Magia psich sportów

Zdjęcie dzięki uprzejmości cioci Ali Zmysłowskiej <3

Wiele osób zżyma się z zawodów, startów, treningów. Patrzą trochę z podziwem, a trochę z przekąsem na przeróżne pląsy w parku, omijanie drzewek, bieganie za psem, krzyki i zachęty. Co odważniejsi nawet głośno skomentują męczenie psa w klatce (a tacy totalni przypałowcy zaczną wypuszczać biedaki z klatek, jak na ostatnich DG Summer), męczenie psa aportem, męczenie psa chodzeniem przy nodze. Czepią się targowiska próżności, pucharów, medali, plastikowych talerzyków za czydzieści złoty, siadu psa pod linijkę i kontaktu wzrokowego z właścicielem, psa maszyny, roboty ubezwłasnowolnione, widzisz Grażyna. Spojrzą z uznaniem na swojego dorodnego pieska który na pewno jest szczęśliwszy od tych wszystkich szołmenów i oddrepczą statecznie kolebiąc się z boku na bok, w poczuciu dobrze spełnionego obywatelskiego obowiązku.

Za cały tekst możecie winić Kasię B., która chciała mnie wyluzować przed startem mówiąc: “Przestań świrować. Pomyśl sobie, że idziesz tam popracować ze swoim najlepszym przyjacielem. Nic złego nie może się stać, działacie razem, jesteście zespołem. Drużyną.” No i trochę jej się udało. Zamiast zwymiotować na banner Purina Dog Chow, prawie się poryczałam 😛

Czytaj dalej…