Candy Blue

Candy blue warsaw dog

Późne popołudnie, po okropnym, męczącym, hałaśliwym dniu. Z ulgą wjeżdżam na podjazd, zaraz zatrzasnę drzwi (Pan Mąż mówi, że „w swoim aucie to możesz dupać, od mojego wara” no to dupię, co mi zostało) jeszcze tylko zbiorę zakupy i muszę przetrwać oko cyklonu, tajfun radości, to moje psy niesione na skrzydłach miłości. Życie zaczyna się od piątku popołudnia. Teraz tylko symbolicznie zamknąć bramę i już można odpocząć od innych ludzi, hałasu. W końcu nie trzeba mówić, gadać, tłumaczyć, perorować, wyjaśniać, nakreślać…można w końcu zamknąć ryja.

Czytaj dalej…