„I że Ci nie odpuszczę, aż do śmierci” – czyli o weryfikowaniu swoich metod szkoleniowych słów kilka

Mam ostatnio czarna dziurę w głowie, jeśli chodzi o pisaninę do Was . Powoli wiele rzeczy i w życiu mi się prostuje, a wciąż ta cisza na łączach i upiorna zaćma i natłok tematów, które może i bym liznęła jakoś, ale wydają mi się zbyt trywialne a słowa nie chcą jak dawniej zlewać się w jedno.

Posucha, panowie i panie.

W planach mam post o Słowenii (wymaga przypomnienia i reaserchu, wiec boli :P), myślę nad nowym projektem, ale po drobnym fiasku jego szkicu, trochę nie mam odwagi się brać za niego ponownie. Ale o tym kiedy indziej, jak zbiorę odwagę.

Dobrze. Utyskiwania możemy uznać za skończone, a z natłoku pytań, które od Was dostaje często jednak przewija się temat Ru. Postanowiłam zatem, w ramach przeprosin podrzucić Wam najbardziej gorącą z bułeczek wpisowych, które zawsze Was nurtują, zadziwiająco wiele z Was wskazują niezmiennie, że właśnie ów rudy upiór jest Waszym ulubionym pieskiem oraz generalnie wincyj Ru, co u Ru, prześlij Ru Paczkomatem (próbowałam, nie mieści się w największy gabaryt).

Czytaj dalej…

„Ona tak ma” czyli troszkę o akceptacji

Czasem tak się ułoży w życiu, że na swojej Wielce Oświeconej Kynologicznej Drodze natraficie na wrzód. Ów wrzód może mieć piękne niebieskie oczka, wejrzenie anioła i wygląd crème brûlée. W dość krótkim czasie okaże się, że zamiast słodkiego deseru, życie zaserwowało Wam nadpsutą figę z makiem, albo kukułkę zamiast tiki taków. To, moi drodzy, nazywa się nauczka od losu. Pewno zapytacie: co zrobić z ową Nauczką? Hartczakrowa, nauczona swoim krótkim, acz intensywnym doświadczeniem (2.5 roku i licznik wciąż stuka!) powiem Wam krótko, acz stanowczo: pracować, walczyć, a następnie…zaakceptować. Co robić, jak żyć – tylko dziś, tylko u Hart Czakry!

Czytaj dalej…

Pies reaktywny: instrukcja obsługi

pies reaktywny

Pisałam Wam wielokrotnie, że z Nunusią nudzić się nie da. Ba, więcej jest momentów i słów nienadających się do druku, niż tych słodkich i puchatych. Parafrazując popularny obrazek – życie z psem reaktywnym jest jak jazda na rowerze. Przy czym pali się rower, pali się ziemia, palisz się Ty i przebywasz w piekle. Tak pokrótce można podsumować te gorsze dni 😛 A czasem jest miło, kucycznie, rozpiera Cię duma i sobie myślisz „o w mordę, ale ze mnie PRZEWODNIK„. No, a potem jedna iskierka i….wiadomo 😛

Czytaj dalej…