Koncert życzeń – składam psa idealnego

 

Jaki jest Wasz pies? Kompletnie bez wad? A może znalazłoby się kilka cech charakteru, które bez problemu wymienilibyście na inny zestaw? U mnie to kolejno: reaktywność Ru, jej bezproblematyczne wchodzenie w bójki, hałaśliwość Bala. Dlatego dziś postanowiłam “skleić” sobie idealnego Fafika – postawić zestaw cech, które najbardziej doceniam u swoich, czy u znajomych psów.Rzeczą dość jasną jest, że część z pożądanych przymiotów duszy da się wypracować, ale wiadomo, że pewne kwestie otrzymać można w pakiecie, od szczeniaczka. Oto moja lista!

 

Proszę żeby mój pies był socjalny – chciałabym moc spokojnie spuścić go z oka w trakcie picia kawy na treningu i nie zwariować

Myślę, że nikogo, kto zna nasze perypetie nie zdziwi pierwsze życzenie. Gdy posiadałam samego Bala dla mnie to była oczywista oczywistość. Wtem zaadoptowałam Ru. Marzy mi się normalny piesek, który nie usiłuje pożreć swoich współtowarzyszy, potrafi przymknąć oko na chamskie zachowania. Potrafi jechać w bagażniku z pobratymcami i nie uważa wspólnego spaceru za potencjalne zagrożenie życia. Chciałabym spokojnie dopić kawę, nie nabawiając się wrzodów w międzyczasie

Proszę o dobry on/off

Baloo jako dziecko nie był wybitnie robotny. Bliżej było mu do przysłowiowego szołka-matołka, łatwo gasił się i męczył na treningach. Teraz niewiele mogę mu zarzucić, ale nie było to kwestią wrodzoną. Nie pamiętam, żeby sprawiał wielkie problemy w domu, więc nie podejrzewam, że nie potrafił odpoczywać. Po swojej robocie nie zawsze idzie spać do klatki, ale siedzi cicho i czeka na dalsze wytyczne (czasem zdarza mu się dziczyć na zawodach). Ruby z kolei włącza się łatwo, natomiast tytaniczną robotę muszę odwalić, żeby z koszmarnego pobudzenia wycisnąć ten fragment, w którym płyniemy na fali. Zdarza nam się, i wtedy jest naprawdę wyśmienicie, ale naprawdę niełatwo jej odpoczywać.

Jakby się dało, zamawiam fajne popędy

Wszyscy wiecie, że “mój” sport jest samonagradzający, więc proszę w sumie o chęć szarpania, mile widziany wrodzony aport (obie rzeczy Bal miał na stanie) i czystą radość ze współpracy z człowiekiem. O Ru wiele nie wiem, natomiast gdy ją otrzymałam w wieku 9 miesięcy nie potrafiła się ani szarpać, ani aportować, natomiast od początku miała wielki talent w nogach i wyśmienicie spieprzała z aportem w dal.

Nie zapomnij o inteligencji

Myszka do najmądrzejszych we wsi nie należy. Lubi wciąż i wciąż bezmyślnie powracać do ustawień fabrycznych – czyli sztuczek, których nauczyła się na początku i umi w nie. Balu bardzo dużo oferuje, lubi kombinować, ale utrwalenie sztuczki zajmuje mu troszkę więcej czasu.

Wybieram spokojnego metodycznego psa niż chaotycznego szaleńca

W kształtowaniu zachowań lepiej pracuje mi się ze spokojnym, mądrze oferującym zachowania psem, niż dzikiem, który wpada w szał nakurwiam sztuczkami a nuż kliknie. W pracy z Balem wystarczy mu spokojna zachęta, w pracy z Ru muszę ją hamować, przypominać o tym, żeby wykonywała coś dokładnie, przypominać, że ma prawo zachować milczenie, przypominać, że nie robimy na odwal się, przypominać, że chodziło o coś innego i nie trzeba z tego powodu reklamować te zachowania, które drzewiej były mocno premiowane…uff aż się spociłam 😛

O, o totototo – fajnie jak jest możliwie cichy w pobudzeniu

Wiem, że brzmi to śmiesznie, kiedy posiadam dwa aussie. To jest moje główne zastrzeżenie względem Bala. Lubi pracować i dzielić się tą radością z otoczeniem, co powoduje u mnie wysypkę. Wiele schematów czy zachowań pobudza go do tego stopnia, że szczeka ( moja walka z tym jest żmudna – cofanie należy do jego wybitnie wokalnych zachowań, w związku z tym gdy przypomni sobie, że nie wolno szczekać, wykonując tę czynność pod nosem wydaje dźwięki podobne do odpalania trabanta na mrozie – cichy charkot, troszkę się tym wszystkim krztusi, ale stara się mieć zamkniętą mordę). Na szczęście po rozpoczęciu pracy właściwej nie drze ryja bezsensownie i włącza inny tryb mózgu.

Jakby się dało z dystansem do ludzi

Trochę niepopularnie należę do frakcji ludzi, którzy niekoniecznie cieszą się z tego, że ich psy kochają całe otoczenie. Owszem, lubię to, że Ru cieszy się do ludzi, gdy tylko się do niej zagada miło, ale raczej z tego względu, że jest to jedno z nielicznych miłych obliczy tego pieska. Po stokroć bardziej wolę charakter Baloo, który uważa, że obcy ludzie są…obcymi ludźmi i podobnie jak ja, nie rozumie dlaczegóż z tego powodu mieliby się rzucać w ich ramiona. Raczej traktuje ich jak powietrze, ewentualnie przelotnie niuchnie. To mi wystarczy.

A jakie są cechy które cenicie najbardziej w psach? Co dla was jest najważniejsze? Jaka jest wasza definicja psa do życia? Jakbyście mogli, co zamienilibyście w swoich psach? Czego poszukujecie w psach, co Was najbardziej ujmuje?

Spodobało Ci się? Podziel się z innymi, będzie mi ekstramiło!
Share on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter

20 komentarzy na temat “Koncert życzeń – składam psa idealnego

  1. Tiaaa, socjalność… Chciało by się… Też bardzo byłabym z tego powodu uradowana ale dodała bym jedną cechę – goście są spoko, ogólnie ludzie są spoko z założenia 😉 I może to, że żarcie jest super. Bo mój niejadek idealnie pokazuje kiedy ma mnie w dupie 😉
    Bardzo sensowne cechy, może kiedyś uda mi się wypracować choć kilka z nich 😀 Miłego dnia!

    1. Oo żartość to jest bardzo ważna cecha, to prawda! 😀 Ja wyznaję zasadę, że gości ma tolerować i nie zachowywać się jak wypuszczony właśnie z lasu. Tyle i tylko tyle, nie każę wpadać w ramiona, ale też nie wyobrażam sobie sytuacji w której piesek próbowałby mi wyprosić gości z domu – co to to nie! 🙂

  2. Absolutnie nic bym nie zmieniła w moich matołkach, nauczyłam się akceptować oferowane przez psa cechy, i z tego powodu Potato żyje sobie własnym życiem wedle własnych reguł, a ja nie silę się dociąganie jej do takich pozornych ideałów. Krakers z kolei jest za młody na takie rozważania, ot żyje sobie, a ja go obserwuję i patrzę jakie ma predyspozycje, niezmącone moimi staraniami (nie mylcie z brakiem socjalu i nauki zachowań). Obydwa pieski są idealne zatem na swój sposób, a moim zadaniem jest wyłuskiwać i wzmacniać te najfajniejsze cechy, które po pierwsze będą korzystne dla psa, a po drugie dla mnie.

    Kwestią osobą jest pojęcie psa “do życia” 😀 Jak jeszcze zastanawiałam się nad swoim kolejnym psem to unikałam określania na przykład “chcę, aby był charakterny”, preferowałam raczej “nie chcę, aby był ciepłą kluchą”. Tak, wynika z tego, że gdybyś zapytała mnie jaki miałby być mój przyszły pies, prędzej powiedziałabym Ci, jaki chcę, żeby NIE BYŁ, niż był. 😀 Psychika to jedno, ale i fizyczność jest “życiowa” – drugi burek miał być kompaktowy, z wielu powodów. 😀 I cała masa innych życzeń.

    Nie mówię absolutnie, że nie można sobie pomarzyć, pogdybać, pokombinować, wszyscy mamy jakieś tam swoje marzenia i widzimisie. Każdy też potrzebuje czasem ponarzekać. Norma! 😀 Pomijam też zachowania niebezpieczne, jak np. agresja (to życzenie socjalności, o którym napisałaś), bo to troszkę inny kaliber niż chęć czy niechęć szarpania. Ale nie zapominajmy przy tym, że mamy super pieski przecież! Nauczmy się doceniać to, co siedzi przed nami i merda ogonem, zamiast bujać w ideałach i patrząc psu w oczy z premedytacją mówić “szkoda, że jesteś taki głośny/reaktywny/nerwowy/lękliwy/…”. Następną notkę poproszę o pozytywach Ru i Bala, no!

    1. Eee Magda, pałko jedna, przecie to wszystko jest napisane z przymrużeniem oka, a gdzieniegdzie to nawet wspomniane są dobre cechy i jednego i drugiego pieseczka 😀 Ba, cały post to jest koncert życzeń (na co tytuł wskazuje) i reszta czytelników dostosowała się do poziomu (vide obidjensowej Dominiki marzenie o spaniu z psem, czy fotograficznej Natalii ładny pies :D). Ja niestety bardzo muszę szanować ograniczenia mojego jednego pieska, bo ma ich wiele i to przeróżnych 😀

  3. Odniosę się tylko do ostatniego, bo mam podobnie. Legion strasznie kocha ludzi i wystarczy, że ktoś na nią spojrzy to już się pobudza. Natomiast na Leviego mogą nawet cmokać i gwizdać, a zazwyczaj ich po prostu zignoruje. Best dog ever 😀

    Uwielbiam jak mogę przejść obok placu zabaw, gdzie dzieci wręcz krzyczą na niego, a on najwyżej szczeknie dwa razy ”odwalcie się” i idzie ucieszony do przodu 🙂

    1. O mamo, to faktycznie musi być męczące 😛 U mnie u Ru miłość jest kontrolowana – to znaczy o ile się nie odbezpieczy granatu, to się dziewczę trzyma w ryzach, ale nie daj boże jak ktoś miło zagada do pieska….:P

  4. Ku jest na szczęście cichym psem, no chyba, że po kąpieli w wannie albo ulewie, wtedy coś mu w głowie przeskakuje, acz nawet wtedy nie ma tragedii. Za to kocha prawie wszystkich ludzi i bez wyjątku wszystkie psy. Ma to jednak też i dobre strony, bo bywało, że jakiś dzieciak ni z tego ni z owego podchodził i zaczynał go tulić jak pluszaka i na szczęście nie skończyło się to nigdy tragedią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *