[DOGANICA] balsamy do łap rePAWer i PAWrricade

Cześć! Zima wszędzie, plucha wszędzie, marznący deszcz, mżawka – wszyscy znacie listopad w swoim najlepszej formie, prawda? Chciałam z tą recenzją zaczekać do kolejnej odsłony notki ze Słowenii, ale aktualnie postanowiłam nie drażnić Was słonecznymi krajobrazami, a po prostu podzielić się bardzo fajnymi kosmetykami dla psów, które już niebawem przydadzą się jako must have zimowej pielęgnacji psa w mieście. Mowa tu o dwóch balsamach na łapki firmy Doganica. Na szczęście (albo i nieszczęście), testowałam już oba produkty – i u moich psów sprawdziły się bardzo dobrze. Zapraszam Was do recenzji!

PAWrricade

 
Na pierwszy ogień wzięłam PAWrricade (jestem dozgonną fanką tych nazw, uwielbiam tego typu kalambury i zabawy słowem). Czyli balsam łagodzący i nawilżający psie opuszki, wspomagający ich regenerację. Zdecydowałam się na ten produkt ze względu na nasze wakacje – obfitowały one w długie wycieczki po trudnym terenie (koryta rzeczne, skałki, kamieniste plaże, wodospady…). Producent reklamuje tę maść jako “naturalne buty dla psa” i jest w tym dużo racji.  
Bardzo lubię proste, naturalne składy – zwracam na to uwagę nie tylko przy ludzkich, ale również przy psich produktach, i tutaj również mamy naturalne produkty, które bardzo dobrze sprawdzały się również w wysokich temperaturach nad słoweńskim morzem (oczywiście uważałam, żeby nie zostawić go w nagrzanym aucie, ponieważ producent wspomina, że przechowywany w temperaturach powyżej 30 stopni może wytracić część ze swoich właściwości). 
W składzie znajdziecie masło mango, woski roślinne oraz olejki eteryczne, które mają na celu przyspieszanie procesów gojenia się psich łapek. Sam produkt jest  w formie półmiękkiego masełka, które przyzwoicie się rozprowadza, i faktycznie nieco zachęca psy do wylizywania łap (warto odwrócić uwagę czworonoga od wylizywania, inaczej sama aplikacja pozbawiona będzie sensu).
Bala kusiło jak widać 😀

U nas masełko sprawdziło się bardzo dobrze, a dzięki Panu Mężowi i jego rzetelnemu, technicznemu umysłowi mogłam Wam przetestować w jeszcze bardziej obrazowy sposób – otóż smarowałam 50% psich łapek – 1 przednią i jedną tylną, i pozostawiałam Wam do porównania:

Bardzo ciężko było uchwycić różnicę na zdjęciach, ale łapka po Waszej lewej (która była smarowana cały wyjazd) była wyraźnie gładsza, mniej poszarpana i niemiła w dotyku, nabłonek nie był postrzępiony, co widać wyraźnie przy drugiej łapce.

Ja jestem zadowolona z efektu i czekam na trzaskające mrozy. Ze śniegiem proszę.

rePAWer

I to miał być koniec recenzji, ale niestety, pechowo się stało i do naszej strefy testów musiałam dołączyć drugi balsam – rePAWer. Nenu podczas dzikich harców ze swoim kumplem Sheldonem niegroźnie rozcięła sobie fragment opuszki. Po standardowym czasie, w którym musiałam na zmianę smarować maścią z ozonem, puszczać Stworka w ochronnym bucie, szukać fragmentów vetflexu i klepać zdrowaśki do wszelkich bóstw, aby nie znaleźć ich w jelicie swojego merle psa (na szczęście znalazłam je na dole, w-miejscu-gdzie-robi-się-rzeczy-niedozwolone – jak była mała to tam robiła kupy cichaczem żeby nikt nie widział, a jak była duża i wiedziała, że nie wolno dotykać konstrukcji, którą pracowicie umieściłam na jej łapie, postanowiła niecnie wykorzystać moment, w którym wyszliśmy do kina).

 

UWAGA BĘDZIE ZDJĘCIE BRZYDKIEJ BUBY. WRAŻLIWI NIE PATRZĄ.

 

NO NIECH NIE PATRZĄ WRAŻLIWI, NO.

 

SAMI TEGO CHCIELIŚCIE.

 

Oto buba – jak widać niewielka, ale upierdliwa, bo opuszki lubią się sączyć i goić latami. Nie wiem, czy to kwestia szczęśliwego rozcięcia, czy combo maści, skarpetka chrześniaka + rePAWer, ale już po 10 dniach po problemie śladu nie było. I mówię tu dosłownie – ciężko mi było Wam do zdjęć odnaleźć bliznę.

Dosłownie kreseczkę widać

 

Także oba preparaty zyskują moją aprobatę – są bradzo przyjemne w aplikacji, dość trwałe w zmiennych warunkach, a dodatkowo bardzo, ale to bardzo podoba mi się ich oprawa graficzna (a także całej strony Doganica i reszty ich produktów).

Szczerze żałuję, że na tym zdjęciu ucięłam twarz Nenu, która dobitnie dawała do zrozumienia co sądzi o moich manewrach z maściami na zdrowych łapach. Co ciekawe, kiedy łapka była chora, to zdecydowanie bardziej i mniej wyraziście marudziła.

Stanowczo polecam PAWrricade i serdecznie życzę, aby Wam rePAWer nie był potrzebny (możemy to wspólnie zmienić, dzięki naszej blogerskiej akcji #śmieciwłapy, o której więcej w poprzednim poście!), ale kupcie. Powszechnie wiadomo, że kiedy kupi się jakąś rzecz, okaże się ona nie potrzebna nigdy. Jeśli zaś jej nie zakupicie….to sami wiecie co. Ja mam, użyłam, odłożyłam do psiapteczki i mam nadzieję nie używać przez czas więcej niż długi – fajne produkty w BARDZO przystępnych cenach (plus możliwość zakupu wielu wariantów – macie do wyboru mazidło lub sztyft), do tego estetyka, fajne składy, zapach, konsystencja – super sprawa na nadchodzący sezon soli na chodnikach. Polecamy wraz z dwunastoma łapami na pokładzie!

 


9 komentarzy na temat “[DOGANICA] balsamy do łap rePAWer i PAWrricade

  1. Gry słowne kocham miłością bezgraniczną! A rzeczy od Doganica mam już jakiś czas (ostatnio na targach uzupełniam zapasy) i sprawdzają się super – łapy łaciatego są miękkie jak za papika, ani trochę szorstkie. na

  2. Sama zastanawiam się nad kupnem tych cudeniek, ale nie wiem jaką pojemność wybrać, dlatego chciałam się dowiedzieć jaką ty wybrałaś (:

  3. Szczerze przyznam, że o firmie Doganica dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Nazwy produktów są naprawdę genialne. Sam wygląd opakowań budzi moje zainteresowanie. Jestem ciekawa jak balsamy sprawdziłyby się u moich psiaków. Wraz z nadchodzącą zimą coraz częściej rozmyślam nad ich zakupem.

  4. Szczerze się przyznaję, że nie miałem najmniejszego pojęcia, że istnieją takie balsamy do psich łapek 🙂 Fajna sprawa, zwłaszcza na zimę – myślę tutaj jeszcze o soli drogowej, która jest bezwzględna nie tylko dla samochodów, naszych butów ale także właśnie dla psich łapek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *