[Być jak pies] Moja jesienna bucket list!

Podejrzewam, że już wiecie (dość często wspominam o tym na naszym FP), o tym, że jestem totalną bujoholiczką. O samym systemie planuję opublikować osobny post (teraz rozpoczynam czwarty miesiąc użytkowania bullet journal), ale dajcie mi jeszcze chwilkę, żebym mogła odpowiednio przetestować i rzetelnie Wam przedstawić co się u mnie sprawdza, a co nie. Na fali uzupełniania zeszytu i mojego poprzedniego wpisu, postanowiłam Wam podrzucić moje pomysły na jesienne obowiązkowe przyjemności, mini szczęśliwości, które rozjaśnią nam ten okres (to właśnie może oznaczać bucket list, niestety czasem język polski zawodzi jeśli chodzi o małe, chwytliwe hasełka – macie pomysł, jak zgrabnie to nazwać? Lista przyjemności mnie nie przekonuje! ). Kto wie, może jeśli się przyjmie, uda nam się zbierać takie przyjemnostki co kwartał? Oto moje propozycje:

Czytaj dalej…

Wartościowość miłości, czyli czego uczą mnie psy

Promyki

Ludzie maja niepokojąca tendencje do stawiania warunków i zadań do odhaczenia. Ja tez! “Byłoby super, ale…”, “To był fantastyczny dzień, jednak…”. U mnie niestety to najczęściej “Gdyby nie bałagan w kuchni, usiadłabym z książką po pracy – tylko to posprzątam i już mogę odpoczywać”. Zamiast odpocząć stawiam przed sobą zadania do wykonania, warunki do spełnienia, żeby móc  zasłużyć na odpoczynek, na zadowolenie z siebie. Mam tendencje do przeżuwania porażek przez dni, tygodnie. Moja głowa lubi w najbardziej nieodpowiednim momencie przypomnieć zdarzenie, dzięki któremu spokój opuści mnie na dłużej. Tak mam. To bardzo niezdrowe, wyniszczające.

Czytaj dalej…

Zanim zaadoptujesz rasowego psa

πd

*Uwaga, sprostowanie musiało powstać, bo kilka osób popłynęło ze swoją interpretacją. Ten tekst NIE ma służyć przekazaniu Wam, że tylko pieski kupione są czegoś warte (wciąż nie dowierzam, że muszę Wam to napisać i wytłuścić). Jest to zbiór luźnych stwierdzeń, które być może pomogą komuś podjąć przemyślaną i dojrzałą decyzję na temat przygarnięcia psa.*

Czy zdarzyło się Wam kiedyś marzyć o konkretnej rasie, a następnie zauważyć pieska w typie do adopcji? Bo mnie się zdarzyło. Byłam zapisana na dwa mioty, oba niestety nie doszły do skutku. Zniechęcona poszukiwałam trochę na siłę kolejnego psa, aż pewnego poranka na grupie owczarek australijski pojawiło się ogłoszenie. Tego samego dnia wieczorem już jechaliśmy po Ru. Jak już wiecie wciąż pracujemy, wciąż walczymy i próbujemy sił, nie jest miłą, wdzięczną suczką, a raczej typowym przedstawicielem swojej rasy. Ma całą plejadę wad, z których jako rasowy lajkonik wtedy nie zdawałam sobie sprawy, a nie słuchałam opinii mądrzejszych i starszych stażem – a i tak trafiłam na dość młodego pieska i mądrego poprzedniego właściciela, który w porę zdecydował, że czas się rozstać. Dziś zapraszam na kubeł zimnej wody – właśnie dla Ciebie, bo może tego potrzebujesz. Przed ostateczną decyzją, przeczytaj proszę ten tekst, i zastanów się dobrze. Raz i drugi. A potem zapytaj osoby mądrzejszej od Ciebie. I jednej i drugiej. I pamiętaj, że…

Czytaj dalej…