Drobne śmiesznostki i abstrakcyjne cechy moich psów

Postaram się choć trochę wrócić do blogowania, bo oprócz naszego rozkwitającego IG mam wrażenie, że Was tu trochę zaniedbałam. Niestety, moja higiena pisania wymaga tego, że siadam i piszę nieprzerwanie, dlatego teraz tak ciężko mi teraz usiąść i zebrać myśli – bo najczęściej czas “dla mnie” jest w kawałkach. Tym razem zapraszam na bardzo relaksacyjny post w tych trudnych czasach!

Każdy z psów jest wyjątkowy na swój sposób, dlatego dziś chciałam przedstawić szereg przedziwnych głupotek, nawyków, czy śmiesznych rytuałów moich psów. Gotowi?

Baloo

Prawie każdy czytelnik Hartczakrowa to wie – Baloo wprost pasjami kocha tarzać się w świeżo wypranym praniu. W swojej bezczelności ściąga je z suszarki do ubrań i kładzie na ziemi, żeby dopełnić złodziejskiego procederu.

Jednocześnie jest to pies, który bardzo ale to bardzo brzydzi się kupą – do tego stopnia, że gdy Nenu była mała cierpiał najgorsze katusze, kiedy zdarzyła jej się wpadka w domu.

Kiedy udajemy się na wieczorny spoczynek, musi, ale to musi zawsze leżeć pod naszym łóżkiem/tapczanem czy innym materacem. Kiedy jesteśmy na wakacjach potrafi wcisnąć się pod najmniejszy skrawek naszego legowiska, aby uznać zadanie za zakończone. To bardzo ważne! Jego miejsce jest tuż pode mną, i czasem w domu zdarza się, że stoi z miną cierpiętnika przed łóżkiem. W dziewięciu przypadkach na dziesięć okazuje się, że Nenu zajęła mu miejscówę.

Nie lubi być brudny i mieć łap z błota – jako dzieciak wręcz piszczał i wygryzał sobie grudki między opuszkami. Dochodziło do histerii. Ogólnie jest histerykiem.

Oprócz tego jest bardzo rozdarty i głośny, czego bardzo bardzo nie lubię.

Zna najwięcej słów – reaguje na krótkie zlepki zdań, potrafi pokazać mi na komendę o co mu chodzi.

Jest bardzo poważny i odpowiedzialny – nie lubi, kiedy ktoś w towarzystwie zachowuje się nieodpowiednio.

Bardzo boi się kichania mojego Ojca. Nie jestem w stanie tego racjonalnie wyjaśnić.

Z reguły wyżej s*a niż dupę ma – dosłownie – wspina się na górkę, żeby oddać naturze, co naturalne. Im wyżej, tym lepiej. Ogólnie zadkiem celuje w gwiazdy.

Ruby

Kiedy ja wracam do domu z pracy, a dom jest pusty Ru po usłyszeniu mojego auta zaczyna wyć niczym najdoskonalszy z wilków. Nie mam pojęcia w jakim to celu czyni, dobrze, że mamy wolnostojący dom i obok nie mamy sąsiadów.

Panicznie boi się dźwięku…strzelenia gumką od skarpetki. Zwiewa aż się za nią kurzy.

Na piskliwe dźwięki reaguje kręceniem głowy i wielce zafrasowanym wyrazem pyska.

Jej hobby to bieganie i szczekanie z czymś w pysku. Im większe – tym lepiej!

Ma wielki soft spot dla małych piesków ozdóbek. Uwielbia yorki, shih tzu i maltańczyki.

Ruby kicha jak starszy sierżant sztabowy – bierze OGROMNY zamach pyskiem i odrzuca ją tak, że zdarza jej się przydzwonić zębami o glebę.

Jest najlepszym podawaczem rzeczy z podłogi. Podniesie i poda do ręki wszystko – od komputerowej myszki, po metalowe sztućce.

Nenu

W domu ma niesamowitą zdolność rozpływania się w powietrzu – kiedy wracamy ze spaceru piesek znika, rozpływa się w niebycie – zaszywa się gdzieś w norce. U rodziców z lubością kryje się w dużej garderobie i tam przesypia dzień.

Ponadto zdarza się jej teleportować – nagle okazuje się, że pieska nie ma nigdzie, a po głębszych poszukiwaniach znajduje się ją za zamkniętymi drzwiami garażu czy spiżarni, z której korzystaliśmy ostatni raz godzinę – dwie temu.

Jej prześmieszny wyraz pyska, uśmiech i grinowanie jest powszechnie znany.

Wystarczy jej powiedzieć “co zrobiłaś”, żeby odpaliła pełen zestaw smutnego pieska ( co dodatkowo ciekawe, to cecha dziedziczona genetycznie po ojcu).

Kiedy zamykamy ją w klatce często przyciska nos do prętów i robi głupie miny, głównie dlatego, że nauczyła się, że to nas bawi – robi tak bardzo często na zawodach czy seminariach, gdzie widownia jest odpowiednio większa.

Jak na drobnego i delikatnego pieska jej szczek i warkot jest tubalny i wypływa z głębi trzewi.

Często podczas głaskania na bezczela sięga swoją łapą po rękę która głaszcze i kieruje nią tak, aby brzuszek był możliwie najbardziej wygłaskany.

Uwielbia spać pod kołdrą, ewidentnie nie potrzebuje powietrza, żeby żyć.

A jakie są śmiesznostki Waszych psów? Podzielcie się w komentarzu!

4 komentarzy na temat “Drobne śmiesznostki i abstrakcyjne cechy moich psów

  1. Moja suczka Kira szczeka i warczy jak tylko usłyszy pianie koguta. Nie ważne czy w tv czy na żywo. Koguty to zło. Poza tym gardzi bananami. Spojrzy z wyrzutem za każdym razem gdy zaproponuje jej kęsa. No chyba ze banany sa zamrożone. Wtedy przestają być bananem i mogła by zjeść ich kilogram gdyby jej pozwolić. No i ma chorobę lokomocyjna mimo swoich 10 lat na karku 🙄Z kolei pies Piorun to przedziwny typ, który nie znosi chodzić po innej powierzchni, niż wytyczona droga czy chodnik. Na trawę wchodzi tylko gdy musi załatwić potrzebę. Dochodzi do sytuacji w których wygląda jakby mniej wyprowadzał, bo ja ide trawą, a on drogą 😂

  2. Peppa ma chyba najśmieszniejsze zęby na świecie. Już Ci kiedyś pisałam, ale ma bardzo zbliżony charakter do Ru. Dla psów jest taką suczką-twardzielką, zwłaszcza gdy jesteśmy tylko my dwie na spacerze, ale podczas naszej codziennej trasy mamy taki punkt, że są krzaki i mój pies ZA KAŻDYM RAZEM odskakuje w tym samym miejscu 😀

  3. Iggy jest wielkim miłośnikiem pościeli. Po jedzeniu trzeba się wytarzać – najlepiej w pościeli. Podczas ścielenia łóżka, należy urządzić sobie konkurs na najbardziej przekopaną pościel. A następnie zostawić taki rozpiździsz i położyć się na dywaniku pod łóżkiem.

  4. No to mam historię z psem który szczerzy zęby przy każdej możliwej okazji…czy to dowcip ktoś powie, uśmiechnie się.
    Czasem wygląda to nawet upiornie, ale można się przyzwyczaić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *