Drobne dziwactwa i śmieszne nawyki moich psów

Życie z hartczakrowem w czterech ujęciach.

Każdy z Was ma swoje dziwactwa (ja mam ich wiele, ale cicho sza, nie o mnie dziś ;)) – pieski również. Moje potrafią zachowywać się w kompletnie abstrakcyjny i komiczny sposób – nie zawsze jest to łatwe do uchwycenia, czy opowiedzenia, jednak w dzisiejszym tekście postanowiłam wyłapać te najdziwniejsze śmiesznostki – i co więcej – udokumentować je na filmikach! Zapraszam Was na stosik ciekawostek o hartczakrowych pieskach!

Baloo

O Baloo już słyszeliście pewno niejednokrotnie – piesek ten wyraźnym wstrętem obdarza wszelkie zapachy, które reszta psiej populacji uważa, za coś najfantastyczniejszego na świecie – mówię tu o wszelkiego rodzaju ekskrementach – kiedy Nenu była malutka, za każdym razem, kiedy małej zdarzyła się wpadka w domu, zalewał się łzami, smucił i miał odruch wymiotny. Piłka, która wpadnie koło kupy z góry jest uznana, za straconą w czeluściach piekieł. Odmowa komendy, czy opieszałe jej wykonanie, niechybnie wskazuje na obecność kupy w pobliżu.

Jednocześnie nasz bohater darzy wielką miłością zapach świeżo wypranego prania, takiego lekko wilgotnego, które delikatnie wyjmuje z miski, aby następnie z radością się w nim wytarzać.

Misio, odkąd jest najstarszym (i jedynym!) chłopcem w stadzie, na drugie ma Majestat. Z magiczną chwilą, kiedy Nenu podrosło, z równego ziomka, stał się Starszym Bratem. Nie daje już tak łatwo zachęcić się do zabaw, raczej z wdziękiem lwa patrzącego jak jego kobiety polują, leży nieopodal i obserwuje dzikie harce dziewczyn spod przymrużonych powiek. No i tu dochodzimy do meritum. Baloo z zasady nie wstaje w nocy i rano, gdy wstaję ja razem z dziewczynami. Rozpoczęcie dnia liczy się od momentu, w którym Pan Mąż postawi stopy na ziemi. Tyczy się to również weekendów, kiedy po cichutku zbieram pieski i wychodzę z sypialni, żeby Pan Mąż mógł jeszcze pospać. Bal śpi twardo razem z nim. W takiej kwestii jak wstawanie, lepiej nie zawierzać kobietom.

Misio również ma określone potrzeby snu. Kiedy przychodzi Pora (okolice 22 -23) uprzejmie staje pod drzwiami sypialni, najpierw dwukrotnie zapytując, czy nie jesteśmy zainteresowani udaniem się na spoczynek. Ma też specyficzne wytyczne dotyczące konkretnych warunków wypoczynku – przede wszystkim, aby piesek mógł zatracić się w objęciach Morfeusza musi:

a) wgramolić się pod coś – najchętniej pod łóżko, jednak zdarzało mu się wciskać pod skrzynie tapczanów (wersja, kiedy pieseł jest szczęśliwszy), lub ten taki “daszek” w takich wersjach tapczanu, które nie mają żadnej dziurki, do której można wpełznąć,

b) odetchnąć jednokrotnie, bardzo głęboko, a następnie zacząć śmiesznie posapywać,

Ruby

Ruby przede wszystkim w sytuacjach stresujących (pobyt GDZIEKOLWIEK poza domem, z psami innymi niż stado) lubi posiadać RZECZ w pysku. Nie jestem do końca pewna, czy dla odreagowania emocji (czasem szczeknie, ściska przedmiot w pysku, okłada się nim) czy dlatego, żeby nie puściły jej nerwy i miała zajęty pysk, czymś innym niż ciało pieska, który powoduje u niej pobudzenie. Takie w miarę mądre zachowanie uchwyciłam na tym filmiku – z nastoletnią Ciri!

Drugą śmieszną ciekawostką jest to, że Pucznik kicha jak starszy kierownik zmiany na kopalni. Robi dramatyczny zamach i tak zawija łbem, że mam wrażenie, że zaraz rozpłaszczy ryjka o podłogę. Jest bardzo sucza w ruchu i wyglądzie, ale to jedno wychodzi jej tak, że zawstydza każdego starszego wujka na weselu.


Ruby też jest bardzo przywiązana do pory wydawania posiłków. Wraz z wybiciem 19 pojawia się niczym duch przede mną i nie mówiąc nic, wpatruje się we mnie ze sporym napięciem i powagą. Kiedy usiłuję zignorować jej podchody, zaczyna nieśmiało przestępować z nogi na nogę, a następnie udramatycznianie kładzie pysk na kanapie i ciężko wzdycha.

Ostatnim dziwactwem Ru jest zakopywanie na sucho. Kiedy naprawdę nie jest w stanie zjeść czegoś, i posiadanie tego czegoś staje się Brzemieniem na miarę Jedynego Pierścienia, wtedy stara się ukryć ów problematyczny produkt na kafelkach, używając wyimaginowanej ziemi, z maestrią naśladując ruchy ryjem, troskliwie rozgarniając domniemany piaseczek, rozgarniając kopczyk i ukrywając Rzecz.

 

Nenya

Nenusia z kolei jest bardziej Stworkiem niż pieskiem. Nno, dobrze, jest pół pieskiem, pół krewetką. W każdym razie ma prześmieszną cechę, której nie znaleziono ani u mamy, ani u taty, ani u rodzeństwa. To wspaniały dodatek do jej twarzyczki, powoduje, że nawet najtwardsze serca pękają na pół – grinuje. Jej twarz kurczy się w przedziwnym grymasie – ma to być jednocześnie uśmiech, po części coś, co rozładuje napięcie i wyrazi głęboką miłość trawiącą małe ciałko, a wychodzi…właśnie tak jak na filmie. W ten sposób zachowuje się, kiedy zostanie przeze mnie obsztorcowana, podobnym grymasem wita się z osobami, które kocha całym krewecim serduszkiem, oraz rozdając poranne buziaczki.

Druga rzecz, która już bardziej przypomina tatę( w przypadku tego pieska mogę już śmiało odnosić się do magii genów, bo znam dość dobrze rodziców) to siła spokoju drzemiąca w ośmiomiesięcznym ciałku. Recenzja odkurzacza się tworzy dla Was, wciąż nagrywam relacje i reakcje związane z panoszeniem się Zgredka po domu. Tutaj pokazuję piękny przykład Nenusiątka, które naprawdę dłuższą chwilę czekało, aż intruz znudzi się i przestanie obskubywać ogonek. Jak widać – bezskutecznie. Nenu jest dość cierpliwym, mądrym i dzielnym Stworkiem jak na głupi wiek ośmiu miesięcy (odbija sobie to poszczekiwaniem i poburkiwaniem jak tur gdzieniegdzie :P), oby cieczka tego nie zepsuła! 🙂


W zanadrzu zachowań Waszej ulubionej krewetki jest jeszcze jeden totalnie abstrakcyjny nawyk. Otóż gdy je ciężkie gryzaki, to zawsze robi to aktywnie – naparzając nimi jak dziki kojot po całym domu, skacząc i powarkując jednocześnie.

To by było na tyle – więcej grzechów nie pamiętam! Jestem pewna, że Wasze pieski mają również swoje prześmieszne słabostki – podzielcie się z nami, nie ma nic przyjemniejszego niż czytanie o śmiesznych pieskach, nieprawdaż? 🙂

9 komentarzy na temat “Drobne dziwactwa i śmieszne nawyki moich psów

  1. Grinowanie Nenu jest tak uroczeee <3 U nas z ciekawostek: Fibi od małego również zakopuje na sucho, też grinuje (po mamusi) i od niedawna nie lubi pewnych przypadkowych słów np. "peszek", "leż", jak je usłyszy zaczyna się cieszyć jak głupia (robi tak też, wtedy gdy się ją niechcący nadepnie czy szturchnie) i potrafi pobiec się schować do klatki albo gdzieś w kącie domu. Ale chowa się rzadko, głównie zaciesza i się przymila strasznie. Zachodzę w głowę od 2 tygodni dlaczego i z czym mogą jej się te słowa kojarzyć i pojęcia nie mam! Może spotkałaś się z czymś takim u ozikow? Generalnie ona taki zaciesz wykonuje po tym, jak się czegoś przestraszy i to wygląda jakby mówiła, "o ja głupiutka, aaaaale głupiutka, przecież nic się nie stało" 😛
    Kayden często ogląda tv, szczególnie jak go zainteresuje muzyka w reklamie, filmie czy teledysku, wtedy potrafi podbiec aż pod sam telewizor i się przyglądać.
    Milo za to wydaje prześmieszny przeciągły pomruk, gdy kładzie się spać wyjątkowo zmęczony, muszę to nagrać! 😛

    1. Taak totalnie uwielbiam jej wyraz pysia. Nie tylko przy grinowaniu – ona generalnie ma strasznie dziwną i śmieszną twarz stworka 😀

      Kurczę, a może pokaż na filmiku? Bo nie do końca potrafię sobie to wyobrazić 😀

      Taak pomruk Ru też robi, uwielbiam totalnie!

  2. Ela ma identyczny kupowstręt. 😀 Ona potrafi z krzaków na spacerze wyskoczyć w powietrze i wylądować kilka metrów dalej jak znajdzie kupę 😀 A grinowanie jest przecudne. Jak Elson był młody też to robiła, ale z wiekiem jej zanikło, oby u Was to pozostało!

  3. Wszystkie dziwactwa mojego psa są tak bardzo moje, że nie wyobrażam sobie, żeby mógł ich nie mieć. To coś co go definiuje, powoduje że jest jeden i niepowtarzalny i mój najukochańszy <3
    Pimpek na przykład, gdy nie wie co zrobić to się tarza. Każde dłuższe stanie w jednym miejscu trawnika (na przykład przy rozmowie) musi zawierać w sobie zabawę w rozjechaną żabę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *