20 faktów o mnie – część druga

Pozostając wciąż w wakacyjnym nastroju, postanowiłam wam napisać notkę – głupotkę. Druga edycje absolutnie niepotrzebnych ciekawostek o mnie. Uwielbiam takie serie na innych blogach, a Wy? Poprzednie notki o mnie i o hartczakrowych pieskach spotkały się z przemiłym przyjęciem, dlatego dziś podrzucam Wam nową porcję ciekawostek o mnie.

1. Uwielbiam ciastka Oreo i wielbię wszystko, co jest o smaku Oreo. Uważam, że nie ma na świecie lodów lepszych niż klasyczne Oreo na patyku (wersja popcornowa i kanapkowa stoją u mnie dużo niżej).

2. Miałam nazwisko panieńskie kojarzące się dość jednoznacznie. Na studiach nawet prowadzący przedmiot, śmiał się ze z takim nazwiskiem to muszę zostać u nich na katedrze. Wtedy to mnie bawiło. Dziś kształcę się właśnie w tym kierunku.

3. Nienawidzę braku pokory. Mam problem z ludźmi, którzy uważają się za alfy i omegi, megalomanów i nie lubię osób zapatrzonych w siebie.

4. Po alkoholu mam katar. Zawsze. Co ciekawe, proporcjonalnie im dalej w imprezę, tym mniej smarkam. Kiedy stężenie alkoholu we krwi wzrasta, magicznie zdrowieję. Na studiach Jeszcze Nie Pan Mąż pomny moich nawyków, zawsze dźwigał chusteczki, bo ja nigdy o nich nie pamiętałam. Co ciekawe, mój tata i stryj też tak mają, kuzyni natomiast nie 😀

5. Kocham żeglarstwo do szaleństwa, do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, ze na jednym z obozów stchórzyłam i odstąpiłam od podejścia do egzaminu – obleciał mnie strach, bo trafiliśmy na kiepskiego sternika. Cała moja załoga wtedy zdała. Do tej pory pluję sobie w brodę, a dziś nie mogę nawet wybrać się na ukochane Mazury bo mnie kluje w sercu, że nie jestem na wodzie, a wiadomo, że tam moje miejsce 😛 Jedyne co powstrzymuje mnie przed zrobieniem patentu to to, że naprawdę nie lubię być odpowiedzialna za wszystkich w pojeździe – bardzo nie lubię prowadzić samochodu, tak samo nie lubiłabym prowadzić łódki. Sprawdzałam się świetnie jako szotowy, ot co.

Kapitan odrost u steru. Historia nie pamięta, o co chodziło w grzywce, choć wydaje mi się, że tutaj widać smutną ofiarę fryzjera.

6. W liceum miałam ocenę celującą z przysposobienia obronnego, miała drugi najlepszy wynik w klasie ze strzelania. Nie tylko wśród dziewcząt. Z całej klasy 😀 Strzeżcie się!

7. Najbardziej na świecie boje się wojen.

8. Ósemki rządzą moim życiem. Mam je w dacie urodzenia, wszelkiego typu numerach (indeksu, peselu – co chyba nikogo nie dziwi :P, urodzinach męża i Bala (a Puczineczi nie! :P), numerze prawa wykonywania zawodu, adresie…wszystko totalnie przypadkowo, po prostu dzieje się.

9. Odczuwam poważny dyskomfort podróżując metrem albo przebywając w piwnicach, kopalniach i kanałach. Nie lubię przebywać w ciasnych pomieszczeniach pod ziemią.

10. Marzyłam o nauce jazdy konnej (nawet mam za sobą kilka terenów). Kompletnie się do tego nie nadaje, odczuwam niepokój podczas najsilniejszego galopu, jestem sierotą straszną w tej kwestii. Choć teren z psem to nadal moje małe wielkie marzenie.

Na studiach, w ramach zaliczania praktyk spędziłyśymy fantastyczne lato w stadninie koni.

11. Byłam trochę nerdem – swego czasu dzięki tacie (i potrzebie grania w Simsy) potrafiłam przepiąć napędy CD z jednego do drugiego komputera i sformatować komputer w DOSie. Wygrałam również szkolne konkursy z wiedzy o “Harrym Potterze” (poległam na międzyszkolnym i rymowankach o banku Gringotta) i “Władcy Pierścieni”. I MIAŁAM KOLEŻANKI – miałyśmy klub greckich bogiń – ja byłam (uwaga, karuzela śmiechu) Ateną 😀

12. Z jedna z nich (Afrodytą :D) przyjaźnię się do dziś. Znamy się 22 lata, studiowaliśmy na jednym kierunku, w jednej grupie, był okres (ponad 2 lata)ze mieszkaliśmy w 1 pokoju, co oznaczało 24h/dobę bycia ze sobą. Kocham jak siostrę.

13 . Jestem agresywna jak się mnie obudzi i często bywam niemiła. Zdarzyło mi się zrugać męża, kiedy wyruszył w nocy do toalety (a ja byłam prawna, ze to Ru sobie krąży po pokoju, miała wyjątkowo niespokojną noc), i krzyknęłam do niego z głębi trzewi “GDZIE!”. Podobnież kiedyś, gdy po weselu szwagierki kładliśmy się spać o piątej nad ranem, a biedny chłopak chciał się do mnie przytulić wycedziłam do niego z nienawiścią “ŚPIMY NORMALNIE. BEZ PRZYTULANIA!” Współlokatorki wykorzystywały to bez serca prowadząc ze mną dialogi, kiedy w nocy półprzytomna wstawałam siku. Co ciekawe telefon odbieram natychmiast i jestem bardzo miła 😀

14.  Gdy byłam mała zdobyłam kiedyś pierwsze miejsce w konkursie rysunkowym w pobliskim Mc Donaldzie. Wygrałam DWA KUCYKI PONY.

15. Oprócz psów miałam świnkę morska (Człapusia), dwa szczury (Vilya i Amarie) i pięć fretek (Kenzo, Nano, Jaskier, Budyń, Muffin, który żyje z nami do dziś).

Mam skandalicznie mało zdjęć Gandalfa!

16. Przez 4 lata byłam wegetarianka, ale na 1 roku studiów poczułam nagłą potrzebę zjedzenia kurczaka. Mieliśmy wtedy bardzo dużo nauki, to był trudny okres. Do tej pory nie jem mięsa zbyt często – 2-3 razy w tygodniu. Nie wyobrażam sobie natomiast życia bez jajek i nabiału.

17. 3 z 5 moich chłopaków miało na imię Adam. Ostatni przyczepił się i został do dziś – znacie go jako Pana Męża 🙂

18. Jeśli towarzystwo rozmawia o jakimś filmie jest 90% prawdopodobieństwo, ze go nie oglądałam. Wyjątkami są serie ” Władca pierścieni, “Harry Potter” i “Gwiezdne wojny“. Mam słabość do seriali -przywiązuje się do bohaterów i nie lubię się z nimi żegnać.

Zdjęcie jest nieostre, na szczęście,nie bardzo widać moich współtowarzyszy. Ale jestem na nim lordem Vaderem, tylko mam klapkę otwartą. To liceum i pokój dużo młodszego brata koleżanki o równie anatomicznym nazwisku jak ja 😀

19. Bardzo wcześnie pochłonęłam fantastykę Tolkiena, Lewisa,Sapkowskiego, Rowling i Martina, jednak dopiero przed trzydziestka nadrabiam Prachetta, do którego miałam kilka nieudanych podejść, teraz dopiero odczuwam przyjemność z jego czytania. Kompletnie nie rozumiem się natomiast z panią Le Guin, ale podejrzewam, że gdybym w tym wieku czytała po raz pierwszy Lewisa, też nie byłabym w stanie dotrwać do końca.

20. Kompletnie nie umiem w logikę. Zagadki, sudoku, szyfry i rebusy opierające się na ciągu logicznym to dla mnie czarna magia. Moje życie pozbawione jest logiki, nawet jeśli dotyczy to wypełnienia zmywarki. Pan Mąż zżyma się, że w kuchni charakteryzuje mnie “hiszpańska precyzja i niemiecki temperament” podczas układania naczyń. Nie dalej jak dziś ustawiłam w kubki w drugim rzędzie, pozostawiając pierwszy pusty. Ponieważ tak.

To tyle na dziś – jak Wam się podobają notki z takiej serii? 🙂 

Spodobało Ci się? Podziel się z innymi, będzie mi ekstramiło!
Share on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter

26 komentarzy na temat “20 faktów o mnie – część druga

          1. Kurcze, mam to samo. I wieczne pytania znajomych “jesteś chora?”. Im dalej w las tym gorzej, aż następuje magiczne pyk i jest ok.

  1. Harry Potter, Tolkien – moje ziomki <3 Łe Guinnessa przebrnęłam tylko pierwszą książkę – Czarnoksiężnik z Archipelagu 😉 Również jeśli gadamy o jakimś filmie to prawdopodobnie go nie oglądałam 😉 Z serialami to samo :p Też kręcą mnie konie, ale nigdy nie miałam okazji tego rozwinąć 😉

  2. Też uwielbiam Oreo! Kocham Władcę Pierścieni i Star wars ❤️ Sapkowskiego i Martina też wielbię, w dalszym ciągu nie umiem zabrać się za Prachetta, a od Le Guin przeczytałam tylko 3 książki i za cholerę nie mam motywacji by ruszyć dalej. I tez nie widziałam większości filmów o których ludzie mówią xD

  3. Zbijam mega pionę z uwielbieniem fantastyki i namiętnym jej pochłanianiem. Jeszcze większą pionę zbijam z agresją po przebudzeniu 😛 Biedny chłop mój. A już największą pionę zbijam odnośnie strzelnictwa. Zawsze mówię, że to mój zmarnowany talent życiowy.
    Tataj anegdotka:
    Miałam ja kiedyś kolegę, którego teraz nazwalibyśmy zamkniętym w friendzone. Wtedy po prostu był kolegą, a mi nawet przez myśl nie przyszło, że czegoś może chcieć. Kolega ten postanowił mi trochę zaimponować, a że bardzo interesował się strzelaniem z łuku, zabrał mnie na trening. Elfy, łuki, natura, bardzo mi odpowiadały, więc ochoczo się zgodziłam. Problem pojawił się, gdy na treningu dostałam do ręki łuk i po godzinie, dwóch strzelania, po nabiciu sobie wielkiego krwiaka na przedramieniu, zaczepił mnie trener i zaproponował uczestnictwo w zawodach, które miały odbyć się kilka dni później. No więc przyszłam na te zawody i wygrałam w swojej kategorii wiekowej. Mój kolega bardzo się wtedy zawstydził i to był początek końca naszej znajomości. Reszta zawodników trochę się poobrażała, bo byli to chłopcy z ogromną zajafką, dla których te łuki i krzaki to było całe życie, a tu przychodzi jakaś baba(fuuuj) i wszystko psuje. Trener zapraszał mnie do drużyny, ale jak zobaczyłam smutne oczy kolegi i wściekłe oczy jego kolegów, to odpuściłam sobie zabawę. A kto wie, może teraz zamiast z psem, biegałabym po krzakach z łukiem 😛 Kilka lat później, już w liceum, mieliśmy zawody na strzelnicy, no i wygrało mi się z całym rocznikiem. Wtedy też miałam trudną rozmowę z rodzicielem, który nie mógł przeżyć, że nigdy nie chciałam rozwijać się w tej dziedzinie. Przecież mógł mieć córkę na olimpiadzie. Wybacz tato, że cię zawiodłam 🙁

  4. OMG strzelanie z łuku to kompletnie inny poziom! <3 Też trochę zazdroszczę 😀 Agresja po przebudzeniu - bardzo mi za to wstyd 🙁 Masz jakąś jeszcze fantastykę jaką polecasz? Ja ostatnio zachwycona jestem "Szóstką wron" 🙂

    1. Polecam mocno serię “Pan Lodowego Ogrodu” Grzędowicza. kawał fajnej fantastyki. Ja też nie lubię się rozstawać z bohaterami, dlatego coś co ma 4 tomy jest idealne 😀 “Szóstkę Wron” będę musiała obczaić. A i jeszcze mój mężczyzna uwielbia “Future”. Ja się jeszcze za to nie zabrałam, ale jak jemu już coś się spodoba to musi być dobre, bo ostatnio mi ciągle narzeka, że nic nowego. fajnego nie może znaleźć, a półki zawalone od książek 🙂

  5. Też nie umiem w logikę,a określenie “hiszpańska precyzja i niemiecki temperament” ogromnie mnie rozbawiło. 😀 Bardzo lubię takie wpisy, a sama nigdy takiego nie popełniłam, może czas to zmienić? 😉

  6. Kurczę niby post o takiej prostej tematyce a czyta się z duuużą przyjemnością i od razu człowiek się lepiej u ciebie na stronce czuje 😀
    Ja miałam klub syrenek z H20 wystarczy kropla.
    A psa babci Zulę, chciałam nazwac Afrodytą lub Ateną bo kiedy ją braliśmy akurat przerabiałam w podstawówce greckich bogów i myśl, że imię mojego psa będzie miało ukryte znaczenia dostępne tylko dla mądrych ludzi bardzo mi się spodobała.
    Do dzisiaj mogę całować mamę za to, że jednak uparła się przy Zuli. Bo jakbym teraz miała biegać po parku i wołać ”Afroooodytaaa!” to bym chyba wychodzila tylko w nocy lub bardzo wcześnie rano, kiedy prawdopodobieństwo spotkania innych ludzi byłoby bardzo małe :p

  7. Uwielbiam Oreo, najlepsze są same ciastka z kubkiem ciepłego mleka albo lody w kubeczku, na trzecim miejscu postawiłabym kopiec kreta :D. Też marzyła mi się nauka jazdy konnej (skończyło się na siedzeniu na koniu, który był prowadzony na lonży xD), w okolicy mam mnóstwo miejsc, w których mogłabym zrealizować to marzenie, ale niestety za bardzo boję się dużych zwierząt :(.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *