Ten o lawendzie

Muszę oficjalnie przyznać – miewam swoje małe miłości niemal
w każdej dziedzinie, którą się interesuję. Takich bezapelacyjnych faworytów.
Niby dopuszczam do myśli to, że coś polubię bardziej, ale mimo wszystko buzia
sama się uśmiecha ( troszkę jak nauczyciel, który tak naprawdę nie ma
ulubionego ucznia, ale “Jasiu Tobie to zawsze wychodzi najlepiej” 🙂 ).
Drobne kwiatuszki,  fioletowy kolor i już jestem kupiona!  (z góry przepraszam za brudną łubiankę, podczas komponowania zdjęć w ogóle tego nie zauważyłam)

Czytaj dalej…

Ten o różach

Pod jednym jedynym względem nie jestem typową babą – nie przepadam za dostawaniem kwiatów. Dla mnie większość tego typu wiązanek jest zbyt
dumna, sztywna i pachnąca na jedno kopyto. Wolę sama tworzyć sobie bukiety z
kwiatów które mam w ogrodzie  lub
zebranych podczas spaceru.
Nie za bardzo przepadam za tak zwaną królową kwiatów – różą.
Nie szaleję za jej odmianami, niespecjalnie cieszy moje oczy. Serce już dawno podbiły mi kwiaty z wiejskich ogródków – w moim są słoneczniki, lawenda, gipsówki,
len, wrzosy, zawilce, malwa, rumianek. Dlatego królowa znajduje u mnie miejsce
tylko w jednej odmianie – róża jadalna, inaczej róża pomarszczona, japońska. Ma
swój swojski charakter, odurzający zapach, no i można ją ciekawie wykorzystać!

Czytaj dalej…