrażanie. Lubię też, kiedy otwór w zabawce jest na tyle duży, że mogę włożyć tam łyżkę podczas pakowania jedzenia. Nie bez znaczenia dla mnie jest również gabaryt – ważne, żeby można było napakować tam trochę zawartości puszki, jogurtu czy smalcu. Dobrze też, żeby psy nie miały problemu z opróżnianiem zabawki.

Podczas powstawania tego postu ucierpiały dwa oziki. Cierpiały mocno, nie mogąc dostać upragnionego ciamkacza.

KONG Wobbler

Oto narzędzie zniszczenia, żeby nie powiedzieć brzydziej, rozpiździelu. Emocjonalnego i domowego.

Można podsumować go jedynym stwierdzeniem “nie dla ludzi o słabych nerwach“. W przeciwieństwie do innych produktów tej marki, Kong Wobbler nie wycisza ani troszkę. Wręcz wzbudza emocje, frustracje, pobudza instynkt pogoni i tworzy ryzyko uszkodzenia ścian, misek ceramicznych i posiniaczenia ludzkich nóg. Otóż hipotetyczny piesek, powiedzmy, mocno nastawiony na jedzonko, zamiast uroczo pacać sobie w wańkę-wstańkę, wjeżdża w ów przedmiot na pełnej parze. Przedmiot z trzaskiem, grzechotem oraz stukotem przemieszcza się pięć metrów dalej, rozsypując po drodze suche groszki. Rozochocony pies czynność powtarza. I powtarza. I powtarza. Jeśli myśleliście, że usunęliście wszelkie przedmioty, które mogą ulec zniszczeniu, jesteście w błędzie. Polecam Konga wraz z psem (jednym, przy dwójce takie emocje, plus jedzenie skończy się wymianą argumentów, a może nawet dojść do nawalanki) wystawić na dwór, unikniecie udaru 😛 Ja, mimo, że moje psy mają jasno ustalone zasady spożywania posiłków (o dziwo, jeśli chodzi o przebywanie w pobliżu jedzenia Baloo dzierży palmę pierwszeństwa, a Ru jak ognia unika konfrontacji), to tutaj nigdy nie pozwalam na zabawę dwóch psów. Zawsze izoluję jednego z nich. Pobudza w takim stopniu jak uciekające jajo, powoduje podobne odmóżdżenie i może siać zbliżone zniszczenia. Korzystamy bardzo rzadko. Zasada zabawki jest prosta: obciążony piaskiem dół reaguje jak zabawki z dzieciństwa – chybocze się na boki, ale nie przewraca się.  Ucieka natomiast i jest pieruńsko głośny.

KONG Extreme XXL

Noo i to jest hit! Optymalny gabaryt (dla średniego psa, nie wiem co na jego temat sądzą psy raz olbrzymich). Do jego wnętrza można wpakować pół puszki mielonki, bez problemu przeżywa mycie w zmywarce, psom łatwo jest dotrzeć do jego wnętrza, jest oporny na zęby, wycisza, mrozi się, jest cichy, psom nie sprawia problemu jego opróżnienie. Miałam dwa, jeden gdzieś zgubiłam i bardzo ubolewam. To mój hit, którego używam zawsze, kiedy psy mają dłużej czekać w klatkach w obcym miejscu (np w mojej pracy, czy w gościach). Spełnia wszystkie warunki – ma nawet optymalny otwór na łyżkę. Uwielbiam i poluję na drugiego. Kongi Classic M oddałam, w mojej opinii nie sprawdziły się dla średnich psów – są zbyt małe. Jest ciężki i wcale się nie ugina.

KONG Genius Mike L

Koleżanka moja zachwycała się całą serią “geniuszy”, a ja nie do końca rozumiałam o co jej chodzi. Do momentu, kiedy nie zostawiła u mnie swojego psa wraz z tym patentem w wyprawce. Powiedziałam WOW i zakupiłam od razu jeden z nich – wariant Mike, ponieważ Leo już nie jest dostępny w Polsce. Bardzo ubolewam nad tym faktem, bo zabawki są fantastyczne – można je łączyć w bardziej skomplikowane labirynty. Brakuje mi Leo, jak ktoś ma niepotrzebną Lkę, to ja bardzo chętnie 🙂

Tak wyglądają propozycje łączenia różnych wersji Kong Genius. Strasznie fajne. Źródło:petsgohere

Fajnie wypełniać go czymś suchym – smakołyki, karma, nie polecam jednak wypełnienia zawartością psich puszek i mielonym mięsem- moje psy nie potrafią wydobyć ich zza skrzydełek geniusa, i potem bardzo trzeba się nabiedzić, żeby pozbyć się takiej wielkiej wylizanej kuli. Smalec, jogurty, masło – jak najbardziej.

Skrzydełka – łączniki są trudne do wydobywania kulek mokrego jedzenia i mielonego mięsa – ciocia Gosia ostrzega.

PLANET PET Orbee – Tuff Produce Eggplant

Bakłażana chyba nikomu nie trzeba przedstawiać? To moim zdaniem jedyny wariant z warzywno-owocowej kolekcji Planet Pet, który nadaje się do napchania jedzeniem. Miałam do czynienia jeszcze z truskawką, karczochem, marchewką i maliną – i żaden z nich nie uzyskał mojej aprobaty. Bakłażan, w przeciwieństwie do Konga jest bardzo elastyczny, lekki i sprężysty. Nieco ciężej napełnić go jedzeniem i moje psy zawsze coś w nim zostawiają – nie jest im łatwo opróżnić go w stu procentach. Myję go w zmywarce, jednak po kilku takich zabiegach odkształcił się i pozostały na nim ślady zębów, co widać na zdjęciach. Tym niemniej to mój drugi typ na wyjazdy.

Podczas mycia w zmywarce otwór nieco odkształcił się. Poza lekkimi śladami zębów, dalszych ubytków nie stwierdzono.

COMFY Truskawka

To jest wersja budżetowa zabawki na smaki. Raczej nie wkładam do niej konkretów, ale dobrze sprawdza się jako pomoc przy wyciszaniu rudego pieska. Bardzo sprężysta, dość trwała, można do niej nasypać suchej karmy. Polecam bo jest dość tania, a sprawdza się u mnie dość długo.

PET POCKET

To już bardziej ambitna wersja zabawek na smakołyki. Tutaj można schować małe kawałki kabanosów, groszki karmy, drobne smakołyki, zadaniem psa jest odszukanie ich i wykombinowanie jak się do nich dostać (więcej tu). Wycisza, pobudza do myślenia, ale ma dwa minusy – nie należy do najtańszych i raczej nie polecam zostawiania psa sam na sam z zabawką. Ru pozbawiona jest wszelkich subtelności, przez co lubi przegryzać się przez problem, zamiast wykombinować jak otworzyć kieszonkę. Tym niemniej w okresach długotrwałego zastoju intelektualnego sprawdza się wyśmienicie.

K9 CONNECTABLES

Muszę przyznać, że z nimi wiązałam wielkie nadzieje, szczególnie po wycofaniu Kong Genius z Polski. Niestety, podczas ich użytkowania mój entuzjazm szybko opadł. Idea jest super – kilka różnych modułów, które można łączyć w konstrukcje. Mankament pierwszy to fakt, że poszczególne elementy są dość niewielkie i według mnie nadają się raczej dla psów ras małych i szczeniaków. Drugi mankament wynikł w trakcie użytkowania – otóż już po pierwszym myciu w zmywarce śliczne miętowe i błękitne elementy odbarwiły się – na zdjęciach tego nie widać, ale te moduły są w brzydkie łaty. Za tak wysoką cenę – stanowczo nie polecam.

Podsumowując – w kwestii klasycznego, wyciszającego zajęcia nie napotkałam na nic lepszego niż Kong Extreme. Bardzo ubolewam nad brakiem innych wariantów Kong Genius, bo przeczuwam, że również mogły okazać się strzałem w dziesiątkę – w tej kwestii firma nie zawodzi. Dużo mniej serca mam do bakłażana od Planet Dog – po nim zdecydowanie widać upływ czasu. Totalnym niewypałem w kwestii wyciszającej okazały się zabawki K9 Connectables. Jeśli chcecie nieco rozruszać i zmęczyć pieska (a macie ogródek) kupcie Kong Wobbler – w innym przypadku trzeba liczyć się z pobudzeniem i stratami w meblach 😛 Przy wytężeniu neuronów i dobrym zmęczeniu sprawdza się Pet Pocket, jednak trzeba uważać na psich niszczycieli. Niezniszczalną glamajką i gumą do żucia na wyczillowanie jest dla Ru truskawka Comfy. Ciekawa jestem, jakie są Wasze typy?

19 komentarzy na temat ““Te, co mlaszczą i ciamkają…”czyli nasz przegląd zabawek do wypełnienia jedzeniem

  1. Ja również bardzo ubolewam, że LEO GENIOUS jest już w Polsce niedostępne.
    Dla kogoś, kto posiada małego psa – w tym sklepie są jeszcze dostępne w rozmiarze S – ale to już pewnie końcówki, ja kupiłam sobie 3 “na zapas”
    https://zooplaneta.pl/pl/p/Kong-genius-leo-S/608

    Po dłuższym zastanowieniu chyba skuszę się na Wobblera – u mojego Bosmana cudownie sprawdza się UCIEKAJĄCE JAJKO – plastikowe, duże jajo, którego nie da się ugryźć. Proste acz genialne. Tylko u jednego pieseczka wywołuje efekt wow, więc sądzę, że Wobbler też mu się spodoba 🙂

  2. Ten Wobbler mnie nie przekonywuje. Mieliśmy jajo i emocje były tak wysokie, że miałabym stracha w tym momencie podawać psu jedzenie. Ale fakt, trzaskanie po ścianach i robienie demolki znamy.
    Ja też najbardziej wielbię konga extreme, cokolwiek tam nie wpakujesz to pies prędzej czy później wyje wszystko. W bakłażana moje jęzora za bardzo nie wsadzą. Jeszcze mamy hantelek, ale resztki pasztetu to zgroza, żeby to umyć. O coś takiego https://www.obroza-elektryczna.pl/zabawki-dla-psow-i-kotow/zabawka-dla-psow-z-przysmakami-waggle?utm_source=okazje.info&utm_medium=referral&utm_campaign=okazje.info

    1. Taak, dlatego właśnie mocno tutaj napiętnowałam tą rozpierduchę, którą niesie za sobą użytkowanie wobblera. Ja teraz bym nie kupiła, ale też sprzedać nie chcę, bo się sporadycznie przydaje. Podobny hantelek miałam i…został zżarty przez Ru.

  3. “Kongi Classic oddałam, w mojej opinii nie sprawdziły się dla średnich psów – są zbyt małe.”
    Przecież czerwone kongi też występują w rozmiarze XL, dokładnie takim jak czarny, którego używacie.
    K9 skreślasz bo trafiłaś na wadliwą partię, a zero informacji o wytrzymałości, co jest tu najważniejsze?

    1. Zjadłam rozmiar – już dopisałam, że M, dzięki. Wiem, że występują również XL, ale a) extreme trafił się w atrakcyjnej cenie na zooplus, b) bardzo nie lubię czerwonego koloru.

      Co to K9 – ze względu na pewien niesmak, który pozostawiły za sobą, nie używam ich – są małe, niewiele do nich wchodzi, więc w sumie w ruchu były tylko dwukrotnie. No i naprawdę są małe dla średnich psów. Zbyt rzadko ich używałam, żeby pisać o trwałości, jeśli jesteś na FB grupie “Maniacy psich akcesoriów”, to na pewno Marta od Setki wrzucała informacje, że jej pies zdążył pożreć już któryś z modułów.

          1. Jakbyś zdecydowała się na sprzedaż w jakiejś fajnej cenie, to ja naprawdę chętnie kupię 😉

  4. My mamy tylko Konga Classic M oraz ażurkę, którą CZASAMI używam jako zabawkę na jedzenie. Wkładam jakiegoś suszonego kurczaka i pozbywam się psa na pół godziny-godzinę.
    Nie przekonuje mnie ani Woobler, ani Genius, ani K9 Conectables, za to od dłuższego czasu poluję na Konga Extreme i truskawkę albo jabłko z Comfy 🙂
    Planet Pet jest dla mnie jednak dość drogi, tak samo jak Pocket :/

  5. Jeśli mogę zapytać, czy po takim czasie używania zniknął Wam brzydki zapach czarnego konga? Extreme mam goodie bone i śmierdzi okropnie, jak opony, z bałwankami podobno jest tak samo i zastanawiam się, czy kupować.

  6. Aha, czarnego konga chyba macie XXL, nie XL – XL jest mniejszy/taki jak bakłażan, a tu na zdjęciu widzę coś większego?

  7. Mam podobne wrażenia co do Wobblera, na początku byłam bardzo zadowolona, ale im częściej zostawiałam go psu, kiedy byłam czymś naprawdę zajęta i potrzebowałam ciszy, to tym bardziej zaczęłam pałać do tej zabawki negatywnymi uczuciami :P. W końcu znalazłam mu nowy domek.

    Bałwanka z Konga też uwielbiam! 😀 Z Planet Dog truskawka akurat u nas sprawdza się super, ale to pewnie dlatego, że moje burasy są mniejsze i mieści im się tam cała porcja jedzenia, przy psie większych gabarytów faktycznie trochę bez sensu traktować to jako snackball. Poza tym bardzo spodobały mi się kostki Kong Quest, na wypady u nas jak znalazł.

    1. Ja właśnie nie potrafię się z nim pożegnać – bo pieski bardzo to lubią i męczą się – jak nie mam dla nich czasu to zawsze jakaś pomoc.
      No u nas podstawą jednak jest baklażan

      Kurczę muszę pomyśleć nad tymi podróbami z Biedronki Quest, bo wygląda obiecująco 😀

  8. Bardzo rzadko używam zabawek na żarcie z dwóch powodów: mojego lenistwa i syndromu sieroty Kiby, która tak nieporadnie wydobywa z nich jedzenie, że za każdym razem po jej spojrzeniu w stylu kota ze Shreka pomagam jej opróżnić zawartość, gdy tego nie zrobię sayo nara zabawko, turlaj się po podłodze. Trochę inaczej jest z naszym nowym nabytkiem Zogoflex Qwizl, który jak na razie sprawdza się bezbłędnie tylko nie za wiele zawartości tam wchodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *