Magia psich sportów

Zdjęcie dzięki uprzejmości cioci Ali Zmysłowskiej <3

Wiele osób zżyma się z zawodów, startów, treningów. Patrzą trochę z podziwem, a trochę z przekąsem na przeróżne pląsy w parku, omijanie drzewek, bieganie za psem, krzyki i zachęty. Co odważniejsi nawet głośno skomentują męczenie psa w klatce (a tacy totalni przypałowcy zaczną wypuszczać biedaki z klatek, jak na ostatnich DG Summer), męczenie psa aportem, męczenie psa chodzeniem przy nodze. Czepią się targowiska próżności, pucharów, medali, plastikowych talerzyków za czydzieści złoty, siadu psa pod linijkę i kontaktu wzrokowego z właścicielem, psa maszyny, roboty ubezwłasnowolnione, widzisz Grażyna. Spojrzą z uznaniem na swojego dorodnego pieska który na pewno jest szczęśliwszy od tych wszystkich szołmenów i oddrepczą statecznie kolebiąc się z boku na bok, w poczuciu dobrze spełnionego obywatelskiego obowiązku.

Za cały tekst możecie winić Kasię B., która chciała mnie wyluzować przed startem mówiąc: “Przestań świrować. Pomyśl sobie, że idziesz tam popracować ze swoim najlepszym przyjacielem. Nic złego nie może się stać, działacie razem, jesteście zespołem. Drużyną.” No i trochę jej się udało. Zamiast zwymiotować na banner Purina Dog Chow, prawie się poryczałam 😛

Czytaj dalej…

Pies reaktywny: instrukcja obsługi

pies reaktywny

Pisałam Wam wielokrotnie, że z Nunusią nudzić się nie da. Ba, więcej jest momentów i słów nienadających się do druku, niż tych słodkich i puchatych. Parafrazując popularny obrazek – życie z psem reaktywnym jest jak jazda na rowerze. Przy czym pali się rower, pali się ziemia, palisz się Ty i przebywasz w piekle. Tak pokrótce można podsumować te gorsze dni 😛 A czasem jest miło, kucycznie, rozpiera Cię duma i sobie myślisz “o w mordę, ale ze mnie PRZEWODNIK“. No, a potem jedna iskierka i….wiadomo 😛

Czytaj dalej…

BARF and back again – czyli porównanie karmienia suchą karmą i surowizną.

Jakieś 2 lata pieski żyły sobie na barfie. Wszystko było cacy, choć od czasu do czasu odczuwałam jakiś niepokój, czy na pewno zapewniam im wystarczającą ilość składników odżywczych, to użerałam się z dostępem do dobrej jakości mięsa (tak, przyznam się, że częściej psy dostawały ochłapy z Lidla niż prosto od rzeźnika), no i cenowo różowo nie było. Teraz zmagam się z wielkimi worami, zmiataniem żarcia w dwie sekundy i dolewaniem wody do miski. Zapraszam na subiektywne (!) porównanie dwóch sposobów żywienia : BARF vs. suszki.

Czytaj dalej…