Kieszonki grudniowe!

grudniowe

W końcu nadszedł grudzień! Jest to dla mnie najukochańszy czas w roku, zamykam się wtedy w szklanej kuli ze śnieżkami, dzwonię dzwoneczkami i jestem na bożonarodzeniowym haju. Najbliżsi moi cicho się podśmiechują (Pan Mąż), łapią za głowę (rodzice), cieszą się wraz ze mną (Baloo), albo znoszą to z pełną godności wyższością (to Ru). Tym razem zapraszam Was na cudownego bloga uciech (nie mylić z domem uciech), zapoznam Was z deserem mojego życia, wprowadzę w cudowny świat związków z psiarami….i…po  prostu bawcie się dobrze!

61963e5326960b54cc83310e2586d2f5
Typowa Ru podczas zdjęć pozowanych.

Czytaj dalej…

„moon river, wider than a mile…”

28..12 już zawsze będzie dla mnie szczególnym dniem. Ciężko jest mi pisać o tym okresie nie wpadając w niepotrzebny patos. Dość powiedzieć, że kompletnie nic nie pamiętam oprócz ciepłego uczucia rozlewającego się po całym ciele, miałam wrażenie, że unosiłam się na różowej chmurce gdzieś tam powyżej, obserwując wszystko z daleka – totalny spokój, ciepło i szczęście. Takie uczucie, gdy jesteście ze znajomymi i rodziną gdzieś wszyscy razem, zamykasz oczy, stoisz w promieniach słońca i czujesz się po prostu cudownie.
Pogoda może nie była taka, jaką sobie wyobraziliśmy na nasz dzień, ale dzięki przepięknemu słońcu i wiosennej pogodzie rodzina z dalszej części kraju mogła spokojnie do nas dojechać i dzielić się naszym szczęściem w tym dniu.

Czytaj dalej…