[test] Komplety Hunter Convenience

Typowe oziki na spacerze w naszej okolicy.

Palec pod budkę, kto podobnie jak ja nie znosi lutego i marca za wyjątkowe okoliczności przyrody, do których zaliczamy między innymi: pogodę zmienną niczym poglądy naszego rządu, twarz chłostaną wiatrem niczym prozą życia oraz błotniste podłoże, śliskie niczym poruszanie tematu wychowania dzieci podczas świątecznego śniadania. Muszę Wam przyznać, że o ile listopad niesie perspektywę cudownego ciepłego i rodzinnego grudnia, o tyle styczeń, luty i marzec stanowią dla mnie ponury czas, przez który przedzieram się z niemal zamkniętymi oczami. Jako psiarz odczuwam ten okres o wiele dotkliwiej, a jako właścicielka aż trzech długowłosych psów powinnam dostać order wykrojony z ziemniaka. W utrzymaniu czystości i jako takiego wyglądu mieszkania i piesków pomaga mi kilka patentów – inteligentny odkurzacz ( o którym niebawem), psie kombinezony brudoodporne (o nich było tutaj), oraz nowość w naszej psie szafie – komplety obroża plus smycz z bardzo wytrzymałego tworzywa TPU.

Marka Hunter to dość znany producent na rynku zoologicznym – oferuje nie tylko wysokiej jakości produkty z szeroko rozumianej psiej galanterii (obroże, smycze), po legowiska, kapoki i sprzęty szkoleniowe. Polskim dystrubutorem jest firma Eco Life, dzięki której mieliśmy możliwość przetestować komplety z serii Convenience, składające się z trzech obroży zapinanych na sprzączkę, oraz trzech smyczy z rączką z podszyciem neoprenowym.

Producent zachwala produkt jako brudoodporny, trwały i wygodny w użytkowaniu, szczególnie dla psów, które brudzić się potrafią, lubią, a taplanie się w wodzie to ich druga natura – także wszystko składało się na to, że czipsy ( ze szczególnym naciskiem na Ru i Nenusię) będą kandydatem idealnym. Zresztą tylko popatrzcie:

 

Puczineczka, jak wiadomo jest naszym czarnym koniem, jeśli chodzi o zajeżdżanie wszelkiego rodzaju sprzętów. Pod tym względem (i pod byciem najbardziej karykaturalnym, kreskówkowym pieskiem na tym łez padole) jest niezastąpiona!

Mieszkamy w wiejskiej części miasta, mamy pięć minut do pól, z całą ich obfitością błota, obornika, trawy, sarnich i króliczych “cukierków” i pomniejszych atrakcji. Ze względu na sprzyjającą aurę, mieliśmy możliwość przetestowania galanterii w śniegu, błocie, przymrozku i temperaturach +15 . Dodatkowo zdarza nam się pomieszkiwać u rodziców, którzy mieszkają na skraju wsi, tuż nad jeziorem, a 2/3 psów kąpieli nie odmawiają nigdy – co składa się na idealne warunki testowania produktu reklamowanego i dedykowanego psim brudasom z wodnym zamiłowaniem.

Technikalia

Dostaliśmy trzy komplety z podstawowej linii Convenience. Preferuję nieprzepinane smycze po 120 cm, więc wybrałam właśnie ten wariant (jest też opcja przepinana). Ten model ma rączkę podszytą neoprenem, co jest genialnym pomysłem – ale o tym później. Jeśli chodzi o obroże, mamy do wyboru kilka typów, każdy z opcji ma jeden fason: obrożę zapinaną na sprzączkę. My testowaliśmy podstawową linię, natomiast istnieje również wariant Comfort (z podszyciem z czarnego neoprenu) oraz Reflect (z odblaskowym paskiem). Mamy do wyboru prawdziwą mnogość kolorów: neonowy żółty, neonowy pomarańcz, różowy, turkusowy, beżowy oraz czarny.

Tuż po odpakowaniu paczki nieco zmartwiłam się, że turkusowy komplet dla Nenu będzie jednak zbyt masywny na drobne ciałko konika z kasztanów i żołędzi, ale ostatecznie okazało się, że komplet wygląda bardzo porządnie, jednak ładnie wpasowuje się nawet na drobne ciałko, i wcale nie wygląda jakby miał być kajdanem obciążającym szyję.

Nenusiątko w obroży – nawet drobna krewecia szyjka wygląda w porządku.

Obroże

Miałam do czynienia z obrożami z podobnego materiału, jednak tamte w porównaniu z wersją Hunter prezentują się naprawdę słabo. Okucia i ozdobny rzucik z logo Hunter przemyślany jest tak, żeby zminimalizować ryzyko przerwania się obroży podczas napięć (docelowo dopasowuje się je identycznie jak pasek w spodniach). Już podczas rozpoczęcia testów kilka z Was poprosiło, abym sprawdziła, czy taki sposób zapięcia nie jest uciążliwy dla posiadaczy dużych kryz. Okazało się, że tak naprawdę wystarczyło jednorazowo dopasować odpowiedni obwód, aby potem bez problemu ściągać i nakładać obroże tak jak inne, półzaciskowe – dzięki kryzie nie zsuwały się, a jednocześnie nie musiałam kilka razy w ciągu dnia ich wypinać i zapinać. Jednocześnie psy chodziły na smyczy (dwójka umiarkowanie napina smycz podczas spacerów), biegały, przedzierały przez krzaki, tarzały się i pływały – bez uszczerbku dla wyglądu obroży czy wytarcia czy połamania sierści.

Obroże dobrze dopasowałam rozmiarem, nie przesuwały się, nie zsuwały, ale jednocześnie po spacerze łatwo było je ściągnąć i zostawić do obeschnięcia.

Jeśli chodzi o obroże – znalazłam jeden minus – ciężko odpina się karabińczyk od smyczy – trzeba nieco się nagimnastykować, żeby odpowiednio je ustawić. Myślę, że to kwestia dość grubych pasków obroży. Uważam, że to naprawdę niewielka wada. Materiał jest lekko chropowaty, przez co łatwo łapie brud, ale wystarczy lekko przetrzeć go zwilżoną szmatką lub przejechać szczoteczką i znów jest gotowy do użytku (co ciekawe, minimalnie trudniej schodzi brudek z koloru turkusowego niż różu czy czarnego). Nie barwi sierści. Wysycha bardzo szybko.

“Pranie” kompletów nigdy nie było mniej czasochłonne! 🙂

Smycze

Jak już wcześniej wspominałam, wybrałam opcję nieprzepinaną, bowiem przepinanych smyczy przy większej ilości psów po prostu nie lubię. W trakcie użytkowania okazało się, że był to dobry pomysł, z jednym drobnym zastrzeżeniem. Otóż sam materiał TPU jest siłą rzeczy dość sztywny. Ojciec Szanowny, kiedy przyjechaliśmy testować do Starszego Hartczakrowa, spojrzał z pełnym politowania wzrokiem na wynalazki i stwierdził “No chyba żartujesz!” i wziął smycz do ręki, usiłując ją naciągnąć niczym gumę. Po próbie powiedział tylko z szacunkiem “Ookej” i oddalił się niespiesznie. Czyli – robi wrażenie nawet na osobach postronnych. Nie naciąga się, jest średnio elastyczna, dość twarda. Na mrozie (do -10) znacząco twardnieje, około standardowych 10 stopni Celsjusza jest nieco bardziej miękkie. Moje psy nie ciągną mocno, nie mają zrywów, ale podejrzewam, że złapana poza uchwytem smycz może nieco palić w ręce, dlatego raczej polecam “mój” wariant podszyty neoprenem, dzięki czemu smycze są bardzo wygodne podczas wyprowadzania psa. Podczas wyprowadzania lekko amortyzują ruchy czworonoga.

Jest jeden minus – jak już wspominałam są dość sztywne, przez co po spuszczeniu psów nie bardzo jest co z nimi zrobić. Nie ma możliwości zwinięcia ich w kulkę i wrzucenia w kieszeń, a przewieszenie 120 cm smyczy przez klatkę piersiową jest jedynym, choć nie do końca wygodnym rozwiązaniem. W tym przypadku myślę, że z kolei wygrałaby wersja przepinana – to musicie wziąć pod uwagę podczas wyboru. Jeśli chodzi o brudzenie się, ciągnięcie po ziemi to wystarczy przetrzeć ją chusteczką higieniczną, aby bez obawy zapiąć psa i wziąć ją w dłoń – tutaj nie mają sobie równych.

Podsumowanie

Jeśli chodzi o pierwotne przeznaczenie obroży, to nie mają w tym segmencie sobie równych. Są trwałe, estetyczne i odwalają swoją robotę w stu procentach. Mają też dość szeroką rozmiarówkę obroży  (od 20-60 cm w szyi), smycze występują w dwóch szerokościach 1.5 i 2.0 cm oraz dwóch długościach : 120 cm (nieprzepinane) i 200 cm (przepinane). Naprawdę jestem zadowolona z tych kompletów i będą nam towarzyszyć podczas wodnych wypadów nawet wtedy, gdy pogoda nam będzie bardziej sprzyjać!

 

A Wam jak podobały się komplety Hunter Convenience? Planujecie zakup? Potrzebujecie tego typu akcesoriów u swoich psów?

 

6 komentarzy na temat “[test] Komplety Hunter Convenience

  1. Na ostatnich targach zabłądziłam między półkami Huntera i właśnie zatrzymałam się przy tych smyczkach choć zauważyłam tam tylko te przepinane. Już czułam impuls żeby przygarnąć oczojebny róż (-20% było!) ale na szczęście rozum podpowiedział, żeby poczekać na twoją recenzję i dobrze :D. Z tego co piszesz takie gumowe rozwiązania jednak nie dla mnie, lubię sobie owijać smycz wokół ręki i łapać w środku, a Kiba lubi w nieoczekiwanych momentach mocno pociągnąć. Jeden wydatek mniej choć ta brudoodporność brzmi wspaniale :D.

  2. Ja totalnie nie mam parcia na nowe komplety w coraz to piękniejsze wzorki- jak już właśnie takie jak te Huntera, bardziej praktycznie i nie szkoda używać w takich warunkach jak nasze spacery. Aczkolwiek coraz częściej myślę, żeby sprawić Emetowi jakiś ładny komplecik na ,,wyjścia na miasto” :D. Jak nasze codzienne zestawy się zniszczą, pomyślę o tej firmie bo wygląda porządnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *