Budżetowe prezenty dla psa!

Za tydzień o tej porze czas troszkę zwolni, może jeszcze będziecie drzemać, przewracać się z boku na bok, albo pałaszować świąteczne śniadanie. Przypuszczam, że Wasze czworonogi będą gdzieś obok Was. Dziś postanowiłam podrzucić Wam kilka totalnie budżetowych pomysłów na prezent dla swojego czworonoga – i dla siebie. Nieco banalne – na pewno. Ale gwarantuję Wam, że oboje na tym skorzystacie!

Pomysł dla…

 

…właściciela w świątecznym amoku

Biegasz od babci Jadzi do ciotki Andzi, wysłuchując między jednym a drugim pierogiem monologów i zapytań czy już masz specjalną koleżankę/kolegę? Albo dostajesz zapytania czy dalej tak lubisz pieski? A może dostajesz zadyszki od odpowiedzi na pytanie na jakie studia planujesz iść/czemu nie awansujesz? Nie masz możliwości/asertywności, żeby przerwać błędne koło szalonego maratonu po rodzinach? Dostajesz odruchu wymiotnego na kolejną wariację Lulajże Jezuniu w telewizji publicznej? Ze zgrozą i smutkiem myślisz o smutnym Tofiku, który smętnie patrzy w okno, a którego zdołałeś tylko krótko wysikać rano i w przerwie między odwiedzinami u krewnych?

Proponuję zostawić psa z trwałą zabawką na jedzenie, która zajmie go chociaż na godzinkę (zakładając, że Wasz czworonóg przejawia jakiekolwiek zainteresowanie pożywieniem). Fajnie sprawdzają się przeróżne kongi (z doświadczenia wielu osób wiem, że najbezpieczniejszą opcją jest Kong Extreme), kule smakule (uwaga na miejsce – niektóre zabawki potrafią potłuc miski/inne cenne rzeczy w mieszkaniu), trwale gryzaki (wpis na ten temat jest w przygotowaniu). Dobrze jest zainwestować chociaż 10 – 15 złotych w dobrej jakości puszkę – inaczej można sobie zafundować bezsenną noc ze sraczką 😛 Dobrym sposobem jest zamrożenie choć części konga – dzięki czemu zabawa będzie trwała dłużej. Kombinowanie jak wyciągnąć przysmak z zabawki męczą umysłowo i wyciszają, co zwiększa prawdopodobieństwo, że po opróżnieniu prezentu Wasz pies po prostu pójdzie spać.

 

….takiego, który ceni sobie spokój.

Masz trochę czasu, wstałaś sobie rano, i wciąż trawisz pierogi. Na cały dzień zaplanowane jest czytanie książki i zjedzenie świątecznego obiadu. I zapalenie światełek na choince – to ta część akrobatyczna. Klepiesz się po brzuszku z zadowoleniem. 

W święta o wczesnych porach bywa pięknie pusto!

Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafię w stu procentach wyluzować i endżojować wolnego dnia, dopóki moje psy nie leżą bez przytomności porzucone po całym domu i sapią jak zabite. Dopiero kiedy wracam ze spaceru, widzę, jak nosami się podpierają, aby napić się wody z miski, a następnie ze stęknięciem zwalają na podłogę jestem w stanie docenić jak doskonale ciepły jest mój dres i jak delikatnie otula mnie bluza. Moim ulubionym prezentem dla psów, który tradycyjnie wręczam w pierwszy dzień świąt jest wielki, kilkugodzinny spacer, najchętniej po kompletnie nowej, nieznanej okolicy. Nie potrafię zasiąść do obiadu, a następnie grzać tyłka pod kocykiem w śnieżynki, jeśli gdzieś nie posapuje dokumentnie zmęczony pieseł. Mam w sobie coś z sadysty – wielbię oglądać jak moje psy leżą nieprzytomne ze zmęczenia i ruszają łapkami przez sen. I poszczekują.

 

….takiego, który naprawdę potrzebuje odpuścić.

Bywa i tak – gonisz cały miesiąc, tydzień, dzień. Sam podpierasz się nosem i tak naprawdę nie planujesz wyjść z piżamy przed godziną 16. Szanuję to – nie rozumiem, ale wiem, jak można być zmęczonym i zestresowanym, jednocześnie nie mając ochoty podejmować innej aktywności niż rżnięcie cały dzień w Wiedźmina 3. 

Myślę, że większość z Was traktuje psa jako członka rodziny i ma możliwość przyzwolenia na towarzyszenie swojemu czworonogowi w każdym z aspektów Waszego dnia wolnego. Czyli mogą siedzieć z Wami pod stołem, ujeść trochę opłatka, wtórować przy kolędowaniu, mając nadzieję na przysłowiowego pierniczka z ręki cioci. Wierzę, że po dniu pełnym wrażeń Wasze psy potrafią też dać Wa spokój. Ba, myślę, że część kanapowców ze zdecydowaną wdzięcznością przyjmie projekt leżenie do góry brzuchem przed kominkiem, zamiast uderzanie na dziesięciotysięcznik. Co więcej, wiem, że nawet psi sportowcy, nauczeni przecież odpoczywać w domu w pełni zrozumieją i zaakceptują dwa dni fizjologicznych spacerów i serii seriali na Netflixie.

 

…takiego, co skrajnie nie potrafi usiedzieć na tyłku

Jesteś trochę borderem koli wersją work. Najchętniej zrobiłbyś outrun i pokazał mamie niosącej paterę z karpiem w którym kierunku powinna się udać, zamiast niepotrzebnie rozdzielać się i poprawiać anielski włos na choince. Wszyscy mają zjeść o określonej porze, bo o 16 macie wynajętą halę treningową wraz z resztą swoich oszołomów. Weź szamaj grzybową i nie dyskutuj.

No tak. Tacy ludzie również istnieją, co więcej, chodzą stadami. Nie powiem, kto wstawał 1 stycznia o godzinie 8:30, aby udać się na bezludne lotnisko, żeby potrzaskać tam trening frisbee. Nie znam takich osób. Wszelkie prawdopodobieństwo zdarzeń i osób jest wyjątkowo przypadkowe. Tak właśnie. Trening to nie prezent, to straszna praca dla pieska!

To takie bardzo budżetowe pomysły na rożne okołoswiąteczne uroczystości. Wszyscy wiemy, że psu kompletnie zwisa nowa obróżka Hurtty czy wypaśny kocyk. Ważne, żebyście byli razem – to ten sekret i siła, która tkwi w prostocie korzystania ze świąt w pełni – czerpanie przyjemności w najbanalniejszych czynnościach spędzanych wspólnie. Czy jest to szalony spacer, czy chwile wyrywane między maratonem po rodzinie, czy swobodne obracanie się z boczku na boczek. Tego chcę Wam życzyć na święta – nie tylko dla tej psiej części, ale też dla Waszej rodziny.

Na koniec zostawiam Was z naszym zeszłorocznym filmikiem:

Jakie macie plany na święta? Uda się wykroić choć trochę czasu dla Waszych piesków? Ja równo i sprawiedliwie staram się podzielić ten czas pomiędzy lenistwo, aktywność, rodzinę tą dwu- i czworonożną. 

11 komentarzy na temat “Budżetowe prezenty dla psa!

  1. U nas będą święta pełne psich wyzwań! Najpierw Manu spotka się pierwszy raz od 2 miesięcy z moim bratankiem, który zaczął raczkować. Ostatnio strasznie go chciał lizać i wąchać non stop, jestem ciekawa jak to będzie tym razem, gdy Robert już potrafi nie tylko się przemieszczać, ale i świadomie chwytać. Trzeba będzie zapewnić jak najwięcej komfortu psu i bezpieczeństwo dziecku. A w drugi dzień świąt jedziemy z Manusiem do teściów, którzy miesiąc temu adoptowali ze schroniska kota! To dopiero będzie ciekawostka, bo kot jest ponoć zadziorny, a Manu zachęca do zabawy każdego zwierzaka i chce dawać cmokaski wszystkim czy to pies, czy kot, bejbik czy papuga. Także czeka nas wesoły czas. Trzymajcie kciuki za wszystkie nowe relacje.

  2. O, też tak mam, że póki mój burek nie śpi na posłaniu pochrapując po spacerze, to nie jestem w stanie na dłużej zająć się czymkolwiek, a już na pewno nie leniuchować. W ramach prezentu mam zaplanowany spacer po lesie (gdzie jeszcze nie byłyśmy) i wołowe suszone uszy, ale ciii. 😛

  3. U nas tradycyjnie święta „na szybko”, a później psi spacer w większym gronie. Każde wolniejsze dni sprzyjają szwendaczkom po lesie.

  4. Ufff… Dobra, przyznaję, przeczytałam całego bloga od początku do końca. Mega mnie wciągnął 🙂 Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy! Najciekawsze są dla mnie porady szkoleniowe i wychowawcze, ale słowniczki rozbawiły mnie do łez. Tak trzymać! 🙂

  5. Jak zwykle przepiękne zdjęcia! Nie mogę się na nie napatrzeć – coś cudownego! Mam nadzieję, że święta minęły Wam spokojnie 🙂 U nas jak zawsze rodzinnie, ale i nie obyło się bez dłuższych spacerów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *