Historia powszechna imion

 

W swojej karierze natrafiłam na wiele ciekawych imion: parę kotów Dzieńdobry (biały) i Dobrywieczór (czarny), Regisa, Grimma, cziłkę Manię, która miała znaczny tyłozgryz, i tak była manią, że bardziej się nie dało. Znam stada psów nazwane w związku ze swoją drugą pasją (fotografia, gotowanie, samochody). Bardzo lubię podpytywać i dopytywać się innych właścicieli dlaczego nadali swojemu pupilowi takie, a nie inne imię (pod warunkiem, że nie mam do czynienia z trzydziestym yorkiem Toffikiem). Dlatego postanowiłam skorzystać ze swojej pozycji, i kompletnie bezkarnie zapytuję również i Was o źródłosłowy. Najpierw jednak uchylę rąbka tajemnicy jak to było u nas…umówmy się, że ograniczymy się jedynie do psów, dobrze? W moim domu były jeszcze (in order of apperance) świnki morskie, koty, szczury, tchórzofretki…boksery rodziców nazywają się alkoholowo Mojito i Ouzo (choć uważam, że ze względu na intelekt, Ouzo powinien nazywać się Forrest. Forrest Gump.), w sumie bez powodu 🙂

Czytaj dalej…

Stan posiadania cz. 2 – galanteria i dodatki.

 

Druga część, to mój świr – obróżki, szelki, smyczki – galanteria! Pan Mąż twierdzi, że oziki mają więcej obróżek niż on spodni. Niestety, jest duże prawdopodobieństwo, że ma rację 🙂

Czytaj dalej…

Co dwa psy to…

Scenariusz najczęściej jest taki – mamy dłuższą chwilę jednego psa. Po pewnym okresie zaczynamy się zastanawiać, czy nie potrzeba by powiększyć rodziny, że jedynak taki socjalny, że drugi to właściwie nie robi różnicy…rozważamy za i przeciw, albo wprost odwrotnie – to życie, czy inny członek rodziny stawia nas przed faktem dokonanym. Co teraz?

Czytaj dalej…