Kiedy psia matka się doczłowiecza – niezbędnik psiej i ludzkiej mamy

Nic nie zaszło.

Znacie mnie, prawda? Wiecie doskonale, że jestem królową przypału, a tę koronę noszę czułkami do dołu. Na moim prywatnym łezpadole, jednak staram się jedną ręką oraz aparatem mowy obsłużyć dziecko i czipsy. Idzie mi różnie (pozdrawiam wszystkich obcych mi ludzi zwracających mi uwagę na kardynalne błędy macierzyńskie jak również Sceptycznego Bala) ale jakoś do przodu. Tymczasem dostaję wiadomości pełne lęku JAK TY TO ROBISZ, bowiem wiecie – największy autorytet mają obce osoby które pokazują wyrywek swojego życia w internetach.

Ja to robię bardzo intuicyjnie i chwytam się wszelkich środków, które mogą ułatwić mi życie. Oraz mam sporo szczęścia w tym, że posiadam partnera, który nie tylko jest dobry i miły, ale też jest ojcem swojego dziecka i mogę cała rozpromieniona wręczyć mu u progu obślinionego rozochoconego bąbelka i pójść z psami na trening. Najwyżej dostanę zdjęcie berbecia w suszarce bębnowej (ale małżonek podkreślił, że rozważał nastawienie programu na “delikatne”).

Zapraszam Was więc na szaloną przygodę opisującą co pomaga mi w największym przewrocie mojego życia, jak sobie (nie) radzimy w sześcioosobowym stadzie.

Czytaj dalej…

Drobne śmiesznostki i abstrakcyjne cechy moich psów

Postaram się choć trochę wrócić do blogowania, bo oprócz naszego rozkwitającego IG mam wrażenie, że Was tu trochę zaniedbałam. Niestety, moja higiena pisania wymaga tego, że siadam i piszę nieprzerwanie, dlatego teraz tak ciężko mi teraz usiąść i zebrać myśli – bo najczęściej czas “dla mnie” jest w kawałkach. Tym razem zapraszam na bardzo relaksacyjny post w tych trudnych czasach!

Każdy z psów jest wyjątkowy na swój sposób, dlatego dziś chciałam przedstawić szereg przedziwnych głupotek, nawyków, czy śmiesznych rytuałów moich psów. Gotowi?

Czytaj dalej…