Wyprawka dla szczeniaka – co kupić?

Oficjalnie przedstawiam bohaterkę nowej notki – dla tych, co jeszcze jej nie poznali – są tacy? Przecież zawracam Wam głowę od tygodnia! 🙂

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że już wszyscy wiedzą, i albo się cieszą razem ze mną, albo śmieją ze mnie w skrytości ducha. W każdym razie, wiecie, że uwielbiam kupować pieskom rzeczy. Przeróżne pierdołki, zabaweczki, szarpaczki, gryzaczki i pomniejsze pierdółki. Nie ukrywam, że nie tkwi we mnie zakupoholiczka i mimo, że staram się z tym walczyć, nie zawsze mi wychodzi. W każdym razie nie jestem już zupełnie zielona w temacie wychowywania psów, pracy od szczeniaczka, i wszystkiego, co z tym związane. Dlatego od razu konkretnie wiedziałam, co potrzebuje dokupić, co mogę podkraść starszemu rodzeństwu, a co zupełnie nam się nie sprawdzi, jakie mam priorytety w pracy z psem, co chcę wzmacniać, jak pracować – uwierzcie mi, że to naprawdę wiele ułatwia! Zapraszam Was na mój subiektywną listę rzeczy totalnie potrzebnych, chciejstw i drobnych niewypałów. Chodźcie!

Jeszcze tytułem wstępu napiszę, że przed stworzeniem jakiejkolwiek listy, przejrzałam naszą psią szafkę z zabawkami, zajrzałam do naszego asortymentu i dopiero po gruntownym przejrzeniu zawartości szaf stworzyłam listę. Na Wasz użytek nowości oznaczam literką “N” i pogrubiłam ją. Zaczynamy!

Wypoczynek i nauka czystości

Nenusia jest równie w szoku jak Wy, kiedy dowiaduje się, że są ludzie, którzy uważają naukę wypoczywania w klatce za znęcanie się nad małymi szczeniaczkami. Z tego miejsca pozdrawia również serdecznie swojego braciszka o mocno płowych polikach 😀

Na tę chwilę (szczenię w wieku 8 tygodni), to mój priorytet. Pokazać małej jak wypoczywać i nauczyć załatwiania swoich potrzeb na zewnątrz (to leży wysoko na liście najważniejszych ważności u Bala, kiedy mała rozszczelni się w domu, synuś traktuje to jako osobistą zniewagę i jednocześnie trochę chce mu się płakać). Klatkę poznała już dnia pierwszego (kiedy to po przywiezieniu jej do domu i powitaniu całej hartczakrowej rodzinki dostała tam swoją kolację – można powiedzieć że to właśnie wtedy powstała pierwsza nić porozumienia między metalowym obiektem a puchatym szczeniaczkiem), i od razu, smacznie przespała w niej całą noc – bez narzekania, płakania i histerii (wiem, bo spaliśmy z Balem, jak zające, z jednym okiem półotwartym, wypatrując wszelkich oznak dyskomfortu dziecka, Puczi z kolei dziarsko chrapała w pokoju obok). Od tej pory klatka jest częścią rytuału – w ciągu dnia skrzat ładuje baterie wszędzie, byleby tylko drzemać blisko człowieka, jednak w nocy, ze względu na bezpieczeństwo malucha jest zamykana w klatce i tam szczęśliwie dosypia do następnego poranka, z drobną przerwą na jednorazowe nocne siku.

Od początku klateczka stanowi źródło wszystkiego, co dobre – jedzonka i niczemu nie przerywanego wypoczynku.

Staram się również od razu wyłapywać nerwowość, piski i magiczne chwile (po zabawie, po drzemce, po jedzeniu), kiedy występuje wysokie prawdopodobieństwo rozszczelnienia szczenięcia, nakładam crocsy i pędzę na dwór, bo mam tę dogodność, że mamy ogródek, w którym od pierwszych chwil w domu dzieć może oddać naturze co naturalne. Oczywiście zdarzają się wpadki, które po prostu ignoruję. Na dworze krzesam hołubce i jaram się jak flota Stannisa.

Dobrze, po przydługim wstępie dotarliśmy do meritum akapitu. Oto, co mamy na wyposażeniu.

  1. Poduszka My Little Pony, Lidl – usiłowałam znaleźć jakiekolwiek sensowne wytłumaczenie tego zakupu. Na daremno. Jest poduszką z wizerunkiem kolorowego konia z rogiem na czole, jest malutka, w sam raz dla szczeniaczka. Nie jest to jakikolwiek masthew, przysięgam. (N!)
  2. Polarowy kocyk, Pepco – kocyków polarowych nigdy za wiele, ten ma dodatkowo indiańsko – aztecki wzór i kosztował 9,99.  (N!)
  3. Drybedy – To jest naprawdę najwspanialszy pomysł, jeśli chodzi o psie wyposażenie klatki, a jeśli mówimy jeszcze o szczeniaczku, który nie kontroluje swoich zaworków, to już naprawdę nie masz lepszego legowiska. Jak zasika – to drybed pracowicie odprowadzi wilgoć, samo futerko będzie suche. Szybko schnie. Jest antypoślizgowe, więc dzikie harce z gryzakiem w klatce nie skutkują zwinięciem się całości w róg i szczeniaka, który dramatycznie śpi na twardym. Do tego mamy morze wzorów, kolorów i rozmiarów, do wyboru. Naprawdę to wspaniały wynalazek.
  4. Podkłady -myślę, że tego przedstawiać Wam nie trzeba? Zwykłe, higieniczne podkłady, które stanowią cenne źródło nauki czystości w domu. Nenyi relacja z podkładami jest skomplikowana – jeśli uda się jej zostawić coś na podkładzie, to raczej jest to kwestia szczęśliwego zrządzenia losu, niż celowego działania. Całe szczęście, że preferuje sikanie na kafle w kuchni, nie na panele. Z tego miejsca chciałam serdecznie nie polecić podkładów z zooplusa. Szkoda Waszych pieniędzy. (N!)

 

Spożywczy

Czyli wszystko, co służy do żucia, gryzienia oraz wydłużania łapek, oraz zabawki, które angażują umysł i ciałko maluszka. W naszym zestawie znajdziecie:

  1. Miska Beco – dobrze mi się sprawdzają, są ekologiczne i estetyczne. Od kilku lat mamy wariant beżowy i różowy -oba nieco się odbarwiły od mięsnych mieszanek i suplementów, tym niemniej wciąz doskonale spełniają swoją rolę. Nenusi dokupiłam miskę w kolorze trawiastozielonym. (N!)
  2. Miękkie gryzaki – zawsze, ale to zawsze mam na stanie jedzonko typu “potrzebuję świętego spokoju”. Dla dorosłych psów najczęściej kupuję długą głowiznę z zooplusa (która zajmuje je na przynajmniej 40 minut), albo ścięgna wołowe. Dzieciak posiadający igiełki zamiast zębów jednak z takim oprzyrządowaniem po prostu sobie nie poradzi, dlatego dla malucha zamówiłam takie elementy, które u moich dorosłych psów wzbudzają śmiech pusty i znikają w przeciągu minuty od podania. Zawsze pamiętam też o tym, że tego typu przysmaki w nadmiarze mogą powodować biegunki, i wzmagają pragnienie, dlatego bardzo pilnuję dostępu do wody i ilości elementów, które podaję. Dla szczeniaka moim zdaniem idealnym wyborem są suszone uszka królicze, żwacze oraz płucka. Warto pamiętać o tym, żeby były to tylko suszone produkty, nigdy wędzone, skórzane prasowane  czy zwykłe gołe kości! Ostatnim hitem malucha jest róg bawoli. Naprawdę, nie wiem, czemu ja tak zachwyca – jest cięzki, jest twardy, a maluch bawi się nim, gada do niego i usiłuje nosić.
  3. Małe smaczki – staram się żeby skład był możliwie prosty, a smaczki były malutkie – w sam raz do podania na jeden raz. Co prawda na tę chwilę dzieciak ma praktycznie miskę spaloną i wszystkie porcje otrzymuje ode mnie z ręki albo musi na nie zapracować wydłubując je z zabawek, tym niemniej na pewno raz na jakiś czas warto zaskoczyć czymś innym, szczególnie w sytuacjach trudniejszych niż praca w domu, czy ogrodzie – na razie mamy Bosch Fruitees, surowe mięsko, Alpha Spirit, Chewies i kocie Cosma. Plus tego nieśmiertelna pasta Tubi Dog.
  4. Małe saszetki na smakołyki -teraz staram się mieć praktycznie cały czas pod ręką smakołyki, żeby od razu nagrodzić zachowania, o które mi chodzi. Zamiast pełnego oprzyrządowania z nerką, stawiam na małe saszetki – tu mamy silikonową firmy Dexas i moją ulubioną w jednorożce od Pik-pik.
  5. Zabawki do wypełnienia jedzeniem – kongi, które posiadam są zbyt duże dla szczeniaka. Na razie upolowałam więc wersję Kong Quest, którą mamy w dwóch wariantach –  kwiatku i żabie Zabawki z tej serii są praktycznie nie do dostania w Polsce, nad czym ubolewam, bo są fantastycznym wyborem dla smarkaczy. Żabę udało mi się upolować na zooplusie, a kwiatka na psich grupach sprzedażowych. Dwie kosteczki to biedronkowa “inspiracja” Kong Quest, która jest nieco łatwiejsza do rozbrojenia niż pierwowzór. Zabawek modułowych K9 Connectables jeszcze nie sprawdzałam w starciu z małą, więc na razie wstrzymam się z opinią 🙂 (N!)

Sklep z zabawkami

Nooo to jest to, co tygryski lubią najbardziej, prawda? 🙂 Muszę Was nieco rozczarować – wielkich rewolucji zabawkowych nie robiłam, bo tak naprawdę większość tego, czego potrzebowałam, już miałam. Przeglądając nasze kosze miałam jedynie na uwadze fakt, że muszę znaleźć takie rzeczy, które są dość niewielkie, żeby mały pyszczek mógł je złapać, miękkie i miłe. Nie będzie dla Was zaskoczeniem przypomnienie, że w “mojej” sportowej działce podstawą pracy z pieskiem jest chęć zabawy zabawkami, aport i wymiana, prawda? Dlatego nie zdziwi Was pewnie fakt, że głównie poszalałam w kwestii pluszowych zabawek, które są w mojej opinii najmilsze do zabawy u takiego skrzata. Podzieliłam Wam również te akcesoria na dwie kategorie – takie, które używam już teraz, i takie, do których maluch potrzebuje jeszcze dorosnąć.

  1. Materiałowe szarpaki – mopiki (różowy to mop z Auchan), zabawki na amortyzatorze (włos jednorożca, który dostałyśmy w szczeniaczkowej wyprawce z Zayma Craft) (N!) oraz szarpak z mopem, który otrzymaliśmy do testów, również z Zayma Craft.
  2. Owcze szarpaki – to na tę chwilę główny hit Nenusi. Uwielbia się szarpać, mimo, że te zabawki u nas są dość duże i obfite (jak wszelkie Zaymowe futerka) i małemu pysiowi według wszelkich praw powinno być ciężko go złapać. Otóż nie, miota nią jak szatanem, jak dostaje właśnie to futerko do zabawy. Nasze archiwa obejmują dwa te futerka, jeszcze z testów Zaymy z początków tego roku.
  3. Gryzak Planet Dog Orbee-Tuff Bone – to moje największe zaskoczenie. Tą kosteczkę wrzuciłam do koszyka bez przekonania, korzystając z promocji na T4D. To produkt z Planet Dog, przeznaczony dla szczeniąt, do gryzienia. U mnie w domu to niekłamany hit, o którego nieustannie toczą się wojny podjazdowe, nie tylko u szczeniaka, ale także u dorosłych. Dużych bawi fakt, że kostka jest śliska (wypada co chwilę z pyska i ucieka, no jest dziki szał) i miła do mamlania, a szczeniak docenia miłe właściwości żujące juniorkowej kostki. Mimo intensywnego użytkowania przez 3 psy nie widać śladu zużycia, mam nadzieję, że równie fajnie się sprawdzi podczas wymiany zębów. (N!)
  4. JW Pet Megalast Long Dog Toy – to z kolei piesek, którego wyrwałam również na promocji, za 11 złotych. Dzieciak jeszcze nie miał szans się nim pobawić, bo dorosłe pieski bardzo chętnie i w trybie natychmiastowym pozbędą się strategicznych części owej zabawki. (N!)
  5. Pluszaki – tak naprawdę na razie bawimy się głównie pluszakami. Ośmiornica i wieloryb to seria Cuteseas z firmy Kong (N!), która (cóż za zaskoczenie!), podobnie jak kostka jest źródłem sporów. W efekcie najczęściej widzę nieruchomą Ru z wytrzeszczem, siedzącą w losowym punkcie mieszkania, w pozycji niczym smoczyca na jajkach, a spod jej łap wystaje sympatyczna morda ośmiornicy lub dramatyczna płetwa wieloryba. Owe zabawki oprócz posiadania w swoim pluszowym jestestwie piszczałki również SZELESZCZĄ. Oba oziki z pietyzmem noszą owe obiekty w pysku niemożebnie je śliniąc. Nenusia lubi, ale nie bawimy się nimi wspólnie jakoś szałowo. Donut (N!) to wygrzebek z aliexpress, który jeszcze nie został oficjalnie przedstawiony borderowi koli. Z kolei jednorożec to moja zdobycz z TK Maxx, która jest bardzo miękka i miła, stanowi pierwszy wybór zabawy w szarpanie. Przeleżała w szafie rok, albowiem jak najbardziej słusznie obawiałam się o jej losy w dorosłych szczękach.
Wersje dla nieco starszej Nenusi
  1. Szarpaki z piłkami – mała na razie jest zbyt mała, żeby czerpać przyjemność z memlania i łapania piłek, jakkolwiek miłe by one nie były. Na tę chwilę staram się wzmacniać fajną zabawę w szarpanie, i pilnuję, żeby żadna sesja nie kończyła się nieprzyjemnymi doznaniami. Mam tu na myśli choćby próby zabawy z Balem, który szarpie się jak niedźwiedź, i gdy usiłuje zaproponować małej zabawę mam uzasadnione lęki, że maleństwo przy jednym szarpnięciu straci wszystkie mleczaki – a to wersja optymistyczna. Wersja pesymistyczna obejmuje wystrzelenie w powietrze niczym z procy 4 kg szczeniaka i plaśnięcie o pobliską ścianę, albowiem Balu nie uznaje słowa delikatnie, jeśli chodzi o prawdziwą zabawę. Dlatego nieco nadęty Bal ma totalny zakaz zaczepiania szczeniaka szarpakiem. Zabawa z Ru z kolei to rosyjska RUletka, rozumiecie, hehe. Ru starając się nie dać ponieść, znów wytrzeszcza oczy z wysiłku, aby następnie wpaść w panikę, histerycznie zawarczeć i szczeknąć, co powoduje u szczeniaka osłupienie, co rudzielec skrzętnie wykorzystuje oddalając się z kolejną zdobyczą, z lubością sadowiąc się na piramidce dumy, składającej się z wszystkich rzeczy, które zdołała podporwadzić niespełna ośmiotygodniowemu szczenięciu. Brawo Ru. Od lewej – zabawka Dog’s Craft z planetką juniorkową, Ke-hu z przefantastyczną piłką golfową, Ke-hu z ażurką, oraz prezent w wyprawce – coś przepięknego – kula polarowych skrawków, które są zawiązane na ażurce od Zayma Craft (N!) – nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy jej używać!
  2. Pullerki Mini – uważam, że nie ma sympatyczniejszego produktu, który nie jest z tekstylnego materiału. Te pullerki czekają, aż mała nieco podrośnie, ale nie ukrywam, że również nie mogę się doczekać 🙂 (N!)

Odzieżowy

Na koniec – drobne i skromna kolekcja smyczek i obróżek. Mimo, że preferuję opcję półzacisku jeśli chodzi o obrożę, to wiadomo, że dzieciakowi nie ma sensu kupować takiego modelu.  W wyprawce Nenya dostała fantastyczny zestaw obroża + smycz w misie od Weehee (no przecież to takie piękne!), ja dokupiłam jej obróżkę w pusziny, do których mam niekłamaną słabość. Uczymy się chodzić na nieco dłuższej smyczy – weehee ma 140 cm, a my chodzimy na lekkiej smyczy z Hurtty, która ma 180 cm i prawie nic nie waży. Do tego dołączyłam jedną adresatkę – co prawda nie podejrzewam, żeby potrafiła gdzieś zwiać przy swoim świńskim truchcie, ale przezorny…i tak dalej.

 

To by było na tyle – jak widzicie, nie kupiłam znowuż aż tak dużo rzeczy. Jak tam Wasze wyprawki? Jak Wam podobała się nasza? Może chcecie jeszcze coś fajnego nam polecić?

 

28 komentarzy na temat “Wyprawka dla szczeniaka – co kupić?

  1. Łał, uwielbiam posty o tematyce wyprawkowej! <3 To mega ciekawe, porównywać różne wybory i must have, bo zawsze to cenne wskazówki na przyszłość *a i owszem, lubię sobie pomarzyć*. Skąd macie drybedy? Kiedyś kupiłam, ale jak się okazało podróbę i smutam bardzo z tego powodu, bo kolorek był piękny, przez pierwsze dni. Bo potem wiadomo… 🙁 Tak samo ciekawi mnie rozmiar ośmiornicy i wielorybka, bo są tak urocze, że aż żal ich nie mieć <3
    Ściskam ciepło! <3

    1. Drybedy mam z allegro, jestem bardzo zadowolona 🙂 Ośmiornica i wieloryb to Ski, stwierdziłam że większych nie potrzebuję, bo jak młodzież z nich wyrośnie to i tak będą do wyrzucenia 😛

  2. Śliczna wyprawka <3 Jako ogromna fanka MLP muszę koniecznie wiedzieć, kiedy były w sprzedaży te poduszki? Pragnę ją z całego serduszka.
    Pozdrawiam i ślę całusy dla całej ekipy :*

  3. O rany. 😀 Mój pies nie miał tylu rzeczy chyba przez całe życie, a obroże miał dokładnie 4, w tym 3 nadal na chodzie. 😀 Raczej staram się oszczędzać i Joy tez w tym, chcąc nie chcąc, uczestniczy. Wolę nie kupić jej zabawki, ale np. dołożyć do lepszej karmy albo kupić od czasu do czasu coś surowego w mięsnym, co Joy bardzo propsuje. Zabawki mamy od lat te same, ale Joy już tak średnio za zabawkami gania – najbardziej lubi piszczące pilki tenisowe z zooplusa.

    Twoje bordełe jest obłędne. <3 Sama słodycz!

  4. Muszę, ale to MUSZĘ zapytać – gdzie zamawiasz dry bedy? Kolory są obłędne! Akurat rozglądałam się też za nowymi miskami dla Wilsona – już wiem jakie kupię. I ja też dodam, że obróżka w pusheeny jest genialna – sama mam w nie szlafrok 😀 Papik jest cudowny, jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, aż i my będziemy mogli sobie pozwolić na kompana, ale to jeszcze trochę.

    1. Drybedy na allegro 😀

      Uwaga z tymi miskami beco, słyszałam opinię, że komuś pękły szybko w trakcie użytkowania. Ja mam swoje długo i polecam, ale poczułam się w obowiązku, żeby Ciebie poinformować 🙂

  5. hej, dobra rada: jeśli nie chcesz sobie stworzyć drugiej Ruby, to lepiej zapomnij o spalonej misce i zapewnij papisiowi poczucie bezpieczenstwa jakim jest normalny dostep do jedzenia; spalona miska to przede wszystkim zrodlo ogromnej frustracji!

    1. Hej, fajnie dyskutuje się z osobą, do której wiem jak się zwracać 🙂

      Przede wszystkim – Ru nie była wychowywana u mnie od szczeniaka, i kiedy adoptowałam ją właśnie jedną z sensowniejszych rad, jakie otrzymałam było spalenie miski, przyszła do mnie mając wielki rozpierdziel w głowie, i posiadając miskę zasypywaną cały dzień, regularnie, wiec zarzut chybiony. Ciekawa jestem źródła tego twierdzenia?
      Po drugie, mała dostaje posiłki w małych porcjach, 5 razy dziennie, część dostaje z ręki, a część tak jak napisałam dostaje do swobodnego wyjęcia.

  6. Ja tu czekam, staram się być mężna i dzielna i wytrzymać do przyszłego roku, kiedy to wreszcie odbiorę wymarzonego szczeniaczka, a tu ostatnio papisie, papisie wszędzie, nosz cholery można dostać XD I im dłużej czytam o tych wyprawkach, tym bardziej jestem przekonana, że to się źle skończy dla moich finansów, no bo te wszystkie itemki cudne takie i też bym chciała, no.
    A podkłady kupujecie dedykowane dla psów czy ludzkie? Zastanawiam się, co jest wygodniejsze w użyciu i bardziej ekonomiczne.

      1. No tak coś czułam, że te psiowe to pic na wodę. Nic to, wracam do tęsknego wzdychania do papisiów (i jeszcze to Twoje bordełke takie cukrowe i obłędne niemożliwie <3 )

    1. ja dla mojego kupowałam podkłady psie ale w Pepco 😀 były najlepsze, najbardziej chłonne, i wychodziły chyba też najtaniej (są kwadratowe, nie tak jak jedne zamówione na allegro małe prostokąciki przy których dostawałam szału jak je rozkładałam…) Ludzkie były obracane w pył szybciej niż mrugnięcie xD

  7. Obroża w pusheeny 😀 <3 Kurczę, Freya nie ma tylu przedmiotów na stanie. xD A jak ją brałam to na szybko kupowałam szelki bo bałam się by z obroży nie wylazła i nie uciekła w siną dal 5 minut po wyjściu z samochodu. 😀 Ale powoli powiększam jej asortyment akcesoriów, zabawek i innych. 😉 A mała jest cudna! 😀 Niech się dobrze chowa! 😀

  8. Ahhhh uwielbiam wyprawkowy posty! Obecnie jestem na etapie kompletowania wyprawki, bo za półtorej miesiąca pojawi się papi ❤️ Jak jeszcze propozycje na notki dalej zbierasz to interesuje mnie jakiś plan na socjal, czy macie jakiś i stopniowe narastanie trudności itd 😀 i jeszcze jako weterynarz jak widzisz „spór” pomiędzy socjalem, nauką czystości w mieście a kwarantanną poszczepienną? Akurat w bloku mieszkam i sama nie wiem jak to pogodzić, czy może przymknąć oko na kwarantannę?

  9. Uwielbiam czytać o wyprawkach. W ogóle bardzo mi się podoba. Owcze szarpaki są świetne. A drybedy przegapiłam. Ale też nie wprowadziłam od razu klatki. Teraz byłabym mądrzejsza 😉 Albo będę jak będzie u mnie kolejny szczenior. 🙂

  10. Okej, więc chyba jednak kupimy Cuteseas, skoro budzą taki szał. Papiko kocha wszystko co wydaje dźwięki, ale ponieważ ma szczęki rekina, jedyne dwie piszczące zabawki dokonały żywota po jednym dniu zabawy. Coś nowego się przyda.

  11. Już za pare dni będę miała małego szczeniaczka w domu, a ten artykuł spał mi z nieba 🙂 zamówiłam wszytsko co wymieniliście na stronie na marlazoo.pl. już się nie mogę doczekać nowego członka rodziny <3

  12. Tyle wspaniałości! *-*
    Przyznam szczerze, że kongi do wypełniania mnie mega zainteresowały, wcześniej jakoś nie rzuciły mi się w oczy na żadnej stronie. No… nie licząc słynnego bałwanka. I drubedy, kompletnie zapomniałam jak to się nazywało, więc ogromnie dziękuję za przypomnienie 🙂
    A post sobie zapisuję w zakładkach, przyda mi się w przyszłości… mam nadzieję, że już w przyszłym roku :3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *