[Starcie tytanów] Wielki test klatek

 

Na przestrzeni dość niedługiego okresu kilka niezależnych osób zapytało mnie o różne typy klatek – które z nich wybrać, jaka sprawdza się najchętniej, co tak naprawdę sądzę o składakach, czy wybrać klatkę materiałową, czy jednak postawić na sprawdzoną metalową. Dziś postanowiłam przedstawić Wam kilka klatek, które na przestrzeni tych 3 lat miałam i testowałam. Trochę ich jest, dlatego zadanie nie będzie należało do najłatwiejszych. Uff, no to zasuwamy!

Przedmiotem dzisiejszego wpisu będą następujące warianty:

Metalowa klatka składana Double Door

Torba transportowa First Class Basic

Torba transportowa Pet Home

Portable Dog Kennel

Nie jest to wpis sponsorowany – podkładam dla Was linki po to, żeby łatwo było Wam odnaleźć odpowiedni produkt i dobrać gabaryty do swojego pupila. Od razu Wam zaznaczę, że w mojej opinii, wbrew temu co szumnie głosi opis, żadna z tych klatek nie nadaje się do transportowania zwierzęcia. Do luksusów typu przewóz samochodem czy przelot samolotem służą klatki z certyfikatami (np IATA). Nie da się również zapakować do niej pieska cięższego niż pięć kilko, złapać za uchwyt i wyruszyć na spotkanie przygód ze śpiewem na ustach.

Klatki na zawodach przechodzą różnego typu chrzty bojowe – służąc jednocześnie za źródło wypoczynku, miejsca spokojnego posiłku i szafki dla właściciela. Dlatego bez litości pozbywam się bubli.

Pokrótce przypomnę Wam do czego służą mi klatki – do zapewnienia psu komfortu w obcym miejscu, do tymczasowego unieruchomienia psa w sytuacji, która tego wymaga, do odpoczynku w miejscach gdzie jest on utrudniony oraz do spokojnego zarządzania zasobami kynologicznymi na treningach czy zawodach 🙂. Na tę chwilę korzystam głównie z klatek materiałowych, swoją metalową pożyczyłam kobiecie ze szczeniakiem w potrzebie. Dla mnie ważne jest żeby klatka była przewiewna(*), dawała możliwość wygodnego odpoczynku(*) (dobrze, kiedy pies może zaprzeć się o ścianki i po prostu zasnąć), po złożeniu zajmowała dość mało miejsca(*) (często jeździmy w wiele osób w jednym aucie i każdy metr kwadratowy wolnego miejsca w bagażniku to zbawienie), była trwała (*), łatwa do wyczyszczenia(*) i dała się łatwo przenosić(*). W związku z tym, każdą z opisanych klatek będe oceniać według narzuconych kryteriów – maksymalna liczba gwiazdek to sześć.

Metalowa klatka składana Double Door

To jest bardzo ciężkie działo. Uważam, za niezbędne w trakcie nauki klatkowania (jak się za to zabrać – poradnik tutaj), potem preferuję już zwykłe materiałówki. Jest bardzo solidna. Przy umiarkowanie szalonym psie ryzyko jej uszkodzenia jest dość niskie, choć pieski – hardcory potrafią wyginać pręty, wyłamywać spawy i wychodzić z niej niczym David Copperfield. Tym niemniej uznawana jest za jedno z najpewniejszych zabezpieczeń na początek przygody z klatkowaniem. Zgodnie z nazwą – posiada dwa wejścia – jedno boczne i jedno “od przodu”. Brak dodatkowego wyposażenia – ja najczęściej wkładam do niej drybed. Jest bardzo przewiewna – o ile nie zawali się jej toną ciuchów (zdarza się nagminnie, u nas służyła za zamiennik obrotowego krzesła w pokoju nastolatka), łatwo się ją czyści i odpowiednio wyposażona daje możliwość wypoczynku. W mojej opinii wad ma jednak więcej niż zalet – po pierwsze jest cholernie nieporęczna i ciężka, a jej składanie u mnie zawsze wiąże się z przyszczypnięciem skóry, albo przytrzaśnięciem palca. Transport z auta do miejsca docelowego dłuży się niczym transmisja z obrad sejmu, a tragarz nią objuczon najczęściej jednocześnie klekocze i dzwoni symultanicznie płynnie klnąc pod nosem. W przypadku piesków mających problemy z grzecznym przebywaniem w klatce to niestety konieczność.

Nieszczęsne zaczepy, które zawsze powodują u mnie siniaki
Złożona klatka zajmuje nieco mniej miejsca, ale daleko jej do klatki marzeń

Na szczęście jest bardzo trwała, i tak naprawdę nie wyobrażam sobie pierwszych nauk klatkowania bez tego sprzętu. Taki niezbędnik, który w zależności od Waszego zaangażowania i możliwości (czy macie własne auto czy posuwacie środkami komunikacji) albo będzie całkowicie wystarczający, albo z czasem trzeba będzie zainwestować w inny wariant (tak było ze mną).

Moja ocena

****/6

Torba transportowa First Class Basic

O tej klatce pisać będę w czasie przeszłym, bo nie przeżyła spotkania ze szczeniaczkiem. Dokupiłam ją jako drugą materiałówkę wraz z pojawieniem się Ru. To materiał, w którym wszyty jest druciany stelaż, ma standardowe dwa wejścia – jedno boczne i jedno od przodu. Wyposażona jest w kieszeń. Dodatkowo mamy mały materacyk z wymiennym pokrowcem. Nie brzmi porządnie, prawda? No i taka właśnie jest.

Srebrna taśma uratowała pierwszy ubytek i trzymała się lata.

Kratka zabezpieczająca wejście jest bardzo nietrwała – już na wstępie wystarczyło, że któryś z moich psów oparł o nią łapę i kilka oczek pękło niczym w rajstopach. Sprawę załatwiła srebrna taśma, ale od razu dała mi pewien pogląd na jakość produktu. Dodatkowo jej poważną wadą jest fakt, że nie można zdjąć pokrowca i jej wyczyścić, można tylko miejscowo szorować, albo wyprać ją tak jak tapicerkę na kanapie. Moim zdaniem jest w niej też dość ciepło – oczka są gęste, z gumopodobnego tworzywa, mamy tylko dwa wejścia. Bardzo łatwo się ją składa, jest lekka i zajmuje stosunkowo niewiele miejsca. Nie jest stabilna.

Zwłoki klatki oddałam bokserom bez żalu – służy im za budę pod biurkiem, nie kupiłabym ponownie.

Moja ocena:

**/6

Torba transportowa Pet Home

Od razu szczerze przyznam że to jest mój hit. Porządna, służy nam od 3 lat i wciąż wygląda dobrze. Odrobinę niewygodnie się ją składa (jest na stelażu z rurek, które trzeba wsadzić w odpowiednie miejsca), ale to tak naprawdę jedyna jej wada.

Klatka ma bardzo wiele przeróżnych uchwytów, kieszonek i innych przydasiów, które zwiększają jej przydatność.

Ma trzy wejścia i można otworzyć ją również od góry – możemy psu zapewnić nieco więcej powietrza. Wraz z torbą zakupujemy materacyk ze zdejmowanym pokrowcem, śledzie, oraz pokrowiec na samą klatkę, dzięki czemu możemy ją nosić na ramieniu jak teczkę na ASP czy inne architektury (oczywiście gdzieś zgubiłam:P). Ma dużo kieszonek, można ją przyszpilić do ziemi i sam materiał ściąga się w całości, wrzuca do pralki i zapomina o problemie. Wspominałam już o tym, że ją uwielbiam? Ma jedną poważną wadę: zajmuje dość dużo miejsca.

Jeśli tylko mam szansę – zawsze stawiam na ten typ klatki (prawy dolny róg, czaszka Ru w gratisie)

Ten typ bardzo polecam, jest naprawdę solidny i przemyślany. Służyła już dwóm psom, działa trzy lata bez zarzutu. Hit.

Moja ocena:

*****/6

Portable Dog Kennel

Tak naprawdę to kawałek szmatki rozciągnięty na drutach. Rozkłada  się ją niczym blendę czy samorozkładające się namioty, złożona zajmuje bardzo mało miejsca – można schować ją nawet do plecaka.

Wraz z klatką otrzymujemy gumeczkę, aby rzeczoną trzymać w ryzach. Gumeczkę zgubiłam w trybie natychmiastowym.
Jest na to jednak sposób! Na fejsbukowych grupach można nabyć pokrowce na rzeczone klatki, odpowiadające rozmiarom. Polecam, bardzo fajnie się sprawdzają 🙂

Jest dość przewiewna. Ze względu na małe gabaryty i przewiewność często jest to mój jedyny wybór na zawody. Ciężko ją doczyścić, jest bardzo niestabilna (pieski biegające w nich niczym chomiki w kołowrotku to standard), zmęczony pies na zawodach również niekoniecznie odpoczywa – kiedy oprze się o którąś ze ścianek ta często odkształca się.

Lekka, zajmująca niewiele miejsca, niestabilna.

Nic też na takiej klatce nie położymy. Jest bardzo podatna na uszkodzenia – wystarczy drapnięcie a materiał zaczyna pruć się koncertowo – moja klatka zaczęła umierać po treningu, kiedy to użyczyliśmy ją innemu pieskowi, ten dwukrotnie drapnął w okolicach zamka. Dość powiedzieć, że to drugi mój egzemplarz – pierwszy umarł śmiercią naturalną podczas poznańskich zawodów, co więcej Bal, który zazwyczaj grzecznie siedzi w każdych klatkach w tej świruje i próbuje naciskać głową na wyjście. Z reguły dwie-trzy reprymendy i uspokaja się 😛

Ze względu na cechy Portable Dog Kennel, najczęściej moim psem z wyboru do tejże jest nie kto inny, a Bal (chociaż Puczineczce nie można zarzucić wiele jeśli chodzi o klatkowanie, poza tym, że zdarza jej się kręcić i nie chciałabym żeby się przestraszyła).

Tym niemniej, jeśli często wyjeżdżacie na zawody, trenujecie w parku z więcej niż jednym psem, albo po prostu zależy Wam na miejscu – możecie ją zakupić. Ja mimo, że pierwszą wyrzuciłam, zainwestowałam w drugi egzemplarz właśnie ze względu na jej zalety i naprawdę wygodne użytkowanie. Moim zdaniem jednak jeśli klatka ma Waszym psom służyć za drugi domek to to nie jest najlepszy wybór.

Typowy przykład działania Portable Dog Kennel – podesłane przez Czytelniczkę (Anna Fiona S., zdjęcie zrobione przez Bartoliniego K.:P)

Moja ocena:

***/6

 

Trochę tych klatek było, prawda? Podsumowując – jeśli dopiero uczycie psa przebywania w klatce, albo macie na stanie nerwusa, najlepszym wyborem będzie metal. Jeśli potrzebujecie klatki do życia, na wyjazdy wakacyjne, sporadyczne seminaria, zawody, nie zależy Wam na zaoszczędzeniu miejsca a dysponujecie grzecznym pieskiem, to ja bardzo polecam klatkę Pet Home.  Portable Dog Kennel, nie jest najszczęśliwszym wyborem, jeśli potrzebujecie klatki służącej do dłuższego wypoczynku – wyśmienicie natomiast sprawdza się jako klatka na zawodach ( o ile będziecie mogli zapewnić psu odosobnienie i wypoczynek).

Jak tam jest u Was? Macie któreś z klatek przedstawionych w tym wpisie? Jakie są Wasze wrażenia?

22 komentarzy na temat “[Starcie tytanów] Wielki test klatek

  1. Ja też uwielbiam klatkę pethome. To był mój strzał w dziesiątkę i teraz żałuję, że nie byłam zapobiegawcza i nie kupiłam dwóch w starej cenie, bo teraz jest 100zl droższa:D

  2. A ja mam takie pytanie, jaki rozmiar tej Pet Home masz? Też mam australijczyka, ale jeszcze klatki żadnej mu nie kupowałam i nie mogę się zdecydować jaka wielkość 😀 Dlatego byłabym meeeega wdzięczna za pomoc 😉

  3. U mnie za to swietnie sprawdza się Torba transportowa r.M. To właśnie na niej uczyłam mojego psa przebywania w klatce i mimio drapania w siateczkę puściło tylko jedne malutkie oczko. Klatkę przewożę dwa razy w tygodniu autobusem i spawdza sie świetnie nie zajmuję dużo miejsca, jest lekka i w miarę poręczna.

  4. Mam dwa FirstClassy i jeden metal (na do niedawna jednego psa, teraz dwa, więc jestę klatkowym kolekcjonerę), FC wybrałam ze względu na cenę. Wydaje mi się też, że ten PetHome jest cięższy od adekwatnego rozmiarem First Classa? Tak czy siak, sporo podróżuję pociągiem, więc mała poręczna klateczka FC to jest to czego potrzebowałam – na tyle solidna, by położyć na niej smycze, nerkę i drobne przydasie, a na tyle mała i lekka, by móc przypiąć ją do plecaka i nie zawracać sobie doopy trzymadełkiem 😀 Tyle że ja mam dwa małe pieski a nie dwa oziki 😀 Na zawody i tak zawsze wybieram metal, ale to ze względu na komfort psychiczny – wiem że pies mi nie zwieje. I będę się tłuc z metalem na zawody choćbym miała zaryć zębami w chodnik ze zmęczenia. Dwa lata temu na zawody w Sopocie dojechałam z Warszawy sama + 8,5kg pies + 15kg torba + 7,5kg klatka metalowa i to wszystko trzeba było donieść 1,5km do kwatery pod górkę, z tą torbą jak balonik, z psem wijącym się pod nogami i z 75cm klatką obijającą się o piszczele. Klęłam jak p..jebion, ale i tak – chwała metalowi!

    1. Tak, Pet Home jest dużo cięższy, to prawda. Wiadomo, że rozmiar robi znaczenie – jak ja targałam metalówkę rozmiar bodajże L, to myślałam, że mnie pojebie po prostu, masakra jakaś to była i dramat w pięciu aktach 😛 Al faktycznie, jakbym miała przewozić więcej niż jednego psa pociągiem, to Pet Home trochę nie dałby rady.

  5. U nas bardzo dobrze sprawdza się klatka metalowa 🙂 Mamy też First Class Basic, ale jest to totalny niewypał… Mam w planie zakup jeszcze Portable Dog Kennel, bo metalowa jest za ciężka, żeby taszczyć ją na zawody :/

  6. My mamy teraz krateczkę z Allegro, jak ta fioletowa na zdjęciach, tylko że piękną niebieską 🙂 Jako że Levente nie wejdzie do metalu już z racji swojej choroby lokomocyjnej, uznałam że lepiej kupić dobry materiał i pracować na razie tylko na nim. To, co ta klatka przeżyła… Histeryje Leventego były mocne, przeżyła zęby i okropne drapanie, do tego czyści się bardzo szybko, właściwie nie zbiera brudu (czasem po semi wystarczy, że ją odkurze :D), do tego nie jest ciężka, No i składa się jak ta, która polecasz, czyli dwie rurki musza się spotkać w jednym miejscu i “zatrzasnąć”. Za rozmar podobny do zooplusowej Lki zapłaciłam chyba 120zl jeśli dobrze pamietam, wysyłki nie liczę, bo odbierałam osobiście w Krakowie (są aukcje z prawie każdego miasta w Polsce jak ja szukałam). Dzięki niej piesełek nauczył się, że klatka jednak nie jest taka zła, a przynajmniej wszystkie oprócz tej w której jeździ 😛 🙂

  7. Jesteśmy posiadaczkami dwóch powyższych klatek – Double Door i Portable Dog Kennel. Kupiłam materiałową po dwóch latach użytkowania metalu dlatego, że ciężko było mi samej targać na jednym ramieniu klatkę, na drugim torbę, a jeszcze w dłoni trzymać smycz… ale no cóż, niekoniecznie zdała egzamin. Była z nami na jednym wyjeździe, Tosia w mgnieniu oka nauczyła się ją otwierać. Służy nam dobrze jako “domek”, gdy np. w domu są goście, a Tosia chce odpocząć, wyciszyć się, wtedy super czuje się w tej klatce, jednak jeśli chodzi o obce miejsca, pozostajemy przy metalu. Z materiałową skończyło się na tym, że wyszłyśmy z domku dosłownie na 15 minut – a gdy wróciłam, Tosia czekała pod drzwiami. Nie przerwała materiału, po prostu odpięła zamek. Jestem zwolenniczką metalu, może to się zmieni, gdy będę miała większego psa i będę musiała nosić ze sobą jeszcze większą klatkę :’)

    1. To i tak cud, że klatka została nienaruszona – ja mam wrażenie, że drze się jak się na nią krzywo spojrzy 😛 A próbowałaś zamek zapinać na górze, nie na samym dole? Może to coś pomoże?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *