“To przecież rasa pasterska” czyli 4 cechy owczarków, które mogą być potencjalnie niebezpieczne

Zauważyłam pewną alarmującą tendencję w obu grupach zrzeszających właścicieli psów z grupy I. Otóż często opisując problem wychowawczy (o ile jest on w ogóle rozpoznany), używają fraz “jak większość psów tej rasy“, “typowo dla [tu wstaw rasę]“, “jak na psa pasterskiego przystało“. Otóż jako posiadaczka trzech psów ras uznawanych za owczarki, śpieszę Wam dziś wskazać 4 punkty zapalne, które tylko pozornie stanowią standard dla rasy pasącej, a w rzeczywistości świadczą, bądź mogą być zapowiedzią większych i głębiej leżących problemów – z komunikacją, z relacją w Waszym domu a wreszcie stanowić niebezpieczny nawyk Waszego czworonoga. Zapraszam!

Zaganianie rowerzystów, psów, biegaczy oraz samochodów. Nie, nie jest to standard pastucha – a raczej owszem, zdarza się dość często, ale jeśli nie mieszkacie na tatrzańskiej hali a w centrum Tczewa, raczej nie jest to zachowanie, które chcecie wzmacniać. Owszem, to są psy ras pracujących. Owszem, dla pasterzy, czy osób, które chcą bawić się w pasienie, chęć zorganizowania poruszających się obiektów i złożenie ich do kupy jest bardzo pożądane i cenne, i faktycznie stanowi jedno z popularnych zachowań tej grupy, siedzi w DNA i jest pompowana do krwi. Jednak ustalmy sobie jedno – statystycznie najczęściej psy tej rasy bierzemy, żeby uprawiać z nimi jakieś sporty, niekoniecznie, żeby doprowadzić owce spod obórki na łąkę ( a jeśli jednak interesuje nas drugi typ użytkowania, to rzadziej mamy do czynienia z problemem zaganiania ruszających się obiektów innych niż puchata bądź rogata trzoda). W centrum miasta stanowi zagrożenie – nie tylko dla nieszczęsnego biegacza, ale również dla Waszego czworonoga. Bezwzględnie trzeba od małego pracować z takim móżdżkiem, najlepiej wraz z osobą doświadczoną w rasie. To nie jest tak, że trzeba będzie wytrzebić i zrobić pranie mózgu psu. Tu chodzi tylko o to, żeby móc to kontrolować, aby nie doprowadzić do tragedii gdzie heroiczny czarno biały piesek pędzi dwupasmówką za TIRem usiłując nakłonić go do opamiętania się. Bezwzględnie nie wolno tej cechy pozostawić samopas i pozostawić w bezdennym worku z beztroskimi właścicielami, którzy na czole mają wypisane “bo on tak ma”.

Kłapanie zębami, aby zdyscyplinować  lub zatrzymać gwałtownie poruszających się obiekt – na przykład bawiące się dzieci, inne psy. To taki złoty standard problemów na forum ras, dotyczący zachowania psów względem dzieci. A tu ktoś wrzuci filmik, jak to piesek się z dzieckiem bawi. Hania biega, piszczy, macha rączkami, a Burek emocjonuje się coraz bardziej, podskakuje, ostatecznie łapie pyskiem za rączki dziecka, co powoduje chwilowy szok, zatrzymanie, a następnie eskalację zabawy. Rozczulony rodzic, ukradkiem ociera łezkę z oka, a następnie rozentuzjazmowany publikuje na grupie. TO NIE RASA DLA DZIECI? NO TO PATRZCIE JAKA TO WIELKA MIŁOŚĆ. Zazwyczaj lekko (bądź hardo i do pięciu przodków wstecz) upominany zamyka temat z hukiem, zmienia imię i nazwisko, temat, grupę a dla pewności hasło na fejsbuku ogłaszając wszem i wobec, że jest to grupa oszołomów i fanatyków. Owszem, jest. Sama uważam, że zaliczam się do grupy oszołomów, fanatyków, a także tyranów z niebezpiecznym zacięciem rasistowsko totalitarnym względem zachowań zwierząt w moim domu. Tym niemniej cała czereda internetowych geniuszy, którzy zza ekranu siedzą w puchatych skarpetach i piją earl greya z cytryną z wiadra przypominającego kubek w lamy ma rację. Twoje dzieci to nie jest bydło, znajomi Twoich dzieci również. Rozdarty sweterek jest niczym, w porównaniu z tym, jak rozedrze się matka Brajanka, która dowie się, że Wasz pies podgryzał go w zabawie. Dzieci to nie jest stado owiec, nie powinny być w ten sposób traktowane przez owczarka, a przyzwolenie na takie zachowanie względem swojego potomstwa może skończyć się fatalnie, kiedy wkurzony owczarek, który ma więcej jaj niż Nenusia użyje środków przymusu bezpośredniego (mocniejsze przytrzymanie) względem nieposłusznego (nomen omen) barana. Tego typu zapędy ma na pewno Ru i Nenu, ale nie pozwalam na tego typu zachowania nawet względem psów, z którymi się bawią. Kluczową kwestią w tym przypadku jest bezwzględny posłuch psa względem Was. Inaczej będzie krucho.

Pilnowanie zasobów – owszem, onegdaj pastuchy miały mieć wdrukowane pilnowanie obejścia i domostwa. Miały heroicznie rozdzierać futro, rzucać się na próg i nie dopuścić zbójców do dóbr osobistych właścicieli. Właśnie. Przed osobami postronnymi.  To kluczowe. Nie powinny pilnować swoich rzeczy przed domownikami – nie wiem, kto u Was w domu płaci rachunki i daje michę, ale u nas ostatnio jak sprawdzałam, to byliśmy to my. Jak również dość heroicznie stwierdzam, że jestem pewna, że mam nieco lepszy ogląd na to, co jest jadalne, a co nie jest, kto wróg, a kto przyjaciel oraz kto dzierży moc sprawczą i ustawodawczą w naszym obejściu. Dlategóż nie wyobrażam sobie, aby moje urocze i słodkie zwierzątko podczas spożywania na legowisku kości/gryzaka/piłki czy ręki mojego męża uniosło choćby pół wargi i strzeliło zezem w moją stronę. Wrota piekieł, wycieczka do Urzędu Skarbowego oddać tylko jeden papierek oraz kolejka po bilety na premierę “Kleru” to małe piwo przy tym, co by się wydarzyło. Oczywiście są to żarty i stanowczo odradzam działanie na własną rękę w kwestiach (i na rany kota, skąd się w ludziach wzięła ta magiczna pasja na mieszanie łapą w cudzych chrupkach?) tym niemniej Wasz pies nie powinien mieć najmniejszego problemu z podzieleniem się z Wami zdobyczą, jaką właśnie upolował. Czy będzie to kończyna sarny (been there, done that, szczęśliwy znalazca, Puczineczka była bardziej niż zrozpaczona, kiedy wyrzuciłam znalezisko i cisnęłam nim w krzaki z zakazem podnoszenia) czy Wasza skarpeta (znów czule macham do Rubinki, która trudni się odnajdywaniem skarpet, a następnie posiadaniem ich w miejscach wystawionych na wzrok publiki) czy w końcu najpyszniejsze jedzenie świata (ludzka część stada zawsze może zadziałać, przytrzymać, zabrać kość czy usiłować usunąć kość, gdy znajdzie się nie tam, gdzie powinna).  To jest takie ABC życia z psem, bez tego robi się mało śmiesznie, a może zrobić się wręcz niebezpiecznie.

Śledzenie cieni, łapanie „zajączków” na ścianie, nie daj buk gonienie laserów – takie zachowania należy bezwzględnie przerywać – prowadzą do narastania frustracji u psa, mogą wzmagać nerwowość i uczucie niepokoju. Przez niektórych uznawane są wręcz za drobne tiki nerwowe mogące prowadzić do pobudzeń układu nerwowego i w rezultacie wyzwalać ataki padaczkowe. Ru zdarza się na przykład kłapać na kurz, który widać unoszący się w mocnym strumieniu światła. Nie pozwalam na to, proponuję coś innego tak, żeby szybko o tym zapomniała.

 

Przychodzą Wam do głowy inne “cechy rasy”, które mogą stanowić niebezpieczeństwo dla Was lub dla psa? A może macie pieski innych ras, w których również panują stereotypu i mylne przeświadczenia o zachowaniach typowych dla rasy i zarządzaniem tego typu problemów?

20 komentarzy na temat ““To przecież rasa pasterska” czyli 4 cechy owczarków, które mogą być potencjalnie niebezpieczne

  1. Mój border goni liście. Potrafi zerwać się w momencie że rękę z barku wyrywa. Trzeba ja sprowadzić do pionu i widząc że patrzy się na liścia od razu mówić nie. Jest strasznie ale pracujemy.
    Druga rzecz to piłki- na dźwięk odbijanej piłki jest wyłączenie mózgu i pisk że szczekaniem oraz wyrywanie się. Może nawet nie widzieć jej. Nie możemy przejść koło boiska. Dzieci z piłką trzeba omijać. Najgorzej że myśmy nigdy jej nie rzucali piłki, miała dostęp, ale do pluszowej i gumowej i trochę w domu się bawiliśmy. Nie wiem skąd taka reakcja na ten dźwięk. Walczymy z tym z trenerem ale opornie.

  2. Hej, nie nadążam, o co chodziło Ci w zdaniu “Oczywiście są to żarty i stanowczo odradzam działanie na własną rękę w kwestiach (i na rany kota, skąd się w ludziach wzięła ta magiczna pasja na mieszanie łapą w cudzych chrupkach?) tym niemniej Wasz pies nie powinien mieć najmniejszego problemu z podzieleniem się z Wami zdobyczą, jaką właśnie upolował.” ?

    1. Hej hej już tłumaczę – otóż najczęstszą radą (bardzo abstrakcyjną i mogącą się bardzo źle skończyć) jest “zabierz mu miskę, trzymaj rękę w misce z chrupkami”. W drugiej części zdania chodziło mi o to, że w mojej opinii pies powinien się bez szemrania i problemu dzielić każdą zdobyczą, którą upoluje 🙂

  3. Bardzo mądrze!
    Dodała bym punkt o pasieniu psów/ludzi czyli tradycyjne “skradanie się”. My mamy z tym spory problem, szczególnie przy mijaniu z innymi psami 😉
    Miłego dnia!

    1. Tak jak pisałam niżej – u mnie to robiły…boksery 😀 Więc nie wiem na ile to jest pastuchowe – żaden z psów moich tego nie robi względem innych, chyba, że Nenu podczas zabawy 😀

  4. Hej! Bardzo mnie to wszystko zainteresowało, zwłaszcza, że sama mam pseudo-ONka (który zachowań owczarza ma na moje szczęście stosunkowo mało), a za parę lat chcę powiększyć rodziną o ozika. Zastanawiam się, czy przerywanie zabaw / niepożądanych, pasterskich jazd rozwiązuje problem tak po prostu. Czy nauczenie pasterza, że na “fuj” ma przestać podgryzać, wystarczy i nie ma ryzyka, że pies odreaguje z tym instynktem gdzieś indziej i to w mało spodziewanym momencie? “Głośno” myślę, niczego nie zakładam, więc jestem ciekawa Twojej opinii i doświadczeń w tej materii. 🙂

    1. Myślę, że dużo tkwi w Waszej relacji i zasad jakie w niej panują. No i oczywiście konsekwencji. To kwestia nauki konkretnych schematów i pokazania psu jak można zachować się inaczej. Plus praca nad relacją w innym kierunku – wspólne treningi, nauka sztuczek, długie spacery. Zajęcie móżdżku psa w inny sposób i wypracowanie relacji. Mam psy od lat, a uważam, że właśnie dopiero z owczarami mam taką relację, że mnie strach bierze co się ze mną stanie jak któreś z nich odejdzie.

  5. Cześć!
    O…. Skradanie się to jest to! Naszemu koło 2rocznemu mixowi collie (wziety z fundacji rok temu)nadal czasem zdarza się praktykować skradanie kiedy widzi niwego psa idącego z naprzeciwka. Nie ma oszczekiwania ani ataku ale samo bezczelne podchodzenie na ugietych łapach z wycelowanymi w kandydata jest bardzo wymowne… Próbuję oduczyć ale jest ciężko. Może ktoś podzieli się metodą na sukces. Jest też oczywiście obrona mieszkania przed “inwazją obcych 👽” oraz reaktywność na dzieci i mężczyzn szczególnie tych pod wpływem. Innymi słowy ciężka praca u podstaw… Pozdrawiam wszystkich zafiksowanych 😉

    1. Walczę ze skradaniem od dwóch lat. Początkowo próbowałam z bufetowaniem i odwracaniem uwagi, ale nic z tego nie wyszło, bo mój pies jest strachliwy i zafiksowany na psy, więc nie znosi odwracania uwagi. Potem próbowałam naprowadzić na inne zachowanie za pomocą klikera (klikać każdą pożądaną aktywność bez skradania), o czym nie będę się rozpisywać, bo to trudne i rezultat taki sobie, to znaczy mijaliśmy się z psami, ale tylko w kontakcie wzrokowych, a pies musiał być mega skupiony na mnie. Od jakiegoś czasu stosuję metodę, że pies mijając się z innym idzie za mną lub bardzo blisko obok mnie, a gdy próbuje się skradać przyspieszam kroku. Jest to jedyne, co działa na mojego psa. Zauważyłam, że przestał się tak spinać widząc innego psa i od razu przyczajać. Obserwuje, ale często już sam z siebie idzie normalnie, bez skradania.
      Dodam tylko, że jest to zachowanie, które niestety prowokuje inne psiaki do ataku lub ucieczki, i mimo, że moja skradała się, że tak powiem, w zabawie, jest to podejście łowcze, którego psy się bały.
      Jeśli ktoś ma inne sposoby, rady na skradanie, podpinam się pod Twoje pytanie.

  6. A ja miałam prawie wszystkie te “problemy” z kundelkiem podobnym do teriera niemieckiego, łącznie ze skradaniem, o którym pisze B the Great, i z którym walczę do dziś. Jestem jednak pewna, że u mojej Nuk skradanie nie ma to związku z pasieniem, raczej stawiam na popęd łowczy i polowanie.

    1. A to u mnie skradaly się do psów…boksery 😀 Widziałam w takiej akcji też labradory i husky, więc nie łączyłabym tego stricte z pastuchami 🙂 Moje pastuchy z kolei tego nie robią – Nenu tylko jak czai się, żeby wyskoczyć na psa w zabawie zaczyna się skradać.

  7. “Bordery tak mają, że muszą ciągnąć na smyczy jak pociagowe konie” 😂 To jedno z bardziej drażniących mnie haseł w rasie 😉 Oczywiście nieprawdziwe i dotyczące psów każdej rasy psa, jeśli tego nie przepracujemy 😁

  8. chyba nigdzie nie widzę, więc zapytam. (może przeoczyłam?)
    Pies zazwyczaj nie ma problemu z oddaniem kości, jedzenia, czy czegoś co jest jego. Gorzej z oddawaniem czegoś, co jest nasze i tego nie wolno. Opakowanie z chusteczkami, które potrafi ukraść i rozgryźć, plastikowa nakrętka zostawiona przez nieuwagę domowników, otwieranie szafy i kradzież butów, klapek, czapek czy szalików, albo innych rzeczy z różnych pomieszczeń. Do szafy kupione już takie coś, co ją blokuje, więc mam nadzieję że problem zniknie i dzięki temu trochę mniej kasy pójdzie na nowe buty (nie jestem w stanie zliczyć, ile już pogryzł, ale trudno). Czy jest coś, co mogę zrobić w domu, aby go tego oduczyć? Potrafi być mocno agresywny (chyba) jak chcę mu coś zabrac. Pojawiło się to około 2, może 3 miesiące temu (pies 1,5 roku). Behawiorysta powinien zapewne być, wiem, ale na razie niestety nie mam jak, serio. Oprócz tego rzuca mi się na niektóre psy, wydaje mi się że zależy na którego, może to przez te ich zapachy? Czasami nie mam sił do niego. Kocham go mimo wszystko, wybaczam mu wszystko, ale nie chcę żeby komuś coś zrobił. Czasami rzuca się też na ludzi, częściej na biegnące dzieci, czasami na rowery. Jestem wyczulona i wiem mniej wiecej kiedy uważać, zazwyczaj uważam zawsze jak ktoś przechodzi, ale czasami nagle się ktoś pojawia. Wydaje mi się że czasami on reaguje szczekając i rzucając się, gdy się boi. Bywa też niebezpieczny, jak np. inny samiec próbuje coś ten tego na niego (podobno to nie jest dominacja, nie znam się, więc nie wiem jak to nazwać). Jest jakiś ratunek, czy po prostu próbować powoli pracowac i chwalić gdy reaguje poprawnie?

    1. To jest zbyt poważna sprawa, żeby udzielać losowych rad w internecie niestety 🙁 Jeśli w grę wchodzi agresja wobec psów czy ludzi to stanowczo trzeba skontaktować się ze specjalistą, który zerknie na Waszą relację i podpowie co i jak. Koniecznie trzeba jak najszybciej zadziałać, bo każda udana akcja utwierdza go w przekonaniu, że takie coś działa. Nie zostawiajcie tego samopas i myślę, że warto udać się do kogoś sensownego, bo sprawa jest bardzo poważna i może niedobrze się skończyć. Daj znać skąd jesteś, poszukamy kogoś mądrego w okolicy!

  9. Nasz ( border collie) próbuje zaganiać ptaki- wróble, gołebie, jak można domyślić się, z marnym skutkiem. To go frustruje, próbujemy go zajmowac czyms innym ale to silniejsze od niego. Drugi problem to odbijający sie on sam w szybie , która jest nad nim- tzn w szklanym suficie- wieczorem . Uspokajamy, zajmujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *