Tu mieszka pies!

Po czym Wasi goście poznają, że u Was mieszka pies? Po kłakach na swoich spodniach? A może po dziwnej zawartości w kawie? Domyślają po mokrym nochalu odciśniętym na sukience przy powitaniu? Czy smutnych oczach wlepionych w nich, gdy walczą o oddech, bo każdy kęs ciacha staje im w gardle, a ciszę przerywa tylko głośne przełykanie śliny z drugiego pokoju?U nas też nie! 🙂

Czytaj dalej…

Dziesięciu wspaniałych! Ulubione zapachy Yankee Candle.

Dawno nie pisałam o moim innym bziku – nałogu, który najczęściej idzie z dymem 🙂 Ale – co usilnie próbuje przetłumaczyć mężowi – jest poniekąd inwestycją – zapachy trudne do dostania z czasem tylko zyskują na wartości ( kto nie wierzy – zapraszam na allegro, tam niektóre trudno dostępne zapachy osiągają abstrakcyjne kwoty – nawet dla mnie zapalonej, nomen omen, miłośniczki :P).

Jestem już poważnie skrzywiona na ich punkcie, i w chwilach, gdy myślę sobie „dobra, jeszcze tylko ta jedna świeca”…wpadam i znajduję kolejny zapach, który chciałabym mieć, a potem kolejny, i kolejny…

 

Czytaj dalej…

„…when you’re still waiting for the snow to fall” – miszmasz przedświąteczny!

Śniegu nie było i nie ma. Jest 19 grudnia, a w tym sezonie na Śląsku białego puchu jeszcze nie było. Jestem oburzona!

 

Balu też jest oburzony niedoborami pogodowymi w tym roku 🙂

Czytaj dalej…