Praca zdalna z psem w tle – jak sobie z tym poradzić?

Różnie układa się w życiu – także psim. Uraz, kontuzja czy niedomagający przewodnik, uziemiają na dłuższy czas czworonoga w domu. Większość futrzaków z radością zakopie się w pierzyny i radośnie odda chwilom do góry brzuszkiem (w zasadzie nauka odpoczywania to jedna z kluczowych kwestii pracy z psem, o czym pisałam w serii Zen dla psa, jednak dziś nie o tym). Z czasem nawet skrajne leniuchy z czasem zapragną czegoś więcej.

Jak wspomóc psie self-care? Jak uspokoić psa? Czy są zajęcia jogi dla czworonożnych i czy wykonają one bezbłędnie psa z głową w dół? Jak można przy minimum pracy uzyskać maksimum efektu?

Dziś, wraz ze sklepem HelloDOGS mam dla Was garść pomysłów jak wzbogacić środowisko domowe Waszego kumpla.

Czytaj dalej…

5 produktów dla psów, których NIE ROZUMIEM

Przez tych siedem lat świadomej psiej przygody (i tak ogólnie 3/4 mojego życia w ogóle) trochę psich produktów przewinęło mi się przez ręce. Sporo rzeczy udało mi się przetestować, a zawartość psiego pokoju jakoś z roku na rok wciąż przyrasta. W moim dzisiejszym wpisie zapraszam Was na kilka produktów, które za każdym razem wzbudzają mój WTF. Nie strzelajcie do posłańca, nie ostrzcie kopii, choć możliwe, że będzie obrazoburczo.

Na początku załączę DISCLAIMER – pamiętajcie, że to jest po prostu moja opinia, moje luźne przemyślenia. Nie chciałabym, żeby ktoś poczuł się urażony, ba, może ktoś z wyznawców tych właśnie produktów mnie nawróci? Kto wie, kto wie…

Czytaj dalej…

Błędy, które popełniłam przy wychowaniu psów

Gośka, oceniamy Cię.

Nie jestem pewna, czy wraz z powiększaniem ilości psów jest podobnie jak z poszerzaniem swojej działalności rodzicielskiej (w sensie – przy pierwszym dziecku jak połknie ono bilon, to leci się na pogotowie, a przy trzecim potrąca mu z tygodniówki) – czyli mniej się spina i podchodzi do sprawy bardziej na luzie, ale na pewno na przestrzeni czasu włożonego w wychowanie psów sporo się zmienia.

Chodzi tu między innymi o to, że kryteria grzeczności nieco zawężają się (przynajmniej u mnie) więcej psów, które mogą robić co chcą = więcej rozpierdzielu, którego moje totalitarne serce nie jest w stanie przyjąć. Dlatego też bardzo uważnie dobierałam trzeciego psa. Ale do brzegu. Wychowałam trzy psy ( w tym dwa od szczeniaka), ale nie jest nigdzie powiedziane, że zrobiłam to dobrze. Ba, przy każdym psie popełniłam sporo błędów, które do tej pory przychodzą i gryzą mnie w tyłek. O tym będzie dzisiaj, no zapraszam, zróbcie sobie popcorn, kawę, chai latte, czy tam odpalcie sobie Drwala (CZY WY WIEDZIELIŚCIE, ŻE ON MA TYSIĄC KALORII?).

Czytaj dalej…