Ten o ziołach, część 1 czyli lubczyk i szałwia

Żniwa skończone, lato minęło…wczoraj przebrzmiały u nas
ostatnie dźwięki dożynek ( technicznie mieszkamy w mieście, a w praktyce na
wsi  🙂 ). Powoli rośliny zaczną szykować się do snu, trzeba powoli pomyśleć o
okryciach na zimę. Powietrze zaczyna mieć zupełnie inny zapach  – trochę w nim dymu, ostrości, nadchodzącego
zimna i tęsknoty… Poranki już chłodne, południa jeszcze letnie. Zupełnie
inaczej padają promienie słońca. Kocham każdą porę roku, nie mogłabym żyć w
kraju, gdzie jest wieczne lato (czy wieczna zima 🙂 ).Jesień – czas ostatnich zbiorów – jabłka, śliwki, orzechy…O tym kiedy indziej, dziś na tapecie – zioła, pierwsze jesienne podziębienia tuż tuż!
Część moich tegorocznych zbiorów, gotowa na jesień!

Czytaj dalej…

Ten o lawendzie

Muszę oficjalnie przyznać – miewam swoje małe miłości niemal
w każdej dziedzinie, którą się interesuję. Takich bezapelacyjnych faworytów.
Niby dopuszczam do myśli to, że coś polubię bardziej, ale mimo wszystko buzia
sama się uśmiecha ( troszkę jak nauczyciel, który tak naprawdę nie ma
ulubionego ucznia, ale „Jasiu Tobie to zawsze wychodzi najlepiej” 🙂 ).
Drobne kwiatuszki,  fioletowy kolor i już jestem kupiona!  (z góry przepraszam za brudną łubiankę, podczas komponowania zdjęć w ogóle tego nie zauważyłam)

Czytaj dalej…