Majówka

Wiosna – a można by rzec – prawie lato już u progu! Wczoraj upiekłam się na skwarek, pieski na każdym spacerze taplają się w jeziorku (albowiem znów mieszkamy w Niewieszu – rodzice wybyli na wakacje, a my po pięknym majowym tygodniu posłusznie wracamy do pracy. To znaczy nie. Ja łkam, łkam wewnętrznie i cierpię, że muszę iść zarabiać pieniądze – było tak wspaniale, tak relaksująco, tak z pieskami (fantastyczne wycieczki – w góry, na Jurę, grille, pogaduchy, wiszenie na hamakach, seminarium dogfrisbee jako wisienka na torcie…o rany no). Następny porządny urlop we wrześniu. Kto chce się zamienić? Dziś, jako, że jestem jeszcze kawałkiem stopy w urlopie (praca na popołudnie!) to napiszę Wam króciutki post podsumowujący majówkę -znajdziecie w nim troszkę przepisów na jednodniowe wyprawy ze Śląska i trochę opowiastek.

Czytaj dalej…

Drobne dziwactwa i śmieszne nawyki moich psów

Życie z hartczakrowem w czterech ujęciach.

Każdy z Was ma swoje dziwactwa (ja mam ich wiele, ale cicho sza, nie o mnie dziś ;)) – pieski również. Moje potrafią zachowywać się w kompletnie abstrakcyjny i komiczny sposób – nie zawsze jest to łatwe do uchwycenia, czy opowiedzenia, jednak w dzisiejszym tekście postanowiłam wyłapać te najdziwniejsze śmiesznostki – i co więcej – udokumentować je na filmikach! Zapraszam Was na stosik ciekawostek o hartczakrowych pieskach!

Czytaj dalej…

Potęga psich spacerów

Wychodzę z założenia, że spacer (taki dłuższy niż fizjologiczny sik pod blokiem) ma stanowić dla mojego psa relaks i kompletny restart dla umysłu. To czas tylko dla nich i dla mnie. Mimo, że w założeniu temat ma być luźny, to zawsze staram się wprowadzić kilka zasad i reguł mimo wszystko obowiązujących ZAWSZE I WSZĘDZIE choćby psu urwało łapę, albo zagubił ostatni neuron łączący (rudy) umysł z bazą. Nie ma dyskusji ze mną, jestem w tej kwestii wyznawcą totalitaryzmu, koniec i kropka.

Spacer to jedna z najważniejszych kwestii, spełniający cały wachlarz potrzeb nie tylko fizjologicznych, ale też i behawioralnych. Niby najprostsza i dość oczywista sprawa, często może być źródłem eskalacji problemów na linii przewodnik – pies, albo pogarszać relacje pies – pobratymcy. Wielu behawiorystów ocenia rzeczywiste zachowanie psa i relację z przewodnikiem właśnie podczas przechadzki. Czy pies zwraca uwagę na drugi koniec smyczy niezależnie od bodźców? A może ślepo czeka aż samobieżny dyspenser smakołyków wyda parówkę/piłeczkę? A może biega napięty i szuka guza? Albo wciska nos do kieszeni i najchętniej spędziłby na rączkach właściciela długie lata swojego życia?

Czytaj dalej…