Błędy, które popełniłam przy wychowaniu psów

Gośka, oceniamy Cię.

Nie jestem pewna, czy wraz z powiększaniem ilości psów jest podobnie jak z poszerzaniem swojej działalności rodzicielskiej (w sensie – przy pierwszym dziecku jak połknie ono bilon, to leci się na pogotowie, a przy trzecim potrąca mu z tygodniówki) – czyli mniej się spina i podchodzi do sprawy bardziej na luzie, ale na pewno na przestrzeni czasu włożonego w wychowanie psów sporo się zmienia.

Chodzi tu między innymi o to, że kryteria grzeczności nieco zawężają się (przynajmniej u mnie) więcej psów, które mogą robić co chcą = więcej rozpierdzielu, którego moje totalitarne serce nie jest w stanie przyjąć. Dlatego też bardzo uważnie dobierałam trzeciego psa. Ale do brzegu. Wychowałam trzy psy ( w tym dwa od szczeniaka), ale nie jest nigdzie powiedziane, że zrobiłam to dobrze. Ba, przy każdym psie popełniłam sporo błędów, które do tej pory przychodzą i gryzą mnie w tyłek. O tym będzie dzisiaj, no zapraszam, zróbcie sobie popcorn, kawę, chai latte, czy tam odpalcie sobie Drwala (CZY WY WIEDZIELIŚCIE, ŻE ON MA TYSIĄC KALORII?).

Baloo – pragnienie wrzasku

Balko na początku był psem dość leniwym. Możliwe (ba, PEWNE), że nie potrafiłam wzbudzić w nim tej iskry (byłam absolutnie nieopierzoną kuropatwą w kwestii treningu sportowego psów). Trafiłam do Madzonów, Bal się rozkręcił i obecnie jest to mój pies pewniak – żadnej pracy się nie boi, każdą wykona (czy lepiej, czy gorzej, to akurat inna kwestia, bo nie w każdej robocie ma talent, ale zaangażowaniem nadrabia). Jest dobrym chłopcem, ufam mu, lubię z nim pracować, mimo, że trochę wolniej łapie zadania, ale kiedy się ich nauczy – zrobi je na 120%, zawsze.

Natomiast, co jest moim krzyżem, który muszę targać na plecach wraz z 12 kg ciężarem Dziedzica jest jego wokalność.

Przy rozkręcaniu Bala zwracaliśmy uwagę na emocje i chęci. No i cóż – SĄ. Oczywiście ma swoje naturalne predyspozycje do bycia gadułą, ale do jasnej cholery doprowadza mnie (i innych ludzi, którzy mają przyjemność trenować, czy przechodzić obok) HAU hau hau HAU. Komendy, które fajnie się mu kojarzą – hau. Frisbee? HAU HAU HAU HAU.

Hau.

*Baloo wyjdź jako i ja z siebie wychodzę*

Hau?

To moja wina. Teraz jest to bardzo trudne do odpracowywania, wkurza i jest upierdliwe i trochę niewdzięczne. Dużo więcej wysiłku wymaga ode mnie pracowanie z nim z zamkniętym ryjem (co go tez nie gasi ale wymaga dużej dawki czasu i cierpliwości) niż z jego normalnym gumiorem rozpuszczonym.

Ruby – w pogoni za rozumem

Myślę, że w kwestii Ru akurat najwięcej zawiniłam. To jest też mój najtrudniejszy pies, ale myślę, że w naszej relacji to ona tak naprawdę musi mi sporo wybaczać.

Początki były bardzo niewdzięczne, stresujące i cóż – przerażające, wraz z całym pakietem jej reaktywnych cech (na czele z próbami tłuczenia się z każdym psem w zasięgu wzroku). Jakoś sobie radziłam – lepiej, gorzej. Krok po kroku rozplątywałyśmy najbardziej przeszkadzające cechy – agresję, brak przwołania, zasobowość. To udało się nam przepracować, ale nie wszystkie sznurki w tym małym kurzym móżdżku dałam radę rozplątać, i jednym z nich jest opanowywanie emocji.

Radzi sobie średnio (co często widzicie na moich stories) i tak naprawdę teraz, mimo, że wracam do zupełnych początków myślę, że po tylu latach cudów z tego nie będzie.

Za dużo na nią zrzucałam w kwestii samokontroli, pokazałam jej kilka pożądanych zachowań i uznałam, że przecież jej powiedziałam co ma robić, niech radzi sobie, bo przecież inne psy potrafią. Życzyłam sobie, żeby sama wyciągała wnioski z moich korekt i uczyła się co jest mile widziane przeze mnie i okazanym sposobem zachowywać się zawsze.

Zamiast ograniczyć jej możliwość nakręcania się poprzez smycz – kazałam jej się uspakajać poprzez komendę unieruchamiającą, co powoduje u niej konflikt – ona naprawdę chce mnie zadowolić z jednej strony, a z drugiej po prostu nie potrafi się uspokoić.

Dlatego teraz w bardziej emocjonujących momentach staram się po prostu ograniczać jej zachowania, które ją pobudzają i doprowadzają na skraj stykania neuronów w mózgu. Stawiam na fizyczne ograniczenia (smycz na początku spaceru, blokady ciałem, bramka) nie każę jej psychicznie się kontrolować. Ma mniej wymagań, mniej komend ode mnie, natomiast kwestie bezpieczeństwa pozostały niezmienne i w zakresie egzekwowania naszych podstawowych kryteriów nic się nie zmieniło.

Nenu – legalna blondynka

Nenyi za bardzo ciućkałam na początku. Wiedziałam, że będzie wrażliwym pieskiem, wobec czego przegięłam w drugą stronę i wspierając i kochając ją nie dałam jej przestrzeni na samodzielne życie. Dlatego zaczęła się wycofywać ze wszystkiego, bo w sumie uznała, że najwyraźniej świat jest przerażający. W pewnym momencie (to było podczas pierwszej wystawy, kiedy to została wyproszona z ringu bo próbowała zniknąć i nie dać się dotknąć przez sędziego a ja spaliłam się ze wstydu, bo byłam w równie ciemnym miejscu jak ona) postanowiłam działać i zorientowałam się, że nawaliłam po całości i stworzyłam pieska na rąsie, który mimo mojej całej miłości i oddania nie czuje się dobrze i nie funkcjonuje niczym maltańczyk spod pachy. Cały proces tworzenia pieska opisałam w tym wpisie, ale dziś mogę śmiało powiedzieć, że jestem dumna z drogi, jaką przeszła. Jest bardzo miękka, więc czasem w pracy gasi się, kiedy naciskam na nią (zależy w jakiej pracy, generalnie jak jest jej wygodnie, to wtedy trochę gra i próbuje mnie wziąć pod włos), ale potrafi szybko złapać równowagę i wrócić do gry. Już jara się owcami, zdarza się jej postawić baranowi, potrafi obronić swojej zabawki nawet przed Ru (a robi to wzrokiem!), co więcej, no ten pies wskoczył na dog diving do basenu i zakwalifikował się dalej, a to jest jednak konkurencja, która wymaga sporej dozy szaleństwa i odwagi w psie, posypanej szczodrze popędem łupu.

To takie główne moje poważne błędy podczas pracy z moimi ciapkami. Za każdy jeden jest mi wstyd, staram się cały czas douczać, dokształcać i zmieniać moje podejście do wychowania i życia z nimi tak, żebyśmy byli razem możliwie jak najszczęśliwsi. Potraficie wyłapać jakieś swoje błędy w pracy z Waszymi psami? Zapraszam pod pręgierz!

10 komentarzy na temat “Błędy, które popełniłam przy wychowaniu psów

  1. Oj tak… przepracowane większości problemów jest zasłonięte przez te, które zostały. Zero radości i niewiele zaufania do psa. Niechęć do behawiorystow, przez złe doświadczenia, więc chyba czeka nas podróż na drugi koniec Polski w przyszłym czasie. Jest trochę agresji smyczkowej. O ile radzimy sobie poza domem, tak w okolicy osiedla jest średnio. Raz wyjdzie, trzy razy nie. Dodatkowo darcie japy na ludzi na klatce schodowej. Tutaj raczej 3 razy wyjdzie, raz nie. Ale głupia ja mam nie potrafię się rozluźnić i chodzę spięta, więc wystarczy, że ktoś się spojrzy dłużej niż sekundę i pies się odpala. Jeszcze dużo pracy przed nami.

  2. 1. Skupiłam się za radą wszystkich na socjalizowaniu Nuk z psami. A Nuk do 5 miesiąca życia biegała w półdzikim psim stadzie i potrzebowała socjalizacji z ludźmi. Więc jest nadal nieufna wobec ludzi.
    2. Walczyłam wszystkimi możliwymi sposobami o oduczenie agresji smyczowej, przez co tym szczebiotaniem, barowaniem i odwracaniem uwagi wprowadzałam psa w pobudzenie level high. Dopiero nauka nic nie robienia, a potem spokój, zen i komenda “nie” pomogły to opanować.
    3. Przywiązywałam większą uwagę do szkolenia niż do psiej komunikacji, więc nie umiałam przewidzieć reakcji mojego psa. Teraz jestem w tym niezła.
    4. Czytałam za dużo porad w Internetach i słuchałam ludzi mających psy. Nic dobrego z tego nie wynikło.
    Za to teraz jestem ekspertem. Od mojego konkretnego, trudnego, reaktywnego psa 🙂 I wiem, że nie wszytko mi się uda w Nuk “naprawić”, i że nie wszystko naprawiać muszę.

  3. Wspaniale, że Pani o tym pisze, o własnych błędach wychowawczych i doświadczeniach z pieskami, super, pozdrawiam 🙂

  4. Na szczęście większość błędów można skorygować, jeśli oczywiście zdajemy sobie z nich sprawę 🙂

  5. Przyznam Pani, że również podobne błędy popełniłam przy wychowywaniu swoich owczarków. Na szczęście skorygować pomógł mi je behawiorysta i teraz sama wiem dokładnie jak postępować z moimi już dorosłymi czworonogami. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *