Gryzaki, które zajmują psie szczęki na długo – kompendium.

Myślę, że każdy z Was docenia chwile, kiedy macie ochotę nie zajmować się nikim i niczym. Nawet swoim ukochanym czworonogiem. Ten moment, w którym nie trzeba wstawać z fotela, żeby spędzić chwilę w kuchni, naładować Kong psią puszką, a następnie czynność powtórzyć wielokrotnie (przynajmniej u mnie, Kong niezamrożony znika w chwil kilka).  Na pomoc zawsze przychodzą gryzaki – dobrze by było, żeby zajmowały dłuższy czas i jednocześnie nie kosztowały wielu pieniędzy, a idealnie, gdyby jeszcze były w miarę zdrowe. Długo testowałam różne warianty, zmieniałam koncepcje i sprawdzałam, aż w końcu znalazłam kilka opcji godnych i Waszej uwagi. Muszę Wam przyznać, że ten wpis kosztował mnie sporo testów i pracy – mam nadzieję, że Wam się spodoba, i co ważniejsze – podzielicie się swoimi doświadczeniami z resztą. Zaczynamy!

Czytaj dalej…

7 prostych kroków do oswojenia wizyt u lekarza weterynarii!


Przebywanie w gabinecie weterynaryjnym to  bardzo umiarkowana przyjemność. Częściej pies jest zestresowany niż niecierpliwie oczekujący wizyty (choć historia zna takie przypadki kompletnie niewyjaśnionej ślepej i głuchej poddańczej miłości do kolorowego fartucha). Najczęściej też próg tolerancji jest niski – i Wasz i Waszego czworonożnego przyjaciela. Ból, złe samopoczucie, wszechobecnych zapach leku, zestresowane, często wokalizujące psy, które wyglądają dziwnie  – kołnierze ochronne, kubraki, opatrunki w przeróżnych miejscach, dziwne zapachy krwi, wydzielin, leków – ja w szpitalach również odczuwam niepokój, więc kompletnie nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że pies tym bardziej się boi. Zapraszam na garść porad dotyczących poprawienia jakości wizyt u lekarza weterynarii – to nie jest tak, że wszystko można zwalić na nieprzyjemne zabiegi 🙂 To naprawdę nietrudne – pomóc i oswoić psa z lekarzem. O ile zadziałacie szybko i nie pozwolicie eskalować stresowi – o wiele ciężej odkręcić traumę psa niż spróbować pracować u podstaw.

Czytaj dalej…