7 prostych kroków do oswojenia wizyt u lekarza weterynarii!


Przebywanie w gabinecie weterynaryjnym to  bardzo umiarkowana przyjemność. Częściej pies jest zestresowany niż niecierpliwie oczekujący wizyty (choć historia zna takie przypadki kompletnie niewyjaśnionej ślepej i głuchej poddańczej miłości do kolorowego fartucha). Najczęściej też próg tolerancji jest niski – i Wasz i Waszego czworonożnego przyjaciela. Ból, złe samopoczucie, wszechobecnych zapach leku, zestresowane, często wokalizujące psy, które wyglądają dziwnie  – kołnierze ochronne, kubraki, opatrunki w przeróżnych miejscach, dziwne zapachy krwi, wydzielin, leków – ja w szpitalach również odczuwam niepokój, więc kompletnie nie mam problemu z przyjęciem do wiadomości, że pies tym bardziej się boi. Zapraszam na garść porad dotyczących poprawienia jakości wizyt u lekarza weterynarii – to nie jest tak, że wszystko można zwalić na nieprzyjemne zabiegi 🙂 To naprawdę nietrudne – pomóc i oswoić psa z lekarzem. O ile zadziałacie szybko i nie pozwolicie eskalować stresowi – o wiele ciężej odkręcić traumę psa niż spróbować pracować u podstaw.

Czytaj dalej…

Kilka filarów, które MUSI poznać mój szczeniak

Cudowne pluszowe zdjęcie dzięki Ali Zmysłowskiej <3

Myślałam, że nie będę zalewać Was szczeniaczkowymi zagadnieniami, jednak i na fanpage i w wiadomościach prywatnych dopytujecie o wiele kwestii związanych z wychowaniem i zachowaniem się względem szczeniaka. Zastanawiając się nad odpowiedzią na Wasze pytanie notka jakoś sama ułożyła mi się pod palcami.

Większość ludzi kupując psa w celu konkretnym (” do sportu”) na początku trzaska sztuczki, socjalizuje dzieciaka, działa według planów, fundamentów, poradników. Tendencja jak najbardziej chwalebna i godna naśladowania, nieprawdaż? No prawdaż, ale  coraz częściej odnoszę wrażenie, że ludzie zatracają się w możliwościach rasy, nie do końca dając dzieciakowi być dzieckiem. Tak jak osławione madki od świeżaków zapisują swojego puchatego papika na basen, harfę i wyplatanie koszyków, z uszami sklejonymi na Benedykta XVI, wieczorami pracowicie montują filmiki na pierwszy tydzień razem, na dwa i pół miesiąca oraz osiemnaście tygodni. Emejzing tricks. Fit helfiCzytaj dalej…

Z rodzina najlepiej na zdjęciach czyli zanim wprowadzisz nowego psa do domu

Wiesz Pinia nie lubi piesków”, „Strasznie mnie kocha, żadnego pieska nie mogę pogłaskać w jej obecności”, „Gryzie gości jak siadają na kanapie”, „ Zostaw, niech się dogadają”. Znacie to? Słyszeliście chociaż raz w psich dyskusjach, na spacerach? A może sami padliście ofiara psiego terrorysty? Jesteście przekonani, że Wasz pies skazał Was na samotne życie po koniec jego dni? Dziś podpowiem jak to wygląda u nas. Ruda pierwszego dnia pobytu u nas rzuciła się Balowi do szyi, bo śmiał zbliżyć się do swojej (!) miski z wodą. Przeżyłam to, przepracowałam i teraz podzielę się z Wami moimi obserwacjami.

Czytaj dalej…